Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
126 postów 1660 komentarzy

W poszukiwaniu "zagazowanych" żydów.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Uwaga: zgodnie z zapowiedzią przedstawiam pracę Thomasa Kuesa "Dowody na obecność "zagazowanych" żydów na Okupowanych Terytoriach Wschodnich" opublikowaną na stronie Inconvenient History.

Ponieważ materiał jest obszerny [193 przypisy], zwracam uwagę, że główna część dowodowa [3. Przegląd dowodów potwierdzających] znajduje się w dalszej części pracy i poprzedzona jest szczegółową informacją dotyczącą miejsc, z których żydzi byli deportowani i ich liczbą.


Wstęp
[8 lutego 1946 roku w Norymberdze sowiecki główny prokurator gen. Rudenko przemówił następującymi słowy: "Po przeprowadzeniu śledztw przez Nadzwyczajną Państwową Komisję ZSRR, ustalono, że na froncie za główną linią obrony hitlerowcy systematycznie wznosili specjalne obozy gdzie przetrzymywano dziesiątki tysięcy dzieci, kobiet, które nie były zdolne do pracy oraz ludzi starych."
Kontynuował:
"Muszę wymienić te obozy koncentracyjne w Smoleńsku, Stawropolu, Charkowie, Kijowie, Lwowie, Połtawie, Nowogrodzie, Orle, Równym, Dniepropietrowsku, Odessie, Kamieniu Podolskim, Gomelu, Kerczu, w regionie Stalingradu, Kownie, Rydze, Mariampolu, Koldze i wiele innych [...]"[...]". [IMT, VII, 180]. //avalon.law.yale.edu/imt/02-08-46.asp ]


1. Dlaczego należy poszukiwać "zagazowanych" żydów.


Zgodnie z obowiązującą narracją, w okresie od grudnia 1941 do jesieni 1944 miliony europejskich żydów miało zostać zamordowanych w komorach gazowych w 6 obozach w Polsce tj. (koncentracyjno-eksterminacyjne) Auschwitz-Birkenau i Majdanek (Lublin) oraz (eksterminacyjne) Chełmno (Kulmhof), Bełżec, Sobibór i Treblinka. Rewizjonistyczni historycy, wobec całkowitego braku dokumentacji oraz materialnego dowodu, kwestionują te przypuszczenia. W licznych badaniach, bazując na dokumentach, a także na archeologicznych i kryminalistycznych dowodach wykazują, że rzekome komory gazowe w obozach nigdy nie istniały. Wykazują także, że rzekome liczby ofiar nie zginęły w tych miejscach, oraz że nigdy nie istniał narodowo-socjalistyczny plan systematycznej, fizycznej eksterminacji żydów europejskich. Rewizjoniści twierdzą, że żydzi wysyłani do "eksterminacyjnych obozów" i rzekomo tam zagazowani byli faktycznie w tych obozach odwszawiani i następnie wysyłani, w przeważającej większości na okupowane tereny wschodnie.[1]. Tak więc obozy te funkcjonowały, jako obozy przejściowe. Ta hipoteza doskonale harmonizuje z udokumentowaną polityką narodowych socjalistów względem żydów jaka istnieje w oficjalnych i wewnętrznych raportach, dokumentach transportowych i nawet tajnej korespondencji pomiędzy kierownictwem SS.[2] Jednym z przykładów jest: list wysłany do 8 wysokiej rangi członków administracji SS, m.in. do szefa SS-WVHA, Oswalda Pohla, 5 lipca 1943, Heinrich Himmler rozkazuje w nim "Sobibór obóz przejściowy [Durchgangslager], zlokalizowany w dystrykcie lubelskim, (...) ma być zamieniony w koncentracyjny obóz" (transformacja w konsekwencji nie doszła do skutku); Norymberga dokument NO-482. "Eksterminatorzy" z drugiej strony są zmuszeni wyjaśniać takie terminy jak Durchgangslager (obóz przejściowy), Ostwanderung ("wędrówka na wschód"), Umsiedlung (przesiedlenie) i Aussiedlung (emigracja) jako werbalny kamufalrz.


["19 maja 1997 rząd brytyjski opublikował tajne dotąd dokumenty dotyczące Bletchley Park. Zajmowano się tam odczytywaniem szyfrogramów (m.in. z Auschwitz) powstających na niemieckich maszynach Enigmie, maszynie Lorenza i innych. Dziwne, jak niewielu oficjalnych historyków holocaustu ta publikacja zainteresowała. Powód tego zaskakującego braku zainteresowania był zapewne spowodowany tym, że, jak to ujął Hinsley: "Meldunki z Auschwitz, największego obozu, z 20 000 więźniów, wskazywały na choroby jako główną przyczynę śmierci, odnosiły się także do egzekucji więźniów przez powieszenie i rozstrzelanie. Odkodowane meldunki nie zawierały informacji o gazowaniu więźniów"]
//arjanek.neon24.pl/post/131675,auschwitz-kod-enigmy


O ile obalenie przedstawione przez samych rewizjonistów wystarczy, aby ortodoksyjna historia "Holocaustu" rozpadła się jak domek z kart to zwolennicy i obrońcy oficjalnie usankcjonowanej eksterminacyjnej hipotezy, robią wszystko, co w ich mocy, aby przeciwdziałać rewizjonistycznej "napaści", stosują prawną cenzurę oraz różne taktyki ograniczające straty wizerunku i powtarzają ciągle to samo pytanie:


Jeśli żydzi nie byli zagazowani, to dokąd poszli?


Można argumentować, że rewizjoniści nie mają obowiązku odpowiedzi na to pytanie. Z moralnego punktu widzenia ten argument jest w pełni słuszny. Tak jak w sądzie, ciężar dowodu spoczywa na oskarżycielu. "Eksterminatorzy" muszą udowodnić, że zbrodnia, którą rzekomo popełnili - miała miejsce.  Co więcej, skoro rewizjoniści udowodnili, że przestępstwo - tj. masowe gazowanie - nie miało miejsca, nie mają oni moralnego obowiązku poszukiwania zaginionej, domniemanej ofiary fikcyjnego przestępstwa. Z drugiej strony, z naukowego punktu widzenia, pytanie postawione przez eksterminacjonistów jest w pełni słuszne, nawet jeśli jest ono zwykle wypowiedziane jedynie jako retoryczne pytanie i część propagandy antyrewizjonistycznej.


Nie trzeba dodawać, że wymuszona przymusowa deportacja milionów ludzi pozostawi znaczący ślad "papierowy". Nawet jeśli przyjąć - i nie bez powodu - że archiwa w byłym Związku Radzieckim i gdzie indziej, które nie są pod kluczem, zostały oczyszczone z takich "niewygodnych" dokumentów, zdrowy rozsądek nakazuje istnienie przynajmniej  pewnej liczby drugorzędnych bezpośrednich lub pośrednich śladów dokumentalnych, które przetrwały w mniej lub bardziej niejasnych i mało prawdopodobnych miejscach, w których nienazwani opiekunowie oficjalnej historii zaniedbali zaglądnąć. Ponadto powinno istnieć wiele zeznań świadków, w których wspomina się o obecności rzekomo zagazowanych żydów na okupowanych wschodnich terytoriach, a być może nawet o ich fizycznych śladach. Poszukiwanie "zagazowanych" żydów stanowi część nowego, konstruktywnego aspektu krytyki rewizjonistycznej. 


Niniejszy artykuł składa się z wyczerpującego przeglądu dotychczasowych dowodów na obecność "zagazowanych" żydów na wschodzie i powinien być traktowany jako krok do dalszych badań. Niektóre dowody zostały już przedstawione w pracach Jürgena Grafa i Carla Mattogno na temat obozu w Treblince [3], a także w niedawnym studium na temat obozu w Sobiborze [4], którego jestem współautorem wraz z Grafem i Mattogno. Należy tu wspomnieć, że wiele dowodów zostało zlokalizowanych przez hiszpańskiego rewizjonistę Enrique Aynata i zmarłego belgijskiego rewizjonistę Jean-Marie Boisdefeu. Większość znalezisk przedstawionych poniżej jest jednak opublikowanych tutaj po raz pierwszy.


2. Deportacja żydów z Europy Zachodniej, Środkowej, Północnej i Południowej według historiografii głównego nurtu [eksterminatorów].


Aby w pełni zrozumieć znaczenie materiału dowodowego badanego w niniejszym artykule, konieczne jest zapoznanie się z udokumentowanym tłem historycznym, a mianowicie z deportacjami żydów z kontrolowanych przez Niemcy terytoriów europejskich. Ilu żydów deportowano z różnych krajów i kiedy? W poniższych sekcjach wyjaśniono ten kontekst.


2.1. Deportacja Żydów z Altreich, Ostmark i Protektoratu
Jest to fakt w pełni uznany przez głównych historyków, że od początku listopada 1941 r. do końca listopada 1942 r. Ponad 80 transportów skierowano z Altreich ("Stare Imperium", termin odnoszący się do Niemiec w granicach z 1938 r.), Ostmark (Austria) i Protektorat Czech i Moraw bezpośrednio na okupowane terytoria wschodnie. Adresatami były kolejno: Ryga, Mińsk, Maly Trostinec (Białoruś), Kowno, Baranowice (Białoruś) i Raasiku (Estonia). [5] Żaden z udokumentowanych transportów nie został wysłany na Ukrainę ani do okupowanych części Rosji właściwej. Zachowane dokumenty kolejowe w połączeniu z raportem niemieckim z lipca 1942 r. pozwalają wyciągnąć wniosek, że w sumie 66 260 deportowanych żydów zostało wysłanych bezpośrednio na okupowane tereny wschodnie [6].
Nieco większą liczbę wysłano do gett w Generalnym Gubernatorstwie, a stamtąd później do "obozów zagłady". W latach 1942-1943 deportowano do Auschwitz 65 892 żydów z Niemiec, Austrii i Theresienstadt; 35 561 z nich "zagazowano bez rejestracji", tj. posłano na wschód. W sumie 10 933 żydów, którzy zostali wysłani z Altreich, Ostmark i Protektoratu do łódzkiego getta, zostało deportowanych do Chełmna w pierwszej połowie 1942 r. (Patrz sekcja 3.3.1.) i "zagazowanych" tam, czyli przeniesionych na wschód. Według Julesa Schelvisa 23.500 niemieckich i austriackich żydów zostało wysłanych do "czystego obozu zagłady" Sobibór [7]. W Treblince 18 004 żydów z Theresienstadt zostało "zagazowanych" [8]. Yitzhak Arad mówi dalej o "dziesiątkach tysięcy" niemieckich i austriackich żydów wysyłanych do Treblinki i Bełżca [9]. Oznacza to, że około 100 000 żydów z wyżej wymienionych obszarów zostało deportowanych na wschód przez obozy przejściowe.


2.2. Żydzi z Europy Centralnej


2.2.1. Żydzi z Polski
Zdecydowana większość żydów rzekomo zagazowanych w "obozach zagłady" to byli żydzi polscy. W ten sposób można oczekiwać, że poszukiwanie "zagazowanych" żydów skupi się głównie na tej grupie. Istnieją jednak dobre powody, aby tego nie robić. Po pierwsze istnieje duże podobieństwo między żydami polskim, bałtyckim, białoruskim, rosyjskim i ukraińskim. Wszystkie te grupy do początku XX wieku były poddanymi rosyjskiego cara, a poza mówieniem blisko spokrewnionymi słowiańskimi językami (z wyjątkiem większości bałtyckich żydów), prawie wszyscy mówili w jidysz. Żyd polski mógł być zatem mniej lub bardziej niezauważony wśród np. rosyjskich żydów. Co ważniejsze, powszechnie uznaje się, że wielu polskich żydów udało się uciec lub ewakuowano na wschód, najpierw w chwili wybuchu wojny w 1939 r., a później także w związku z rozpoczęciem operacji Barbarossa latem 1941. Nie wszyscy ci żydzi trafili Rosji lub Azji Środkowej; stosunkowo duża liczba pozostała również na Białorusi, podczas gdy mniejsze liczby utrzymywały się również na Ukrainie i w krajach bałtyckich. Hersh Smolar, żydowski przywódca partyzancki działający w pobliżu Mińska, którego wspomnienia są omówione poniżej (Rozdział 3.3.3.), Był jednym z polskich żydów, którzy uciekli na Białoruś w 1939 r. i pozostali tam w czasie niemieckiej inwazji. Dlatego trudno jest wykorzystać odniesienia do obecności polskich żydów na okupowanych ziemiach wschodnich jako środek weryfikacji hipotezy rewizjonistycznej. Aby ich obecność była ważna, wspomniani żydzi musieliby zostać uznani za deportowanych z Polski na wschód od grudnia 1941 r., po otwarciu pierwszego "obozu zagłady" Chełmno (Kulmhof).


2.2.2. Żydzi ze Słowacji
Ogólna liczba żydów na Słowacji według spisu z 15 grudnia 1940 r. wynosiła 88 951. [10] Porozumienie o deportacji zawarte między Niemcami a Słowacją w 1941 r. przewidywało, że rząd słowacki zapłaci 500 marek niemieckich za każdego deportowanego za "schronienie, żywność, odzież i przekwalifikowanie" (Unterbringung, Verpflegung, Bekleidung und Umschulung), co w sposób oczywisty przedstawia żyd Raul Hilberg jako "fikcyjne wydatki". [11] Deportacje ze Słowacji rozpoczęły się 26 marca 1942 r. Do października tego samego roku deportowano ogółem 57 752 Żydów; 18 746 wysłano do Auschwitz, a 39,006 zabrano do getta w Nałęczowie pod Lublinem. Z tego getta około 9000 z nich przeszło na Majdanek, a 24 378 zostało wysłanych "do gazu" do Sobiboru [12]. Jules Schelvis z kolei stwierdza, że ​​w sumie "około 26 000" słowackich Żydów zostało "zagazowanych" w Sobiborze [13]. W 1942 r. około 7000 słowackich Żydów udało się uciec na Węgry. [14] Spośród żydów, którzy pozostali na Słowacji, około 13 000-14 000 zostało ostatecznie aresztowanych. W październiku 1944 r. 7 936 z nich deportowano do Auschwitz, a 4370 wysłano do Sachsenhausen i Theresienstadt.


2.2.3. Żydzi z Węgier
Deportacja żydów rozpoczęła się dopiero w maju 1944 r. Ponieważ kontrolowane przez Niemców obszary na wschodzie kurczyły się w szybkim tempie w tym roku, jest bardzo mało prawdopodobne, aby którykolwiek z węgierskich Żydów deportowanych do Auschwitz-Birkenau dotarł na okupowane terytoria wschodnie [15], z dwoma wyjątkami: 1) transportem kilku tysięcy kobiet węgierskich, wysłanych na Łotwę, z czego około 700 zostało później przewiezionych statkiem z Kowna do Stutthofu w dniu 4 sierpnia 1944 r. [16] 2) transport 500 węgierskich kobiet, prawdopodobnie z siedmiogrodzkiego miasta Bistritz (Bistiţa), które przybyło do estońskiego obozu Vaivara w czerwcu 1944 r. [17] Nie jest wykluczone, że ta druga grupa składała się z podzbioru pierwszej grupy, ponieważ jedno źródło twierdzi, że żydówki z Bistritz przybyły przez Rygę [18]. Dwa kolejne szczególne przypadki węgierskich lub nominalnie węgierskich żydów docierających na wschód już w 1941 r. zostaną omówione poniżej w rozdziale 3.3.3.


2.3. Żydzi z Holandii, Belgii i Francji


2.3.1. Żydzi w Holandii
Zgodnie z rejestracją przeprowadzoną przez niemieckie władze okupacyjne w dniu 10 stycznia 1941 r. żyło 140 000 pełnych żydów podlegających deportacji na terytorium Niderlandów, z czego 80 000 w mieście Amsterdam. [19] Od lipca 1941 r. holenderscy żydzi musieli mieć dokumenty identyfikacyjne z literą "J" dla "Jood" (żyd), a od 29 kwietnia 1942 r. zmuszeni byli nosić żółtą gwiazdę Dawida z napisem "Jood" na ich odzieży wierzchniej. [20] 17 lipca 1942 r. Transport holenderskich żydów do Auschwitz rozpoczął wyprawę z obozu zbiorowego Westerbork. Raul Hilberg stwierdza, że 105 000 żydów zostało deportowanych z Holandii i przedstawia następujący podział według punktów przybycia [21]:
Mauthausen (1941 i 1942)  1 750
Różne obozy koncentracyjne 350
Kompleks Auschwitz 60 000
Sobibór 34 300
Theresienstadt 4 900
Bergen-Belsen 3 750
Dokładniej, daje to łącznie 105 050 deportowanych. Liczba 350 deportowanych do "różnych obozów koncentracyjnych" wydaje się błędna, ponieważ Hilberg w innym miejscu stwierdza, że ​​w sumie 680 holenderskich żydów zostało deportowanych do Buchenwaldu w okresie od lutego do czerwca 1941 r. [22] Liczba holenderskich deportowanych do Auschwitz i Sobiboru jest podana dokładniej przez Julesa Schelvisa odpowiednio 60 185 i 34 313. [23] Liczba żydów deportowanych z Holandii wydaje się więc być zbliżona do 106 000, ale Schelvis, którego dane są z reguły dokładniejsze niż Hilberga, pisze, że w 102 transportach deportowano ogółem 102 993 żydów z Holandii, "z wyłączeniem około 2 000 osób aresztowanych w Belgii i we Francji "[24]. Hilberg podaje liczbę ocalałych zesłańców: 1 dla Mauthausen, 19 dla Sobiboru, "ponad 1 000" dla Auschwitz i "ponad 4 000" dla Theresienstadt i Bergen-Belsen łącznie, [25] podczas gdy zawsze dokładniejszy Schelvis podaje liczbę w Auschwitz, którzy przeżyli jako 1 052, liczba osób, które przeżyły Sobibór 18 , a liczba osób, które przeżyły Theresienstadt i Bergen-Belsen - 4 030. [26] W ten sposób ze 105 000 deportowanych holenderskich żydów aresztowanych poza ich krajem, z wyjątkiem 5 100 rzekomo wszyscy zginęli w czasie wojny. Hilberg dodaje, że "około 2 000" holenderskich żydów "zginęło, popełniło samobójstwo lub zmarło z powodu niedostatku w kraju, szczególnie w obozach przejściowych Vught i Westerbork." [27] Ponadto "do 5 000 osób mogło uciekać lub wyemigrować, a nadwyżka zgonów nad urodzeniami w czasie okupacji wyniosła również kilka tysięcy ", podczas gdy liczba żydów pozostających w Holandii pod koniec deportacji podana jest w łącznej liczbie 20 000 - 22 000. [28] Holenderski raport rządowy wydany 16 października 1945 r. Podaje liczbę pozostałych holenderskich żydów na 23 000 osób [29]. Dodając powyższe liczby, otrzymujemy następujące podsumowanie:
Rzekomo zginęło z deportowanych ok. 99 900
Powracający deportowani 5 100
Zgony w Holandii ok. 2 000
Nadwyżka śmiertelności ok. 2 000
Migracja i ucieczki do 5 000
Pozostali żydzi we wrześniu '44  20 000-22 000
Razem: 134 000 - 136 000
Uznając, że niektóre kategorie mogły zostać nieco niedocenione, mamy zatem zapisy statystyczne obejmujące losy 140 000 holenderskich żydów. Ponadto pomaga nam fakt, że Niemcy prowadzili dokładne rejestry transportów. Historycy głównego nurtu twierdzą oczywiście, że większość z tych zapisków służyła jako "kamuflaż", a ogromna większość holenderskich deportowanych do Auschwitz i Sobiboru została zagazowana tam w dniu przyjazdu bez wpisania do rejestrów obozowych: czyli około 33 343 z 34 313 deportowanych do Sobiboru [30] i 38 231 z 60.085 deportowanych do Auschwitz [31] spotkało ten los, a co zgodnie z hipotezą rewizjonistyczną oznacza, że około 71 554 holenderskich żydów zostało deportowanych na okupowane wschodnie terytoria.


2.3.2. Żydzi z Belgii
Hilberg pisze, że ludność żydowska Belgii w przededniu niemieckiej inwazji "najprawdopodobniej" liczyła ponad 65 000 osób, z których większość nie posiadała belgijskiego obywatelstwa, ale byli imigrantami z Europy Wschodniej, a także uchodźcami z III Rzeszy. W czasie niemieckiej inwazji "tysiące" żydów uciekło na południe, podczas gdy kolejne 8 000 zostało wrzucone przez niemieckich okupantów do Francji. Późniejsza rejestracja żydów obejmowała 55 670 żydów na terytorium belgijskim i kolejnych 516 żydów w dwóch francuskich departamentach przy brukselskiej administracji wojskowej [32]. Począwszy, od sierpnia 1942 r. 25 000 żydów, zostało deportowanych z Belgii do Auschwitz, a mniej niż 1500 powróciło po wojnie. Według Hilberga "kilkuset" belgijskich żydów zginęło w ich kraju w trakcie aresztowania lub popełnienia samobójstwa. [33] Około 25 000 belgijskich żydów zostało wysłanych do Auschwitz, z których około 15 700 rzekomo zostało zagazowanych; mniejszą liczbę wysłano również na Majdanek.


2.3.3. Żydzi z Francji
Pod koniec 1939 r. we Francji mieszkało około 280 000 żydów; tylko w Paryżu było ich ponad 200 000. [34] Pierwszy francuski transport do Auschwitz wyjechał 27 marca 1942 r. [35] W marcu 1943 r. Liczba deportowanych żydów z Francji wyniosła 49 906. [36] W sumie 75 000 żydów zostało deportowanych z Francji; z czego co najmniej dwie trzecie stanowiły osoby urodzone za granicą, które nie miały francuskiego obywatelstwa [37]. Hilberg wymienia miejsca docelowe deportowanych w następujący sposób [38]:
Auschwitz 69 000
Majdanek 2 000
Sobibór 2 000
Kowno 1 000
Z kolei Jules Schelvis twierdzi, że cztery transporty francuskie przewożące w sumie 3500 żydów zostały wysłane do Sobiboru [39]. Deportacja żydów francuskich do litewskiego Kowna - z kodem transportowym "73m" - opuściła Drancy 15 maja 1944 r.; niektórzy żydzi w tym transporcie kontynuowali podróż do estońskiej stolicy Tallina (Reval). [40] Z wyjątkiem tego jednego transportu, żaden z francuskich żydów nie jest uważany przez głównych historyków za osiągających okupowane wschodnie terytoria.


2.3.4. Znaczenie transportów z wyżej wymienionych krajów


Żydzi deportowani z Holandii, Belgii i Francji mają kluczowe znaczenie dla omawianej kwestii. Dostępne są nie tylko dobre statystyki dotyczące ludności żydowskiej; transporty z tych trzech krajów zostały starannie zarejestrowane, a ponadto istnieją szczegółowe listy transportowe z danymi osobowymi dotyczącymi osób deportowanych. Udokumentowane fakty pozostawiają bardzo mało miejsca na "nieznane" bezpośrednie transporty żydów z tych krajów na wschód, podobne do transportów z Altreich w latach 1941-42 do krajów bałtyckich i Białorusi. Jedyny taki zarejestrowany wywóz, konwój z 15 maja 1944 r. z Drancy do Kowna i Tallina, łatwo można odróżnić ze względu na późny termin (wycofanie się Niemiec z państw bałtyckich rozpoczęło się zaledwie kilka miesięcy później). Innymi słowy: wszelkie wiarygodne doniesienia o holenderskiej, belgijskiej lub francuskiej obecności na okupowanych wschodnich terenach od wiosny i lata 1942 r. (i do maja 1944 r. w przypadku francuskich żydów) należy uważać za mocne dowody hipotezy istnienia rewizjonistycznego obozu przejściowego.


2.4. Żydzi innych narodowości


2.4.1. Włochy
We Włoszech deportacja żydów rozpoczęła się dopiero po obaleniu Mussoliniego przez Badoglio i przejęciu przez Niemców północnej części kraju. Pierwszy transport 1 007 włoskich żydów wyjechał do Auschwitz 18 października 1943 r. W listopadzie i na początku grudnia tego samego roku dwa transporty przewożące w sumie około 1 000 żydów opuściły północne Włochy. Deportacje trwały w niewielkiej liczbie do początku sierpnia 1944 r. W sumie ponad 7 500 żydów zostało deportowanych z Włoch [41]. Z przyczyn omówionych w części 2.2.3. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby którykolwiek z włoskich żydów, z wyjątkiem około 2 000 deportowanych między październikiem a grudniem 1943 r. dotarł do okupowanych wschodnich terytoriów.


2.4.2. Grecja
W 1941 r. Grecja została podzielona na trzy części: jedną (północną, w tym większą część Tracji), która została włączona do Bułgarii, jedną (największą, w tym Ateny) pod włoską jurysdykcją i jedną (w tym Saloniki i regionem wschodnio-egejskim) pod niemiecką jurysdykcją. Podczas gdy dwie ostatnie części były wspólnie zarządzane przez marionetkowy rząd w Atenach, Włosi i Niemcy podzielili się traktowaniem żydów. W niemieckiej jurysdykcji żydzi byli zbierani w getcie w Salonikach w 1942 r. W lutym 1943 r. pierwsze transporty opuściły getto, kierując się do Oświęcimia. Łącznie 45 989 żydów zostało deportowanych z Salonik do czasu zakończenia operacji w sierpniu 1943 r. [42] Według Hilberga, 45 000 z nich zostało wysłanych do Auschwitz, podczas gdy reszta - "uprzywilejowanych i zagranicznych Żydów" - została przetransportowana do Bergen-Belsen. Icchak Arad opiera swoją argumentację na dokumencie kolejowym, a także na dwóch naocznych świadkach, sugeruje, że przynajmniej jeden z transportów z Salonik w marcu 1943 r., przewożący 2 800 żydów, został wysłany do Treblinki. [43] Na początku 1943 r. we włoskiej jurysdykcji żyło 13 000 żydów. Po upadku Mussoliniego w dniu 8 września 1943 r. ta część Grecji została zajęta przez siły niemieckie wraz z byłymi terytoriami okupowanymi przez Włochów tj. Albanią, Czarnogórą i wyspami Dodekanez. Ogółem na tych terenach mieszkało około 16 000 żydów. Do lipca 1944 r. ponad 14 000 z tych żydów zostało deportowanych, głównie do Auschwitz. We wszystkich wymienionych obszarach około 12 000 pozostało pod koniec okupacji [44].


2.4.3. Bułgaria
Około 50 000 żydów mieszkało w Bułgarii przed wojną (spis ludności z 1934 r. podał ich liczbę 48 565). Ponieważ Bułgaria była słabym sojusznikiem Niemiec raczej, a nie państwem marionetkowym, była w stanie odwlekać obiecaną deportację swoich żydów i ostatecznie żydzi z Bułgarii nie zostali deportowani [45]. Jednak w północnych częściach Grecji (Tracji), anektowanych przez Bułgarię w 1941 r. wraz z Macedonią, żyło około 14 000 żydów, zgodnie z umową podpisaną przez SS i przedstawicieli bułgarskiego rządu 2 lutego 1943 r. spośród nich około 5.500 żydów mieszkali na byłych terenach greckich, a w marcu tego samego roku wysłano ich w liczbie 4 215. [46] Kolejny transport z 2 382 żydami został wysłany ze Skopje (Macedonia) do Sobiboru w marcu 1943 r. [47] W sumie 11 343 Żydów na anektowanych terytoriach (7 122 z Macedonii i 4 221 z Tracji) zostało deportowanych do 5 kwietnia 1943 r. według niemieckiego dokumentu [48].


2.4.4. Chorwacja
Podobnie jak w Grecji, terytorium administracyjne Chorwacji zostało podzielone na strefę niemiecką i włoską, co spowodowało trudności w negocjacjach dotyczących deportacji żydów. W czasie wojny Słowenia została  podzielona między Włochami, Niemcami, Węgrami i Chorwacją, a Bośnia i Hercegowina w całości została przekazana Chorwacji. W całej nowej Chorwacji żyło około 35 000 żydów [49]. 19 800 zginęło w chorwackich obozach, głównie w Jasenovacu w kolejnych latach [50]. Latem 1942 r. 4 192 żydów wysłano do Auschwitz przez Maribor. Kolejnych 2000 chorwackich Żydów deportowano do Auschwitz w maju 1943 r. [51] Jeszcze inni chorwaccy żydzi uciekali do sąsiednich krajów i ostatecznie zostali deportowani stamtąd, co sprawia, że ​​ortodoksyjna ofiara nieco się rozmywa. Szacuje się, że około 8000 chorwackich żydów [52] zostało "zagazowanych" w Auschwitz.


2.4.5. Serbia
Według Raula Hilberga do wybuchu wojny zaledwie 16 000 żydów mieszkało w Serbii [53]. Ze względu na znaczny udział żydów w bardzo aktywnym ruchu partyzanckim, wielu serbskich żydów zostało zabitych jako zakładnicy. 8 września 1941 r. niemiecki pełnomocnik w Belgradzie Felix Benzler wysłał telegram do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w którym poprosił o deportację męskich serbskich żydów (w liczbie około 8 000) na wyspę w delcie Dunaju (w Rumunii) [54] W dniu 11 września Marcin Luter odpowiedział, że żydzi, o których mowa, powinni być internowani w obozach pracy [55]. Już następnego dnia Benzler wysłał nową prośbę o deportację męskich serbskich żydów, argumentując, że ze względów bezpieczeństwa takie internowanie byłoby niewykonalne, a jeśli żydzi nie mogliby zostać wysłani do Rumunii na jego prośbę, powinni zostać wydaleni do  Genealnego Gubernatorstwa lub Rosji. [56] Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwróciło się teraz do Adolfa Eichmanna, który oświadczył, że deportacja męskich żydów do Generalnego Gubernatorstwa lub Rosji jest "niemożliwa" i doradził, by żydzi, o których mowa, zostali rozstrzelani [57]. Mimo to Ribbentrop w dniu 2 października skontaktował się z Himmlerem, aby ustalić, czy męscy żydzi mogli zostać deportowani gdzie indziej [58]. Ostatecznie jednak podjęto decyzję o rozstrzelaniu męskich żydów z Serbii. Tak więc faktem jest, że wielu serbskich żydów zostało rozstrzelanych, nie ze względu na ich pochodzenie etniczne, ale z powodów bezpieczeństwa militarnego i to w ostateczności. Jeśli chodzi o pozostałych serbskich żydów - kobiety, dzieci i osoby starsze - według głównych historyków, głównie na podstawie tak zwanego dokumentu Turnera, są oni mordowani w "gazowych wagonach" w pobliżu Belgradu (w rzeczywistości w pobliżu rzeki Sawy) w okresie od marca do maja 1942 r. [59] jednak w podsumowaniu negocjacji dotyczących serbskich żydów z 25 października 1941 r. Franz Rademacher, szef "Judenreferat" w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, zauważył, że ci żydzi "zostaną ewakuowani statkiem do obozów koncentracji na wschodzie "(Auf dem Wasserwege in die Auffanglager im Osten abgeschoben). [60] Sugerowałoby to, że pozostali serbscy żydzi byli deportowani na wschód, prawdopodobnie przez rzekę Sawę i Dunaj do Rumunii. [61]


2.4.6. Norwegia
1 800 żydów mieszkało w Norwegii od 1939 r. [62] 767 z nich zostało deportowanych od 19 listopada 1942 r., spośród tych deportowanych 532 zostało wysłanych do Auschwitz, 346 zostało "zagazowanych bez rejestracji".


2.4.7. Dania
Kiedy niemiecka okupacja Danii rozpoczęła się w kwietniu 1940 r., w kraju żyło około 6 500 żydów. Na początku jesieni 1943 r. 447 duńskich żydów deportowano do Theresienstadt, ale żaden z nich nie został wysłany do Auschwitz. W wielkiej podziemnej operacji w październiku 1943 r. 5919 duńskich żydów zostało zabranych na łodzie do neutralnej Szwecji. Tak więc żaden duński żyd nie dotarł do "obozów zagłady" [63].


2.4.8. Rumunia
W latach wojny Rumunia pod rządami Antonescu prowadziła mniej lub bardziej niezależną politykę żydowską, polegającą głównie na deportacji rumuńskich żydów do Naddniestrza, anektowanego regionu na wschód od Dniestru. [64] Ponieważ deportacje w Rumunii są jedynie pośrednio związane z narodowo socjalistyczną polityką żydowską, i ponieważ wiele z nich nie jest jasnych co do tego, skąd i dokąd żydzi byli deportowani, rumuńskie żydostwo wykracza poza zakres niniejszego artykułu. Detale związane z Naddniestrzem, patrz poniżej sekcja 3.1.2.


2.4.9. Luksemburg
W 1935 r. W Wielkim Księstwie Luksemburga żyło 3 144 żydów. W pierwszych latach wojny większość z nich uciekła z kraju, a do lipca 1941 r. pozostało ich tylko 800. 16 października 1941 r. pociąg 333 żydów z Luksemburga wyruszył do getta łódzkiego. Kilkudziesięciu tych żydów wysłano później do Oświęcimia lub powiatu lubelskiego. W 1942 r. pozostali żydzi w Luksemburgu zostali deportowani do getta w Theresienstadt [65].


2.5. Liczba żydów deportowanych na okupowane terytoria wschodnie


Zgodnie z hipotezą rewizjonistyczną, żydów wysłanych na okupowane tereny wschodnie można podzielić na dwie główne grupy:
1) Żydów z transportów wysłanych bezpośrednio do państw bałtyckich i Białorusi z Altreich, Ostmark i Protektoratu w latach 1941-1942 (uznanych według głównego nurtu historiografii)
 2) Żydów, których rzekomo "zagazowano bez uprzedniej rejestracji" w sześciu "obozach zagłady" od grudnia 1941 r. do końca 1943 r.
Dla pierwszej grupy mamy raczej wiarygodne liczby (patrz wyżej, sekcja 2.1.). Dla drugiej grupy mamy wiarygodne dane dotyczące przybycia do obozów "Reinhardta" (Bełżec, Sobibór, Treblinka, tutaj również z Majdanka/Lublin) do 1942 r., a Raport Korherra dodatkowo podaje liczbę dla Chełmna (gdzie nie ma "gazowania" w 1943). Dla roku 1943 musimy w pewnym stopniu polegać na szacunkach przedstawionych przez głównych historyków. W wypadku Auschwitz-Birkenau musimy polegać na wielu źródłach, które są mniej lub bardziej dokładne. Aby nie uczynić tego artykułu dłuższym, niż jest to konieczne, skieruję tutaj czytelnika do studium rewizjonistycznego, w którym szczegółowo przedstawiono te obliczenia [66]. W tabeli poniżej liczba żydów deportowanych na wschód  rozdzielona jest według dróg i narodowości (żydów polskich i niepolskich). Należy tu przypomnieć, że nie wszyscy żydzi z innych krajów są żydami zachodnimi (nawet jeśli stanowią większość).
Deportowani przez obozy Aktion Reinhardt:  ~ 1 429 000
Deportowany przez Chełmno:  ~ 145 300
Deportowani przez Auschwitz:  ~ 354 000
Deportowani bezpośrednio bez jakiegokolwiek postoju w obozie  ~ 66 200
Razem:  ~ 1 945 500
- w tym żydzi polscy: ~ 1 571 500
- w tym niepolskich żydów: ~ 413 000
Łącznie 1 934 500 deportowanych musi zostać z kolei zredukowanych z kilku powodów. Po pierwsze, pewien niewielki procent deportowanych musiał zginąć na trasie podczas długiej podróży, co często miało miejsce w mniej niż humanitarnych warunkach. Ponadto z transportów wywieziono w sumie kilka tysięcy deportowanych do pracy w obozach przejściowych, a wielu z nich nieuchronnie zginęło tam z różnych przyczyn. Po drugie, jest prawdopodobne, że Niemcy w obozach przejściowych poddali deportowanych żydów, którzy umierają, nosicieli chorób epidemicznych lub chorych psychicznie na "eutanazję" (prawdopodobnie przez śmiertelne zastrzyki, być może przez zastrzelenie) zamiast wysyłania ich do obozów i gett w na wschodzie, gdzie za takie osoby byłyby odpowiedzialne wobec niemieckiej administracji, nie mówiąc o ryzyku dla zdrowia. Trzeci powód jest taki, że pewność liczb przedstawionych przez głównych historyków w roku 1943 jest wątpliwa, a dane liczbowe mogą być nieznacznie zawyżone. Czwarty powód jest taki, że kilka tysięcy      deportowanych do Sobiboru zostało przeniesionych do różnych obozów pracy w dystrykcie lubelskim [67]; Jest również prawdopodobne, że mniejsza liczba żydów wysłanych do Treblinki została przeniesiona do pobliskiego obozu pracy o tej samej nazwie (Treblinka I) lub do innych obozów pracy w okolicy. [68] Piątym i ostatnim powodem jest to, że niektóre transporty wysłane do obozów przejściowych pod koniec 1943 r. nie były nadal kierowane stamtąd na tereny wschodnie. Ostatnie sześć lub osiem transportów do Sobiboru we wrześniu 1943 r. dotarło tam z Mińska na Białorusi, podobno przewożąc łącznie 13 700 osób (brak dokumentacji). [69] Żydzi ci zostali prawdopodobnie wysłani na zachód, aby zostać zatrudnieni jako robotnicy albo w Sobiborze, gdzie niedawno zainstalowano zakład do rozbioru sowieckiej przechwyconej amunicji (w tzw. obozie Lager Nord), albo w Trawnikach i inne obozach pracy. Łącznie oznacza to, że liczba żydów, którzy dotarli na okupowane terytoria wschodnie, prawie na pewno wyniosła gdzieś pomiędzy 1 800 000 a 1 900 000.
Dodatek: Lista okresów operacyjnych obozów tranzytowych
    Chełmno (Kulmhof): 8 grudnia 1941 r. - druga połowa 1942 r.; lato 1944 r.; [70]
    Auschwitz-Birkenau: styczeń lub luty 1942 [71] - 1 listopada 1944 r.; [72]
    Bełżec: 17 marca 1942 r. [73] - początek grudnia 1942 r.; [74]
    Sobibór: 3 maja 1942 [75] - 14 października 1943; [76]
    Treblinka: 23 lipca 1942 r. [77] - 19 sierpnia 1943 r.; [78]
    Majdanek (Lublin): wrzesień-październik 1942 [79] - 1943 (?). [80]


3. Przegląd dowodów potwierdzających


Dowody z zeznań można tutaj podzielić na dwie podkategorie, źródła pośrednie w formie doniesień prasowych, oświadczeń rządów emigracyjnych, podziemnych publikacji itp., w których pochodzenie informacji nie jest zwykle do końca jednoznaczne, i źródła bezpośrednie w formie oświadczenia naocznego świadka. Rozpoczniemy nasz przegląd dowodów od pierwszej kategorii.


3.1. Raporty w gazetach i czasopismach


3.1.1. American Jewish Yearbook
American Jewish Yearbook jest jednym z najbardziej obszernych i wyczerpujących współczesnych źródeł dotyczących rozwoju społeczności żydowskich na całym świecie. W wydaniu z 1943 roku A.J.Yearbook przekazał swoim czytelnikom informacje o rozwoju wydarzeń w Polsce:
"Jednym z ważniejszych z tych transferów ludności było wydalenie wszystkich z wyjątkiem 11 tysięcy krakowskich żydów, którzy zostali uznani za "użytecznych ekonomicznie" i umieszczeni w getcie; wydalono ponad 50 000 osób, wysłano do Warszawy, Lublina i innych miast. Pobyt wysłanych w Lublinie był krótki, bo większość z nich została wysłana dalej na wschód, a pozostałe osoby zostały zapisane w getcie na jednym z przedmieść miasta. Wysiedlono także na wschód większość żydów, którzy wciąż pozostawali w zachodnich polskich prowincjach wcielonych do Rzeszy."[81]
Trzy z "obozów zagłady" znajdowały się w granicach powiatu lubelskiego: w Majdanku (w samym Lublinie), Sobiborze i Bełżcu. Z "zachodnimi polskimi prowincjami wcielonymi do Rzeszy" rozumie się Kraj Warty [Warthegau], z którego żydzi byli przenoszeni na wschód przez Chełmno. W wydaniu z roku następnego (1944, z przeglądem roku 1943) czytamy:
"Istnieją doniesienia o żydowskich deportowanych z Holandii i innych krajów zachodnich, wysłanych na okupowane tereny radzieckie do pracy wojskowej, ale ich liczba i ich los są nadal spowite mrokiem." [82]


3.1.2. Israelitisches Wochenblatt für die Schweiz
Israelitisches Wochenblatt für die Schweiz (Izraelski tygodnik dla Szwajcarii) opublikował wiele raportów na temat postępu "Ostatecznego rozwiązania" w latach wojny. W swoim wydaniu z 16 października 1942 r. tygodnik donosił (s. 10f.):
     "Od jakiegoś czasu istnieje tendencja do rozpadu gett w Polsce. Tak było w przypadku Lublina, potem przyszła kolej na Warszawę. Nie wiadomo, jak daleko udało się już zrealizować plan. Byli mieszkańcy getta idą dalej na wschód, na okupowane terytorium Rosji; żydzi z Niemiec zostali przywiezieni do getta, aby częściowo zająć ich miejsce. [...] Ostatnio w Rydze obserwowano transporty żydów z Belgii i innych krajów zachodnioeuropejskich, ale natychmiast przetransportowano ich do innych miejsc. "
W numerze z 27 listopada 1942 r. czytamy:
    "Codziennie pociągi odjeżdżają z Berlina na wschód, część z nich [przeznaczona] do gett, część z nich do prac drenażowych na terenach wschodniej Polski i Rosji. Władze w Nowym Jorku donoszą, że dowiedziały się, że w dawnej polsko-rosyjskiej strefie przygranicznej zostanie ustanowiony rejon osadnictwa żydowskiego dla wszystkich żydów z Europy Zachodniej, a w razie potrzeby wykorzystany zostanie jako polityczny środek nacisku. Deportacje z Niemiec, Austrii, Holandii, Belgii i Francji mają ustać przed końcem tego roku. Dokumenty identyfikacyjne deportowanych żydów zostały zniszczone, a ich nazwiska zostały wykreślone; są odtąd tylko oznaczeni numerami. W związku z tym trudno jest utrzymać korespondencję. [...] W Paryżu 4 000 rumuńskich żydów obojga płci zostało aresztowanych i wywiezionych z miasta. Mogli zabrać jedzenie na dwa dni. [...] Londyńska gazeta "Francja" przynosi informację, że 20 000 żydów deportowanych z Francji przybyło do Besarabii w żałosnym stanie. Pociągi jechały prosto do Kiszyniowa i Călărași, by dostarczyć więźniów do tamtejszych gett. "
Przy "byłej polsko-rosyjskiej strefie przygranicznej" prawie na pewno chodzi o teren wokół granicy polsko-rosyjskiej z lat 1920-1939 (zauważmy, że czasopismo najwyraźniej używa "Rosji" jako synonimu ZSRR). Ponieważ, jak już wspomniano, wschodnia część Polski, w tym Pińsk i większość bagien Prypeci, przyłączona została do Białoruskiej Republiki Radzieckiej w 1939 r., oznacza to, że "żydowski rejon osadniczy [dystrykt] dla wszystkich Żydów z Europy Zachodniej" składała się z części Białorusi (Mińsk znajdował się tylko około trzydziestu kilometrów od tej granicy). W tym czasie Kiszyniów znajdował się bardzo blisko granicy rezerwatu naddniestrzańskiego (między rzekami Dniestru i południowego Bugu), dokąd żydzi z Besarabii i Bukowiny zostali masowo deportowani przez władze rumuńskie. Jak wspomniano w punkcie 2.4.8 powyżej, kwestia Naddniestrza nie będzie tutaj szczegółowo omawiana. Należy jednak wspomnieć, że choć większość  dzisiejszych historyków nie wie nic o deportacjach żydów francuskich do Naddniestrza, artykuł z 1953 r. autorstwa żydowsko-amerykańskiego uczonego Josepha B. Shechtmana potwierdza, że istnieją przesłanki dla transportów żydów z Francji, jak również innych krajów w Europie Zachodniej do tego obszaru:
"Istnieją przesłanki, że w 1943 r. Naddniestrze zaczęło służyć jako swego rodzaju "rezerwat" do deportacji nie tylko żydów rumuńskich, ale także żydów z innych zdominowanych przez nazistów krajów. 28 lutego 1943 roku londyńska prasa donosiła, że tysiące żydów, którzy zostali przetransportowani ze swoich domów w Niemczech, Austrii, Słowacji i Protektoracie Czech do "wzorcowego obozu koncentracyjnego" w twierdzy Theresin [tj. Theresienstadt] w Protektoracie zostały wysłane do Naddniestrza [83]. Osiem miesięcy później, raporty z Bukaresztu stwierdzały, że pociągi towarowe przepełnione żydami deportowanymi z Francji, Holandii i Belgii "docierają dalej do miasta Jassy w drodze do Naddniestrza", gdzie są odizolowani w obozach razem z żydami z Besarabii i Bukowiny. "[84] Żydów z Niemiec i Bułgarii, a także 700 polskich żydów, odnotowano wśród deportowanych w Mohylewie. [85]
Poufny raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z 20 stycznia 1944 r. stwierdza, że według oficjalnych statystyk rumuńskich 1 września 1943 r. w Naddniestrzu było 82 098 żydów. Z tej liczby 50 741 żydów rumuńskich, a pozostali byli rosyjskimi żydami, rodowitymi mieszkańcami tego obszaru. [...] Istnieją wiarygodne wskazania, że znaczna liczba żydów z Naddniestrza została wysłana do pracy przy umocnieniach wzdłuż frontu wschodniego. "Krakauer Zeitung" z 13 sierpnia 1942 r. wspomniał o tym, gdy stwierdził, że deportowani żydzi do Naddniestrza "przebywali w dużych gettach, dopóki nie pojawiła się okazja do ich usunięcia na wschód" [86].
Twierdzenie o transporcie z Theresienstadt do Naddniestrza wymaga pewnych wyjaśnień. Podczas 1943 r. z Theresienstadt deportowano ogółem 17 068 żydów w 10 transportach. Cztery z nich odbyły się w styczniu i składały się z około 6 000 pasażerów. W lutym odjechał pojedynczy transport, przewożący 1 001 pasażerów. W okresie marzec-sierpień nie miały miejsca żadne transporty; dopiero we wrześniu zostały wznowione transporty. [87] Pierwsze trzy styczniowe transporty zostały wysłane do Auschwitz, podobnie jak pojedynczy transport z lutego. Z informacji dostarczonych przez Danutę Czech w jej Kalendarium [88] możemy odtworzyć los tych czterech transportów zgodnie z poniższą tabelą:
Transporty z Theresienstadt do Auschwitz  styczeń-luty 1943
Date     kod:     Deportowani     Zarejestrowani  "Zagazowani"
Jan. 20  Cq     2 000    418        1 582
Jan. 23  Cr     2 029     227     1 802
Jan. 26  Cs     993     284     709
Feb. 1   Cu     1 001     218     783
Total:           6 023     1 147     4 876
Należy dodać, że jesienią ubiegłego roku, 26 października 1942 r., konwój (z kodem "By") przewiózł 1 886 żydów z Theresienstadt do Auschwitz; 247 z nich było zarejestrowanych w obozie, a pozostałe 1619 było "zagazowanych", tj. przeniesionych gdzie indziej. Poprzednie pięć transportów z Theresienstadt (5-22 października) zostało wysłanych do Treblinki. Transport "Ct" odjechał z Theresienstadt w dniu 29 stycznia z 1 001 deportowanymi jest wymieniony jako związany z Auschwitz przez m.in. stronę internetową Terezin Studies [89], ale nie występuje w czeskim kalendarium. [90] Pomijając niewielką niepewność dotyczącą tego jednego transportu, sprzeczność między ortodoksyjnym obrazem historycznym a doniesieniami z 28 lutego 1943 r. jest jasna. Gdyby te ostatnie były poprawne, to żydów można by było wysłać do Naddniestrza przez Auschwitz. Kwestia tych możliwych transportów do Naddniestrza wymaga dalszych badań.


3.1.3. Judisk Krönika
W studium na temat "Holocaustu" amerykańsko-żydowski, Steven Koblik, ma następujące zdanie na temat szwedzko-żydowskiego czasopisma "Judisk Krönika" (Żydowska Kronika) wydanego w Sztokholmie:
"Jednym z ośrodków aktywności żydowskiej [w Szwecji] były grupy prosyjonistyczne. Posiadali dziennik, Judisk Krönika, założony w 1932 r., który publicznie próbował zmienić oficjalną politykę Szwecji i wpłynąć na większą szwedzką społeczność. Czasopismo wypracowało bliskie kontakty w Europie Wschodniej, szczególnie w Polsce i dostarczyło jedne z najlepszych informacji na temat zasięgu tzw. Ostatecznego Rozwiązania, które można znaleźć w każdej zachodniej publikacji. Czasopismo stało się również źródłem informacji dla innych publikacji nieżydowskich."[91]
Podczas wojny, to dobrze poinformowane czasopismo zawierało wiele wiadomości, które ścierają się gwałtownie z utrwalonym historycznym obrazem "Holokaustu". W numerze z września 1942 roku czytamy:
     "Żydowskie dzieci w wieku powyżej 14 lat są deportowane również z Trzeciej Rzeszy, głównie na Ukrainę, gdzie są rozlokowane do pracy w czasie żniw. Dzieci są informowane o ich deportacji zaledwie kilka godzin wcześniej i mogą zabierać ze sobą tylko niezbędnie rzeczy "[92].
Żadne transporty niemieckich żydów na Ukrainę nie są znane w oficjalnym nurcie historiografii, co nieuchronnie prowadzi do wniosku, że jeśli powyższe informacje są poprawne, to dzieci te dotarły do celu przez jeden z "obozów śmierci".
W wydaniu z następnego miesiąca Judisk Krönika poinformowała:
     "Duża liczba Żydów, którzy zostali internowani w niemieckich obozach koncentracyjnych, została przetransportowana do Polski, gdzie są oni rozmieszczani w celu osuszenia bagien Pińska. Obóz w Dachau jest teraz pozbawiony Żydów. Większość Żydów z Nadrenii, w tym z Kolonii, została przeniesiona do getta w Rydze "[93]. O ile miasto Pińsk rzeczywiście należało do Polski w latach 1920-1939, to po podziale Polski przypadło ono Białoruskiej Republice Radzieckiej. Jak się przekonamy, bagna Prypeci i okoliczne miasta, takie jak Pińsk i Bobrujsk, będą się ciągle pojawiać w naszym materiale.
W tym samym numerze (październik 1942) czytamy:
   "Transportowi tej olbrzymiej liczby ludzi [z Europy Zachodniej] do Polski towarzyszyło masowe wydalanie Żydów z warszawskiego getta i z innych miejscowości. Ci ludzie zostali deportowani dalej na wschód, a ponieważ byli mniej lub bardziej niezdolni do pracy z powodu głodu i chorób, można sobie wyobrazić, jaki los ich tam czekał "[94].
Według historyków Holokaustu deportowani żydzi z warszawskiego getta masowo ginęli w Treblince, a nie byli "deportowani dalej na wschód". Od czasu, gdy polsko-żydowska prasa podziemna donosiła od sierpnia 1942 r., że Treblinka była "obozem śmierci", w którym wszyscy przybywający żydzi byli parowani lub truci gazem o opóźnionym działaniu, ta informacja może oznaczać jedynie, że "wiadomości" o "prawdzie" o Treblince nie dotarły jeszcze do dobrze poinformowanego dziennika Szwedzko-Żydowskiego (co wydaje się nieprawdopodobne) lub, że jego pisarze nie wierzyli w opowieści o dzikich okrucieństwach i dysponowali bardziej wiarygodnymi informacjami.
Wreszcie w numerze z maja/czerwca 1944 roku czytamy:
     "Pewne rzadkie informacje zaczynają przenikać o losie tych Żydów, którzy zostali deportowani z Europy Zachodniej do Europy Wschodniej. Zgodnie z komunikatem z Litwy tysiące Żydów z Holandii, Belgii i północnej Francji zostało deportowanych do Kowna, gdzie wielu zostało zastrzelonych w twierdzy miasta. W Wilnie także wielu Żydów z Europy Zachodniej zostało straconych. Około 20 000 Żydów z Europy Zachodniej wciąż znajduje się w getcie miasta. Niemcy codziennie zabijają ich setki, a Gestapo zestawia listy kolejnych ofiar. Wielu Żydom udało się uciec z różnych gett i dołączyć do grup partyzanckich, a dziś jest wielu Żydów z Europy Zachodniej, którzy walczą razem z litewskimi partyzantami. "[95]
Podczas gdy Judisk Krönika informowała o masowych mordach na Majdanku i w Auschwitz w listopadzie 1943 r. [96] oraz o "komorach śmierci" w Treblince (gdzie "wiele tysięcy Żydów zostało zabitych") we wrześniu 1943 r. [97] oraz w wydaniu maj-czerwiec 1944 r. [98] cytowany powyżej fragment pokazuje, że nadal uważano, że duża liczba Żydów zachodnich, w tym Holendrzy, Belgowie i Francuzi, przebywa na okupowanych wschodnich terytoriach. Jeśli chodzi o twierdzenie, że Niemcy rozstrzelali tysiące zachodnich Żydów w Wilnie w 1944 r., a także podobne roszczenia w innym miejscu, kwestia ewentualnego losu zesłańców na tereny wschodnie zostanie omówiona w końcowej części tego artykułu; wystarczy, aby zaznaczyć, że gdyby Sowieci pod koniec wojny odkryli szczątki setek tysięcy, a nawet milionów deportowanych żydów zachodnich i polskich w masowych grobach na terytorium okupowanym przez Niemców, łatwo mogliby zrezygnować z jałowych twierdzeń o komorach gazowych i obozach zagłady oraz przedstawić konkretne dowody kryminalistyczne w procesie norymberskim.
Odnosząc się do koncepcji masowych rozstrzeliwań żydów w Wilnie w 1944 r., warto zauważyć, co historyk Andrew Ezergailis ma do powiedzenia na temat podobnych roszczeń dotyczących Łotwy:
     "Niektórzy autorzy wspominają, że tuż przed przeprowadzką, aby wysłać Żydów z powrotem do Niemiec, na Łotwie doszło do masakry. Twierdzenie to należy jednak uznać za "folklor", ponieważ do tej pory nie pojawiły się żadne informacje archiwalne, które potwierdzałyby morderstwa. Na przykład radziecka Komisja Nadzwyczajna nie rejestruje żadnych świeżych miejsc masowych grobów z 1944 r. "[99]


3.1.4. New York Times
15 czerwca 1943 r. New York Times donosił o komunikacie wydanym przez belgijski rząd na uchodźstwie, zgodnie z którym większość belgijskich Żydów została wysłana do obozów koncentracyjnych w Niemczech, Polsce i na okupowanych terytoriach rosyjskich.


3.1.5. Notre Voix
W kwietniu 1944 r. komunistyczny francuski podziemny dziennik Notre Voix napisał swoim czytelnikom:
    "Dziękujemy Wam! Wiadomość radiowa, która zachwyci wszystkich Żydów Francji, była transmitowana przez Radio Moskwa. Kto z nas nie ma brata, siostry ani krewnych po deportacji z Paryża? A kto nie odczuje głębokiej radości, kiedy myśli o tym, że 8 000 paryskich Żydów uratowano od śmierci przez wspaniałą Armię Czerwoną! Jeden z nich powiedział Radiu Moskwa, że ​​został ocalony od śmierci, podobnie jak 8 000 innych paryskich Żydów. Wszyscy byli na Ukrainie, kiedy rozpoczęła się ostatnia sowiecka ofensywa, a bandyci z SS chcieli ich zastrzelić, zanim opuścili kraj. Skoro jednak wiedzieli, jaki czeka ich los, a ponieważ dowiedzieli się, że wojska sowieckie są już nie daleko, deportowani Żydzi postanowili uciec. Natychmiast zostali powitani przez Armię Czerwoną i obecnie wszyscy są w Związku Radzieckim. Bohaterska Armia Czerwona po raz kolejny pozyskała sobie wdzięczność społeczności żydowskiej we Francji. "[100]
Choć można argumentować, że zarówno francuscy komuniści, jak i Radio Moskwa mogą być podejrzewani o szerzenie propagandy, trudno jest dostrzec, w jaki sposób obecność francuskich Żydów na Ukrainie mogła się poddać propagandzie, zwłaszcza że Związek Radziecki był w tym samym czasie w okresie rozpowszechniania propagandy o niemieckich "obozach zagłady".


3.2. Inne pośrednie źródła


3.2.1. E.M. Kulischer
W 1943 r. żyd, profesor demografii i członek Międzynarodowego Biura Pracy w Montrealu w Kanadzie Eugene M. Kulischer opublikował  pracę zatytułowaną "Przesiedlenie ludności w Europie". Kulischerowi towarzyszyły w jego badaniu nie mniej niż 24 instytucje, w tym także żydowskie, które z kolei miały gęstą sieć kanałów informacyjnych w różnych krajach europejskich. Jeden rozdział "Wypędzenie i deportacja Żydów" zawiera wiele informacji interesujących dla badaczy rewizjonistycznych; tutaj będę się zajmował jedynie przytaczaniem fragmentów interesujących nasz temat:
    "Ten wymuszony transfer [Żydów] przybrał następujące formy: [...] Wypędzenie z obszaru, który ma być "oczyszczony z Żydów" i deportacja do specjalnego regionu (np. Rezerwat lubelski), miasto lub miejscowość lub część takiego regionu, miasta lub miejscowości. Od 1940 r. jest to powszechna praktyka stosowana w usuwaniu Żydów z różnych kontrolowanych przez Niemcy terytoriów i deportacji ich do Generalnego Gubernatorstwa, lub ostatnio do okupowanej części Związku Radzieckiego. "[101]
Wzmianka o transporcie na "okupowany obszar Związku Radzieckiego" mogłaby być prawdopodobnie odniesieniem do deportacji Żydów niemieckich, austriackich i czeskich bezpośrednio do państw bałtyckich i Białorusi w latach 1941-1942, ale poniższe fragmenty są bardziej szczegółowe:
    "Niektórzy Żydzi z Belgii zostali wysłani do sąsiedniej części Europy Zachodniej w celu przymusowej pracy, ale ogólnie rzecz biorąc, tendencją było usuwanie Żydów na wschód. Wielu zachodnioeuropejskich Żydów zostało wysłanych do kopalni na Śląsku. Ogromna większość została wysłana do Generalnego Gubernatorstwa i, w coraz większej liczbie, do obszaru wschodniego, to znaczy do terytoriów, które były pod kontrolą sowiecką od września 1939 r. i do innych okupowanych obszarów Związku Radzieckiego. "[102] ]
W tym miejscu należy pamiętać, że liczba żydów niemieckich, austriackich i czeskich deportowanych bezpośrednio na wschód nie wzrosła w 1942 r., zgodnie z zachowaną dokumentacją, ale była raczej niewielkim, lecz stałym strumieniem, a ostatni znany taki transport z Wiednia wyruszył 28 listopada 1942 r. [103] Dlatego Kulisher nie ma sensu mówić o "rosnącej liczbie" w 1943 r., o ile nie dowiedział się o innych, de facto rosnących, transportach żydów na okupowane wschodnie terytoria. Dalej o Kulischer to pisze:
    "... ogólnie rzecz biorąc, deportacja na wschód jest dla Żydów odpowiednikiem rekrutacji do pracy w Rzeszy, której podlega reszta populacji kontrolowanej przez Niemców Europy, a ich usuwanie dalej i dalej na wschód jest niewątpliwie związane z koniecznością zaspokojenia potrzeb armii z przodu. "[104]
Zwracamy tu uwagę na wyrażenie "dalej i dalej na wschód". Kierunek transportu "dalej na wschód" jest wyjaśniony w następnym akapicie, który dotyczy deportacji żydów z warszawskiego getta - co według głównych nurtów historyków spowodowało, że żydzi zginęli w komorach gazowych w Treblince:
    "Od lata 1942 roku getta i obozy pracy na okupowanych przez Niemców terytoriach wschodnich stały się celem deportowanych zarówno z Polski, jak i z Europy Zachodniej i Środkowej; w szczególności odnotowano nowy transfer na dużą skalę z warszawskiego getta. Wielu z deportowanych zostało wysłanych do obozów pracy na froncie rosyjskim; inni do pracy na bagnach Pińska lub do gett w krajach bałtyckich, Białorusi i na Ukrainie. Trudno jest odróżnić, w jakim stopniu zmiany w żydowskiej populacji Generalnego Gubernatorstwa wynikają z deportacji i jak daleko można przypisać "zwykłej" śmiertelności i eksterminacji. Co więcej, liczba żydów pozostających w Generalnym Gubernatorstwie jest w każdym razie niepewna ". [105]
Kulisher mówi dalej o "setkach tysięcy polskich Żydów deportowanych na wschód z Generalnego Gubernatorstwa" [106].


3.2.2. A. Rei i H. Laretei
August Rei i Heinrich Laretei, którzy wcześniej byli ambasadorami Estonii w Moskwie i Sztokholmie przed sowiecką okupacją tego kraju w 1940 r., zgłosili do szwedzkiego głównego inspektora policji Otto Danielssona w dniu 8 listopada 1944 r.
    "Żydzi zostali deportowani z Czechosłowacji i Polski [do Estonii] pod pretekstem, że będą pracować w estońskich fabrykach, ale zostali zastrzeleni. Estońscy patrioci przeprowadzili dochodzenia i odkryli dowody. "[107]
Choć historycy Holocaustu udokumentowali i potwierdzili, że transport z Theresienstadt, przewożący tysiąc żydów, którzy dotarli do estońskiego Raasiku, odszedł 1 września 1942 r., Główna historiografia nie jest znana z żadnych transportów polskich żydów do Estonii.


3.2.3. A. Jabłoński
26 sierpnia 1943 r. szwedzki komunistyczny organ Ny Dag opublikował artykuł napisany przez łotewskiego komunistę A. Jabłońskiego zatytułowany "Niemcy na Łotwie", w którym czytamy:
    "W zimie 1941-1942 Niemcy deportowali do Rygi Żydów z Austrii, Czechosłowacji, Francji i innych okupowanych krajów i rozstrzeliwali ich razem z Żydami z Rygi w sosnowym lesie w Čuibe, między stacjami Rumbuli i Salaspils." [108] ]


3.3. Świadkowie


3.3.1. Herman Kruk
Urodził się w polskim mieście Płock w 1897 r. w 1920 r. wstąpił do żydowskiego Bundu. Po niemieckim ataku na Warszawę w 1939 r. uciekł do Wilna, gdzie pozostał w 1941 r., kiedy Niemcy zajęli Litwę. W getcie wileńskim Kruk stał się głównym bibliotekarzem i wybitnym członkiem społeczności gettowej. W latach 1941-1944 prowadził obszerny dziennik, który uważał za kronikę zniszczenia wileńskich żydów. We wrześniu 1943 r. Kruk został przeniesiony z Wilna do obozu pracy Lagedi w Estonii, gdzie podobno został rozstrzelany 18 września 1944 r. Jego pamiętnik zachował przyjaciel, który po wojnie trafił do Izraela. W 1961 roku dziennik ukazał się w oryginalnym jidysz wydany przez żydowską organizację YIVO pod tytułem Hurbn Vilne (The Destruction of Vilna, inne wydania tej samej książki pod tytułem Togbuch fun Vilner Geto, Diary from the Vilna Ghetto). Dziennik ukazał się ostatecznie w wersji angielskiej w 2002 roku. Zawiera liczne wpisy, które są niezwykle interesujące, ponieważ rażąco zaprzeczają ortodoksyjnej historiografii na temat "obozów eksterminacyjnych" i oferują silne poparcie dla hipotezy rewizjonistycznej.
W dzienniku Kruka z dnia 30 stycznia 1942 r. czytamy:
    "Dzisiaj przejechał pociąg z Żydami. Żydzi powiedzieli, że są zabrani do pracy z Sosnowca i okolic. Pociąg odjechał w kierunku wschodniego frontu. "[109]
Sosnowiec to miasto na Górnym Śląsku, niedaleko Katowic, które z kolei znajduje się niedaleko Oświęcimia, czyli Auschwitz. Według ortodoksyjnej historiografii pierwszy transport żydów wysłanych do Auschwitz, który miał być gazowany, miał pochodzić z Górnego Śląska. Historycy Holocaustu nie są jednomyślni, jeśli chodzi o datę tego transportu. Danuta Czech w swoim Kalendarium stwierdza, że ​​konwój przybył z górnośląskiego miasteczka Beuthen w dniu 15 lutego [110]. Źródła, które podaje, nie są współczesnymi dokumentami, ale wypowiedziami SS-manów Rudolfa Hössa i Pery Broada, które w żaden sposób nie wspierają rzekomej daty lub pochodzenia transportu. [111] Z drugiej strony Jean-Claude Pressac datuje rozpoczęcie masowego gazowania w Oświęcimiu (w Krematorium I) na styczeń 1942 r. [112], podobnie jak Ber Mark, który identyfikuje pierwsze domniemane ofiary jako pochodzące z bliżej nieokreślonej lokalizacji na Górnym Śląsku. [113] Biorąc pod uwagę datę i doniesienia o pochodzeniu transportu, którego świadkiem jest Kruk, wydaje się prawdopodobne, że mamy tu do czynienia z obserwacją pierwszych polskich Żydów wysłanych do "zagazowania" w Auschwitz. Historiografia holokaustu nie zna żadnych transportów z Sosnowca do Auschwitz (ani żadnego innego "obozu zagłady"), który miał miejsce wcześniej niż w maju 1942 r. [114], ale powinniśmy tutaj przypomnieć, że jeśli chodzi o wiele, jeśli nie większość deportacji żydów z Polski, współczesne brakuje dokumentów, a daty i liczby często wynikają tylko ze świadectw świadków.
W krótkiej kronice kowieńskiego getta wpisanej do dziennika w dniu 16 lutego 1942 r. i opisującej wydarzenia, które miały miejsce w tym getcie od końca czerwca 1941 r. do lutego 1942 r., Kruk pisze:
    "Jedynym niepokojącym faktem było to, że masy Żydów zostały wwiezione do Kowna z Czech, z Łodzi, Górnego Śląska, Belgii i Niemiec. Slobodka [Vilijampole] Judenrat [w Kownie] obliczyła, że ​​osiedlili tych Żydów w getcie, ale okazało się, że Żydzi zostali przywiezieni do Kowna na zniszczenie. "[115]
Tylko dwa transporty z zachodu do Kowna są znane z głównego nurtu historiografii w omawianym okresie: jeden przewożący nieznaną liczbę niemieckich żydów z Berlina w dniu 17 listopada 1941 r. i jeden z 995 żydami z Wiednia  wysłany 23 listopada 1941 r. Szczególne zainteresowanie budzi mowa o żydach z Łodzi i Górnego Śląska. Jak już wspomniano, pierwszymi żydami wysłanymi do "zagazowania" w Oświęcimiu są podobno żydzi z Górnego Śląska, a jak widać powyżej, Kruk w dniu 30 stycznia 1942 r. był świadkiem konwoju żydów z tej części Polski przechodzących przez Wilno na ich terenie, drogą na front wschodni. Od stycznia 1941 r. rzekomo łódzcy żydzi byli zagazowani w obozie w Chełmnie.
Wzmianka Kruka o belgijskich żydach jest trudna do wyjaśnienia, ponieważ pierwsze deportacje z tego kraju podobno miały miejsce w sierpniu 1942 r. Około 8 000 belgijskich żydów zostało wydalonych do Francji, ale deportacje stamtąd rozpoczęły się dopiero w marcu 1942 r. (Por. Sekcja 2.3.2 i 2.3.3.). Kulisher z drugiej strony stwierdza, że ​​"niektórzy Żydzi, głównie pochodzenia polskiego, zostali przeniesieni z Antwerpii do Łodzi w celu pracy w fabrykach włókienniczych" w zimie 1941-1942. [116] Pod warunkiem, że te informacje są poprawne, niektórzy z nich mogą hipotetycznie dotrzeć do Kovna przez Chełmno. Być może bardziej prawdopodobne jest, że nienazwany informator Kruka popełnił błąd. Kolejna nieprawdziwa informacja z drugiej ręki (biorąc pod uwagę datę) została zanotowana przez Kruka w dniu 12 marca 1942 r.: Judenälteste z getta w Kownie wysłano mu "żółtą łatę od Żyda z Europy Zachodniej" wraz z listem, w którym twierdzi, że pochodzi od jednej z "dużej grupy Żydów z Belgii i Holandii", którą niedawno sprowadzono do Kowna w celu rozstrzelania, ale "wielu udało się ukryć". [117]
12 marca 1942 r. Kruk zapisał w swoim dzienniku:
    "W getcie nagle rozeszła się plotka, że ​​2 000 Żydów niemieckich przywieziono na ulicę Subocz [w Wilnie]" [118].
Dwa dni później, 14 marca 1942 r. powrócił do tego tematu:
    "Zauważyliśmy już, że 2 000 Żydów niemieckich znajduje się w Domach Miejskich na Subocz. Teraz wiem, że grupa Żydów pochodzi z Austrii, w większości z Wiednia. Do tej pory nie byliśmy w stanie nawiązać z nimi kontaktu "[119].
Historycy głównego nurtu nie znają takiego transportu austriackich żydów do Wilna. Deportowani mogli zostać tam wysłani bezpośrednio z Wiednia, ale możliwe jest, że dotarli do Wilna przez getto łódzkie. Od 16 października 1941 r. do 4 listopada tego samego roku deportowano ogółem 5 002 żydów z Ostmark (Austria) do łódzkiego getta. Według raportu Gestapo z 9 czerwca 1942 r. do tej daty ewakuowano 10 993 z 19 848 żydów deportowanych do Łodzi z Altreich, Ostmark i Protektoratu (tj.wysłanych na wschód przez Chełmno) [120].
Jeśli chodzi o możliwość transportu na wschód przez "czysty obóz zagłady" w Chełmnie, interesujący jest wpis Kruka z dnia 4 lipca 1942 r. pod hasłem "Przesłanie z Łodzi":
    "Właśnie otrzymałem wiadomość z Łodzi. Dla nas Łódź jest jednym z tych miast, z których nie można uzyskać prawie żadnych informacji. Oczywiście, plotki tam są szalone i dzikie, a według nich już jest pewne, że w Łodzi nie ma Żydów."[czyli zostali zamordowani]
"Teraz dowiaduję się od dwóch młodych ludzi, którzy w marcu zostali zabrani z łódzkiego getta, że Łódź ma getto. Nie ma strzelaniny, a masowe egzekucje są nieznane. Jedyna rzecz to, że ludzie są zabierani do pracy. Sądzą, że około 10 000 Żydów zostało ostatnio wysłanych z Łodzi. Teraz młodzi ludzie wiedzą, co oznacza być wysłanym do pracy. Są ciągani z miejsca na miejsce; nie wiedzą gdzie są i co robią. Od czasu do czasu grupy są wyciągane i znikają, i zakładają, że zostały zastrzelone ...
Obaj młodzi mężczyźni uciekli z takiej grupy, a po tygodniu wędrówki zostali aresztowani w Wilnie [zabrani do Łukiszek] i zostali potem wypuszczeni stamtąd zaledwie dwa dni temu. Tutaj w getcie dostali ubrania i wkrótce zostaną wysłani do pracy w lesie "[121].
Ortodoksyjna historiografia głosi, że od stycznia 1942 r. wielu żydów z getta łódzkiego (Litzmannstadt) zostało wysłanych, nie do pracy, ale do zabicia w "obozie zagłady" w Chełmnie. Zgodnie z "Kroniką łódzkiego getta" 10 003 łódzkich żydów zostało wysłanych na śmierć w styczniu i 7 025 w lutym. [122] We współczesnych dokumentach niemieckich, żydów ewakuowanych z getta określa się jako "przesiedlonych" (ausgesiedelt), a wpis Kruka do dziennika wyraźnie pokazuje, że to przesiedlenie było realne, a nie kamuflaż masowych zabójstw. Ten wpis do dziennika stanowi zatem silne potwierdzenie hipotezy obozu przejściowego. Jest możliwe, że dwaj łódzcy żydzi, od których Kruk otrzymał informacje, mieli tylko wiedzę na temat liczby żydów deportowanych w styczniu, biorąc pod uwagę uderzające podobieństwo pomiędzy liczbami ("około 10 000" i 10 003). Fakt, że dwaj młodzi mężczyźni wędrowali tylko przez tydzień z miejsca pracy do Wilna, wskazuje, że przynajmniej część łódzkich żydów została wysłana na Litwę lub ewentualnie na sąsiednią Białoruś. [123]
Pogląd wyrażony przez Kruka w swoim wpisie z dnia 16 lutego 1942 r., że żydzi z Łodzi między innymi zostali przywiezieni do Kowna w celu zastrzelenia ich, wydaje się nieco fałszywy w świetle tego, co wybitny żydowski żyd z Kowna Avraham Tory zapisał w swoim dzienniku 14 lipca 1942 r. Tutaj czytamy, że "czterech Żydów z Łodzi" zostało przywiezionych do Szpitala Klinicznego w Kownie w celu przeprowadzenia operacji po "długim pobycie w obozie pracy" [124]. Zwrócimy tu także uwagę, że wielu świadków zgłasza obecność polskich żydów w krajach bałtyckich. Większość z nich niestety nie określa, skąd w Polsce pochodzili żydzi, ani kiedy przybyli na okupowane tereny wschodnie. Jeanette Wolf, niemiecka żydówka deportowana do Rygi, pisze w swoich wspomnieniach o polskich żydach internowanych w obozie Strasdenhof koło Rygi [125]. Niemiecki żyd Josef Katz wielokrotnie wspomina o obecności polskich żydów w getcie w Rydze i Obozie Koncentracyjnym Kaiserwald (w tym samym mieście), w tym "Szmuel, Żyd z Łodzi" [126]. W jednej z niedatowanych notatek Kruk po jego deportacji do Estonii, która zdaje się odnosić do grudnia 1943 r., czytamy, że starszy obozowy z obozu w Narwie (prawdopodobnie w podobozie Vaivara Narva-Ost) był "galicyjskim Żydem Zielerem". "[127] Zachowane karty akt z estońskiego obozu Klooga pokazują, że co najmniej 14 więźniów było żydami z Warszawy. [128] Donoszono również, że mniejsza grupa polskich żydów pracowała przy kremowaniu zwłok straconych więźniów politycznych w pobliżu estońskiego obozu Tartu w listopadzie 1943 r. [129]
Wpis Kruka z 16 kwietnia 1943 r. jest niezwykle interesujący:
     "Dowiaduję się, że przez ostatnie dwa tygodnie zatrzymano dwa pociągi w Wilnie, każdy z 25 wagonami z rzeczami, najwyraźniej od holenderskich Żydów. [...] Dzisiaj krąży plotka, że w Vievis [Jewie] jest około 19 000 holenderskich Żydów ". [130]
Vievis (polska pisownia Jewie) to małe miasteczko położone pomiędzy Kownem a Wilnem z bezpośrednim dostępem do linii kolejowej biegnącej pomiędzy tymi dwoma miastami (patrz il. 1). W litewskiej rozprawie doktorskiej, która jest częściowo dostępna w angielskim tłumaczeniu on-line, historyk Neringa Latvyte-Gustaitiene podaje opis obozów znajdujących się w Jewie, które opierają się niemal wyłącznie na powojennych zeznaniach:
"Już w 1942 r. istniały dwa obozy pracy w Jewie, jeden dla sowieckich jeńców wojennych, a drugi dla Żydów. Oba były nadzorowane przez niemiecką jednostkę wojskową, pod dowództwem oficera o nazwisku Deling. 232 Większość Żydów zajmowała się głównie budową autostrady. [...] W maju 1942 r. w obozie było 700 Żydów. Przepływ ludzi był intensywny: duże grupy często usuwano, aby je zamordować, a inne przybywały, aby je zastąpić. Pracowali tam więźniowie z gett wileńskich i kowieńskich. [...] Reżim w obozie pracy w Jevis był bardzo ciężki. Opuszczenie obozu było surowo zabronione. Obóz był ogrodzony drutem kolczastym i strzeżony przez uzbrojony personel. Dzień roboczy rozpoczął się o 5:30; apel był o 6:00 rano. Jedzenie było złe. [...] W połowie 1943 r. obóz pracy w Vievis znalazł się pod nadzorem komisarza miejskiego Wilna, który był znany z okrucieństwa. [...] Więźniowie nadal budowali autostradę. Odżywianie się nie poprawiło: "Często można było zobaczyć Żydów powracających z pracy, trzymając się nawzajem, aby nie upaść." Dzielnice mieszkalne były niezdrowe, a nawet zagrożone utratą życia. Ludzie spali na czteropiętrowych kojach z połączonych ze sobą desek. Wkładali trochę słomy na deski, jeśli mogli dostać jakąkolwiek. Selekcje w obozie trwały nadal, a grupy Żydów były wprowadzane w celu zastąpienia innych. Chorzy byli najczęściej przenoszeni do gett wileńskich lub kowieńskich. Z tych gett obóz otrzymał pomoc - ubrania, buty i inne rzeczy. Chociaż reżim wewnętrzny nie zmienił się znacząco, coraz częściej dochodziło do konfrontacji między Żydami a strażą obozową. [...] We wrześniu duża grupa Żydów przybyła do obozu Vievis. Wybór osób do pracy zaczął się natychmiast. Dzena wybrała zdolnych do życia Żydów i tych, którzy mieli złoto, aby pozostali w obozie. Większa część, w tym osoby starsze i dzieci, została przewieziona do Paneriai [tj. domniemany masowy ośrodek rozstrzeliwań w Ponarach]. [...] Zbudowano 45-kilometrową linię kolejową wąskotorową z Vievis do Paneriai, która przetransportowała Żydów na miejsce ich śmierci. [...] Obóz pracy w Jewiewie został zlikwidowany w grudniu 1943 r. Wszyscy jego pracownicy zostali zamordowani w Paneriai. "[131]
Wydaje się, że z powyższych informacji wynika, że ​​istniał obóz żydowski w Jewie od początku 1942 r. do grudnia 1943 r. Więźniowie z obozu w Jewie trafiali do gett w Wilnie lub Kownie - szczegół ten nie zgadza się z twierdzeniem, że Żydów z tego samego obozu rozstrzelano w dużej liczbie w Ponarach - potwierdza dziennik z Kovno Ghetto z Avrahama Tory. W swoim wpisie z 2 lipca 1943 r. Tory pisze:
    "Yellin, przedstawiciel obozu w Jewie, przybył tu dzisiaj. Przychodzi do getta [w Kownie] raz na dwa lub trzy tygodnie, aby zebrać drewniane buty, bieliznę i inne artykuły z naszego działu pomocy społecznej. Warunki w obozie pracy w Jewie są ostrzejsze niż w getcie. Warunki mieszkaniowe zagrażają zdrowiu i życiu więźniów, reżim jest surowy, a praca jest wyczerpująca. Obóz pracy w Jewie jest pod nadzorem wojewody wileńskiego, który jest bardzo okrutnym człowiekiem. Około czterech tygodni temu pracownicy obozu obawiali się, że wszyscy więźniowie zostaną unicestweni po tym, jak dwóch żydowskich młodych odmówiło posłuszeństwa rozkazom strażników obozowych. Raz na jakiś czas pacjenci z obozu Vievis są przyjmowani do szpitala w Getcie. Również więźniowie obozu często przychodzą tu z prośbą o pomoc w sprawie jakiegoś problemu. My, z naszej strony, udzielamy im wszelkiej możliwej pomocy. "[132]
W zbiorach zeznań "ocalonych z Holokaustu" z 2007 roku przeczytaliśmy następującą relację dotyczącą "Marii", żydówki z getta wileńskiego:
     "Kiedy zobaczyli, że zbliżają się ostatnie dni getta [getto zostało zlikwidowane 23 września 1943 r.] Adamowi [bratu Marii] udało się przenieść do obozu Zezmarai, pracując dla niemieckiej organizacji inżynieryjnej TODT. Pracował tam jako lekarz obozowy, a Maria pozostała w getcie [Wilno]. Tuż przed wielką akcją jej brat przybył z przyjaznymi członkami organizacji TODT i uratował ją. Była teraz w obozie w Jewie. Po miesiącu przeniesiono ją do Milejgany, a stamtąd do obozu Zezmarai. "[133]
Zapis ten sugeruje, że obóz w Jewie funkcjonował nie tylko jako obóz pracy, ale także jako obóz przejściowy, z którego więźniowie żydowscy trafiali do innych obozów.
Pomysł, że ktoś złożyłby tak dziwne stwierdzenie, że 19 000 Holendrów przybyło do małego Vievis [Jewie], nie wchodzi w rachubę. Z jakiego powodu ktoś by to wymyślił lub, jeśli o to chodzi, w jaki sposób mogło powstać takie błędne przekonanie? Ale skąd pochodzili ci żydzi?
Listy transportowe pokazują, że od 2 marca do 6 kwietnia 1943 r. sześć transportów z łącznie 7 699 holenderskimi żydami opuściło Westerbork dla "obozu zagłady" w Sobiborze. [134] Czy osoba stojąca za plotką Vievis była może błędnie poinformowana o liczbie holenderskich deportowanych? Być może tak jest, ale jest też możliwe, że Jewie w tym czasie deportowało holenderskich żydów na wschód nie tylko przez Sobibór, ale także przez Auschwitz. W okresie od 17 lipca 1942 r. do 25 lutego 1943 r. 42 533 holenderskich żydów zostało wysłanych do Auschwitz; 30,413 zostało "zagazowanych po przybyciu", tj. zostało przetransportowane gdzie indziej. [135] Jeśli część z nich została wysłana do Vievis [Jewie], możliwe jest, że w tym mieście rzeczywiście było 19 000 holenderskich żydów 16 kwietnia 1943 r.
Później tego samego dnia, w którym donosił o pogłosce o holenderskich żydach w Jewie (16 kwietnia 1943 r.), Kruk napisał w rubryce "Jeszcze raz o holenderskich Żydach":
    "Właśnie udało mi się uzyskać "żydowski znak" od holenderskiego Żyda i kopię rozkazu Reichskommissar dla okupowanych Niderlandów na temat żydowskiej własności (w załączeniu)" [136].
Redaktor dziennika informuje nas, że "Brakuje zamówienia." Ten wpis pokazuje nam, że Kruk miał powody, aby wierzyć plotce o Jewie, ponieważ on sam miał w posiadaniu przedmioty należące do jednego lub więcej holenderskich żydów wywiezionych na Wschód. Przez "żydowski znak" rozumie się bez wątpienia żółty materiał Gwiazdę Dawida, przymusowo noszony przez zachodnich żydów. W Holandii emblematy te nosiły napis Jood.
19 kwietnia 1943 r. Kruk napisał:
    "Europa zostanie oczyszczona z Żydów. Żydzi warszawiacy są zabierani na śmierć w Małkini, pod Lwowem lub koło Zamościa. Żydzi z Europy Zachodniej są zabierani na wschód, a ich wędrówka trwa. "[137]
W swoich poprzednich wpisach Kruk wielokrotnie powtarza twierdzenia, że ​​warszawscy żydzi zostali zabici w pobliżu polskiego miasta Małkini. W dniu 5 września 1942 r. Kruk napisał, że "Żydzi są zabierani do Małkini, a tam, tam ... są zatrute gazem" [138]. 30 września 1942 r. zauważył, że masowe morderstwa "miały się odbyć gdzieś w pobliżu Małkini. Ludzie są zmuszeni zostawić ubrania w pociągach. Stąd są doprowadzani do podziemnych rowów i nie wracają. Jak to jest zrobione, wciąż pozostaje tajemnicą ". [139] Do 27 października pogłoski stały się bardziej szczegółowe:" Żydzi stamtąd [Warszawa] zostali wzięci, jak wspomniano, do Bełza (koło Lwowa) i do lasu wokół Malkinia. Tam Żydzi są umieszczani w specjalnych podziemnych wejściach, zatrute i spalone. "[140] 30 października Kruk ponownie napisał o pogłoskach, tym razem podając  źródło, numer nr. 6 polskiej podziemnej gazety "Niepodległość". Kruk podsumowuje: "Niektórzy zostali przewiezieni pociągami do Treblinki koło Małkini, wiele z nich przekazano do Bełza (w powiecie lwowskim), gdzie zostali zatruci masowo gazem lub zabici prądem elektrycznym w dawnej fabryce mydła." [ 141] Wreszcie, do 6 maja 1943 r., pogłoski rzeczywiście urosły:
"Treblinka. Tak nazywa się to miejsce w pobliżu Małkini, gdzie giną Żydzi z Warszawy, Białegostoku i Grodna. Tutaj, jak już powiedziałem, pociągi  podjeżdżają i każdy musi się rozebrać, aby udać się do lasu, gdzie prawdopodobnie istnieje zakład dezynfekcji. Każdy, kto zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje i nie chce się rozebrać, zostaje przekazany grupie żydowskiej policji, która wrzuca opornych do ognia; musisz się rozebrać i zostać wciągniętym, bez względu na to, gdzie. [...] Ofiary są pędzone do zakładu dezynfekcji. Od wewnątrz powietrze jest wysysane przez maszynę, aż ludzie umrą. Ciała następnie rozrywają się pod ciśnieniem powietrza i są automatycznie wrzucane do tzw. Krematorium, które spala ciała do węgla. Opowiadający [nienazwani] mówią, że popioły są rozrzucane na polach całego obszaru. Najwyraźniej popioły ze spalonych ludzi. "[142]
Warto zauważyć, że podczas gdy Kruk chętnie informował o rozpowszechnionych w polskich podziemnych publikacjach pogłoskach, że żydzi z Warszawy, Białegostoku i Grodna zostali zabici masowo w Treblince i Bełżcu (co jest tu mylone z innym miejscem, miastem Bełz) - ten drugi obóz znajduje się niedaleko Lwowa i Zamościa - nigdy nie wspomina o domniemanym masowym mordowaniu łódzkich żydów w Chełmnie (Sobibór i Auschwitz również są mu nieznane). Przyczyna tego jest oczywista: od jego spotkania z dwoma młodymi łódzkimi żydami 4 lipca 1942 r. zrozumiał, że plotki, według których "nie ma Żydów w Łodzi" były "szalone i dzikie", ponieważ wiedział od początku: ze źródła z pierwszej ręki, że "masowe egzekucje są nieznane" i że dziesiątki tysięcy żydów ewakuowanych z Łodzi zostały jedynie "zabrane do pracy". To pokazuje, że Kruk, choć podatny na czarną propagandę na temat losów warszawskich żydów - coś zrozumiał w świetle faktu, że większość jego krewnych tam mieszkało - nie dawał wiary zwykłej plotce w przypadku, gdy miał dostęp do wiarygodnego źródła przeciwnego tym pogłoskom.
Notatka Kruka z 19 kwietnia 1943 r., że "Żydzi z Europy Zachodniej są zabierani na wschód, a ich błądzenie dalej" pokazuje, że nie wierzył, że wspomniani żydzi masowo zagazowywani byli w "obozach zagłady" w Polsce. Powód tego jest również prosty: dlaczego miałby tak wierzyć, gdy dowiedział się, że holenderscy żydzi zostali zabrani na okupowane wschodnie tereny?
26 kwietnia 1943 r. Kruk napisał więcej o żydach zachodnich pod tytułem "Gdzie są miliony Żydów Europy?", sugerując, że przynajmniej część z nich została rozstrzelana na Litwie i Białorusi:
    "Wiemy na przykład, że w samej tylko Polsce było ponad 3 miliony żydów, a teraz - czy można znaleźć nawet pół miliona w byłej Polsce? Jakkolwiek bardzo się staramy, nie możemy osiągnąć takiej liczby. I setki tysięcy Żydów z Rumunii, Bułgarii, Jugosławii i tysiące Żydów z Francji, Belgii, Holandii i Czechosłowacji, którzy przeszli przez Litwę w tysiącach, którzy zostali zastrzeleni w pobliżu Mińska, w Siódmym Forcie Kowna itp .?"[143]
30 kwietnia 1943 r. Kruk wrócił do tematu deportowanych holenderskich żydów:
    "Pisaliśmy już o pakowaniu 130 000 Żydów z Holandii i ich transporcie na Wschód. [144] Wspomnieliśmy również, że ładunki wypełnione towarami od holenderskich Żydów znajdują się na dworcu kolejowym w Wilnie. Teraz kwestia, która to wszystko wyjaśnia - piękne stare meble przywieziono tutaj, do warsztatu naszych stolarzy, aby je naprawić. W szufladach znajdują się holenderskie dokumenty, w tym dokumenty z grudnia 1942 roku, co oznacza, że ​​rzekomo Holendrzy nie zostali zabrani na Wschód przed styczniem lub lutym. Tak więc Żydzi nie wiedzieli, że zostaną wytępieni. Bogaci holenderscy Żydzi przywieźli ze sobą nawet stoły z brydżem, na wszelki wypadek, nie daj Boże, takich rzeczy nie znajdzie się wśród zacofanych Ostjuden [Żydów wschodnioeuropejskich]. Teraz wiadomo, że zostali zamordowani tak jak Żydzi Oszmiańscy [145] i Żydzi ze Święcian. W naszym regionie dziesiątki wagonów są rozproszone, pełne żydowskich śmieci, pozostałości byłego holenderskiego żydostwa. "[146]
Ten fragment usuwa ostatnie wątpliwości dotyczące pochodzenia transportów, ponieważ to głównie żydzi mówiący językiem jidysz w getcie wileńskim z pewnością byliby w stanie odróżnić holenderskiego od niemieckiego. Daty zapisane na dokumentach znalezionych w szufladach potwierdzają również, że holenderscy żydzi zostali przywiezieni na Litwę albo w styczniu, albo w lutym 1943 r. przez Oświęcim lub w marcu, lub kwietniu przez Sobibór.
Można by tu argumentować, że pociągi mogły sprowadzić tylko dobytek holenderskich żydów zamordowanych w Sobiborze, a nie samych żydów. Taki kontrargument zderza się jednak z głównym nurtem historiografii Sobiboru. Miriam Novitch pisze, że "złoto i biżuterię wysłano bezpośrednio do Kancelarii Führera w Berlinie. Ubrania więźniów, z których żółte gwiazdy i wszystkie znaki wskazujące na ich pochodzenie, zostały usunięte, trafiły do kilku niemieckich instytucji "[147] Yitzhak Arad cytuje zeznanie Jana Piwonskiego, pracownika kolei na stacji Sobibór:
"Widziałem, jak palono dobra, które nie miały wartości dla Niemców. Pozostałe rzeczy zostały załadowane do wagonów towarowych i wysłane do Niemiec. Takie transporty z przedmiotami i odzieżą odchodziły dwa razy w miesiącu. Kosztowności, złoto i pieniądze zostały zapakowane w żelazną skrzynkę i były wysyłane do Berlina dwa razy w tygodniu. "[148]
Czy można by pomyśleć, że Piwoński przypomniałby sobie, gdyby część łupów z jakiegoś dziwnego powodu NIE została wysłana do Niemiec, ale do krajów bałtyckich! Co więcej, jeśli wagony rzeczywiście wypełnione były skradzionym dobytkiem holenderskich żydów zamordowanych w Sobiborze, to dlaczego nie tylko były tam potencjalnie obciążające dokumenty pośród przedmiotów, ale także "Gwiezdy Dawida"? Należy jeszcze podkreślić, że ten fragment wskazuje, że tranzytowanym żydom nie skonfiskowano wszystkich rzeczy w Sobiborze. Na koniec zauważmy, że nigdzie w tym ani w kolejnych wpisach Kruk nie wyjaśnia, skąd wiedział, że holenderscy żydzi wysłani na Litwę zostali "zamordowani".
Dalszy wart zainteresowania fragment został napisany przez Kruka 23 czerwca 1943 r .:
     "W getcie w Mińsku żyje obecnie od 3 000 do 4 000 Żydów. Obok getta jest inne getto. W pierwszym getcie są rosyjscy Żydzi z Mińska, Słucka, Baranowicza itd. W drugim znajduje się łącznie 1500 Żydów niemieckich i czeskich. "[149]
Kruk znał te informacje od dwóch osób, które niedawno były w Mińsku. Twierdzenie, że 1.500 niemieckich i czeskich żydów żyło wówczas w drugim getcie, wydaje się sprzeczne z oświadczeniem Mińskiego świadka Hersha Smolara (patrz rozdział 3.3.3.), że ostatni pozostali niemieccy Żydzi w "Hamburg Getto" zostali zamordowani w "gazowych ciężarówkach" na początku 1943 r. [150] Z drugiej strony, Smolar donosi, że nie mniej niż 12 000 żydów (z czego około 3 200 w ukryciu) nadal mieszkało w getcie w Mińsku w lutym 1943 r. [151]


3.3.2. Hilde Sherman-Zander
Hilde Sherman-Zander, niemiecka żydówka urodzona w 1923 r., została deportowana z Kolonii do Rygi 10 grudnia 1941 r. W swoich pamiętnikach wspomina o incydencie, który miał miejsce w nieokreśloną datę latem 1942 r .:
     "Pewnego ranka w drodze do pracy, kiedy przekraczaliśmy tory kolejowe, znaleźliśmy tam długi pociąg składający się z wagonów bydlęcych. Na torach leżały małe kawałki papieru i tektury, na których napisano: "Pomóż, umieramy z pragnienia" i okrzyki "Wody! Woda!'
Ze szpar, które były odgrodzone drutem kolczastym, widzieliśmy ręce i ramiona. Nagle nieszczęśnicy wyrzucili pierścienie, zegarki i pieniądze w nadziei, że w zamian otrzymają łyk wody. Pośpiesznie maszerowaliśmy po naszej drodze.
    Wieczorem w getcie dowiedzieliśmy się, że ubrania z tego transportu dotarły już do getta. Tylko odzież. Również kilka wózków z butelkami dla niemowląt wypełnionymi mlekiem. Nie było śladu po ludziach. Byli holenderskimi Żydami, deportowanymi z Westerboork [poprawne: Westerbork].
    Tak trwało to przez całe lato: co drugi dzień do getta przybywały duże ilości ubrań: prześcieradła, buty, artykuły toaletowe. Wszystko zostało wyładowane w ogromnej hali, a następnie sortowane. [...] Ani  jedna dusza z tych wszystkich tysięcy nie dotarła do naszego getta. Wiedzieliśmy już dokąd poszli: do Hochwald [tj. Las Bikernieki]. Wszyscy. Bez wyjątku. Wszyscy zostali zastrzeleni i pochowani w zbiorowych grobach "[152].
Podobnie jak Herman Kruk, Sherman-Zander twierdzi, że holenderscy deportowani zostali rozstrzelani w lasach w pobliżu Rygi, ale to stwierdzenie nie jest oparte na własnych obserwacjach. Jak wspomniano powyżej, deportacja holenderskich żydów do Auschwitz rozpoczęła się 17 lipca 1942 r., co dobrze pasuje do zeznań Shermana-Zandera.


3.3.3. Hersh Smolar [153]
Hersh Smolar był polskim żydem urodzonym w 1905 r. W 1939 r. uciekł z rodzinnego miasta Białystok do Mińska na Białorusi, gdzie po inwazji niemieckiej w 1941 r. i budowie getta w Mińsku stał się wybitną postacią w miejscowym żydowskim podziemiu. Od 1942 r. Smolar dowodził grupą żydowskich partyzantów, stacjonujących w lasach i bagnach pod Mińskiem. W swoich wspomnieniach pierwotnie opublikowanych w 1948 r., Smolar przypomina przybycie zachodnich żydów do Mińska:
    "Odkąd zaczęły przybywać transporty Żydów z różnych krajów europejskich na stację kolejową w Mińsku - z Niemiec i Francji, z Polski i Czechosłowacji, z Węgier i Grecji - otrzymywaliśmy od naszego ludu zatrudnionego na stacji fragmenty raportów o Żydach w tych krajach. Słyszeliśmy o różnych metodach stosowanych przez nazistów nie tylko po to, by terroryzować Żydów, ale by uśpić ich czujność przez oszustwo. Wiedzieliśmy na przykład, że zostało to robione poprzez rozpowszechnianie plotek, że transporty jadą do miejsc pracy na wschodzie. "[154]
Niestety, chociaż cytowany tutaj fragment znajduje się w rozdziale opisującym wydarzenia, które miały miejsce latem 1942 roku, Smolar nie wyjaśnia, kiedy te transporty zaczęły przybywać lub do kiedy trwały. Przypominamy tutaj, że pierwsza deportacja żydów z Grecji miała miejsce w lutym 1943 r., podczas gdy we Francji deportacje rozpoczęły się już w marcu 1942 r.
Wzmiankę o węgierskich żydach można uznać za wskazującą, że informacje przekazane przez Smolara są niewiarygodne, z powodów wymienionych powyżej w sekcji 2.2.3. Istnieje jednak całkowicie możliwe wytłumaczenie obecności nominalnie węgierskich Żydów na Białorusi w 1942 r .: w sierpniu 1941 r. 17 000 - 22 000 Żydów mieszkających w dawnej czechosłowackiej prowincji Karpato-Rosja, które zostały włączone do Węgier, byli zgłoszeni jako bezpaństwowcy i deportowani przez władze węgierskie przez rzekę Dnjestr do ukraińskiego regionu Kamieniec Podolski. [155] Historyk Christian Gerlach wspomina dalej, że 2 Armia Węgierska sprowadziła z latem 1942 kilka tysięcy węgierskich "robotniczych Żydów" na Białoruś, którzy byli również zatrudnieni przez Organizację Todt [156]. W swoich krótkich wspomnieniach z 1961 r. berliński żyd Karl Loewenstein, który 14 listopada 1941 r. został deportowany do Mińska i 13 maja 1942 r. przetransportowany do Theresienstadt (ze względu na wybitną służbę w I wojnie światowej), wspominając, że był w kontakcie z węgierskim żydem w Mińsku. [157]


3.3.4. Heinz Rosenberg
Niemiecki żyd Heinz Rosenberg, urodzony w 1921 r., został deportowany z Hamburga do Mińska 8 listopada 1941 r. (Pierwszy bezpośredni transport do tego miasta) [158]. Jego wspomnienia zostały opublikowane w 1985 roku. Kilka dni po przybyciu Rosenberga do Mińska przybył kolejny transport z "około 1000 Żydów z Düsseldorfu" [159]. Jest to zgodne z faktami, ponieważ transport z Mińska wyruszył z Düsseldorfu 10 listopada. W tym czasie członkowie SS mówili Rosenbergowi, że "kolejne 30 do 40 transportów pójdzie w ślady" [160]. To stwierdzenie dobrze pasuje do faktu, że do Mińska dotarło kolejnych 32 bezpośrednich transportów: 4 więcej w listopadzie 1941 r. i kolejne 28 w okresie od maja do listopada 1942 r. (Większość z Wiednia). Rosenberg pisze, że w ciągu następnych kilku tygodni po transporcie z Dusseldorfu przybyło więcej pociągów, z których każdy miał około 1000 osób, tak, że do getta przybyło 7500 żydów (co wydaje się oznaczać łącznie 7 transportów). Dokumenty pokazują, że transporty do Mińska w listopadzie miały numer 6 i że przewiozły ogółem 5 453 osoby. Rosenberg nieco przeszacowuje liczbę deportowanych, ale w granicach rozsądnego marginesu błędu. Następne transporty po pierwszych dwóch z Hamburga i Düsseldorfu Rosenberg podaje jako "Berlin, Wiedeń, Praga i Bremen / Hamburg". [161] Dokumenty pokazują (w porządku chronologicznym): Frankfurt nad Menem, Berlin, Brünn i Hamburg. Tutaj Rosenberg jest w błędzie, ale nie jest to tak poważnym błędem, jak mogłoby się wydawać. Brünn (obecnie Brno) było miastem w Protektoracie i nie jest wykluczone, że Rosenberg w swoich wspomnieniach mylił się, że przybył on z Pragi. Wzmianka o Wiedniu i brak wzmianki o Frankfurcie są być może poważniejsze i wskazuje na nieco wadliwą pamięć. Rosenberg ma jednak rację, że ostatni listopadowy transport przybył z Hamburga. Warto tutaj zauważyć, że Karl Loewenstein, który przybył z czwartym transportem (z Berlina), przypomniał w 1961 r., że trzy następujące transporty przybyły w porządku chronologicznym z "Brünn, Bremen i Vienna" [162]. Później w swoich wspomnieniach  Loewenstein wyraźnie wspomina o obecności wiedeńskich żydów w Mińsku zimą 1941-1942 (i ta część niemieckiego getta została nazwana imieniem tych żydów) [163], podczas gdy dokumenty pokazują, że pierwszy bezpośredni transport z Wiednia do Mińska odjechał 6 maja 1942 r. Hipotetycznym wyjaśnieniem tego było, że transport z Wiednia do Kowna odjeżdżający 23 listopada 1941 r. został z jakiegoś powodu skierowany do Mińska, lub, że niektórzy żydzi z transportu kowieńskiego zostali wysłani do Mińska. [164] Jednakże, autor tego artykułu jest świadomy, że nie ma dowodów na poparcie tej hipotezy.
Ta część pamiętników Rosenberga, która nas interesuje, opisuje, jak świadek pracował w lutym-marcu 1942 r., sortując dobytek z przybywających transportów w byłej Operze Mińskiej:
"Codziennie w tym budynku pracował duży kontyngent więźniów getta, sortując skradzione dobra " wrogów Rzeszy ". Mieliśmy do czynienia z setkami i tysiącami skrzyń, plecaków i toreb z rzeczy około 23 000 Żydów, którzy przybyli do Mińska w 23 transportach, ale nigdy nie zostali wpuszczeni do getta. Zamiast tego zostali zastrzeleni lub zagazowani natychmiast po przybyciu. Tylko od etykiet na skrzyniach nasi ludzie mogli wiedzieć, skąd pochodziły transporty "[165].
Najwyraźniej Rosenberg "wiedział" o losach tych żydowskich transportów tylko z pogłosek, ponieważ on sam w tym okresie nie był obecny na dworcu ani poza miastem w pobliżu domniemanych miejsc zabijania. Warto w tym kontekście zauważyć uwagę K. Loewensteina, że stacja kolejowa w Mińsku i getto niemieckich żydów znajdowały się na przeciwległych krańcach miasta. [166]
Zgodnie z oficjalną narracją, żaden pojedynczy bezpośredni transport z zachodu nie dotarł do Mińska przez cały okres od grudnia 1941 r. do maja 1942 r. Ewentualny argument, że sortowane przez Rosenberga bagaże mogły pochodzić od żydów wysłanych z Theresienstadt do pobliskiego Małego Trosińca, nie trzyma się prawdy, ponieważ pierwszy z tych transportów (w sumie pięć) wyruszył 14 lipca 1942 r. Nie ma też, żadnych raportów o żydowskich transportach przybywających pociągiem do Mińska z innych części Ostlandu lub na Ukrainę w omawianym okresie. Oznacza to, że jeśli Rosenberg ma rację, to 23 nieznane transporty dotarły do Mińska pośrednio z zachodu przez Chełmno lub Oświęcim. Niestety, Rosenberg nie mówi swoim czytelnikom, co on i jego współpracownicy czytają na etykietach tych skrzyń. !!!!!!!
Kiedy porównamy wypowiedź Rosenberga z tym, co współczesne dokumenty mają nam do powiedzenia o Mińsku w omawianym okresie (na początku 1942 r.), dzieje się coś ciekawego. 5 stycznia 1942 r. Stadtkommissar z Mińska, Gauamtsleiter Wilhelm Janetzke wysłał list do ministra ds. Okupowanych ziem wschodnich, Alfreda Rosenberga, w którym poinformował, że właśnie został poinformowany przez SS i policję o zamiarze władz centralnych:
    "Sprowadzenia około 50 000 Żydów z Niemiec do Mińska w najbliższych tygodniach i miesiącach."
Janetzke stanowczo zaprotestował przeciwko planowanym deportacjom, argumentując, że miasto, które zostało ciężko zniszczone przez wojnę, ale wciąż miało 100 000 cywilnych mieszkańców, nie może otrzymać większej liczby transportów i, że w gettach miejskich było już "około 7 000 Żydów z Niemiec" i "W przybliżeniu od 15 000 do 18 000 rosyjskich Żydów". [167]
 W dniu 16 stycznia ekspert ds. Kwestii żydowskich w ministerstwie Rosenberga, Amtsgerichtsrat Wetzel, odpowiedział w liście skierowanym do Reichskommissar Lohse (tj. przełożonego Janetzke):
    "Zgodnie z przekazanym mi komunikatem Centrali Bezpieczeństwa Rzeszy planowano wysłać 25 000 Żydów z Rzeszy do Mińska, którzy mieli tam zostać zakwaterowani w getcie. Spośród nich do Mińska dotarło 7-8 000 Żydów. Reszta, która pozostała w tyle, nie może zostać przeniesiona do Mińska w tym czasie z powodu trudności transportowych. Skoro tylko te trudności zostaną usunięte, należy się liczyć z przybyciem tych Żydów do Mińska "[168].
6 lutego 1942 r. Generalkommissar Kube napisał list do Lohse, w którym poparł protest Janetzke i wskazał na niemożność przyjęcia dodatkowych 25 000 Żydów [169].
Jak już wspomniano, żadne transporty żydowskie nie są rejestrowane jako odjeżdżające do Minska w długim okresie od 19 listopada 1941 r. do 6 maja 1942 r., kiedy to odjechał pierwszy znany transport z Wiednia. Czy naprawdę trwało tak długo usuwanie wspomnianych trudności w transporcie? A może problem został rozwiązany niedługo po tym, jak odpowiedź Wetzela i deportacja Żydów do Mińska wznowiła się, o czym wspomina Rosenberg?
Jeśli dodamy do siebie zarejestrowaną liczbę żydów deportowanych bezpośrednio z Rzeszy do Mińska w okresie od 6 maja do 28 listopada 1942 r. (Data ostatniego zarejestrowanego takiego transportu), osiągamy liczbę 25 657 osób. W przypadku jednego z zarejestrowanych transportów w tym okresie liczba deportowanych żydów nie jest znana. Transport, o którym mowa, opuścił Kolonię w dniu 22 lipca 1942 r. i posiadał kod Da-219. Ponieważ praktycznie wszystkie inne bezpośrednie transporty z Rzeszy do Ostland miały po około 1000 osób, uzasadnione jest przyjęcie tej średniej także dla Da-219. W związku z tym około 26 656 żydów Rzeszy zostało wysłanych do Mińska w wyżej wymienionym okresie w 28 transportach. Jeśli dodamy do tego 23 000 przyjazdów w lutym-marcu żądanych przez Rosenberga, otrzymamy liczbę 49.657, czyli prawie dokładnie liczbę żydowskich deportowanych (50 000), którą władze SS i policji na początku stycznia 1942 r. nakazały Janetzke sprowadzić do Mińska "w najbliższych tygodniach i miesiącach". Czy harmonogram deportacji został wznowiony w lutym, a następnie rozciągnięty na cały 1942 rok, aby ułatwić lokalnej administracji znalezienie zakwaterowania dla przybyłych?


3.3.5. Friedrich Jeckeln
Podczas przesłuchania przeprowadzonego 14 grudnia 1945 r. w sowieckim areszcie, były wyższy przywódca SS i policji Ostlandu, Friedrich Jeckeln, wydał następujące oświadczenie dotyczące łotewskiego "obozu śmierci" Salaspils:
    "P: Z jakich krajów wywodzili się Żydzi w Salaspils?
    O: Żydzi zostali przywiezieni z Niemiec, Francji, Belgii, Holandii, Czechosłowacji i innych krajów okupowanych do obozu Salaspils. Dokładne zliczenie Żydów w obozie Salaspils byłoby trudne. [...] Pierwsze żydowskie konwoje przybyły do ​​Salaspils w listopadzie 1941 r. wtedy, w pierwszej połowie 1942 r., konwoje przybywały w regularnych odstępach czasu. Uważam, że w listopadzie 1941 r. przybyło nie więcej niż trzy konwoje, ale w ciągu następnych siedmiu miesięcy, od grudnia 1941 r. do czerwca 1942 r., przybywało każdego miesiąca od ośmiu do dwunastu konwojów. W sumie w ciągu ośmiu miesięcy do obozu przybyło nie mniej niż pięćdziesiąt pięć i nie więcej niż osiemdziesiąt siedem żydowskich konwojów. Biorąc pod uwagę, że każdy konwój przewoził tysiąc ludzi, w sumie to od 55 000 do 87 000 Żydów eksterminowanych w obozie Salaspils. "[170]
Należy tu zauważyć, że podczas gdy w 2004 r. Rosja twierdziła, że ​​w Salaspils zginęło 101 000 "obywateli radzieckich", a sowiecka encyklopedia w 1970 r. podała liczbę ofiar na co najmniej 53 700, [171] obecna historiografia szacuje liczbę ofiar śmiertelnych tylko na kilka tysięcy. [172] Wrócimy do kwestii Salaspils w dalszej części tego artykułu.


3.3.6. William W. Mishell
Mishell, urodzony jako Mishelski w 1918 r., był litewskim żydem, który w czasie wojny mieszkał w getcie w Kownie. W swoich wspomnieniach z 1988 roku pisze o jednym lub kilku transportach francuskich żydów do Kowna w lecie 1942 roku:
     "Niewiele osób z Wiednia miało szansę ochłodzić się, gdy pewnego ranka nowy transport Żydów został przywieziony do Kowna na eksterminację. [...] Nikt nie był do końca pewien, ale wydawało się, że ta grupa pochodzi z Francji. [...] Kilka kolejnych transportów pojawiło się krótko po sobie, a potem przestali, jak długo nie wiedzieliśmy. "[173]
Historiografia głównego nurtu zna tylko jeden transport wiedeńskich (lub innych austriackich) żydów do Kowna, który odbył się 23 listopada 1941 r. Niejednoznaczność dotycząca narodowości "francuskich" deportowanych, a także późna data wspomnień Mishella skłania nas do traktowania tej części dowodu z zeznań jako mającą niewielką wartość.


3.3.7. Lebke Distel żyd holenderski
W swojej książce o litewsko-żydowskiej grupie oporu Abby Kovner, "The Avengers", Rich Cohen opowiada historię towarzysza Kovnera o imieniu Lebke Distel, który 1 września 1943 r. został deportowany z Wilna do Estonii [174] i różnych obozów w pobliżu Narva-Leningradu teatr frontu wschodniego, aby ponownie połączyć się z Kovnerem i jego grupą w 1945 roku:
    "Z Wilna Lebke został wysłany z obozu do następnego obozu, marszem śmierci, zawsze o krok przed Armią Czerwoną. W Kortla Jawa pracował na drogach w bagnistym rejonie. W nocy słyszał artylerię i strzały z karabinów. Wysłano go następnie rzeką Narwą do Suski, gdzie budował niemiecką linię kolejową. Temperatura spadła do dwudziestu pięciu stopni poniżej zera; więźniowie nieśli zmarłych, aby ich policzyć i spalić. Śnieg sięgał mu do pasa w Koromej, gdzie był zamknięty z Żydami z Holandii i Kowna. Następnie ruszył na zachód, do na wpół zapamiętanej odlewni pełnej czerwonych płomieni i kominów. Pracował w sklepie z metalami. Pewnego dnia otworzyły się drzwi i przeszli jego brat, którego Lebke widział ostatnio w Wilnie. Ich matka została wysłana do Oświęcimia lub Ponar, jej dobrą kryjówkę wydał żydowski policjant. Stopy Lebkego były zakrwawione w Tallinie, pokryta śniegiem stolica Estonii, spoczywał spokojnie za drzwiami wagonu towarowego, z Łódzi zabrano go do Stutthof, poza granice Gdańska, do niebiesko-czarnego portu. To było lato. Lebke został ogolony, ubrany i wysłany do Stuttgartu. "[175]
Pośrednie opowiadanie o czyichś doświadczeniach, jak te powyżej, mają naturalnie mniejszą wartość dowodową niż relacja pochodząca bezpośrednio od samego Distela. Wiemy na podstawie umieszczonych w książce "podziękowań", że Cohen spotkał się i przeprowadził wywiad z Distelem w Yaqim w Izraelu [176], a zatem możemy przyjąć, że powyższy fragment jest oparty na stwierdzeniach od Distela. Jak widać poniżej, opisana sekwencja zdarzeń pasuje do udokumentowanych faktów dotyczących wspomnianych miejsc.
Nazwa "Koromej" nie znajduje się na żadnej mapie Europy Wschodniej. Distel miał jednak na myśli prawdziwe miejsce. Położenie "Koromej" można z całą pewnością zidentyfikować, częściowo dzięki temu, że Distel wspomniał o innych miejscach, częściowo dzięki zeznaniom pewnej Miriam Reich, żydówki z Kowna, która 26 października 1943 r. została deportowana do "Obozu Kurame" w Estonii. Opisuje swój krótki pobyt w obozie w następujący sposób:
    "Nasze prycze były bardzo prymitywne. Brak bieżącej wody. Brak toalety. Jedyne, co mieliśmy, to wychodek i studnia. Zrobiliśmy, co mogliśmy, aby zachować czystość, ale przez większość czasu było zbyt zimno, aby chcieć się rozebrać i wykąpać. Szukanie wszy w szwach naszych ubrań było najczęstszą wieczorną rozrywką. Nie trzeba dodawać, że zapach w pryczach, szczególnie w nocy, był odrażający. Spaliśmy na piętrowych przyczach, jeden nad drugim, spakowani w nasze codzienne ubrania na ciepło. Koce były rzadkie. W środku pomieszczenia znajdował się piec na drewno, który w nocy palił się słabo. [...] Budowaliśmy drogi na pustkowiu. Z pewnością te drogi miały zapewnić Niemcom większy dostęp do frontu rosyjskiego. Drzewa musiały zostać oczyszczone, wykopana podstawa drogi i wysypana żwirem, wszystko ręcznie. Nadzorcami byli głównie lokalni Estończycy rekrutowani przez Niemców. Niektórzy byli całkiem przyzwoici; inni byli gorsi od Niemców. Obiad składał się z jakiejś nijakiej kapusty, z kilkoma ziemniakami wrzuconymi i po naszym powrocie na prycze podobnie, z tym że z kromką lub dwoma chleba."[177]
Dokładne spojrzenie na mapę Estonii (patrz il. 2) ujawni obecność wioski Kuremäe położonej około 20 km na południowy-zachód od miasta Narva. Około 15 km na północny-wschód od Kuremäe znajduje się Vaivara, obóz koncentracyjny, z którego duża liczba żydów, a także sowieckich jeńców wojennych, trafiła do sieci obozów pracy w północno-wschodniej części Estonii, w tym Klooga, Narva-Ost, Aseri, Kiviõli, Viivikonna, Lagedi, a nawet Kuremäe. [178] Obecność Reicha i innych żydów z Kowna w "Obozie Kurame" dobrze pasuje do wzmianki o opowiadaniu Lebkego Distela o obecności żydów z Kowna w "Koromeju". Niestety, Reich nie wspomina o pochodzeniu innych więźniów obozu.
Encyklopedia obozowa Der Ort des Terrors [179] posiada następujące informacje na temat Kuremäe:
    "Podobóz [Außenlager] w Kuremäe, wiosce położonej w północno-wschodniej Estonii [...] powstał w październiku 1943 r. pierwszych 150 więźniów przebywało początkowo w budynku dawnej gminy. Brakowało im wszystkiego: jedzenia, wody, latryn, butów i odzieży. [...] Niektórzy więźniowie zostali deportowani bezpośrednio z Kowna [Kowno] do Kuremäe, inni zostali przywiezieni z różnych obozów.
    Przymusowa praca polegała na budowie kolei wąskotorowej. W listopadzie 1943 r. liczba więźniów wzrosła do 462. Bodmann [lekarz obozowy SS] wspomniał o wysokim odsetku więźniów "całkowicie niezdolnych do pracy", których jednak należało zredukować [180]. Liczba 33 zarejestrowanych zgonów w listopadzie prawdopodobnie nie była spowodowana przyczynami naturalnymi. W grudniu 1943 r. i styczniu 1944 r. Liczba więźniów została nieznacznie zmniejszona, a Bodmann zarejestrował odpowiednio 10 i 14 zgonów. 437 więźniów z Soski przywieziono do Kuremäe w lutym 1944 r. [181], co podniosło ich łączną liczbę do 850. [182] W dniach 8 i 6 lutego więźniowie na stanowiskach pracy zostali zabici przez ostrzał artylerii radzieckiej.
    Kierownikiem obozu był Alfred Engst [183], a pewien Knott był sanitariuszem   [Sanitätsdienstgrad]. Erich Scharfetter był obecny w obozie od lutego do marca 1943 r. jako sanitariusz i dezynfektor. Był niesławny z powodu licznych okrucieństw. [...] Scharfetter został skazany na dożywocie w Stade za kilka przypadków morderstwa. [184 ...] W marcu 1944 r. Kuremäe zostało zamknięte. Po marszu ewakuacyjnym w strasznych warunkach więźniowie zostali rozesłani do różnych obozów. Kilku świadków wspomina Goldfields jako następną stację.
Ponieważ "Suski" jest bez wątpienia tym samym obozem co Soski (w okręgu Viru), Lebke Distel najprawdopodobniej przybył do Kuremäe w lutym 1944 r. Miriam Reich z drugiej strony przebywała w Kuremäe tylko "w połowie zimy", kiedy ona i inni więźniowie wraz z matką zostały wysłane do obozu w Goldfields. [185] Jeśli chodzi o Soski, ta encyklopedia informuje nas, że był to kolejny podobóz w Vaivara, położony w pobliżu jeziora Peipus i rzeki Narva. Więźniowie pracowali przy budowie kolejki wąskotorowej - kolejny szczegół, który potwierdza wiarygodność historii Distela - a także wydobywaniem ropy z łupków [186].
Trasa Lebke Distel jest ponadto potwierdzona przez relację naocznego świadka pewnego Weina Moyshego na temat "Uwięzienie grupy FPO [grupa oporu Abby Kovnera] przy ul. Szpitalnej 6", która znalazła się wśród niedatowanych notatek Hermana Kruka w Estonii. [187] ] Jedyną zasadniczą różnicą jest to, że deportacja z Wilna odbywa się tutaj 2 sierpnia 1943 r., a nie 1 września. [188] Mosze wspomina wśród deportowanych członków FPO żyda o nazwisku "Letsid", którego redaktor dziennika Kruk określa jako "Letsid Distel". Według relacji Moyshe pociąg dotarł do Vaivary przez Daugavpils, Rygę i Tartu. Z części Vaivara transport kontynuował do Kohtli (bez wątpienia identyczny z "Kortla Java" wspomnianym z relacji Distela) [189], a stamtąd do podobszaru Vaivara Ereda. "1 września" członkowie FPO zostali wysłani do Narwy, a następnie do Soski, gdzie spotkali 250 żydów "z getta" (przypuszczalnie jest to getto wileńskie). Na "początku lutego 1944 r." żydzi z obozu Soski "maszerowali 20 kilometrów do Kuremae, gdzie zostali wpisani do innego żydowskiego obozu". W marcu żydzi w tym obozie "maszerowali 60 km w kierunku Goldfilz [Goldfields]". Część z nich została później wysłana do obozu Klooga.
Relacja Distela jest ważna, ponieważ wskazuje, że holenderscy żydzi zostali deportowani na teren  państw bałtyckich, nie zostali wysłani tam, aby masowo zostać zabici, ponieważ przynajmniej niektórzy z nich żyli na początku 1944 roku.


3.3.8. Paula Frankel-Zaltzman
W zeznaniach świadka, łotewskiej żydówki i więźniarki z getta w Daugavpils, Pauli Frankel-Zaltzman, pierwotnie opublikowanej w języku jidysz w 1949 roku i obecnie dostępnej online w tłumaczeniu na język angielski, znajdujemy następujące zdanie schowane w opisie likwidacji getta Daugavpils w dniu 25 października 1943:
    "Właśnie wtedy zaczęli nas zabierać do Pogulanki, gdzie ziemia jest przemoczona krwią dziesiątków tysięcy żydowskich ofiar z Łotwy, Holandii i innych krajów." [190]
Transport przewożący świadka nie zatrzymał się w Pogulance, ale poszedł dalej do Rygi. Nie trzeba dodawać, że to krótkie stwierdzenie ma niewielką wartość dowodową, ponieważ Frankel-Zaltzman nie stwierdza, że ​​sama obserwowała jakiś holenderskich żydów. Niemniej jednak ten odnośnik wskazuje, że traktowała transporty z Niderlandów na Łotwę jako coś powszechnego.
Pogulanka (lub Pagulańska) to nazwa lasu na północny-zachód od Daugawpils (Dvinsk, w niemieckim Dünaburgu) w południowo-wschodniej Łotwie, który rzekomo służył jako miejsce masowych rozstrzeliwań żydów [191].


3.3.9. Jack Ratz
Urodził się w Rydze w 1927 r. w maju 1943 r. został wysłany do Lenty, obozu pracy około 40 km na północny wschód od Rygi, gdzie pracowało około 500 Żydów [192]:
    "Po dwóch miesiącach w Lencie pozostało 400 żydów, wszyscy łotewscy. Po kilku miesiącach przybył nowy transport, ale nowo przybyli nie byli łotewskimi. Byli to żydzi niemieccy, czechosłowaccy, austriaccy i polscy. Niektórzy z zagranicznych żydów pochodzili z getta w Rydze; żydzi polscy przybyli prosto z Polski. Lenta miała teraz mieszaną populację żydowską. "[193]
Należy tu zauważyć, że polscy żydzi są wyraźnie określeni jako "pochodzący prosto z Polski", innymi słowy nie byli to polscy żydzi z Białorusi.

Notes:
[1]     Strictly speaking, the occupied eastern territories were the two Reichskommissariat Ostland and Ukraine. Reichskommissariat Ostland consisted of the four Generalbezirk Estland (Estonia), Lettland (Latvia), Litauen (Lithuania) and Weißruthenien (White Ruthenia), i.e. the occupied western part of Belarus SSR. Two further Reichskommissariat were planned that would encompass Muscovite Russia and the Caucasian region respectively, but those administrative entities were never realized due to the retreat of the German armies. The great areas in west and south-west Russia taken by the German early in the war were not occupied in the same sense that the territories of the two Reichskommissariat were, and were administered by the military command and the SS generals. It seems highly likely, however, that Jews were transported to Russia proper to carry out labor near the front; cf. H. Kruk’s diary entry about Polish Jews from Sosnowiec passing through Vilna in a train heading “in the direction of the eastern front” (Section 3.3.1.).
[2]     To give just one example: In a letter sent to eight high-ranking members of the SS administration, among them the head of SS-WVHA, Oswald Pohl, on 5 July 1943, Heinrich Himmler ordered “The Sobibor transit camp [Durchgangslager], located in the Lublin district, (...) to be converted into a concentration camp” (a transformation which eventually did not take place); Nuremberg Document NO-482.
[3]     Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, Theses & Dissertations Press, Chicago 2004.
[4]     Jürgen Graf, Thomas Kues, Carlo Mattogno, Sobibor: Holocaust Propaganda and Reality, TBR Books 2010.
[5]     For a list of the documented transports, see Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., pp. 199-201.
[6]     The available railway documents shows that, between 8 November 1941 and 28 November 1942, 66 transports with a total of 56,221 Jewish deportees were sent from Altreich, Vienna and the Protectorate to the East (cf. note 5). In an enclosure to “Meldungen aus den besetzten Ostgebieten” no. 10 from 3 July 1942 (RGVA, 500-1-775, p. 233) it is stated that 25 transports carrying 25,103 Jews had been sent to Riga between 17 November 1941 and 6 February 1942. Only 15,114 of these deportees are found in the available railway documentation. Thus the number of directly deported Jews amounted to [56.221 + (25.103–15.114)=] 66,210.
[7]     Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, Berg, Oxford / New York 2007, p. 224.
[8]     Miroslav Kárný, Konečné řešení. Genocida českých židů v nĕmecké protektorátní politice, Academia, Prague 1991, pp. 115f.
[9]     Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, Indiana University Press, Bloomington / Indianapolis 1987, pp. 139-140.
[10]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, 3rd edition, Yale University Press, New Haven / London 2003, vol. II, p. 769.
[11]     Ibid., pp. 776-777. It seems somewhat that odd that Germany would bother to scam this money from Slovakia, since the latter nation, as Hilberg puts it, was a “puppet state” (ibid., p. 792) and thus could have been plundered by the Germans in a much less roundabout manner.
[12]     Ibid., p. 785.
[13]     Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 215.
[14]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., vol. II, p. 781; on p. 785 though Hilberg gives their number as merely 6,000.
[15]     This of course also applies to the Jews from Slovakia and elsewhere deported to Auschwitz during 1944.
[16]     Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Concentration Camp Stutthof and its Function in National Socialist Jewish Policy, Theses & Dissertations Press, Chicago 2003, p. 24.
[17]     In June 1944 the possibility of using Hungarian Jews as workers in the Estonian camps was under consideration. A total of 2,310 men and 240 women were scheduled for deportation, but in the end it appears that only the 500 women arrived in Estonia. They were employed at the Arbeitseinsatzställe Baltöl in north-eastern Estonia. Cf. Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945: Reports of the Estonian International Commission for the Investigation of Crimes Against Humanity, Tallinn 2006, p. 724.
[18]     Ibid., p. 719.
[19]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., pp. 600-601, 610.
[20]     Ibid., p. 615.
[21]     Ibid., pp. 628-629.
[22]     Ibid., p. 614.
[23]     Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198.
[24]     Ibid., p. 199.
[25]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 629.
[26]     Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 199.
[27]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 629.
[28]     Ibid., note 139.
[29]     PS-1726, IMT Vol. XXVII, p. 506.
[30]     Schelvis writes that according to his own ”rough estimates”, about 1,000 Dutch Jews were transferred upon their arrival at Sobibór to labor camps in the Lublin district; J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 14.
[31]     Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939-1945, Rowohlt, Reinbek 1989, passim.
[32]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 636.
[33]     Ibid., p. 645.
[34]     Ibid., p. 650.
[35]     Ibid., p. 672.
[36]     Ibid., p. 695.
[37]     Ibid., p. 699.
[38]     Ibid., p. 700.
[39]     J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198, 216-218.
[40]     Serge Klarsfeld, Le Mémorial de la Déportation des Juifs de France, Beate and Serge Klarsfeld, Paris 1978. This book lacks page numbers. See also Alex Faitelson, Heroism & Bravery in Lithuania 1941-1945, Gefen, Jerusalem 1996, pp. 373-375. A number of inscriptions preserved on the walls of Cell No. 5 in the Kovno Ninth Fort were left by those French Jews. The inscriptions transcribed by Faitelson includes an “S. Kool, jr., Amsterdam”, something which indicates that this transport may have contained a miniscule number of Dutch Jews, most likely individuals that had been arrested in France. Faitelson also writes of Belgian Jews being in the Drancy transport, but provides no evidence for this claim.
[41]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 716, 718, 722-723.
[42]     Ibid., pp. 738-739, 742-743, 745.
[43]     Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 146.
[44]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., pp. 748-750, 755.
[45]     Ibid., p. 794ff.
[46]     Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 143.
[47]     J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, Berg Publishers, Oxford / New York 2007, p. 226, note 5.
[48]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. II, op.cit., p. 805.
[49]     Ibid., p. 757.
[50]     Ibid., p. 761.
[51]     Ibid., pp. 764-765.
[52]     This group is sometimes confusingly designated as “Yugoslavian”.
[53]     Ibid., p. 725.
[54]     R. M. Kempner, Eichmann und Komplizen, Europa Verlag, Zürich/Stuttgart/Vienna 1961, p. 289, 290.
[55]     Ibid., p. 290.
[56]     Ibid., p. 291, facsimile of the document.
[57]     Ibid., p. 292. Nuremberg document NG-3354.
[58]     Ibid.
[59]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. II, op.cit., pp. 736-737.
[60]     Ibid., p. 293.
[61]     Cf. //en.wikipedia.org/wiki/File:Danubemap.jpg
[62]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. II, op.cit., p. 584ff.
[63]     Ibid., pp. 589-596.
[64]     Cf. ibid, pp. 808-853.
[65]     Ibid., pp. 632-634.
[66]     Jürgen Graf, Thomas Kues, Carlo Mattogno, Die Akte Sobibor, pp. 105-109, online: //juergen-graf.vho.org/pdf/graf-kues-mattogno-die-akte-sobibor.pdf
[67]     As mentioned above, Jules Schelvis states that approximately 1,000 Dutch Jews were transferred from Sobibór to various labor camps. Witnesses quoted by Schelvis further speak of at least 40 French Jews transferred to Lublin and of 830-880 Belarus Jews transferred to Trawniki; J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 14, 217, 219f.
[68]     Cf. the testimony of Treblinka I inmate Israel Cymlich, according to which “transports of workers were brought in frequently from the death camp”; Israel Cymlich & Oskar Strawczynski, Escaping Hell in Treblinka, Yad Vashem, New York/Jerusalem 2007, p. 36.
[69]     J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198, 218-220.
[70]     These are the most commonly given dates; for a list of alleged dates relating to the camp cf. Ingrid Weckert, “What Was Kulmhof/Chelmno? Questions about a controversial extermination camp”, The Revisionist 1(4) (2003), pp. 400-412. Any Jews deported to the camp in the summer of 1944 would almost certainly not have reached the eastern territories. It is in fact highly dubious that any Jews were deported to Chełmno during 1944, cf. Carlo Mattogno, Il campo di Chełmno tra storia e propaganda, Effepi, Genua 2009.
[71]     Cf. Section 3.3.1.
[72]     The last “gassing” in Auschwitz “probably” took place on 1 November 1944, according to Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939-1945, op.cit., p. 921.
[73]     Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 68.
[74]     Ibid., p. 172. The Höfle document shows that 0 Jews were deported to the camp during the last two weeks of December 1942, implying that transports ceased during the first half of December or already in November.
[75]     J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 36.
[76]     14 October 1943 is the date of the well-known Sobibór uprising and mass escape, following which the camp was promptly liquidated. It should be pointed out that the last 6 or 8 transports (the number is not known due to lack of documentation) arrived to Sobibór from Ostland in September 1943 and consisted of Russian Jews who were most likely either employed within Sobibór or transferred to Trawniki and other labor camps in the Lublin district. The last transport to Sobibór transited east was almost certainly a convoy from the Netherlands which departed on 20 July 1943 (cf. ibid., p. 198).
[77]     Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 81.
[78]     Ibid., p. 372.
[79]     Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. III, op.cit., p. 938.
[80]     Based on the Höfle document we know that a total of 24,733 Jews were transited via Camp Lublin (Majdanek) during 1942, whereof 12,761 during the latter half of December. In the latest official estimate of the Majdanek death toll (from 2005), historian Tomasz Kranz does not claim any “gassings” for the year 1943. If any Jews were transited via Majdanek in 1943, their numbers are likely to have been very small. For more on the Majdanek victim figure, cf. Jürgen Graf, “Zur Revision der Opferzahl von Majdanek”, online: //aaargh.codoh.com/fran/livres7/JGrevismajda.pdf
[81]     American Jewish Yearbook, no. 44 (1942-1943), p. 244f.
[82]     American Jewish Yearbook, no. 45 (1943-1944), p. 304.
[83]     JTA Bulletin, March 1, 1943. (Note in original).
[84]     Ibid., November 1, 1943. (Note in original).
[85]     Ibid., July 23, 1943. (Note in original).
[86]     Joseph B. Shechtman, “The Transnistria Reservation”, in: Koppel S. Pinson (ed.), Studies on the Epoch of the Jewish Catastrophe, 1933-1945 (YIVO Annual of Jewish Social Science, Vol. VIII), Yiddish Scientific Institute - YIVO, New York 1953, pp. 190-191.
[87]     Cf. Elena Makarova et al., Theresienstadt: kultur och barbari / Theresienstadt: Culture and Barbarism, Carlssons Bokförlag, Lund / Stockholm 1995, p. 11. //www.jewishgen.org/databases/Holocaust/0025_BialystokChildren5Oct1943.htm
[88]     Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939-1945, op.cit. Entries for January and February 1943, passim.
[89]     //www.terezinstudies.cz/deu/ITI/database/tr_out_to (Accessed on 1 May 2010).
[90]     The webpage //www.gedenkbuch.halle.de/gbdatensatz.php?num=294 states that a Martha Bratel was brought on Transport Ct to Auschwitz on 29 January 1943, giving as its source a transport list reproduced in Theresienstädter Gedenkbuch – Die Opfer der Judentransporte aus Deutschland nach Theresienstadt 1942-1945 (Prague 2000), p. 709. The author of this article has not been able to verify this source.
[91]     Steven Koblik, The Stones Cry Out: Sweden’s Response to the Persecution of the Jews, Holocaust Library, New York 1988, p. 56.
[92]     Judisk Krönika, vol. 11, no. 7, September 1942, p. 91.
[93]     Judisk Krönika, vol. 11, no. 8, October 1942, p. 123.
[94]     Ibid.
[95]     Judisk Krönika, vol. 13, no. 5, May/June 1944, p. 68.
[96]     Judisk Krönika, vol. 12, no. 9, November 1943, p. 150.
[97]     Judisk Krönika, vol. 12, no. 7, September 1943, p. 105.
[98]     Judisk Krönika, vol. 13, no. 5, May/June 1944, p. 67.
[99]     Andrew Ezergailis, Harold Otto, Gvido Augusts, Nazi/Soviet Disinformation About the Holocaust in Nazi-Occupied Latvia, Latvijas 50 Gadu Okupacijas Muzeja Fonds, Riga 2005, p. 115.
[100]     Reproduced in: La presse antiraciste sous l’occupation hitlérienne. Foreword by A. Raisky, Paris 1950, p. 179.
[101]     E.M. Kulischer, The displacement of population in Europe, International Labour Office, Montreal 1943, pp. 96-97.
[102]     Ibid., p. 107.
[103]     Cf. Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., pp. 199-201.
[104]     E.M. Kulischer, The displacement of population in Europe, op.cit., p. 110.
[105]     Ibid., p. 111.
[106]     Ibid., p. 113.
[107]     Memoranda written by Otto Danielsson on 9 November 1944, attached to a letter from Thulin to SUK on 27 November 1944, Kontrollbyråns korrespondens E4:1, SUK, RA; quoted in Mats Deland, Purgatorium. Sverige och andra världskrigets krigsförbrytare, Atlas, Stockholm 2010, p. 323, 521 (note 1106).
[108]     Quoted in Andrew Ezergailis (ed.), Stockholm Documents. The German Occupation of Latvia 1941-1945. What Did America Know?, Historical Institute of Latvia, Riga 2002, p. 472.
[109]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania. Chronicles from the Vilna Ghetto and the Camps, 1939-1944, Yale University Press, New Haven/London 2002, p. 187.
[110]     Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939–1945, op.cit., pp. 174f.
[111]     Cf. Carlo Mattogno, Auschwitz: Crematorium I and the Alleged Homicidal Gassings, Theses & Dissertations Press, Chicago 2005, pp. 67-68.
[112]     J.-C. Pressac, Les crématoires d’Auschwitz. La machinerie du meurtre de masse, CNRS Editions, Paris 1993, p. 38.
[113]     Ber Mark, The Scrolls of Auschwitz, Am Oved Publishers, Tel Aviv 1985, p. 4.
[114]     Shmuel Spector, Geoffrey Wigoder, The Encyclopedia of Jewish Life Before and During the Holocaust, Vol. 3, New York University Press, New York 2001, p. 1221.
[115]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 210.
[116]     E.M. Kulischer, The displacement of population in Europe, op.cit., p. 104.
[117]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 231.
[118]     Ibid., p. 230.
[119]     Ibid., p. 236.
[120]     Jüdisches Historisches Institut Warschau (ed.), Faschismus-Getto-Massenmord. Dokumentation über Ausrottung und Widerstand der Juden in Polen während des zweiten Weltkrieges, Röderberg-Verlag, Frankfurt am Main, pp. 285-286.
[121]     Ibid., p. 319.
[122]     Danuta Dąbrowska, Lucjan Dobroszycki (eds.), Kronika Getta Łódzkiego, Wydawnictwo Łódzkie 1965, vol. I, p. 401, 426.
[123]     Vilna is located some 150-160 km from the Polish and (former) German (East Prussian) borders but merely some 30 km from the border to Belarus. One must further keep in mind that Jewish escapees traveling by foot, who had to look out for German soldiers, would not likely have covered a very long distance daily.
[124]     Avraham Tory, Surviving the Holocaust. The Kovno Ghetto Diary, Harvard University Press, Cambridge / London 1990, p. 111. In his entry from 17 November 1942 (p. 154) Tory further writes that “The Jewish police [in the Kovno Ghetto] have found two young men, both originally from Poland, who have agreed to carry out the hanging”.
[125]     Jeanette Wolf, Mit Bibel und Bebel, Verlag Neue Gesellschaft, Bonn 1980, p. 33. Wolf writes (ibid.) that the camp had about 1,500 inmates.
[126]     Josef Katz, One who came back: The diary of a Jewish survivor, Dryad Press, Takoma Park (ML), 2006, p. 65, 108, 129, 156. Katz’ memoirs (not an actual diary, but memoirs in strict chronological order) were written between the early summer of 1945 and the fall of 1946.
[127]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 664.
[128]     Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., pp. 724-725.
[129]     Ibid., p. 703.
[130]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 518.
[131]     Neringa Latvyte-Gustaitiene, “The Genocide of the Jews in the Trakai Region of Lithuania”, online: //www.jewishgen.org/LITVAK/HTML/OnlineJournals/genocide_of_the_jews.htm
[132]     Avraham Tory, Surviving the Holocaust. The Kovno Ghetto Diary, op.cit., p. 407.
[133]     Joseph Rebhun, Why Me? Memoirs of Holocaust Survivors, Wildside Press, Rockville (MD) 2007, p. 173.
[134]     J. Schelvis, Sobibor. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 204, Table 12.9. A seventh transport departed on 13 April, but is improbable that it could have reached Lithuania by 16 April.
[135]     Forty-three transports with Dutch Jews departed for Sobibór between 15 July and 12 December. After a lull in the departures, another nine convoys Dutch Jews were sent to Auschwitz between 11 January and 1 March 1943. Cf. Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau, op.cit. Schelvis on the other hand gives the total number of Dutch Auschwitz deportees July 1942 – March 1943 as 46,555; J. Schelvis, Sobibor. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198.
[136]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 519.
[137]     Ibid.
[138]     Ibid., p. 350.
[139]     Ibid., p. 370.
[140]     Ibid., p. 386.
[141]     Ibid., p. 396.
[142]     Ibid., p. 530.
[143]     Ibid., p. 521.
[144]     In his entry from 12 April 1943 Kruk writes under the heading “30,000 fresh victims”: “From the German press, I learn that the Jews must leave 8 of the 11 Dutch provinces. This means about 130,000 fresh victims. No one knows if the Jew will be sent to Eastern Europe to work or to be killed. Now it’s the turn of the Dutch Jews.“ Ibid., p. 515. Since the figure of 130,000 is mentioned again in the entry from 30 April, one may conclude that the figure in the heading is an error.
[145]     In his entry from 10 August 1942, Kruk writes under the heading “What happened in Oszmiana?”; “About 40 km from Vilna is the small town of Oszmiana, which was annexed to Lithuania only this spring. Until recently it was quite there. Yesterday a train passed through Vilna with Jews who tossed out about 20 letters to those working in the Vilna railroad station. From the letters, it became clear that the Jews come from Oszmiana and are being taken to work in Vievis, a small town 50 km from Vilna. They write that they don’t know where they are being taken. They were sure this was the end. Some ran away. Altogether, some 400 persons were taken. Some are in… the hospital; some were not taken because they are wounded… That means there was an Aktion, that Oszmiana has already been staked out.”Ibid., p. 344. In the entry from 28 October the same year Kruk reports that 410 sick and old among the remaining 2,300 Jews in the Oszmiana Ghetto were taken away and shot; ibid., pp. 387-388. The following day Kruk noted down contradictory reports that 800 Jews had been shot; ibid., p. 394.
[146]     Ibid., p. 525.
[147]     Miriam Novitch, Sobibor. Martyrdom and Revolt, Holocaust Library, New York 1980, p. 29. Cf. Y. Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., pp. 109-110.
[148]     Ibid., p. 157.
[149]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 570.
[150]     Hersh Smolar, The Minsk Ghetto: Soviet-Jewish Partisans Against The Nazis, Holocaust Library, New York 1989, pp. 102-103.
[151]     Ibid., p. 108.
[152]     Hilde Sherman-Zander, Zwischen Tag und Dunkel. Mädchenjahre im Ghetto, Ullstein, Frankfurt a. M. /Berlin 1984, pp. 60-61.
[153]     Other sources, such as Reuben Ainsztain, spells the name of this witness as Hersh Smolyar.
[154]     Hersh Smolar, The Minsk Ghetto: Soviet-Jewish Partisans Against The Nazis, op.cit., p. 98.
[155]     Gerald Reitlinger, Die Endlösung. Hitlers Versuch der Ausrottung der Juden Europas 1939-1945, Colloquium Verlag, Berlin 1992, pp. 467-468.
[156]     Christian Gerlach, Kalkulierte Morde. Die deutsche Wirtschafts- und Vernichtungspolitik in Weißrußland, Hamburger Edition, Hamburg 1999, pp. 761-762.
[157]     Karl Loewenstein, Minsk. Im Lager der deutschen Juden, Bundeszentrale für Heimatsdienst, Bonn 1961. pp. 23-24.
[158]     Rosenberg gives the date as 9 November, and describes the train as being boarded 5 o’clock in the morning and departing on 10 o´clock. It does not seem out of the question that the scheduled departure time was pushed forward for whatever reason and that Rosenberg is actually correct about the date; Heinz Rosenberg, Jahre des Schreckens... und ich blieb übrig, daß ich Dir’s ansage, Steidl Verlag, Göttingen 1985, pp. 17-18.
[159]     Ibid., p. 27.
[160]     Ibid.
[161]     Ibid.
[162]     Karl Loewenstein, Minsk. Im Lager der deutschen Juden, op.cit., p. 17
[163]     Ibid., p. 20.
[164]     It is interesting to note in the light of this hypothesis that, according to orthodox historiography, the Jews from this Vienna transport were shot by an Einsatzkommando at the outskirts of Kaunas; cf. R. Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., Vol. I, p. 366.
[165]     Heinz Rosenberg, Jahre des Schreckens, op.cit., pp. 37-38.
[166]     Karl Loewenstein, Minsk. Im Lager der deutschen Juden, op.cit., p. 16.
[167]     GARF, 7445-2-145, pp. 65f.; quoted in: Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., p. 198. Raul Hilberg, who merely summarizes the contents (The Destruction of the European Jews, op.cit., Vol. I, p. 367), gives as an alternative archival source Occ E 3-37.
[168]     GARF, 7445-2-145, p. 68; quoted in: Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., p. 198.
[169]     GARF, 7445-2-145, pp. 72f; summarized in: Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., pp. 198-199.
[170]     Minutes from Jeckeln’s interrogation on 14 December 1945 (Major Zwetajew, interrogator; Sergeant Suur, interpreter), Historical State Archives, Riga; quoted in Gerald Fleming, Hitler and the Final Solution, University of California Press, Berkeley and Los Angeles 1984, pp. 96-97.
[171]     Jukka Rislakki, The case for Latvia: disinformation campaigns against a small nation, Editions Rodopi, Amsterdam / New York 2008, p. 124.
[172]     Ibid., p. 123.
[173]     William W. Mishell, Kaddish for Kovno. Life and Death in a Lithuanian Ghetto 1941-1945, Chicago Review Press, Chicago 1988, pp. 127-128.
[174]     Rich Cohen, The Avengers: A Jewish War Story, Vintage Books, New York 2001, pp. 87-88.
[175]     Ibid., p. 196.
[176]     Ibid., p. 255.
[177]     Memoir: The Holocaust Recalled, //migs.concordia.ca/memoirs/Reich/Rei_mem.html
[178]     Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 722.
[179]     Wolfgang Benz, Barbara Distel, Der Ort des Terrors: Geschichte der nationalsozialistischen Konzentrationslager, Vol. 8, Verlag C.H. Beck, Munich 2008, pp. 167-168.
[180]     Monatsbericht SS-Lagerarzt, 25.11.1943, in: EAM (Eesti Ajaloomuuseum, Estonian History Museum), D 152/2/40. (Source in original). The reports of the Vaivara SS-Lagerarzt were discovered only in 2002 by Estonian historian Meelis Maripuu; cf. ibid., p. 144, note 4.
[181]     The exact date was 3-4 February. 23 sick inmates were evacuated on horseback and 414 on foot. The transport took place under Red Army fire and as a result of the exerting march some inmates died after arriving at the Kuremäe camp. Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 729.
[182]     A witness named Markus Gordon on the other hand testified that the number of inmates at the Kuremäe camp prior to the transfer from Soski amounted to some 800, not 444 as recorded by Bodman. The author of this article has unfortunately not had the opportunity to directly access Gordon’s account, which is referenced in Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 726.
[183]     Other sources state that the Lagerführer was a certain Eugen Einget Wurth; cf. Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 722.
[184]     Urteil gegen Scharfetter, 1.2.1980, in: Landgericht Stade, 9 Ks /78-23/78. (Note in original). The Estonian name of the Goldfields camp was Kohtla, not to be confused with the nearby Kohtla-Järve camp.
[185]     Memoir: The Holocaust Recalled, op.cit.
[186]     Wolfgang Benz, Barbara Distel, Der Ort des Terrors, op.cit., pp. 175-176.
[187]     Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 667ff.
[188]     Another source states that 1,000 Jews from Vilnius arrived at the Kohtla railway station on 4 September 1943, whereof one half were taken to the Ereda camp and the other half to Vaivara – this would support the dating found in the Distel account; Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 731.
[189]     Other sources gives the name of this place as “Kohtla-Järve”; cf. Lukáš Přibyl, “Die Geschichte des Theresienstädter Transports ‘Be’ nach Estland”, in Theresienstädter Studien und Dokumente 2001, Institut Theresienstädter Initiative, Prague 2001, p. 164.
[190]     //migs.concordia.ca/memoirs/frankel_zaltzman_paula/frankel_zaltzman_paula_04.htm
[191]     The Holocaust in Kraslava, //www.seligman.org.il/kraslava_holocaust.html
[192]     Jack Ratz, Endless Miracles, Shengold Publishers, New York 1998, p. 43.
[193]     Ibid., p. 45.
Author(s):     Thomas Kues
Title:     Evidence for the Presence of “Gassed” Jews in the Occupied Eastern Territories, Part 1
Sources:     Inconvenient History, 2(2) (2010)
Dates:     published: 2010-07-01, first posted: 2014-02-14 00:00:00
 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930