Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
91 postów 1102 komentarze

Relacje Auschwitz_AK_Polski rząd w Londynie. II/II

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dyskutując, dzisiaj o Holokauście, należy jednocześnie pamiętać, że za mówienie otwarcie prawdy o Katyniu, żydokomunistyczne sądy w Polsce wymierzały karę 3 lat pozbawienia wolności. [*]

Część I arjanek.neon24.pl/post/136659,relacje-auschwitz-ak-polski-rzad-w-londynie-i-ii

Fakty i mity.


1. Podobno — między rokiem 1942 a 1944 w Auschwitz miała miejsce gigantyczna masakra ponad 1 000 000 (do  1991 roku 4 000 000) żydów w komorach gazowych.
2. Na pewno — do końca 1942 roku został zorganizowany ruch oporu w Auschwitz. Mógł on w sumie liczyć nawet kilka tysięcy więźniów działających w wielu tajnych organizacjach, które posiadały na wyposażeniu broń, materiały wybuchowe, a nawet radiostację. Brano pod uwagę nawet wywołanie powstania w obozie. Członkowie podziemia byli lokowani we wszystkich kluczowych miejscach obozu, także w Birkenau, gdzie miała miejsce rzekoma masakra. Z ruchem oporu współprcowała nawet pielęgniarka Maria Stromberger, z niemieckiej obsługi obozu oraz kilku SS-manów. ( patrz część I)
3. Obozowy ruch oporu był, [za Pileckim] "w stałym kontakcie" m.in. z kwaterą główną AK w Warszawie, a ta w stałym radiowym kontakcie z Londynem. Dla Armii Krajowej Auschwitz był całkowicie transparentny. Tymczasem w raportach Pileckiego nie znajdziemy żadnej informacji o komorach gazowych, a w raportach Karskiego, oraz w nocie Raczyńskiego nie znajdziemy nawet słowa Auschwitz czy Oświęcim. W najważniejszym dwutygodniku wydawanym przez polski rząd w Londynie nie ma informacji o eksterminacji żydów w Auschwitz aż do wiosny 1945 roku. 

Gdyby nastąpiło, tak masowe, od 1942 roku mordowanie żydów, to organizacje podziemne w Auschwitz, a było ich wiele, działając często niezależnie, musiałyby o tym wiedzieć w szczegółach.


Ruch oporu poza obozem.


W 1940 Związek Walki Zbrojnej utworzył placówkę Oświęcim, która stanowiła część Inspektoratu w Bielsku. W 1942 nastąpiło przemianowanie ZWZ na AK.
Ruch oporu w okolicach Oświęcimia był bardzo aktywny. Dwutygodnik The Polish Fortnightly Review podaje przykłady tej działalności. Wspomina m.in. o udanych akcjach wykolejenia pociągów w lipcu 1943 roku.
W części I informowałem o planach wywołania powstania w Auschwitz. W tę operację był zaangażowany sam gen. T. Bór-Komorowski. W tym celu wysłano w okolice Oświęcimia cichociemnego ppor. Stefana Jasieńskiego. Do szczegółowych zadań "Urbana" należało: rozpoznanie sił niemieckich tworzących aktualnie załogę SS w KL Auschwitz oraz nawiązanie kontaktów z obozowym Ruchem Oporu, zorientowanie się co do możliwości zbrojnego uderzenia na załogę obozu, porozumienie się w sprawie ewentualnych zrzutów broni, a następnie skoordynowanie działań partyzantów z akcją więźniów. Wykonując powierzone zadanie "Urban" przedostał się do Krakowa, gdzie uczestniczył w konspiracyjnych spotkaniach z miejscowymi przedstawicielami AK, BCh oraz PPS, nawiązał kontakt organizacyjny z mjrem dypl. Zygmuntem Walterem-Janke, komendantem Okręgu Śląskiego AK oraz współorganizował siatkę łączników, przez którą za pomocą grypsów utrzymywał kontakt z konspiracyjną Radą Wojskową Oświęcim. Na podstawie m.in. zebranych przez  Stefana Jasieńskiego informacji w dowództwie AK panowało przekonanie, iż zbrojne wyzwolenie KL Auschwitz, zarówno ze względu na silnie uzbrojoną załogę obozu, liczne oddziały SS, Wehrmachtu oraz policji niemieckiej w sąsiednich miastach, jak i duże ryzyko strat wśród więźniów obozu, jest niemal niemożliwe do wykonania. Przyjęto zatem założenie, iż przeprowadzenie akcji zbrojnej byłoby usprawiedliwione tylko w wypadku podjęcia przez hitlerowców próby wymordowania więźniów.
Tajne organizacje były także tworzone jedynie w celu pomocy więźniom i utrzymywaniu z nimi kontaktu. Tak więc, w połowie 1940 roku została utworzona organizacja zwana Akcją Cywilną Pomocy Więźniom. Głównym zadaniem było gromadzenie i przekazywanie żywności, leków, odzieży oraz przesyłanie nielegalnej korespondencji. W maju 1943 został utworzony w Krakowie komitet o nazwie Pomoc Więźniom Obozów Koncentracyjnych. Cele były podobne do ACPW.
"Przykładem, jednym z wielu, jest Władysław Foltyn, który pomagał więźniom Auschwitz i pośredniczył w ich nielegalnej korespondencji. Na przełomie 1942 i 1943 r. za kontakty z nimi został aresztowany i osadzony w areszcie obozowym w bloku nr 11. Po kilkutygodniowym śledztwie zwolniono go z obozu. Został wysłany na przymusowe roboty w głąb Rzeszy".


Kontakty obozu z otoczeniem.


Sama lokalizacja Auschwitz ułatwiała kontakty. Jak przyznaje Walter Laqueur [żyd], Auschwitz nie był położony w odosobnionej "dziczy", ale w gęsto zaludnionej i zindustrializowanej okolicy, blisko takich miast jak Bytom, Gliwice, Zabrze, Katowice. Prócz tego stanowił swoisty "archipelag" z 40 zależnymi podobozami.
Kontakty te były ułatwione przez fakt, że wielu więźniów pracowało na zewnątrz obozu razem z ludnością cywilną, a również wiele osób cywilnych spoza obozu pracowało w Auschwitz.
Odnośnie pracowników cywilnych wystarczy powiedzieć, że nie były to jednostkowe przypadki, a były to setki osób zarówno Polaków jak Niemców. Ci pracownicy przychodzili rano do obozu,  a wychodzili po południu, po pracy do swoich domów. Byli zatrudniani, ponieważ było bardzo duże zapotrzebowanie. W ten sposób więźniowie pracowali wspólnie z cywilami.
Wobec tak dużej ilości więźniów, którzy musieli pracować poza obozem, Niemcy uznali za niemożliwe, pomimo podejmowanych środków kontroli (kolczastych drutów, wież wartowniczych, policyjnych psów, patroli, etc.), zapobiec kontaktom pomiędzy więźniami i lokalną społecznością, którą stanowili wyłącznie Polacy. Część tej społeczności stanowili członkowie organizacji podziemnych. Służba wartownicza SS często "przymykała oko" lub była zapraszana na dobry posiłek, kiedy więźniowie w komandach pracy, zabierali przygotowane wcześniej pakunki z jedzeniem czy lekami.
Te bardzo liczne kontakty przybrały bardzo szybko regularny charakter. Ruch oporu w Auschwitz nawiązał w ten sposób trwały kontakt z AK w Krakowie. Zachowała się z tego okresu bogata korespondencja w postaci 350 listów, a był to "tylko ułamek z bardzo dużej całości". Wymiana paczek pomiędzy obozem i otoczeniem przybrała takie rozmiary, że np. grupy więźniów szyły płaszcze dla partyzantów z AK, którzy działali w pobliżu obozu. Pakunki były dostarczane przez więźniów, którzy pracowali na okolicznych polach lub w bliskich podobozach.
Istnienie w Auschwitz podziemnej radiostacji zostało ostatecznie potwierdzone. [radiostacje takie działały także w innych obozach np. w Buchenwaldzie]. Została ona zainstalowana w bloku 20 na wiosnę 1942 roku. Z pomocą kontaktów i kurierów dowództwo AK Okręgu Śląskiego dowiedziało się, na jakiej fali informacje są przesyłane. Nadajnik działał przez okres 7 miesięcy, wysyłane informacje dotyczyły warunków życia w obozie. Pomimo iż Niemcom nigdy nie udało się namierzyć radiostacji, przestała ona wysyłać informacje jesienią '42.
Nawet niemiecki personel współpracował z obozowym ruchem oporu. Maria Stromberger, pielęgniarka przekazywała meldunki do kwatery głównej AK w Krakowie i na Śląsk. Na teren obozu siostra Maria przenosiła między innymi korespondencję, nielegalną prasę, lekarstwa, broń, materiał wybuchowy potrzebny na wypadek zbrojnego powstania w obozie, trucizny na własny użytek więźniów w przypadku nieudanej ucieczki, a także dla wykonania zamachów na SS i agentów Gestapo.
Do końca 1942 roku kontakty były na tyle częste i dobrze zorganizowane, że Pilecki, założyciel jednej z grup oporu był "w stałym kontakcie" z kwaterą główną AK w Warszawie, a także z innymi  dowództwami okręgów w Krakowie i na Śląsku.
Tajne informacje z obozu nie wydostawały się tylko w postaci wiadomości czy raportów. Na początku '44 zdołano przemycić poza obóz dwa tomy Bunkerbuchu, w którym zapisywano informacje o przyjęciu i zwolnieniu więźniów.
Wielokrotnie tajne informacje przekazywano po prostu więźniom oficjalnie zwalnianym z obozu przez Niemców. W ten sposób Pilecki przekazał swój pierwszy meldunek w listopadzie 1940 roku. W lutym i marcu 1941 dwa inne, a w końcu 1941 inny więzień Surmacki został niespodziewanie  wypuszczony z obozu i zabrał meldunek Pileckiego do Warszawy.
Niezwykle dużą liczbę więźniów wypuszczono w 1942 roku. W pierwszej połowie roku były to 952 osoby, w następnych sześciu miesiącach jeszcze 36 więźniów. Wypuszczano także w roku 1943, a na początku 1944 wypuszczono także znaczącą liczbę kobiet żydowskich, dzięki wstawiennictwu niemieckich przemysłowców.
Z podanych powyżej informacji, odnośnie geograficznego usytuowania obozu oraz specyfiki pracy więźniów i osób cywilnych zatrudnianych w obozie, Auschwitz nie był dobrym miejscem do przeprowadzania tajnych operacji przez SS i władze obozowe. Dla polskiego ruchu oporu obóz był całkowicie transparentny. 


Komunikacja między Polską a Londynem.


Wszystkie źródła wskazują, że tajna łączność pomiędzy Polską a Londynem odbywała się regularnie i przekazywano bardzo liczne informacje. Gen. Bór-Komorowski, komendant AK w jednym z tajnych raportów wskazał: "komunikaty były regularnie nadawane drogą radiową i w latach 1942-43 w liczbie 300 miesięcznie. Zawierały szczegóły dotyczące każdego aspektu wojny". Oprócz transmisji radiowych najważniejsze informacje wywiadowcze w postaci mikrofilmów przekazywano każdego miesiąca za pośrednictwem kurierów.
Od początku 1941 roku do lipca 1942 kontakty z Londynem były także utrzymywane za pośrednictwem Szwedów mieszkających wtedy w Warszawie. Wracając do Szwecji, przewozili informacje od AK i Delegatury. Były to tzw. Sprawozdania sytuacyjne z kraju.
Z początkiem drugiej połowy 1942 roku, komunikacja z Londynem została przejęta przez polskich kurierów. Najsławniejszym był J. Karski [przez wielu uważany za żyda]. W październiku '42 Karski wyjeżdża z Polski i po miesiącu dociera do Londynu. Tam przygotowuje sławny raport. Przypadek Karskiego został szczególnie propagandowo nagłośniony przez Aliantów. W USA spotkał się nawet z Rooseveltem.
Jan Karski był bardzo dobrze poinformowany. Przygotowując swój raport, zdawał sobie sprawę z jego historycznego znaczenia. Korzystał z "najbogatszego zbioru polskich materiałów i wydawnictw podziemnych, wtedy dostępnych - prasy, ulotek, książek". Oprócz tego, dzięki licznym kontaktom z wyższym dowództwem podziemia, Karski "był w stanie opisać całą strukturę ruchu podziemia i zobrazować szczegółowo całą sytuację w Polsce".


http://karski.muzhp.pl/misja_raporty_karskiego.html

Na podstawie dokumentów przywiezionych w postaci mikrofilmów (materiały przygotowane przez Referat Spraw Żydowskich Komendy Głównej AK) do Londynu przez kuriera Jana Karskiego i potwierdzone jego świadectwem, w imieniu Rządu RP na uchodźstwie, minister spraw zagranicznych Edward Raczyński sporządził pierwszy oficjalny raport na temat holokaustu znany jako nota Raczyńskiego. Nota, napisana po angielsku, została rozesłana 10 grudnia 1942 r. przez Ministra Raczyńskiego rządom państw będących sygnatariuszami Deklaracji Narodów Zjednoczonych.
Drugim kurierem był Jan Nowak (Zdzisław Jeziorański). Jego przodek Józef Jeziorański z Buska wraz z żoną Ewą Orłowską byli żydowskimi frankistami (wyznawcami sekty Jakuba Franka) i zostali ochrzczeni w 1759 we Lwowie [za Wikipedią]. Został on wybrany w 1943 w celu przekazania do Londynu maksimum dostępnych informacji. W tym celu, spotkał się latem tego roku z szefem Biura Informacji i Propagandy (BIP) AK, Janem Rzepeckim, który był "w pewnym sensie ministrem AK od polityki i propagandy. Kontrolował nie tylko podziemną prasę, ale także całą sieć napływających informacji". Na rozkaz Rzepeckiego, Nowak spotkał się również z szefami poszczególnych sekcji BIPu, między innymi "sekcji żydowskiej", ze wszystkimi prowadził bardzo "długie i wyczerpujące" rozmowy przez okres całego miesiąca. W ten sposób latem 1943 roku, Nowak musiał być jedną  z najlepiej poinformowanych osób o tym co dzieje się w Polsce. Przybył on do Londynu w grudniu 1943 roku. Kilka miesięcy później, w połowie 1944 roku powrócił do Polski. "Kiedy powstańcy warszawscy pytali go, kiedy nadejdzie odsiecz? - Niebawem - odpowiadał porucznik Jan Nowak, kurier AK, który właśnie powrócił z Londynu. Kłamał".
Krótko mówiąc, gdyby w tym czasie prowadzono eksterminację żydów w Auschwitz na tak masową skalę, dowództwo ruchu oporu w Polsce z pewnością by tą informację przekazało do swoich zwierzchników w Londynie, za pośrednictwem radia albo specjalnie do tego przygotowanych kurierów takich jak Nowak czy Karski. Nic takiego nie miało miejsca.


W raportach Karskiego oraz w nocie Raczyńskiego nie znajdziemy nawet słów takich jak Auschwitz czy Oświęcim, nie mówiąc już o komorach gazowych. Nie istnieje w dokumentach Karskiego czy Nowaka temat taki jak gazowanie więźniów w Auschwitz.


Jest wykluczone, żeby polski rząd w Londynie nie wiedział co się działo w tym czasie w Auschwitz. Pomijając oczywiste powody, musimy brać pod uwagę także bardzo wysoką skuteczność polskiego wywiadu AK w tym okresie. Polski wywiad zbierał szczegółowe dane o sytuacji ekonomicznej w Niemczech, o niemieckich dywizjach stacjonujących na Ukrainie, o przygotowaniach Niemców do wydobycia ropy na Kaukazie, o ruchach statków na Morzu Północnym i na Bałtyku, o morale panującym w niemieckim wojsku. Polacy zdobyli najbardziej strzeżone informacje Rzeszy o eksperymentach z V-2 na wyspie Peenemünde. Podobnie w '43 wywiad AK dowiedział się o testach V-2 przeprowadzanych koło Sandomierza. Tak się składa, że dowódca Jerzy Chmielewski, który kierował tą operacją, został aresztowany i przebywał w Auschwitz. Został on jednak wypuszczony za dużą kaucją i w ten sposób, on sam osobiście mógł drogą powietrzną [akcja Most III] przetransportować części rakiet V-2 i złożyć raport władzom w Londynie.
W BIP istniała poza tym od lutego 1942 osobna sekcja ds. żydowskich, której główną funkcją było zbieranie informacji o aktualnej sytuacji żydów.


Auschwitz i "eksterminacja żydów" w dwutygodniku The Polish Fortnightly Review.


Przeglądając kolekcję PFR, od razu rzuca się w oczy -- z zastrzeżeniem, że numery z czwartego kwartału 1944 nie były dostępne -- , że aż do 1 maja 1945 roku, nie ma najmniejszego śladu, że żydzi byli eksterminowani w Auschwitz. Dopiero w numerze 115, opublikowanym, kiedy wojna praktycznie już się zakończyła i propaganda aliancka w pełni rozpoczęła  kampanię przeciwko niemieckim obozom koncentracyjnym, znajdujemy pierwsze odniesienie do eksterminacji żydów w Auschwitz: dotyczy to zeznań dwóch przetrzymywanych w obozie kobiet.
Krótko mówiąc, oficjalny dwutygodnik w języku angielskim, wydawany przez Polskie Ministerstwo Informacji -- najważniejsze źródło informacji i propagandy zagranicą -- nie zawierało aż do wiosny 1945 roku najmniejszego śladu informacji, że w Auschwitz przeprowadzana jest gigantyczna masakra żydów, która rzekomo trwała przez okres 3 lat, od początku 1942 roku prawie do końca 1944 roku.
Jednocześnie trzeba dodać, że obóz w Auschwitz był wymieniany w PFR, chociaż bez jakiegokolwiek odniesienia do eksterminacji żydów. A gdyby ktoś próbował posądzać polskie podziemie i polskie władze na uchodźctwie, że ukrywały tą rzekomą eksterminację żydów w Auschwitz to wystarczy przeczytać numer 71 PFR, żeby sobie uświadomić jak bardzo zależało polskim władzom na nagłaśnianiu tzw. kwestii żydowskiej zagranicą.
http://www.holocaustresearchproject.org/nazioccupation/polishforthnigtreviewslaughterA.html

 [*] www.ipn.gov.pl/katyn_baza/index.php

pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Stromberger

pl.wikipedia.org/wiki/Raporty_Pileckiego

pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_oporu_w_Auschwitz

 

 

KOMENTARZE

  • Podobno
    W niemieckich filmach dokumentalnych na temat chazarów przed wojną używano słowa "east" - wschodni .Była to pogardliwa nazwa chazarów ze wschodu ,używana przez chazarów z zachodu czyli Niemiec.
    W raportach tych też nie ma dzielnego Bartoszewskiego ,który wyjechał na wczasy.
    Wiadoma była wspólpraca chazarów z Adolfem.
    Ostatnio tele -wizornia PISsrael Historia wyświetlała filmy dokumentalne z przesłuchań Geringa i innych.Okazuje się ,że celowo przetłumaczono na angielski- "ostateczne rozwiązanie" ...
  • Pogarda
    Dlatego więzień niemieckiego obozu Auschwitz o numerze 415 -Wojciech Drewniak

    Za swą działalność został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2000), Orderem Św. Stanisława (2008)

    Dlatego też ani prezydent Kaczyński ani Duda ,ani "umiłowani kato-patrioci " chazarzy z i PIS nie wykazali odrobiny .... ,aby uhonorować tego człowieka.Nawet na pogrzeb nie wystawiono asysty WP.
  • @
    "Z ruchem oporu współpracowali nawet Niemcy."

    To coś nowego! Jakieś nazwiska?
  • @Astra - Anna Słupianek 13:18:22
    Jakoś materiałów żródłowych dla raportów Karskiego i Raczyńskiego brak .Dane z 1940 roku Autor sobie niech wsadzi w buty . Pozdrawiam.
  • @Autor
    Żółta kartka . Uprzedzam.
  • @Astra - Anna Słupianek 13:18:22
    Maria Stromberger, pielęgniarka przekazywała meldunki do kwatery głównej AK w Krakowie i na Śląsk. Na teren obozu siostra Maria przenosiła między innymi korespondencję, nielegalną prasę, lekarstwa, broń, materiał wybuchowy potrzebny na wypadek zbrojnego powstania w obozie, trucizny na własny użytek więźniów w przypadku nieudanej ucieczki, a także dla wykonania zamachów na SS i agentów Gestapo.
  • @Repsol 13:28:14
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:The_Mass_Extermination_of_Jews_in_German_Occupied.pdf
  • @Arjanek 13:34:55
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nota_Raczy%C5%84skiego
  • @Repsol 13:28:14
    //Jakoś materiałów żródłowych dla raportów Karskiego...brak//

    jak brak?

    http://karski.muzhp.pl/misja_raporty_karskiego.html
  • @Repsol 13:29:31
    //Żółta kartka . Uprzedzam//

    Możesz wyjaśnić mi dlaczego, akurat żółta:)
  • @Astra - Anna Słupianek 13:18:22
    //"Z ruchem oporu współpracowali nawet Niemcy."

    To coś nowego! Jakieś nazwiska?//


    Poprawiłem tą nieścisłość. Mam nadzieję, że teraz ten mój tekst zasłuży, bo zasługuje, podobnie jak część I na lepsze potraktowanie:)

    //Z ruchem oporu współprcowała nawet pielęgniarka Maria Stromberger, z niemieckiej obsługi obozu.//
  • @Arjanek 14:44:11
    "Maria Stromberger (ur. 16 marca 1898 w Metnitz w Karyntii, zm. 18 maja 1957 w Bregenz) – austriacka pielęgniarka, która dobrowolnie zgłosiła się do pracy w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau w okresie III Rzeszy. Jako jedyna z personelu obozu utrzymywała kontakty z ruchem oporu i udzielała pomocy więźniom. Była łączniczką Międzynarodowej Grupy Ruchu Oporu KL Auschwitz-Birkenau."

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Stromberger

    Dobrze przeczytałam chyba - austriacka pielęgniarka" i że była
    j e d y n a a Ty wymyślasz, że Niemcy współpracowali z ruchem obozu... to pytam się czym się różni to od tego o czym piszą Niemcy?... to nie jest nawet relatywizowanie to jest fałsz!!!!
    Myślę, że jesteś członkiem tej nacji i niebezpiecznie próbujesz bronić ludobójstwa jakiego dokonali. A dokonywali ich w końcu i dla mnie to jest najważniejsze na Polakach!!!
    W wielu wpisach bronisz nawet Hitlera i to jest dla mnie nie do przyjęcia niestety...

    pozdrawiam
  • @Astra - Anna Słupianek 16:00:20
    //Dobrze przeczytałam chyba - austriacka pielęgniarka" i że była
    j e d y n a a Ty wymyślasz, że Niemcy współpracowali z ruchem obozu... to pytam się czym się różni to od tego o czym piszą Niemcy?...//

    Widzę, że czytasz tylko to co chcesz sobie udowodnić.

    W pierwszej części napisałem:
    //Pozyskano nawet do współpracy członków SS głównie[!] folksdojczów, którzy obiecali pomoc i dostęp do składu amunicji na wypadek powstania.//

    Za J. Garlińskim
    str. 205
    Oświęcim walczący (1974, 1992), translated into English as Fighting Auschwitz : the resistance movement in the concentration camp (1975)
    https://en.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Garli%C5%84ski

    cyt://Myślę, że jesteś członkiem tej nacji i niebezpiecznie próbujesz bronić ludobójstwa jakiego dokonali. A dokonywali ich w końcu i dla mnie to jest najważniejsze na Polakach!!!
    W wielu wpisach bronisz nawet Hitlera i to jest dla mnie nie do przyjęcia niestety...//

    Muszę Cię zmartwić nie jestem z tej nacji, urodziłem się w Polsce, mój Tatuś walczył pod Modlinem i był ciężko ranny, walczył po właściwej stronie:). A Hitlera nie bronię. Bronię Polski.
  • @Arjanek 16:30:03
    Nie zmartwiłeś mnie :)
    Urodziłeś się w Polsce? to chyba raczej jesteś Polakiem, czy nie? bo nie wiem?
    Dziwi mnie jednak Twoja fascynacja "niemiecką kulturą" i Hitlerem ale to nie ma znaczenia.
    Tyle...
  • W 1991 zdarzył się cud przy którym dokonania Jezusa bledną ...
    "między rokiem 1942 a 1944 w Auschwitz miała miejsce gigantyczna masakra ponad 1 000 000 (do 1991 roku 4 000 000) żydów w komorach gazowych." - czy to należy rozumieć że w 1991 przywrócono do życia 3 000 000 członków narodu wybranego zagazowanych pół wieku wcześniej - jeżeli jest to prawda to powinno się zagrzebać Jezusa i jego sługi a na gruzach ich kościołów wykreować nową, wspaniałą religię - wszak każdy chętnie powróci do życia w nowym wspaniałym świecie ...
  • @Drab61 18:00:55
    a drugi cud jest taki, że pomimo przywrócenia do życia 3 000 000 członków narodu wybranego liczba jego zagazowanych członków pozostaje niezmie i wynosi nadal 6 000 000. Cud, zaiste cud, po trzykroć cud ...
  • @Drab61 18:22:17
    cud purymowy
  • @Astra - Anna Słupianek 16:00:20
    ... historię piszą zwycięzcy ... i napisali ... są tacy co ich "prawdę" wierzą i są tacy co mają wątpliwości ... a tak w ogóle to z tego co wiem to w PRL szalała bezpieka, było to państwo totalitarne, każdego dnia można było być zabitym z przyczyn politycznych ... żyłem w tym kraju i mam całkowicie inne wspomnienia ...
  • @Drab61 18:45:44
    Ja również :))
    Z tą historią, że zwycięzcy piszą... no cóż - ja uważam, że mimo wszystko to my zwyciężyliśmy, dlaczego?
    Dlatego, że od setek lat miało nas nie być, a my wciąż istniejemy..
  • "Podobno" trzy miliony żydów nie musiało zmartwychwstawać by nie odpowiadać za "kłamstwo holocaustu" i głupotę
    Podobno budowa faszystowskiej infrastruktury prawniczej rozpoczęta na czele popisowo sexlewicowego judeo i banderopsycholicznego frontu jedności narodowej przez wawelskiego władcę gebelsowskich kręgów podejrzeń i gruntowego na Leperta i Giertycha ziobrohaka Mariusza Kamińskiego też ma na celu żonglowanie odpowiedzialnością za głupotę i kłamstwo wybranych.
  • Prof. Lasik: Ponad stu esesmanów z Auschwitz wciąż żyje
    Rozmowa z prof. Aleksandrem Lasikiem, socjologiem, historykiem, biegłym w śledztwie dotyczącym KL Auschwitz i specjalistą w zakresie historii Trzeciej Rzeszy, SS oraz niemieckich obozów koncentracyjnych.

    Damian Cygan, DoRzeczy.pl: Prace nad bazą załogi SS KL Auschwitz rozpoczął pan w 1982 roku. Dlaczego opublikowano ją dopiero teraz?
    Prof. Aleksander Lasik: To wynikało z pewnej metodologii śledczej. Bazę prowadziłem dla swoich własnych badań naukowych. Z tego co mi wiadomo, śledztwo w sprawie załogi Auschwitz zostało na pewien czas zawieszone, a potem wznowione. Później dotarto do mnie mnie jako do osoby, która zajmowała się tą problematyką. Jako biegły prokuratury przekazałem tę bazę do IPN, a krakowski oddział Instytutu zaproponował mi publikację całego projektu badawczego. W tej chwili baza zawiera ok. 26 tysięcy nazwisk członków załóg niemieckich obozów koncentracyjnych.
    Udostępniona w internecie baza załogi Auschwitz liczy ponad 8,5 tysiąca nazwisk. Ilu z tych esesmanów wciąż żyje?
    To pytanie, które pada bardzo często. Według moich informacji najstarszy z nich urodził się w 1872, a najmłodszy w 1927 roku. Biorąc pod uwagę ich wiek i odejmując mniej więcej jedną trzecią, w tym tych, którzy zginęli podczas wojny, szacuję, że wciąż może żyć ok 100-150 osób. Te rachunki mogą być zawyżone, ponieważ moja działalność badawcza kończy się na 8 maja 1945 roku.

    W jednym z wywiadów prasowych powiedział pan, że istnieją jeszcze nieznane dokumenty dotyczące kompleksu obozowego Auschwitz, które znajdują się na terenie Rosji. Jakie są na to dowody?
    Przynajmniej dwa. Dziesięć lat temu Rosja przekazała Polsce 11 tomów grubych akt zgonów więźniów Auschwitz. To była niezwykle ważna dokumentacja, w której znajdowały się nazwiska, daty urodzenia i przyczyny zgonu. To jest pierwsza sprawa. Po drugie, w latach 90. dotarłem w Niemczech do byłego archiwum Stasi, gdzie znajdowało się m.in. ok. 6 tysięcy fotokopii dokumentów załogi obozu Sachsenhausen, ale również wypisy dotyczące esesmanów z Auschwitz. Była tam tajemnicza sygnatura czy też prefiks – "ZM", którą można odczytać jako Zentralarchiv Moskau. Gdy porównałem rodzaj zapisu tych sygnatur, okazało się, że są identyczne. Wniosek był zatem prosty: oryginały są w Rosji. Mimo przeróżnych prób dostania się do tych archiwów, nikt nie potrafi się do nich przedrzeć. Z tego co wiem, próbowali odkupić je nawet Niemcy – bezskutecznie.
    Dlaczego zainteresował się pan tematem niemieckich obozów koncentracyjnych?
    To długa historia. Kiedy kończyłem socjologię, można było pisać o życiu kulturalnym kobiet wiejskich itp., a – mówiąc krótko – miałem trochę większe ambicje. Pojechałem do Muzeum Auschwitz w Oświęcimiu i tam zdałem sobie sprawę, że problematyka załogi SS w ogóle nie była badana. Pokazano mi kilkadziesiąt kart osobowych esesmanów z datami urodzenia. Uznałem to za wyjściowy materiał do analizy socjologicznej, co zaowocowało później pracą doktorską.
    Niedawno na rynku ukazała się książka Marka Łuszczyny "Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne", która opowiada o obozach podlegających Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego oraz Centralnemu Zarządowi Przemysłu Węglowego. Po wojnie więziono w nich Niemców, Łemków, Ukraińców i Polaków, w tym Żołnierzy Wyklętych...
    To zupełnie inne zagadnienie, którym się nie zajmuję. Rozmawiamy o niemieckich obozach.

    calosc :

    https://dorzeczy.pl/kraj/21014/Prof-Lasik-Ponad-stu-esesmanow-z-Auschwitz-wciaz-zyje.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031