Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
118 postów 1385 komentarzy

Zapomniany człowiek, wstrząsające wspomnienia - część I

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Z półwiecznym opóźnieniem wyszły pamiętniki hr. Adama Ronikiera, które ukazują nieznane strony kontaktów polskich patriotów z niemieckimi władzami okupacyjnymi w latach 1939-45

 
W 2004 r. przeszło bez większego echa ukazanie się wspomnień, prezesa Rady Głównej Opiekuńczej - głównej osoby, poza ruchem oporu, w Polsce w latach 1939-1945 (Adam Ronikier "Pamiętniki 1939-1945", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001, s. 406).

RGO, mająca nieść pomoc Polakom pod okupacją niemiecką, powstała w wyniku wielu spotkań cywilnych Polaków z przedstawicielami administracji wroga w tej części Polski, którą hitlerowcy nazwali Generalną Gubernią. Oryginalnie na jej czele miał stanąć ks. Janusz Radziwiłł, ale ostatecznie Niemcy zgodzili się, by objął to stanowisko Adam hr. Ronikier, który sprawował podobną funkcje w identycznie zwanej organizacji pod okupacją niemiecką w latach 1916-1918.

Stosunek do RGO i jego prezesa władz w Londynie, jak i władz polski podziemnej, był nacechowany rezerwą. Obawiały się, by na bazie RGO, która miała siatkę organizacyjną w całej Generalnej Guberni, może powstać proniemiecki rząd kolaboracyjny, a komunistyczna prasa wylewała na nią moc pomyj i w 1944 r. wydała na hr. Ronikiera wyrok śmierci.

Niezwykle ciekawym fragmentem książki jest spotkanie z agentem wywiadu angielskiego na Polskę, które miało miejsce 5 grudnia 1943 r., czyli już po bitwie pod Kurskiem, po której Armia Czerwona znalazła się na granicy dzisiejszej Białorusi i widać było, że grozi zajęcie przez nią Polski.

"Okazało się, że pragnie mnie widzieć Anglik, wydelegowany do Warszawy celem rozmówienia się z szeregiem osób i że jedną z nich mam być ja. Zaraz na drugi dzień na godzinę 4-tą po południu urządzone zostało nasze spotkanie, które co do treści poruszonych tematów tak było dla nas interesujące i ważne, że pisząc o nim mam wrażenie, jakbym na nowo je przeżywał. Anglikiem owym był pan Horacy Coock, dawniejszy radca ambasady w Petersburgu przy Buchmanie, obecnie w Polsce noszący nazwisko Henryk Cybulski.
Mówił on świetnie wszystkimi językami, w ich liczbie i polskim - był to naturalnie starszy już pan, siwy i sympatyczny bardzo. Zaczął od tego, że wobec nas, Tyszkiewicz przy tym spotkaniu był obecny, się wylegitymował jako szpieg angielski, co na nas słuchających wielkie zrobiło wrażenie.
Następnie mówił czas dłuższy, jakby formułując zamiary rządu swojego i pod adresem naszym skierowując życzenia tego rządu. Formułowanie było jasne i nie pozostawało miejsca na żadne niedomówienia. Zaczął od tego, że wyraził na ręce moje podziękowanie rządu angielskiego z powodu naszej nieustępliwości w stosunku do niemieckiego okupanta, z pewnym entuzjazmem podkreślił, że Polacy są jedynym narodem, który się nie ugiął i nie wydał żadnych Quislingów.
Następnie zwrócił się do nas jakoby z wymówką, że ten sam naród, który zdobywa się na tyle ofiar, nie potrafi będąc sprzymierzeńcem Anglii, jej zaufać w dostatecznej mierze, że zobowiązania zaciągnięte wobec Polski dotrzyma.

Wtedy przeszedł do sprawy stosunków do Sowietów i formułując swe o tym zdanie, powiedział dosłownie:

"Anglię nie stać na to, by ryzykować trzecią wojnę światową, z Sowietami musi być sprawa zakończona jeszcze w trakcie tej wojny". Jako wyjaśnienie dodał, że czekanie wszelkie mogłoby pociągnąć z sobą znów zbyt wielkie ich wzmocnienie.

"Więc na zachodzie, prawdopodobnie we Francji, inwazja, której siła materiałowa nagromadzona obecnie będzie tak wielka, że nie ulega już wątpliwości, że musi być zwycięska.

Jeżeli chodzi o Wschód (...) wracając do spraw polskich, powiedział on, że w wielu punktach różni się z nami co do metod u nas stosowanych - jedną z nich najbardziej niezrozumiałych to owe strzelanie do trupa, jakim są przecież Niemcy obecnie, czyż - jak powiedział on z wielkim przejęciem - macie tak dużo inteligencji, że nią szafować możecie i chcecie?

Czy myślicie, że Anglicy nie wiedzą, jakie ofiary zostały przez Polskę poniesione, a na przyszłość przecież gromadzenie sił jest koniecznością, bo odbudowa kraju i rola, którą ma odegrać, będą wielkie, że każdy zaoszczędzony człowiek, a tym bardziej inteligent będzie miał wartość nie do ocenienia".

W lutym 1944 r. hr. Ronikiera aresztowano. Był kilka razy przesłuchiwany w siedzibie gestapo na ul. Grottgera w Krakowie i tam polecono mu napisać na temat stosunku Polaków do Niemców memoriał, który został przekazany do Berlina i był dogłębnie przestudiowany przez główne osoby w Rzeszy, w tym samego Henryka Himmlera.

"Omówiłem z mym przyjacielem to wszystko, co się dzieje w kraju, a specjalnie w związku z młodzieżą naszą i jej działalnością konspiracyjną i w AK się koncentrującą. Czuliśmy, że grozi ofensywa sowiecka i może przybrać dla nas tragiczny obrót - wiedzieliśmy, jakie w związku z tym są dyrektywy idące podobno z Londynu, a zalecające, by oddziały naszej AK wchodziły w porozumienie z komendą bolszewicką, układając się co do warunków współpracy, czytaliśmy w organach prasy urzędowej wykaz dokonanych sabotaży.

Wreszcie przysłuchiwaliśmy się pomruków dochodzącym do Korczyny rzezi ukraińskich dokonanych na Wołyniu, a zapowiadających się coraz groźniej w Galicji Wschodniej.(-)

Sprawa ukraińska. Relacja dr L. Teszmara pełnomocnika RGO na Galicję Wschodnią - z rozpaczą w głosie relacjonował mi sprawę ze swych poczynań w celu uodporniania Polaków przeciwko Ukraińcom, gdy mu po wielu zabiegach nareszcie udało się przeforsować u władz [niemieckich] to, by Polakom w poszczególnych wsiach dano broń w ilości skromnej pięciu karabinów na jedną wieś i gdy próby wydały doskonałe rezultaty bo natchnęły społeczność polską odwagą do walki i jakby powstrzymały ukraińskich zbrodniarzy, wtedy nie kto inny, lecz zastępca delegata rządu na Galicję, rezydujący we Lwowie, rzecz całą szczęśliwie zapoczątkowaną sparaliżował oświadczając, że Delegatura Rządu ze względów bliżej nie wytłumaczonych nie może w tej sprawie wyrazić swojej zgody.(-)

Zastanawiając się nad stosunkiem do bolszewików, nie mogliśmy zrozumieć nigdy, że jeśli gen. Sikorskiemu, który podpisał w Kujbyszewie porozumienia z nimi, nie udało się wymóc na nich postępowania zgodnego z tym porozumieniem, to jakże ci młodzi chłopcy, niedoświadczeni i zapaleni, potrafią dokonać rozumnych i dyplomatycznie tak trudnych porozumień, które notabene na własną rękę, bez wyraźnej linii postępowania i prawie zawsze, jeśli chodzi o młodzież narodową, przeciwko własnemu przekonaniu o honorze i sumieniu narodowym.

Konkluzją naszą wspólnie powziętą, z żalem wielkim do władz naszych formułowaną, było, że rozporządzenia powyższe (znane jako Akcja Burza), są po prostu zbrodnią na młodzieży naszej dokonaną, że są w sprzeczności z honorem i sumieniem polskiego żołnierza, który broniąc Polskę przed jednym okupantem, nie może mieć za zadanie oddawanie dobrowolnie Polski pod nową okupację, gorszą stokrotnie, bo jeśli Niemcy łamią kości, to bolszewik starał się zabić duszę człowieka.

Zaproszonych przez nas na naradę kilku dowódców AK z sąsiednich powiatów wszystkie nasze powyższe problemy jeszcze raz ze mną i z generałem ponownie przedyskutowało i radziło mnie koniecznie, bym możliwie niezwłocznie jechał do Warszawy, by wszystko tam na miejscu z osobami miarodajnymi omówić i starać się na nie wpłynąć, by zamachy na Niemców, którzy nas przecież przeciwko bolszewikom bronić muszą, ukrócić, zaś na młodzież naszą nie wkładać obowiązków sprzecznych z jej poczuciem obowiązku w stosunku do Ojczyzny. (-)

W dniu 15 kwietnia byłem już w Warszawie, gdzie spędziłem prawie dwa tygodnie. (...) Na zebraniu u dra Knoffta dyskutowaliśmy obszernie przede wszystkim o sprawie naszej młodzieży i skutkach, które dla niej przynosi ze sobą życie w konspiracji i w lesie, w stykaniu się z bandytami i bolszewikami. (-)

W jednym tylko punkcie nie doszedłem do porozumienia z tymi, których się radziłem, mianowicie w sprawie ofiar ponoszonych dla sprawy naszej przez szafowanie nimi. Warszawa jakby zahipnotyzowana żądzą zemsty nad Niemcami zdawała się tracić z oczu konieczność patrzenia na sprawy rozumnie i spokojnie i gotowa była na wszelkie jak najdalej idące ofiary, by raz Niemcowi łeb zetrzeć.

Jeden generał polski, którego spotkałem u Tyszkiewicza, nie wahał się mnie, ojca pięciu synów, powiedzieć dosłownie: "Niech będzie jeszcze sto tysięcy ofiar nawet, byleby raz wroga tego położyć na kolana".

Gdy mu powiedziałem, że nie jestem pewien, czy wszyscy ojcowie w Polsce będą tego zdania, gdy odczytają wiadomość, że wysadzono pociąg na linii Kraków-Zakopane i że w nim zginęło DWÓCH Niemców nieznanego kalibru i około 80 Polaków, zaś że wsie sąsiednie puszczone zostały przez Niemców z dymem, z całą ludnością i inwentarzem - fakt autentyczny, który miał miejsce, opamiętał się wtedy trochę i zaczął mówić rozsądniej, tym bardziej zeszliśmy na tematy strasznej odpowiedzialności kolektywnej stosowanej w całym kraju, a w Warszawie przede wszystkim, która stosowana przez Niemców stale i bezwzględnie niezliczone ofiary niewinne w Polakach za sobą pociągały, a Niemcom właściwie wielkiej krzywdy nie wyrządzały. Ginęły u nich jednostki o wartości stosunkowo niewielkiej, gdy u nas kwiat inteligencji i młodzieży padał ofiarą.

Mając na myśli ratowanie substancji narodu i słowa wypowiedziane do mnie przez pana Coocka, zdawało mi się, że rodacy moi w stolicy, gdy chodzi o ten temat, byli pozbawieni po prostu zdolności myślenia kategoriami politycznymi - nienawiść do Niemców przesłaniała im zupełnie sąd właściwy o bolszewikach i groźbę z ich strony Polsce coraz wyraźniej się kształtującą. (-)

Wróciłem do Krakowa 28 kwietnia z postanowieniem ratowania od śmierci i więzienia, których miałem upoważnienie imiennie przedstawić. (-)

Wypadków takich darowania życia mogłem naliczyć koło dwustu".

c.d.n.
 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    5*.

    Bezcenne notki. Dzięki.
  • Potwierdzam, bezcenne -
    Wlk wlk dzięki Autorze -

    https://nczas.com/2012/08/01/pruszynski-hr-ronikier-wspomnienia-z-wojny-i-powstania/

    "..próby wydały doskonałe rezultaty bo natchnęły społeczność polską odwagą do walki i jakby powstrzymały ukraińskich zbrodniarzy, wtedy nie kto inny, lecz zastępca delegata rządu na Galicję, rezydujący we Lwowie, - rzecz całą szczęśliwie zapoczątkowaną s p a r a l i ż o w a ł oświadczając, że Delegatura Rządu ze względów bliżej nie wytłumaczonych nie może w tej sprawie wyrazić swojej zgody." SIC !

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031