Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
114 postów 1309 komentarzy

Adam Ronikier i Powstanie warszawskie - część II

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Od wiosny 1944 r. Niemcy byli coraz bardziej zaniepokojeni mającym nastąpić powstaniem w Warszawie i próbowali zrobić wszystko, by do niego nie doszło, w ty celu rozmawiali z hr. Ronikierem różni wysoko postawieni hitlerowcy, włącznie z pułkownikami

Bierkampem [*] i Schindhelmem [*] z krakowskiego gestapo.

Część I

arjanek.neon24.pl/post/129586,zapomniany-czlowiek-wstrzasajace-wspomnienia-czesc-i

 

Po powrocie do Krakowa hr. Ronikier 21 lipca został zaproszony do płk. Schindhelma z gestapo, który:

"Znowu nalegał na mnie gwałtownie o formułę porozumienia z AK, widząc w nim jedyną formułę dla uniknięcia wybuchu, którego widać się obawiał naprawdę.

Nie wierząc, by naprawdę mogło to już grozić, raczej gryzłem się wiadomościami przychodzącymi z frontu zbliżającego się do Warszawy i Tarnowa i tym, że rodzina moja po tamtej stronie pozostała, jednak w gronie zaufanych rozważaliśmy warunki, które Niemcom postawione byłyby dostateczne, by czynniki polskie od popełnienia szaleństwa byłyby w stanie odwieść.

W rezultacie tych narad w dniu 25 lipca znalazłem się u Schindhelma, zapowiedziawszy, że chcę z nim mówić o rzeczy nadzwyczajnej, poważnej i nie cierpiącej zwłoki.

Zakomunikowałem mu, że w gronie mych najbliższych przyjaciół rozważyliśmy wszystkie ewentualności i doszliśmy do zgodnego przekonania, że powstanie da się zażegnać jedynie wtedy, gdy ze strony niemieckiej dokonany zostanie czyn o charakterze "grosszügig", który sytuacje wzajemnych stosunków zasadniczo był w stanie zmienić.
 
Takim czynem jedynym, który nam się wydaje wskazanym, a realnie możliwym do wykonania, mogłoby być oddanie Warszawy przez Niemców dobrowolnie, bez wystrzału w ręce AK i to z odpowiednim terenem obejmującym najbliższe powiaty, co najmniej takim, który by obejmował potrzebne dla lądowania lotniska dla sprowadzenia z Anglii co najmniej dwóch dywizji, a także przyjazd przedstawicieli władz polskich. [*casus Paryża]

Rozwinięty przeze mnie w ogólnych zarysach plan ów, widziałem od razu, że podobał się bardzo panu Schindhelmanowi, który go nawet w szczegółach ze mną omawiać zaczął i widział w nim wiele cech politycznych mogących dokonać zasadniczej zmiany w stosunkach pomiędzy Niemcami a Polakami, nie naruszając stosunku tych ostatnich do sojuszników anglosaskich, widział on w tym nawet rys projektu nader pożyteczny i według niego czyniący go bardzo interesującym.

Prawie bez wahania oświadczył mi, że się zaraz porozumie z Berlinem i o rezultacie swych zabiegów mi zakomunikuje, zaś prosi, bym zapewnił sobie stawienie się na czas pełnomocników AK dla ostatecznego porozumienia.

Wróciłem do siebie pełen otuchy, opracowując już w myśli wszystkie szczegóły tego, co miało nastąpić w razie przychylnej decyzji, na którą tym razem zdawało mi się, że mam prawo liczyć. Niestety, niedługo mogłem się oddawać weselszym myślom, gdyż zatelefonowawszy zaraz do Warszawy, by się upewnić co do przyjazdu osób upoważnionych do pertraktacji ze strony AK, dowiedziałem się, że na ich przyjazd w najbliższej przyszłości nie można liczyć - wyciągnąłem z tego , jak się później okazało, zupełnie nie słuszny wniosek, że powstanie nie jest sprawą w danej chwili tak aktualną.

Gdy pod wieczór tegoż dnia otrzymałem zawiadomienie od Schindhelma, że z Berlinem rozmawiał i że są jeszcze pewne trudności mające charakter upierania się w obronie prestige’u władzy, odpowiedziałem mu, że nie pozostaje nam nic innego, jak jakiś czas odczekać".

Przecież gdybym nie był wewnętrznie przekonany , że wywołanie powstania w takiej chwili i przy takiej przewadze sił przeciwnikw nie jest absurdem, do którego wykonania nie mogą się chyba w Polsce znaleźć ludzie , którzy by za czyn taki wziąć chcieli na siebie odpowiedzialność, to byłbym bez skrupułów doprowadził do sprowadzenia pełnomocników, przypuszczając, że ich przyjazd w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa musiałaby jednak do zażegnania tego strasznego  nieszczęścia przez ludzi przytomnych doprowadzić.

Stało się jednak inaczej, znaleźli się ludzie, którzy wzięli na siebie tę straszną w swych skutkach decyzję, by powstanie stało się faktem!

Dnia 1 sierpnia o godzinie 5-ej po południu, czyli najmniej po temu właściwej, wybuchło ono w Warszawie, ku przerażeniu ludzi jeszcze mających cośkolwiek rozumu w głowie, ku radości zaś bolszewików i tych Niemców, którzy szukali w nim dowodu na to, że mieli rację Polaków tak traktować, jak ich w ciągu całego panowania swego w Polsce traktowali.

c.d.n.

[*]

pl.wikipedia.org/wiki/Walter_Bierkamp

Schindhelm, Hans-Gerhardt
Sicherheitspolizei und SD, Einsatzgruppe B
Geheime Staatspolizei (Gestapo), Lipsk,
Kraków.

[*]
Raoul Nordling, szwedzki dyplomata - wynegocjował z von Choltitzem poddanie Paryża.

//in August 1944 he negotiated with the German commander General Dietrich von Choltitz, to try to limit the bloodshed and damage to the city. Many accounts of these events attribute him a major role in doing so, and he was honoured by France after the Liberation with the highest available medal, the Croix de guerre avec palme. A play area in the 11th Arrondissement, the "Square Raoul Nordling" is named in his honour, as is a street in Neuilly.//

en.wikipedia.org/wiki/Raoul_Nordling


//During his negotiations with Nordling, Choltitz had made a significant pronouncement. He could not be expected, he said, to surrender to irregular troops like the French Resistance. This appeared to mean that in order to save his honor and protect his family he would make a show of fighting before capitulating to Regular forces.

Resistance emissaries left the French capital to seek Allied commanders and de Gaulle. Some made contact and delivered exaggerated reports of disorder in Paris. But the most important messages said that Choltitz would surrender his garrison as soon as Allied troops entered the city and seized his headquarters in the Hôtel Meurice on the Rue de Rivoli.//

www.historynet.com/world-war-ii-the-liberation-of-paris.htm


 

KOMENTARZE

  • @
    gen. Marian Zacharski w "Kodach wojny" pisze:
    Niemcy, rozpracowując polskie kody i szyfry, czytali treść tajnych depesz. Niektóre z nich były dramatyczne w swojej wymowie jak ta z 20 sierpnia 1944 roku, w której Zygmunt Zaremba pisał z Warszawy do ministra Jana Kwapińskiego m.in.:

    "Kochany Jasiu. Gubimy się. Nic nie rozumiemy, dlaczego to się dzieje, dlaczego powstanie wybuchło za wcześnie. Dlaczego zostawiają nas alianci bez niezbędnej pomocy i dlaczego nie zrzucacie brygady naszych spadochroniarzy? Czy nasza armia winna walczyć na obcej ziemi, podczas gdy stolica ginie... Skazani na eksterminację, odcięci, bez broni, niszczeni przez ciągłe bombardowania i pożary, bez żywności i w środku rozszerzających się epidemii daremnie czekamy i słyszymy tylko wasze słowa i zawsze tylko słowa!"

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Zaremba
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Kwapi%C5%84ski#Na_emigracji
  • @ Autor
    5*

    Trudny temat. Dzięki za wpis.
  • @chrisdigger 07:30:50"Jedynie Polacy mogli rzucic sie do walki wiedzac , ze czeka ich smierc"
    To nazywa się _ samobójstwo.

    Fakt, kult samobójstwa ma w naszym kraju dużo wyznawców.
  • @chrisdigger 09:00:11" wlasnosc Niemcy...."
    Doprecyzuj od kiedy i do kiedy...
    A jeszcze lepiej napisz kiedy pojawiły się "NIEMCY".
  • @chrisdigger 17:49:18,,,,Sam popracuj a nie lecisz na latwizne informacji ....
    Nie lecę na łatwiznę, lecz nie mam zamiaru zgadywać , co chodzi Ci po głowie.

    Z informacji uzyskanych u kumpli wynika , że ziemie były we władaniu Habsburgów , Prus i Rzeszy tylko kilka wieków...

    Słowiańscy władcy rządzili znacznie dłużej...
  • @Zbigniew Jacniacki 08:14:12
    obejrzyj
    http://m.onet.pl/wiadomosci/kraj,5rv79l
    pewnie i tak nie zrozumiesz...
  • Pan Arjanek, 10:15:46
    O ile to prawda, wygląda na to, że wszystko było juz ustalone

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/System_z_Bretton_Woods

    http://delfin.neon24.pl/post/128386,powtorka-zarys-powojennej-mapy-nowego-swiata#comment_1261703

    i się zesrało, jakiś pomysł - dlaczego ?
  • @Stonek 00:23:40
    cyt:Stonek//Tak się tylko zastanawiam, gdzie doszedłby wujaszek z wąsem, gdyby "coś" go nie zatrzymało na 63 dni.
    I jeszcze ten przeklęty sierżant Drabik, co skrócił wojnę o parę miesięcy.
    http://bobry7.salon24.pl/683348,pomniki-krola-frycka-sierzant-drabik-most-ludendorffa-i-kasa-szczecina
    Wygląda na to, że przejebane mają z tymi Polakami.
    Ale TO, tylko Bóg raczy wiedzieć.//

    Na ofiarach Powstania warszawskiego korzystała sowiecka żydokomuna i żydokomuna wykorzystuje je do dzisiaj. Jeżeli dziś gra się np pomnikiem Fryderyka Wlk to należy pamiętać jaki był stosunek Hitlera do "prusactwa" i jak to prusactwo zadało Hitlerowi ostateczny cios.

    cyt:
    //Chociaż dziś niełatwo to sobie wyobrazić, stosunki polsko-niemieckie za czasów III Rzeszy (do jesieni 1938 r.) były wyraźnie lepsze niż w okresie Republiki Weimarskiej (1919-1933). Dojście do władzy nazistowskiego reżimu Adolfa Hitlera zostało przywitane w Polsce z neutralnym optymizmem. Szybko zresztą przerodził się on w uczucia cieplejsze. Widomym tego dowodem była podpisana w styczniu 1934 r. deklaracja o niestosowaniu przemocy w stosunkach wzajemnych. Rozpoczęła ona okres dyplomatycznego odprężenia pomiędzy Warszawą a Berlinem. Jeden z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego, Kazimierz Świtalski, odnotowywał to w swoim „Diariuszu” :

    Hitler poszedł tu [w sprawie porozumienia z Polską] odważnie przeciw Prusakom, począł enuncjować uznanie dla Polski jako państwa. Komendant mniej sobie ceni akty podpisane, a więcej to, że przez stanowisko Hitlera zmienia się psychologia narodu niemieckiego w stosunku do Polski. Dlatego nawet wtedy, gdyby do władzy przyszli Prusacy, a co byłoby dla nas najgorsze, to ta zmiana psychologiczna w narodzie niemieckim będzie dla nich przeszkodą w nawróceniu do starej antypolskiej polityki. Komendant w tym miejscu wyraził uznanie dla Niemców, że umieją iść rozsądnie etapami.

    Słowa te miały paść z ust Piłsudskiego podczas narady w Belwederze 7 marca 1934 r. Przebija z nich przekonanie, że polityka prowadzona przez „Prusaków”, a więc niemieckich polityków konserwatywnych, reprezentujących mentalność swoistego „junkierskiego imperializmu”, należy już w Berlinie do przeszłości.//

    A tu dobry przykład chorobliwej nienawiści Junkrów pruskich do Hitlera
    http://arjanek.neon24.pl/post/129394,holocaust-abwehra-i-mi6
  • @Arjanek 07:53:34
    Ja jednak przy pisaniu wolę używać ą ę, niż umlautów.

    PS.
    Pabst był od prusaków, czy tych drugich?
    Pytam, bo nie wiem. :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30