Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
91 postów 1102 komentarze

Hitler_wojny uprzedzające. Część II/II

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie ma wiarygodnych dowodów na to, że Hitler przed marcem 1939 planował inwazję na Polskę. Kwestią zasadniczą jest zatem odpowiedź na pytania.

⦁    Kiedy Hitler zdecydował się na atak?
⦁    Dlaczego się zdecydował? Czy było to częścią jakiegoś długoterminowego planu, czy też wynikiem działania w szczególnym czasie na skutek określonych okoliczności?

Część I. arjanek.neon24.pl/post/136014,hitler-wojny-uprzedzajace-czesc-i-ii

11 kwietnia 1939, to data pierwszego rozkazu Hitlera nakazującego rozpoczęcie przygotowań planu ataku na Polskę o kryptonimie "Wariant Biały".
Czyli już po 6 kwietnia, kiedy to Polska sprzymierzyła się z Anglią i Francją, co prowadziło do okrążenia Niemiec od wschodu. To wtedy Hitler, czując się zagrożony, porzucił politykę przyjaźni i rozpoczął dopiero przygotowania planu inwazji na Polskę. To stało się głównym powodem zmiany polityki Niemiec wobec Polski, a nie ostateczne odrzucenie przez Polskę 26 marca 1939 żądań Niemiec w sprawie Gdańska i Korytarza.
Hitler założył i słusznie, że Anglia i Francja nie przyjdą nam z pomocą, stąd atak na Polskę 1 września był z pewnością atakiem uprzedzającym. Warto też, przy tej okazji, bliżej zainteresować się przeznaczeniem i tragicznym losem, polskiego Korpusu Interwencyjnego, dużego zgrupowania, które w końcu sierpnia 1939 ofensywnie zmierzało w kierunku Gdańska, gdzie w głębi Korytarza zostało zaskoczone 1 września (atakiem uprzedzającym?) przez Niemców i rozbite, prowadząc w ten sposób do klęski Armii "Pomorze".


Z raportu francuskiego ambasadora w Berlinie, Roberta Coulondre do francuskiego ministra spraw zagranicznych, Bonneta z dnia 7 maja 1939 możemy się dowiedzieć, że Anglia i Francja zamieniły, z powodzeniem, Polskę we "wschodni bastion" przeciwko Niemieckiej ekspansji.


Kalendarium wydarzeń
4 marca 1939 Wojsko Polskie rozpoczyna prace nad planem operacyjnym „Zachód” na wypadek wojny z Niemcami. Szkic przedstawiono Generalnemu Inspektorowi do zatwierdzenia 22 marca. (23 - 26 marca nastąpiła częściowa mobilizacja polskiej armii) "Istotne miejsce w tym planie zajmowało założenie o pomocy zachodnich sojuszników". (Już wtedy!?)
14 marca, rozpada się sztuczny twór, jakim była Czecho-Słowacja. Słowacki parlament proklamuje niepodległość. Wojska węgierskie wchodzą do Zakarpacia. Prezydent Emil Hacha prosi Hitlera o spotkanie. 15 marca Hacha podpisuje zgodę na ustanowienie Protektoratu Czech i Moraw. Niemcy wyrażają zgodę na ochronę słowackiej niepodległości. Anglia akceptuje nową sytuację, uważając, że jej gwarancje dla Czecho-Słowacji stały się nieważne wskutek wewnętrznego rozpadu państwa. 
17 marca cyt: "Virgil Tilea, rumuński ambasador w Londynie wpadł niespodziewanie do biura  ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Halifaxa w stanie niebywałego wzburzenia oznajmiając, że jego krajowi grozi natychmiastowa inwazja niemiecka i prosi Anglię o pomoc". Sprawa ta odbija się szerokim echem na świecie. "Hitler chce napaść na kolejny kraj"- krzyczy prasa.  Była to jednak brytyjska prowokacja, (tzw. "Tilea affair"), obliczona na wzbudzenie niechęci do Hitlera w społeczeństwie brytyjskim. Ogromnie wpłynęła na zmianę postawy Brytyjczyków i jednocześnie usprawiedliwiła zwrot o 180 stopni w polityce zagranicznej Wielkiej Brytanii wobec Niemiec, z polityki ustępstw tzw. "appeasement" na politykę konfrontacji. [*]
Podżegacz wojenny, Viorel Tilea za swoje wątpliwie moralne usługi dostał Order Imperium Brytyjskiego. Zmarł w Londynie.
Stosowanie w praktyce terminu "appeasement" w stosunku do Hitlera przez Chamberlaina i Halifaxa było tylko fasadą propagandową, za którą skrywano fakt, że Wielka Brytania była nieco opóźniona w przygotowaniach militarnych do wojny, oraz że społeczeństwo brytyjskie musiało przejść od fazy niechęci do wojny do fazy "słusznego gniewu" przeciwko "nienasyconemu Hitlerowi".
Tego samego dnia Chamberlain wygłasza słynne przemówienie, w którym "kaja się" za dotychczasową współpracę z Hitlerem i jednocześnie kończy z polityką ustępstw wobec niego. Niektórzy badacze uważają, że znalazł się on wówczas pod przemożnym wpływem takich podżegaczy wojennych jak Roosevelt i Halifax.
18 marca Brytyjczycy, próbują tworzyć wschodni front przeciwko Niemcom, proponując układ Sowietom, Polsce i Rumunii.
20 marca przemawia Halifax i fałszywie oskarża Niemcy, nawiązując do "Tilea affair" oraz zapowiada (zaprasza, a może stawia ultimatum) wejście w sojusze przeciwko Niemcom.
21 marca Ribbentrop rzekomo stawia ultimatum J. Lipskiemu [*] w sprawie Korytarza i Gdańska, ale nie jest to zgodne z prawdą. Tego samego dnia Brytyjczycy proponują Polsce układ, pod warunkiem, że zrezygnujemy z oferty Niemców. Rozmowy na razie są poufne. Przez dwa dni trwają intensywne konsultacje na najwyższych szczeblach. Odpowiedzią Polski jest zgoda, manifestujemy mobilizacją 23 marca.
23 - 26 marca trwa częściowa mobilizacja polskiej armii. Mobilizacja nie była tajna. Akredytowani w Warszawie zagraniczni doradcy wojskowi uważali za możliwe natychmiastowe wkroczenie polskich wojsk do Niemiec(!), co oczywiście odbiło się głośnym echem w świecie. Niemcy nie zareagowały. "25 marca Canaris telefonuje do Auswartiges Amt (MSZ) informując, że nastąpiła koncentracja oddziałów polskich w Gdyni, oraz że przemieszczono oddziały z południa Korytarza w pobliże granicy Gdańska. W innych okręgach brak istotnych ruchów wojsk. Keitel nie wierzy w agresywne intencje Polski". DGFP, Series D, Vol. V, No. 90.
26 marca Polska ostatecznie odrzuca ofertę Niemiec w sprawie Korytarza i Gdańska.
31 marca, na tak dobrze przygotowanym gruncie propagandowym, Wielka Brytania jednostronnie udziela gwarancji Polsce, a w kwietniu Rumunii. Ta jednak gwarancje brytyjskie odrzuca.


Kto nie z nami ten przeciwko nam.
W tajnym raporcie [*] z końca marca 1939 (tu dwa fragmenty) ambasador Polski w Paryżu Juliusz Łukasiewicz pisze do polskiego MSZ:
"Beztroska propozycja Wielkiej Brytanii, niepewna w formie i bez znaczenia w treści, powoduje, że Polska musi się opowiedzieć po jednej ze stron, narażając na niebezpieczeństwo jej relacje z Niemcami albo powodując fiasko jej negocjacji z Londynem. W pierwszym przypadku Hitler może widzieć siebie zobligowanym do użycia siły, gdzie odpowiedzią naszą będzie tylko siła. To będzie prowadziło do generalnego konfliktu europejskiego, gdzie pierwszym etapem będzie Polska, która będzie musiała wytrzymać presję całej niemieckiej potęgi. W takim stanie rzeczy, utrzymywanie, że to Polska jest odpowiedzialna za wojnę czy też pokój, jest żenującą dziecinadą albo czynem karygodnym."
"Po doświadczeniach ostatnich lat dwudziestu, w ciągu których, ani Anglia, ani Francja nie tylko nie dotrzymały ani jednego z zobowiązań międzynarodowych, ale nie potrafiły bronić w sposób właściwy swoich interesów, jest rzeczą absolutnie niemożliwą, aby którekolwiek z państw Środkowej lub Wschodniej Europy, jak również po stronie przeciwnej - Berlin i Rzym, potraktowały poważnie jakąkolwiek propozycję angielską".


Poniżej w linku skany niemieckiej Białej Księgi nr 3 w języku polskim i niemieckim. Tajne raporty polskich ambasadorów bezspornie uznano za autentyczne dopiero po wojnie. Zostały one opublikowane przez Niemców już w roku 1940, ale wtedy Polska i alianci uznali je za niemieckie fałszerstwo. 

archive.org/stream/Weissbuch_Nr.3_Polnische_Dokumente/AuswaertigesAmt-WeissbuchNr.3-PolnischeDokumenteZurVorgeschichteDesKrieges1940128S.Scan#page/n83/mode/1up

6 kwietnia 1939 minister spraw zagranicznych Józef Beck podpisuje w Londynie dwustronne porozumienie polsko-brytyjskie o gwarancjach wzajemnej pomocy wojskowej na wypadek agresji niemieckiej. W tydzień później do tych gwarancji przyłącza się Francja.
Wejście w alians z Wielką Brytanią musiało prowadzić nieuchronnie do wrogości ze strony Niemiec, jak i Sowietów (pakt R-M). Nie dawało to nam żadnej militarnej przewagi. To był wtedy wyrok śmierci dla naszego młodego państwa.
[!] Tu należy zwrócić uwagę na kluczowe fragmenty tekstu porozumienia polsko-brytyjskiego z 6 kwietnia 1939.
Istota porozumienia jest zapisana w paragrafie 2, gdzie wyszczególniono zobowiązania każdej ze stron do przyjścia drugiej z pomocą. Należy także wyraźnie podkreślić zapis w paragrafie 3 gdzie te zobowiązania  stawały się obowiązujące natychmiast, nawet przed formalnym podpisaniem polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego z dnia 25 sierpnia 1939 [*]. Paragraf 2 porozumienia stanowi, że Wielka Brytania przyjdzie z pomocą Polsce w następujących  okolicznościach:
1. Jeżeli Niemcy zaatakują Polskę.
2. Jeżeli Niemcy podejmą inną akcję, która zagrozi polskiej niepodległości i którą polski rząd będzie poczytywał za żywotną, żeby przeciwstawić się z użyciem sił zbrojnych.
Ta druga okoliczność nie wymagała inwazji niemieckiej. Mogła to być każda akcja podjęta przez Niemców uzbrojonych bądź nie, z użyciem przez nich siły bądź nie, którą polski rząd będzie uważał za zagrożenie dla niepodległości. Wymogiem było użycie przez Polskę sił zbrojnych w celu przeciwstawienia się tym niemieckim działaniom. To był swoisty "czek in blanco". Wówczas Anglia była zobligowana do użycia siły militarnej przeciwko Niemcom i pomocy Polsce.
Jest oczywiste, że polski rząd będzie uważał każdą akcję w Gdańsku (wtedy niezależne państwo) za akt ograniczający prawa Polski i zagrożenie jej niepodległości i wyśle Korpus Interwencyjnydo miasta, który w tym celu został później utworzony.
Oddajmy tu głos osobie chyba dość kompetentnej: dowódca 35 pp ppłk.dypl. Jan Maliszewski wspomina:
"Założyłem i nie będę poruszał zagadnień politycznych. Brak przekonywającego uzasadnienia czysto wojennego dla faktu skierowania 9 DP i Korpusu Interwencyjnego na Pomorze, na teren w razie wojny najbardziej eksponowany, zmusza mnie jednak do stwierdzenia, że, moim zdaniem, że działały tu wyłącznie i niepodzielnie przyczyny natury politycznej". 
11 kwietnia Hitler wydaje rozkaz przygotowania planu na wypadek wojny z Polską:
Załącznik II do dyrektywy opisujący "Wariant Biały" kryptonim ataku na Polskę:
"Obecna postawa Polski wymaga ponad wszystko rozpoczęcia wojskowych przygotowań do planu "Zabezpieczenie granicy wschodniej" i usunięcia, jeśli będzie to konieczne, każdego zagrożenia z tej strony na zawsze.
1. Polityczne postulaty i cele.
Niemieckie relacje z Polską będą kontynuowane na zasadach unikania jakichkolwiek niepokojów. Jeśli jednak Polska zmieni swoją politykę wobec Niemiec, może być konieczne ostateczne rozstrzygnięcie siłowe, pomimo traktatu z Polską."
28 kwietnia Hitler przemawiając w Reichstagu uznaje umowy Polski z Wielką Brytanią i Francją za pogwałcenie polsko-niemieckiej deklaracji o nieagresji i za jej "anulowanie przez Polskę" (to samo według kanclerza dotyczyć miało brytyjsko-niemieckiego Traktatu o ograniczeniu zbrojeń na morzu z 18 czerwca 1935 "zerwanego z winy Wielkiej Brytanii"), co zostało przyjęte jako jednostronne zerwanie tego porozumienia przez III Rzeszę.
"13 sierpnia 1939 roku podjęta zostaje decyzja o utworzeniu Korpusu Interwencyjnego [*], w celu obrony interesów polskich w przypadku próby puczu prohitlerowskiego lub anektowania Wolnego Miasta Gdańska przez Niemcy. Naczelne władze wojskowe, przy założeniu lokalnego konfliktu zbrojnego, zakładały wkroczenie Korpusu Interwencyjnego na terytorium Wolnego Miasta Gdańska.
Tego samego dnia wydano rozkaz sformowania jednostek. Mobilizację przeprowadzono w dniach 14-16 sierpnia. Oddziały znajdowały się w pełnej gotowości bojowej do natychmiastowego transportu na północ. Nie wyładowano nawet ciężkiego sprzętu ze składów transportowych, które oczekiwały na bocznicach. W dniach 24–27 sierpnia1939 roku przesunięto 27 DP do rejonu Lubichowo – Osieczna – Ocypel na południowy zachód od Starogardu. 28 sierpnia 1939 roku Kwatera Główna korpusu rozlokowana została w Inowrocławiu. Dowódca korpusu podlegał bezpośrednio Generalnemu Inspektorowi Sił Zbrojnych [Marszałkowi Śmigłemu]. Plan działania Korpusu zakładał zdobycie Gdańska szybkim wypadem z rejonu Skarszewy – Starogard". 
"Ulokowanie z przyczyn politycznych trzech polskich wielkich jednostek w głębi „korytarza” (PBK [Pomorska Brygada Kawalerii], 27. DP, 9. DP), było absurdem z punktu widzenia taktyki wojskowej. Decyzji tej gen. Bortnowski, mimo wielokrotnych monitów w GISZ, nie był w stanie zmienić. 
Według relacji oficerów z dowództwa 27 DP rozkaz z dowództwa armii o wycofaniu dywizji, marszem pieszym, przez Bory Tucholskie do Fordonu i dalej do rejonu Chełmno-Chełmża dotarł dopiero w godzinach rannych pierwszego dnia wojny. Zwłoka w przekazaniu tego rozkazu doprowadziła do klęski Armii "Pomorze" i załamania jej dowódcy".
23 sierpnia zostaje podpisany Pakt Ribbentrop-Mołotow z tajnym protokołem dodatkowym. Wszyscy koalicjanci o nim wiedzą z wyjątkiem Polski. (szerzej o tym napiszę w osobnej notce)
25 sierpnia następuje formalne podpisanie polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego.
1 września 1939 rozpoczynają się działania wojenne.

Korpus Interwencyjny nie został utworzony do obrony Polskiego terytorium. Wręcz przeciwnie. W tym czasie poważnie osłabiał tą obronę. Ktoś, kto kierował tak wielkie zgrupowanie w końcu sierpnia 1939 roku daleko w głąb Korytarza, musiał mieć jakiś konkretny plan. Według mnie mógł to być plan ofensywny. Niemcy oczywiście musieli obserwować ruchy KI od dnia jego utworzenia. Zastanawia zbieżność dat. 24-27 sierpnia przemieszczano jednostki polskie w głąb Korytarza, podczas gdy Hitler dużo wcześniej zaplanował atak na 25/26 sierpnia. Czyżby Hitler, widząc ruchy polskich jednostek wchodzących w pułapkę wyczekał i następnie zaatakował? Czym kierował się Marszałek Śmigły? Cyt: "Marszałek Śmigły w rozmowie z prymasem kardynałem Augustem Hlondem jesienią 1938 roku  (na długo przed podpisaniem układu z Brytyjczykami) był pełen głębokiego pesymizmu: „Wobec ogromnej przewagi armii niemieckiej i jej środków technicznych, będziemy w wojnie regularnej pobici i walkę dłuższą będziemy mogli prowadzić tylko w formie partyzantki”
Bez "papierowych" jak się okazało gwarancji, Polska nie odważyłaby się ryzykować wojny o Gdańsk. Gdyby nie miała poparcia brytyjskiego (patrz punkt 2 paktu polsko-brytyjskiego) nie wysłałaby wojska do Gdańska w celu zduszenia ewentualnego zamachu stanu.
Być może liczono na ograniczony (małe straty w ludziach), lokalny konflikt, który będzie przyczynkiem do wypowiedzenia wojny Niemcom przez Anglię i Francję. Prawdopodobnie nie wierzono, że Hitler pójdzie na całość i zaryzykuje wojnę światową. Na co liczył Hitler? Na blitzkrieg. Na fakty dokonane. Wyraźnie się spieszył. O tej porze roku obawiał się polskich przysłowiowych "kaliskich błot" i tzw. wojny pełzającej. Już po 4 tygodniach, zaproponował Brytyjczykom i Francuzom pokój. Wiadomo było, że takiego pokoju nie będzie. Hitler musiał być zniszczony, bo wypowiedział wojnę żydowskiemu kapitało-komunizmowi.


„Dlaczego zaatakował Pan Polskę?"
Fragment wywiadu z Otto Remerem, niemieckim oficerem Wehrmachtu w stopniu generała majora, który odegrał decydującą rolę w zatrzymaniu zamachowców po zamachu na Adolfa Hitlera (20 lipca):
P: Jaki jest Pana pogląd na kryzys związany z Korytarzem polskim i wybuchem wojny w 1939?
O: We wrześniu 1944, będąc dowódcą straży w kwaterze Hitlera, rozmawiałem z nim na ten temat. Zapytałem go: „Mein Führer, czy mogę przez chwilę otwarcie z Panem porozmawiać?” „Oczywiście”, odparł. Wtedy zapytałem go: „Dlaczego zaatakował Pan Polskę? Czy nie można było być wtedy bardziej cierpliwym?”
Hitler odparł:
„Mylisz się, wiedziałem już w marcu 1939, że Roosevelt był zdeterminowany doprowadzić do wojny światowej, wiedziałem też, że Brytyjczycy z nim współpracowali, a Churchill był w to zaangażowany. Bóg świadkiem, że nie chciałem wojny światowej. To dlatego szukałem w końcu rozwiązania polskiego problemu na własny sposób w rodzaju karnej ekspedycji, bez deklaracji wojny. Ostatecznie, było tysiące przypadków morderstw etnicznych Niemców i 1.2 miliona niemieckich uchodźców. Co mogłem robić? Musiałem działać. Dlatego po czterech tygodniach kampanii, złożyłem najbardziej szczodrą ofertę pokoju, jaką zwycięski przywódca mógłby kiedykolwiek złożyć. Niestety, bez powodzenia”.
A potem dodał: „Jeślibym nie postąpił tak jak to zrobiłem odnośnie do kwestii polskiej, żeby zapobiec drugiej wojnie, to najpóźniej do końca 1942 doświadczylibyśmy tego, co teraz mamy w 1944". To wtedy powiedział.

koniec części II ostatniej.

avalon.law.yale.edu/subject_menus/blbkmenu.asp
archive.org/details/LipskiJozef1968DiplomatInBerlin19331939

archive.org/details/TheForcedWar

arjanek.neon24.pl/post/131917,mein-f-hrer-dlaczego-uderzyl-pan-na-polske

arjanek.neon24.pl/post/125344,1939-scisle-tajne-raporty-ministerstwa-spraw-zagranicznych

arjanek.neon24.pl/post/131172,jak-brytyjczycy-szykowali-sie-do-ii-ws

pl.wikipedia.org/wiki/Polsko-brytyjski_uk%C5%82ad_sojuszniczy#Tre.C5.9B.C4.87_dokumentu

pl.wikipedia.org/wiki/Korpus_Interwencyjny

 

KOMENTARZE

  • Mein Kampf
    Akurat wczoraj znalazłem informację o tym że najbardziej poczytną książką w Niemczech jest obecnie Mein kampf. Coś mnie podkusiło i po minucie miałem w komputerze polskie tłumaczenie tego „dzieła”. Jeden z ostatnich rozdziałów książki traktuje o polityce wschodniej Niemców. Najdziwniejsze było to, że tam nie pojawia się żadna wzmianka o Polsce, natomiast jest sporo o Rosji Sowieckiej, a właściwie o jej władzach – żydach. Hitler widział w Rosji ogromne morze nieprawości i zbrodni, a jednocześnie widział idealne tereny do ekspansji dla silnych Niemiec. Taki ruch realizowałby dwa zadania za jednym zamachem – osłabienie żydów i oparcie Niemiec o bogate tereny zapewniające rozwój tego kraju do poziomu ówczesnych USA i Anglii.

    Widać z tego, że kampania wrześniowa, była przygotowaniem do realizacji głównego celu jakim była Rosja Sowiecka.
    W takim świetle, powstaje pytanie dlaczego nie ruszyliśmy razem z Hitlerem na Rosję?
  • @Krzysztof Szotowicz 12:14:50
    z tego samego powodu, dla którego nie zabiliśmy wrednej teściowej.
  • @interesariusz z PL 15:30:04
    Ja jednak uważam, że jedyną normą moralną dla polityka powinna być skuteczność w zapewnieniu pomyślności narodowi. W innych krajach już tak to sprytnie się urządza, że odium winy za przekroczenie powszechnie akceptowanych norm moralnych w przypadku przegranej, spada na tego, który podjął decyzję, czyli na polityka. Naród pozostaje nieskalany. W przypadku wygranej zaś, polityk nurza się w oparach uwielbienia.
    Podsumujmy II Wojnę Światową: 5 mln zabitych, wycięta w pień elita narodu, zniszczona gospodarka, popadnięcie w zależność od zdemoralizowanego najeźdźcy, który upadlał tych co pozostali. Za to mamy wtłaczaną od młodości dumę z naszej szaleńczej postawy. W sumie musieliśmy coś mieć, aby nie sczeznąć ze zgryzoty - chociażby tą dumę.
    A gdyby historia potoczyła się inaczej. Gdyby Polska wraz z Niemcami najechała na Rosję - też mielibyśmy dumę - że uratowaliśmy od bolszewików taki wielki i wspaniały naród. A poza tym stracilibyśmy 2 mln obywateli - kilkaset tysięcy tych, którzy polegli na wojnie i 1,5 mln żydów, którzy wyemigrowali w świat. Natomiast elita, przemysł, gospodarka i kultura pozostałyby nietknięte ze świetlanymi perspektywami na rozwój.
  • @Krzysztof Szotowicz 16:48:43
    Bułgaria odmówiła Hitlerowi wypowiedzenia wojny Sowietom w '41 a w '42 odmówiła wydania żydów bez żadnych konsekwencji.

    Mój stosunek do tzw Holocaustu jest tu znany. Natomiast jeżeli ma on być wykładnikiem suwerenności państw współpracujących z Niemcami to przypomnę:

    //Paradoksalnie większe szanse na uratowanie Żydów miały państwa, które współpracowały z III Rzeszą niż kraje okupowane, gdzie okupanci robili w tej kwestii co chcieli. Budapeszt nie wydawał Żydów zamieszkałych na terenie Węgier do marca 1944 r. – czyli do wkroczenia Wehrmachtu, Państwo Francuskie poza przekazaniem Żydów obcych 60000 i niewielkiej części swoich 15000 większej części francuskich Żydów nie wydało w ręce niemieckie. Bułgaria wydała chyba 11000 Żydów z okupowanej Macedonii ale swoich Żydów nie pozwoliła dotknąć. Podobnie nie wydawała ich Finlandia. Dania nawet potrafiła przewieźć ich do Szwecji. Chronili Żydów Włosi szczególnie wojskowi nawet wbrew Mussoliniemu.//
  • @Arjanek 17:29:41
    Bułgaria nie stała na drodze podboju Związku Radzieckiego, tak jak stała Polska.
    O żadnym wykładniku suwerenności niczego nie pisałem, więc nie podejmuję dyskusji.
  • @Krzysztof Szotowicz 16:48:43
    jedno ale, ja wcale nie czułem się upadlany,
    upadlany czuję się teraz, i z tego powodu z coraz większą przykrością żyję

    drugie ale, wcale nie jest pewne, że byśmy zwyciężyli, już raz zwyciężaliśmy z Napoleonem.

    trzecie, wcale nie jestem pewien, że chciałbym żyć w społeczeństwie kastowym, lub rasistowskim.
  • @Krzysztof Szotowicz 12:14:50
    Pewnie dlatego, że nie byliśmy faszystami?
    Radiostację w Gliwicach oczywiście zaatakowaliśmy sami a nie Niemcy?

    Propagowanie faszyzmu, nazizmu w Polsce i UE jest prawnie zabronione.
  • Gdyby
    Gdyby Kaczyński cofnął się w czasie i zabił Hitlera, to wielu zapewne uznałaby, że trzeba być ostatnim ch...m żeby zabić tego biednego malarza.
  • @lorenco 20:14:41
    A komunizmu ?
  • @Husky 20:33:16
    Tylko na Ukrainie. W Polsce istnienie partii komunistycznych nie jest zabronione, podobnie jak w UE a nawet W USA.
    W Polsce istnieje KPP legalnie.
    Stan prawny: Istnienie partii komunistycznych w Polsce i ich działania są legalne, dopóki odnoszą się do ideologii ustroju komunistycznego, z pominięciem totalitarnych metod i praktyk[7]. KPP nie odnosi się do totalitarnych metod i praktyk w swej deklaracji ideowo-programowej oraz statucie.
    O partiach komunistycznych w USA, UE i na całym świecie poczytaj sobie sam - jest coś takiego jak google.
  • @Krzysztof Szotowicz 16:48:43
    Możecie naprawić swój błąd. Nazistowska Ukraina jest już prawie gotowa, jastrzębie z NATO i przede wszystkim z USA aż przebierają nóżkami aby wyzwolić biednych Rosjan spod tyranii Putlera.
    Macie do 20 stycznia jeszcze trochę czasu.
    Mam nadzieję, że Pan Szotowicz z Panem Arjankiem będą na czele najazdu na wielki i wspaniały rosyjski naród m. inn. aby ten naród podzielił się węglowodorami.
    A jak przeżyjecie i będziecie zwiewać z powrotem, ja osobiście dzierżąc dwie flagi: polską i rosyjską, zasadzę Wam takiego kopa w pośladki, że wylądujecie jak Twardowski na Księżycu.
  • @lorenco 20:56:15
    Wygląda na to, że Panu miłość do Rosji przesłania wszelki rozsądek razem z umiejętnością czytania ze zrozumieniem. Gdzie napisałem, że promuję nazizm albo faszyzm? Napisałem tylko, że w 1939, lepszą opcją dla Polski, była walka razem z Hitlerem przeciwko Rosji.
    Co prawda, w świetle tego co teraz wiemy, Rosja Sowiecka miała poparcie z Waszyngtonu, no bo Żyd nie pozwoli zarżnąć kury znoszącej złote jajka, jakim była Rosja pod bolszewickim, czytaj żydowskim butem. Dlatego zmobilizowali wszystkie siły aby Hitler został pobity przez Stalina. Dlatego gdybyśmy szli razem z Hitlerem na Moskwę, pewnie też byśmy przegrali, bo zbyt duże siły druga strona mogła zmobilizować. O tym napisałem, o niczym więcej. Nie pisałem o ciemiężeniu Rosjan przez Putina, ale o zbrodniczym, bolszewickim państwie w roku 1939.
  • @Krzysztof Szotowicz 22:38:02
    Panie Krzysztofie Szotowicz. Ja Rosję obecną jaka ona jest, szanuję i zazdroszczę Rosjanom przywódcy.
    Pisze Pan najpierw:
    "Wygląda na to, że Panu miłość do Rosji przesłania wszelki rozsądek razem z umiejętnością czytania ze zrozumieniem."
    A potem:
    "Nie pisałem o ciemiężeniu Rosjan przez Putina, ale o zbrodniczym, bolszewickim państwie w roku 1939."
    To znaczy, że co? Można mi lubić naszych rosyjskich sąsiadów i ich prezydenta, czy nie?
    Lubię też Czechów i ich prezydenta a nawet i Słowaków, choć w czasie gdy Niemcy napadli na nas z zachodu, oni napadli na Polskę od południa.
  • Historia sie rymuje - czyzby znowu?
    .
    Trudno ignorowac teze, ze 2ws zostala zaplanowana i przeprowadzona przez interesy syjonistyczne, poczawszy od wywolania kryzysu ekonomicznego, az po zalozenie nowego panstwa w Palestynie i globalna ekspansje po 2ws. Polska nie znalazla sie w Mein Kampf, ale w wojnie odegrala jedna z najwazniejszych rol i to nie dlatego, ze sie jakos tak zlozylo. Znany syjonista Roosevelt zwykl mawiac, ze nic w polityce nie jest dzielem przypadku. Polska stracila ok 11mln obywateli, tj 31,4% calej przedwojennej populacji, co stanawia nas w pozycji najbardziej poszkodowanego z narodow swiata (ludnosc Polski 1937: ok 35mln, 1947: ok 24mln). "Oficjalne" zrodla podaja liczbe 6mln ofiar, co jest interesujaca interpretacja. Z liczeniem oczywiscie roznie bywa, zalezy kto liczy. - Wg World Almanac (1938) liczba ludnosci zydowskiej na swiecie - 15.748mln, a w 1948 - 15.753 mln.
  • @Krzysztof Szotowicz 12:14:50
    //Widać z tego, że kampania wrześniowa, była przygotowaniem do realizacji głównego celu jakim była Rosja Sowiecka.
    W takim świetle, powstaje pytanie dlaczego nie ruszyliśmy razem z Hitlerem na Rosję?//

    : )))

    Po tym jak hitler zdobyl by rosje wraz z pomoca polski, nasz kraj utrzymal by status niepodleglego kraju, i pelnil by funkcje terenu tranzytowego pomiedzy rozdartym imperium?
    Ty bys wspolpracowal z nazistami?
  • @Krzysztof Szotowicz 17:55:28
    nieprawda, po wojnie stała się państwem socjalistycznym zależnym o ZSRR.
  • @eonmark 06:45:54
    Między sojusznikami zwykle dochodzi do jakiejś współpracy, ale ponieważ mentalnie różniliśmy się z Niemcami jak ogień i woda, ta współpraca siłą rzeczy byłaby mocno ograniczona. Do połączenia ze zdobytymi terenami, musiałby Niemcom wystarczyć na północy Korytarz Gdański
  • @Krzysztof Szotowicz 16:48:43
    "Ja jednak uważam, że jedyną normą moralną dla polityka powinna być skuteczność w zapewnieniu pomyślności narodowi."

    To nie jest norma moralna, a ideologiczna.

    W polityce nie ma norm moralnych. Polityka to służba. Polityka jest dobra, kiedy przestrzega norm moralnych, a więc trzyma się ram, które nałożył na politykę naród.

    Jest więc służebność polityki narodowi w warunkach przestrzegania norm moralnych.

    Normy moralne to ma naród.

    Nadto moralność to nie szukanie jakiejś iluzorycznej pomyślności dla narodu, bo to się zawsze kończy szowinizmem i pasożytnictwem, tylko stanie na straży przetrwania narodu.
    - Zapewnienie mu bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, oraz materialnych i organizacyjnych warunków do zaspokojenia potrzeb koniecznych i realizowania ludzkich celów jednostek, zwłaszcza rozmnażania się.


    Zupełnie też nie podzielam gdybania na temat przyłączenia się do Niemiec.
    To było rozbójnictwo, a to się nigdy dobrze nie kończy.
    Po dziś dzień świat cierpi (i Polska też) z tego powodu, że Europa przeważnie przyłączyła się do Hitlera.

    Cała Europa od początku powinna stawiać niemieckiemu szowinizmowi opór, to dziś żylibyśmy w całkiem innym świecie.

    To do moralnych, dobrych i "w górę" ku duchowi ludzkiemu trzeba równać, a nie stroić się w piórka "nadczłowieka" i równać wszystkich "w dół" - np. inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią (a to się dzieje).

    Demoralizacja bije już szczyty, a korporacjoniści-syjoniści-globaliści chcą powtórki z NWO (książkę New World Order napisał Hitler (nie tłumaczona na polski - ciekawe czemu?)).
  • @Krzysztof Szotowicz 10:19:18
    //Ja jednak uważam, że jedyną normą moralną dla polityka powinna być skuteczność w zapewnieniu pomyślności narodowi."//

    Zrozumienie rzeczywistosci nigdy nie bedzie dane czlowiekowi ktory prezentuje takie poglady.
    Dopoki nie znajdziesz masci na oczy, bedziesz slepcem.
  • @miarka 15:46:58
    Może rzeczywiście zagalopowałem się w snuciu fantastycznych teorii. Polska od zarania nie uczestniczyła w najazdach na inne nacje, choćby tak nieludzkie jakim byli bolszewicy, więc razem z Hitlerem też by nie poszła. Ale uważna lektura Mein kampf przez naszych polityków w 1938, powinna dać im wyraźną wskazówkę, że celem agresji nie jest Polska, a Rosja Sowiecka. Do skutecznego ataku, Hitler potrzebował możliwości uderzenia z południa - przez kraje satelickie jak Słowację oraz uderzenia z północy - przez Prusy Wschodnie. Do tego niezbędny był tzw "Korytarz Gdański", czyli eksterytorialnej autostrady, która łączyłaby Niemcy i Prusy Wschodnie, którego wydzielenia żądał od nas Hitler i wobec wyraźnej odmowy Polskiego Rządu, postanowił zaatakować również Polskę.

    Co do moralności, to koniec końców tak naprawdę każdy indywidualnie odpowiada przed Bogiem i sobą, ze swoich uczynków. Reszta to tylko słowa.
  • @Krzysztof Szotowicz 18:05:13
    "Do tego niezbędny był tzw "Korytarz Gdański"..."

    Przecież na tym roszczeniu skończyć się nie mogło.


    "Co do moralności, to koniec końców tak naprawdę każdy indywidualnie odpowiada przed Bogiem i sobą, ze swoich uczynków. Reszta to tylko słowa".

    Trzeba rozróżnić prawość od moralności.
    To prawość (w jej finalnym wymiarze rozróżniania dobra i zła i wyboru dobra) stoi na straży tego, żebyśmy nie grzeszyli. To nieprawość jest przyczyną naszej niesprawiedliwości.
    To z prawości "koniec końców tak naprawdę każdy indywidualnie odpowiada przed Bogiem i sobą".

    Moralność owszem, stoi na prawości, ale to co innego - to zespół cnót, naszych zdolności sprawnego działania w pełnieniu naszych powołań - cnót stojących na straży naszej zdolności do przetrwania
    - zdolności przeżycia w wymiarze wspólnotowym w tym zapewnienia jej warunków do rozmnażania się i ochrony zdrowia;
    - podtrzymania tożsamości i tradycji oraz dobrego wychowania;
    - zdolności obronienia się od wrogów zewnętrznych i wewnętrznych - zwłaszcza wolności, własności i życia;
    - czy zdolności utrzymania struktur służących naszemu zaspokajaniu potrzeb, dóbr wspólnych, zwłaszcza państwa
  • @Krzysztof Szotowicz 18:05:13
    //Co do moralności, to koniec końców tak naprawdę każdy indywidualnie odpowiada przed Bogiem i sobą, ze swoich uczynków. Reszta to tylko słowa.//

    Czyli cale Twoje gadanie to takie pieprzenie od rzeczy?
    Nie jest tak ze uczynki moga miec swoje zrodlo gadaniu?
    Politycy nie prowokuja akcpetacji spoleczenstw dla akcji ktore gadaniem wywoluja?
    Nie znasz prostych zaleznosci?
    Jestes hipokryta tylko dlatego ze ktos zauwazyl co ty zes wlasciwie tutaj urodzil:

    //Krzysztof Szotowicz 10:19:18
    "Ja jednak uważam, że jedyną normą moralną dla polityka powinna być skuteczność w zapewnieniu pomyślności narodowi."//

    Obrzydliwy poglad.
    Kwintesencja przyczyn zgnilizny jaka ogarnela glob.
  • @miarka 19:03:48
    Polityka nie ma nic wspólnego z moralnością (ani prawością - ach te słowa i niuanse odczuwania co też one znaczą) bo kiedy decydujemy za rzesze, można brać pod uwagę tylko zimny rachunek zysków i strat. Nie można brać pod uwagę moralności, bo według mnie to zbyt daleko idąca uzurpacja. Powtarzam, kwestie moralne istnieją tylko w relacji ja-Bóg, bo tylko ja mogę to poczuć w swoim sercu - nikt inny. Każdy inny też czuje, ale na swój indywidualny sposób, tak jak każdego innego jest jego własna relacja z Bogiem. Zwyczajnie polityk odpowiada przed bogiem za swoje i tylko swoje działanie. Gdy popycha swój naród do zbrodni, też. Jego sprawa jak sobie z tym poradzi.

    Co do Korytarza Gdańskiego, to nie wiadomo, bo Hitler podziwiał nasz charakter, i pewnie wiedział, że zraniona Polska na głębokim zapleczu jego wojny, wiązać się będzie z ryzykiem blokady środków komunikacyjnych, koniecznością utrzymywania znacznych sił wojskowych na terenie naszego kraju itp. Zwyczajny rachunek zysków i strat.
  • @Krzysztof Szotowicz 20:44:17
    "Polityka nie ma nic wspólnego z moralnością (ani prawością - ach te słowa i niuanse odczuwania co też one znaczą) bo kiedy decydujemy za rzesze, można brać pod uwagę tylko zimny rachunek zysków i strat".

    Nie. Nie. Nie.
    Kiedy decydujemy za rzesze to jest uzurpacja i dyktatura, nawet bezprawie i antypolityka, a nie polityka.

    Rozróżnić to można w ten sposób, że tam, gdzie jest polityka, tam decyduje naród. Tam politycy wykonują wolę narodu.
    Tam politycy zajmują się tylko bieżącym zarządem powierzonymi im dobrami wspólnymi narodu, czyli głównie państwem.
    Nie "wybiegają przed orkiestrę", czyli naród.
    Nie wchodzą w żadne związki z korporacjami prywatnymi, nie przyjmują korzyści od oligarchów, czy przestępców, ani innych państw.
    Funkcje polityczne w państwie oznaczają służbę narodowi.

    Na zyski i straty owszem, patrzeć trzeba - bo bilans powinien być zamknięty. - To nawet podstawa odpowiedzialności, ale polityka ma też swoje cele i środki na które trzeba ponosić koszty które są koniecznością. Nadto dobra polityka ma swoje cele w wymiarze dalekowzrocznym.

    To obywatele mają mieć możliwości zarabiania i zaspokajania dzięki państwu swoich potrzeb, któryc bez niego zaspokoić by nie mogli.


    "Nie można brać pod uwagę moralności, bo według mnie to zbyt daleko idąca uzurpacja".

    Co za bzdury. To naród, który wyznacza ramy działania politykom jest uzurpatorem?
    Nadto biorąc pod uwagę, że moralność to kwestia przetrwania narodu, to chęć ćycia jest uzurpacją?
    Do tego "zbyt daleko idącą"?


    "Powtarzam, kwestie moralne istnieją tylko w relacji ja-Bóg, bo tylko ja mogę to poczuć w swoim sercu - nikt inny".

    A ja powtarzam, że kwestie moralne są kwestiami najważniejszymi życiowo. One nie są religijne.
    Religie je tylko tłumaczą, religie dają pod nie gruntlogiczny i duchowy, ale przeżycie, wolność i własność, czy rozmnażanie się określają nasze powołania z tytułu bycia człowiekiem.


    "Zwyczajnie polityk odpowiada przed bogiem za swoje i tylko swoje działanie"

    Znowu bzdura. To, że polityk zdaje sprawę ze swoich działań przed Bogiem, zdaje ją jako człowiek. To nie znaczy, że nie ma być rozliczany ze swoich działań jako polityk przed ludźmi. Ludźmi którzy powierzyli mu zadania, dali środki określili ramy działania (moralne też) i zaufali.
    Przeciwnie. Przed ludźmi odpowiada najpierw (to, że władcy tu się spod kontroli i rozliczeń przez naród wyślizgują to inna sprawa - ale do czasu).

    Do tego zdaje sprawę przed ludźmi jako człowiek, który tak samo jak inni podlega prawodawstwu.
    Do tego zdaje sprawę jako tzw. osoba publiczna, a więc zobowiązana do osobistej nienagannej prawości i reputacji moralnej.


    "Gdy popycha swój naród do zbrodni, też. Jego sprawa jak sobie z tym poradzi".

    Znowu bzdura. Naród w takiej sytuacji ma odmówić, a przy najbliższej okazji go rozliczyć i ukarać.
    To naród jest wobec niego kryterium moralnym, a nie on dla narodu.

    Natomiast jakby się dał podpuścić do zbrodni, to każdy, kto się dał podpuścić jednak odpowiada przed Bogiem.
    Niemoralnych rozkazów się nie wykonuje, a co mowa "popchnięć".
    Do tego ponosi konsekwencje i przed ludźmi których skrzywdził, czy ich spadkobiercami.
    Tutaj to sądzone są nie tylko jednostki, ale i w kwestii zadośćuczynień, jeśli to była akcja zbiorowa - cały naród.
  • @miarka 22:33:04
    Widzę że doskonale różni nas podejście do tych spraw. Ciekawi mnie tylko skąd bierzesz pewność siebie, która pozwala tobie traktować wypowiedzi innych jako bzdurne. Skąd ona się bierze?

    Na przykład to:

    Naród jako taki, nie posiada samoistnej woli, więc nie może odmówić. Jednostki mogą, ale państwo jest w stanie zgwałcić wolę jednostek dalej realizować wolę polityka. Jeżeli polityk realizuje swój program wyborczy, który poparła większość, to ta większość w zasadzie zobowiązuje go do realizacji programu, niezależnie od protestów mniejszości.
    Jak widzisz, kwestie etyczne zbiorowości, funkcjonują na innych zasadach, niż to ma miejsce u jednostki.
    Tak więc skąd taka pewność u ciebie prawd, które tak żarliwie wygłaszasz i opinie innych depczesz? Kwestie sumienia nie dają jednoznacznych odpowiedzi.
  • @Krzysztof Szotowicz 00:17:27
    "Widzę że doskonale różni nas podejście do tych spraw. Ciekawi mnie tylko skąd bierzesz pewność siebie, która pozwala tobie traktować wypowiedzi innych jako bzdurne. Skąd ona się bierze?"

    Chodzi o logikę. Ona jest niebłagana: "Jest - nie ma". Starczy obserwować i znajdować analogie.

    "Na przykład to:

    "Naród jako taki, nie posiada samoistnej woli, więc nie może odmówić."

    Nie widzę sensu w tym "samoistna". Czy tu chodzi o jakąś zdolność do decyzji odruchowych? Czy osoba ma "samoistną"? Może jeszcze świadomość "samoistna"?

    Ma wolę i już. To wola wspólnoty. Ona już się potrafi zorganizować, żeby ją wyrazić.
    Jednostka też zwykle potrzebuje namysłu do podjęcia dobrej decyzji.


    "...Jednostki mogą, ale państwo jest w stanie zgwałcić wolę jednostek dalej realizować wolę polityka. Jeżeli polityk realizuje swój program wyborczy, który poparła większość, to ta większość w zasadzie zobowiązuje go do realizacji programu, niezależnie od protestów mniejszości".

    To w takim razie nie jest realizowana wola polityka tylko wola wyborców chcących realizacji programu. Polityk tylko chce realizować program.

    Przede wszystkim zaś to nie ma tu gwałtu, tylko słuszne użycie przemocy państwowej przeciw łamiącym zasady demokracji. Albo przeciw warchołom lub terrorystom politycznym, albo przeciw głupcom nieświadomym czym demokracja jest.

    I to nakazuje nie wola polityka, tylko sam ład życia politycznego ustalony przez naród w umowie społecznej dotyczącej ustroju.


    "Jak widzisz, kwestie etyczne zbiorowości, funkcjonują na innych zasadach, niż to ma miejsce u jednostki".

    Jak wykazałem, te zasady są tylko powierzchownie inne.

    Nadto jakie etyczne? Mówimy przecież o programie politycznym. On nie ma prawa dotyczyć kwestii moralnych.
    Nazywając je etycznymi łatwo pobłądzić, bo etyka dotyczy również spraw wykroczeń porządkowych.
    Tutaj ci obywatele, których wola została złamana już w przypadku różnic co do poglądu na program polityczny jest sama sobie winna, ale złamała zasady porządkowe, nie moralne.


    Cały ten przykład dotyczy praktyki aktualnej "demokracji" barbarzyńskiej z partiami politycznymi nie reprezentującymi narodu, a więc i jego duchowości i moralności.

    Tak nie musi być. Pisałem o tym w notce:
    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/125399,obronic-demokracje

    "W czasach Solidarności w Komisji Zakładowej w mojej firmie było 6 osób. Podejmowane było wiele decyzji, ale co najważniejsze, to wszystkie jednogłośnie. Tak rozumiano demokrację, że nawet jak coś będzie przegłosowane „demokratyczną większością”, to i tak trzeba później będzie do tej większościowej decyzji przekonać pozostałych członków Komisji, a to po to, by dowolny członek mógł wiarygodnie wytłumaczyć sprawę ewentualnym pytającym, czy wręcz mającym inne propozycje. Był szacunek wzajemny, była lojalność, służebność, reprezentowanie wyborców, była w tych dyskusjach i rozważana sytuacja, gdyby to „miejszościowy” miał rację. Była wrażliwość, by nie krzywdzić „mniejszościowca” dyktaturą większości. To dlatego dyskusje dla przekonania były od razu, a głosowania w jednej sprawie były i trzykrotne – nieliczny skład Komisji to ułatwiał. Niestety nie było dość czasu, by ten dobry zwyczaj rozpowszechnić. Niemniej jednak każdy, kto znał zasady pracy naszej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” był przekonany i do demokracji w ogóle".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031