Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
126 postów 1670 komentarzy

Tyfus i żydzi.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

[Tekst uznanego rewizjonisty Friedricha Berga.] W artykule z roku 1985 r. na temat niemieckich komór gazowych wykorzystywanych do rutynowego odwszawiania zamieściłem krótką dyskusję o dużych, dobrze zaprojektowanych komorach gazowych,

które były wykorzystywane do fumigacji Zyklonem-B całych pociągów, jednego lub więcej wagonów kolejowych na raz. Te komory byłyby idealne do masowej eksterminacji ludzi, gdyby Niemcy zamierzali masowo eksterminować w nich Żydów lub kogokolwiek innego. Na zakończenie tej wstępnej dyskusji zamieściłem dwa artykuły z niemieckiej literatury technicznej, które szczegółowo omawiają te niezwykłe komory gazowe. Artykuły te są tylko dwoma spośród wielu, które można znaleźć w literaturze niemieckiej z tego okresu.


Tunele do odwszawiania
Historia dużych komór gazowych (o objętości ponad 200 metrów sześciennych) sięga co najmniej początku lat dwudziestych XX wieku, kiedy to Brytyjczycy używali tuneli do odkażania pociągów kolejowych w Rosji i Polsce, stacjonując tam militarnie podczas chaotycznego okresu po I wojnie światowej. Standardowa procedura polegała wówczas na tym, aby jednorazowo odkazić cały pociąg kolejowy w zamkniętym szczelnie tunelu kwasem cyjanowodorowym (określanym również po prostu jako cyjanek lub gaz cyjankowy). Zyklon-B nie został jeszcze wynaleziony, więc cyjanek musiał być wprowadzony do tuneli albo ze zbiorników wypełnionych gazem, albo wytworzony w tunelach przez zrzucanie soli cyjankowej w beczkach wypełnionych kwasem siarkowym (tzw. beczkowa metoda).


Brytyjskie doświadczenia z tyfusem w Polsce i Rosji w tym okresie zostały opisane wiele lat później w Sprawozdaniu Królewskiego Towarzystwa Medycyny w następujący sposób: [1]


Administracyjne środki kontroli w przypadku powszechnych epidemii.
Chociaż podjęte środki prawdopodobnie nie będą miały zastosowania w Wielkiej Brytanii, może być interesujące przedstawienie szerszych kroków administracyjnych, które podjęliśmy w przypadku epidemii tyfusu.
Utworzono personel  złożony z kilku jednostek, w tym lekarzy, pielęgniarek i podległych medycznych pomocników. Wszyscy byli młodzi i wszyscy byli chronieni za pomocą  specjalnego ubrania. Ustalono zasady regularnej dezynfekcji odzieży i kąpieli personelu.  W składzie znajdowały się przenośne wanny i prysznice, paliwo do podgrzewania wody, mydło, maszynki do strzyżenia włosów i nożyczki, szczoteczki do paznokci, ręczniki itp. Jednostki wysyłano do różnych regionów i administrowano centralnie w Polsce z Warszawy, w Rosji z Moskwy i Kujbyszewa, a dwa lata temu w Chinach z Chungking i Sian.
Następnym krokiem było stworzenie kordonów sanitarnych, przy pomocy wojska i ogrodzeń z drutu kolczastego, aby zapobiec przenikaniu zakażonych uchodźców. W wielu przypadkach miało to miejsce lokalnie, ale ostatecznie trzeba było stworzyć kordony sanitarne w całej Europie, od północnej Polski po Rumunię. Uchodźcy mogli wstępować tylko do tej "czystej" strefy w określonych punktach ustalonych na drogach i liniach kolejowych. Patrole wojskowe rozmieszczono w całym kraju, doprowadzały one maruderów do punktów dezynsekcji. W każdym takim punkcie znajdowały się ustalenia dotyczące kąpieli i dezynsekcji, a wszystkie osoby przechodzące przez kordon były dokładnie "odwszawiane" wraz ze swoim dobytkiem. Nakład wykonanej pracy można przedstawić na przykładzie ośrodka w Baranowicach, na granicy polsko-rosyjskiej w 1921 r. gdzie przez długi czas odkażaliśmy dziennie 10 000 uchodźców wracających do Polski z Rosji. Metoda dezynsekcji różniła się w zależności od kraju i dostępnej aparatury. W Polsce używano pary i cyjanku, przy czym ten ostatni był wykorzystywany na szeroką skalę na granicach. W Baranowicach, dokąd uchodźcy przybywali głównie pociągiem, zbudowano tunel, w którym można było wprowadzić gaz cyjanowodorowy. Po przyjeździe każdego pociągu wszyscy pasażerowie otrzymali koce i musieli się rozebrać, pozostawiając ubrania i wszystkie rzeczy w pociągu. Następnie każda osoba kąpała się w gorącej wodzie z miękkim mydłem i parafiną, podczas gdy pociąg był wycofany do tunelu, silnik odłączony, a gaz cyjankowy uwalniał się w tunelu. Gdy kąpiel uchodźców została zakończona, pociąg był wyciągany z tunelu za pomocą liny przymocowanej do lokomotywy. W odpowiednim czasie pasażerowie ubrali się, oddawali koce i kontynuowali podróż. 


Pomimo trudności, odwszawianie całych pociągów kolejowych było absolutnie niezbędne, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się tyfusu z porażonych obszarów do niezagrożonych obszarów. W ciągu kilku dni w całej Europie koleje mogły być nosicielami wszy zainfekowanych tyfusem. Nie tylko same pociągi kolejowe, ale nawet stacje kolejowe były  źródłami chorób zakaźnych, zwłaszcza tyfusu, ponieważ tam ludzie spędzali wiele godzin, a nawet dni w bliskim kontakcie, często skuleni razem - idealne środowisko do rozprzestrzeniania się wszy od "zawszonych" osób. Natomiast autobusy, ciężarówki i samochody nadal nie miały znaczenia dla transportu publicznego.


Wynalezienie Zyklonu-B w 1923 r. było dużym krokiem naprzód, ponieważ metoda odwszawiania wykorzystująca ten produkt mogła poradzić sobie z futrami i wyrobami skórzanymi bez ich uszkodzenia tak samo łatwo, jak mogła sobie poradzić z wszystkimi innymi rodzajami odzieży. Pod koniec lat trzydziestych, odkażanie pociągów zostało znacznie ulepszone dzięki specjalnie skonstruowanym tunelom odkażającym lub komorom gazowym. Urządzenia te zostały następnie jeszcze bardziej udoskonalone dzięki dmuchawom i kanałom w celu cyrkulacji powietrza i gazu, a także dzięki ogrzewaczom przestrzeni do podniesienia temperatury wewnętrznej powyżej temperatury wrzenia kwasu cyjanowodorowego. Ogrzewanie było szczególnie potrzebne w zimie, dokładnie o tej porze roku, kiedy tyfus był na ogół najcięższy i kiedy odkażanie było najbardziej potrzebne, aby mieć pewność, że cały kwas cyjanowodorowy z Zyklonu-B wyparuje i wypełni wnętrze komory.


DEGESCH jako źródło informacji dla technologii masowych zbrodni.
Technologia, która była wykorzystywana do fumigacji całych pociągów kolejowych, nie była tajemnicą. Wręcz przeciwnie, przed wojną i przez większą część wojny firma DEGESCH umieściła duże reklamy swoich produktów i wiedzy technicznej w wielu czasopismach technicznych, które były rozprowadzane po całym świecie. Wiele z tych reklam wyraźnie pokazywało duże komory gazowe do fumigacji pociągów z Zyklonem-B.


Poniższa reklama półstronna pojawiła się w kilkudziesięciu wydaniach Der praktische Desinfektor jako przykład. [3]



Rysunek 1: Typowa reklama firmy DEGESCH przedstawiająca duże komory gazowe, w tym jedna dla kolei w lewym dolnym rogu. [4]


Każdy niemiecki urzędnik poważnie zainteresowany użyciem Zyklonu-B w niemal dowolnym celu byłby świadomy tej wspaniałej technologii. Ludzie odpowiedzialni za "ostateczne rozwiązanie", którym ogólnie przyznawano, że byli w ten czy inny sposób inteligentni, a w wielu przypadkach dobrze wykształceni, z pewnością przeczytaliby również niemiecką literaturę techniczną. Każdy niemiecki urzędnik odpowiedzialny za zakup dużych ilości Cyklonu-B z pewnością widziałby reklamy DEGESCHA, nie tylko raz, ale i wiele razy, przedstawiające duże, dobrze zaprojektowane komory gazowe, o których można było łatwo znaleźć liczne dyskusje techniczne. Znaczenie cyrkulacji i ciepła są wyraźnie podkreślane w niemieckiej literaturze technicznej i wielokrotnie w literaturze angielskiej. Brak jakichkolwiek środków do cyrkulacji i ogrzewania mieszanki gazowo-powietrznej w piwnicznych pomieszczeniach, które podobno były wykorzystywane do masowych zbrodni w Auschwitz, jest mocnym i wyraźnym dowodem na to, że eksterminacja, przynajmniej w odniesieniu do Zyklonu-B, to czysty nonsens. [5]


Choroby w czasie wojny i po wojnie.
Standardową historią Holokaustu jest poleganie na zdjęciach tysięcy martwych ciał znajdujących się w niektórych niemieckich obozach koncentracyjnych pod koniec II wojny światowej. Dla ludzi, którzy nie znają okropności wojny, która obejmuje większość z nas na szczęście, zdjęcia te są więcej niż wystarczającym dowodem ludobójczej polityki ze strony niemieckiego reżimu. Nawet dla wielu weteranów z zachodnich armii sprzymierzonych, którzy mogli spędzić lata czytając ogólnie dostępną literaturę, te fotografie stanowią przekonujący dowód ludobójstwa. Twierdzenie rewizjonistów, że ciała te były skutkiem katastrofalnych epidemii tyfusu, duru brzusznego, gruźlicy, czerwonki itp., łatwo jest wyśmiewać jako głupie brednie nazistowskich apologetów. W końcu, jak sama choroba mogła spowodować taką nędzę, jaką widzi się na tych fotografiach? Gorzka rzeczywistość jest taka, że fotografie mówią tylko o niewielkiej części horroru tej wojny. Ilu Amerykanów wie, że na każdego żołnierza Unii, który zginął podczas wojny secesyjnej, w tym tych, którzy zmarli z powodu ran i urazów, było dwóch żołnierzy Unii, którzy zmarli na skutek chorób? Pomimo tego, co napisano i powiedziano w ciągu stu lat o wojnie secesyjnej i pokazano w filmach, byłoby zaskakujące, gdyby jeden Amerykanin na sto miał pojęcie o względnej wielkości tych liczb, mimo że ta wojna toczyła się na amerykańskiej ziemi i jest ważną częścią historii Ameryki. Główną przyczyną częstego występowania chorób był brak poważnego traktowania higieny i warunków sanitarnych. Obozy koncentracyjne były oczywiście okropne, ale najwyraźniej obozy, w których regularni żołnierze, tzn. nie więźniowie, spędzili miesiące na polu, nie były dużo lepsze. Brooks podaje następujący opis warunków w takich obozach:


Od początku i w czasie całej wojny, typowy żołnierz po przybyciu do obozu czuł się tak wolny, jak ptak i żył jak ten jeden. Nieliczni zadawali sobie trud korzystania z latryn ze szczelinami (i ci zwykle zapomnieli przysypywania kału ziemią), a większość z nich oddawała mocz pod namiot, a po zachodzie słońca na ulicy. Śmieci były wszędzie, szczury w obfitości, a martwe koty i psy pojawiały się w najdziwniejszych miejscach. Emanacje zapachowe z ubitego bydła i podrobów kuchennych wraz ze szkodliwymi wypływami z burzących się latryn wywoływały wrażenie węchowe, które trudno opisać. Jeśli chodzi o wodę, a rzadko było jej dość, często była tak błotnista i cuchnąca, że mężczyźni trzymali nosy, kiedy ją pili. W wielu przypadkach deszcze zmywały materiał kałowy bezpośrednio do zapasu wody z katastrofalnymi konsekwencjami. Jednak z czasem woda zaczęła być uważana za źródło chorób i podejmowano próby zabezpieczenia zdrowych jej dostaw. Lepiej wyposażeni posuwali się nawet do jej zagotowania, tj. brudnej wody, oczywiście wyraźnie zanieczyszczonej.


Nic dziwnego, że Amerykanie wiedzą jeszcze mniej o wojnie obcej, choć w niej Ameryka odgrywała główną rolę, ale Amerykanie byli na ogół daleko od obszarów największej nędzy, z wyjątkiem samego końca wojny.


Ci, którzy moralizują na temat stosów umarłych w Bergen-Belsen i Dachau, powinni pomyśleć o Andersonville, gdzie 7 712 ludzi zmarło w ciągu sześciu miesięcy z 19 453. Północne obozy również były okropne. "Średnia liczba" Konfederatów przetrzymywanych w więzieniach przez Północ to 40 815 osób, z których 18 784 zmarło. Tylko 252 Konfederatów przetrzymywanych w więzieniach Północnych zmarło z ran, podczas gdy 5965 zmarło na biegunkę i czerwonkę. W przypadku wojny meksykańskiej (1846-48) 1 549 zostało zabitych lub zmarło z ran; 10 951 zmarło z powodu choroby. Podczas wojny krymskiej (1854-56) 12 604 mężczyzn w armii francuskiej zmarło z powodu ran, a 59 815 zmarło z powodu choroby. 4 602 Anglików zmarło z powodu ran, 17 225 zmarło z powodu choroby. Dla kontrastu, chociaż 35 671 Rosjan zmarło z powodu ran, tylko 37 454 zmarło z powodu choroby. 


Biegunka i czerwonka oraz dur brzuszny rozprzestrzeniają się przez skażoną wodę. Rewizjonistyczni historycy na ogół nie byli świadomi znaczenia zanieczyszczenia wody z wyjątkiem duru brzusznego. W rzeczywistości wszystkie te trzy choroby są niezwykle niebezpieczne, zwłaszcza w czasach wojny, kiedy duża liczba ludzi często mieszka w obozach z prymitywnymi urządzeniami sanitarnymi i zaopatrzeniem w wodę. W czasie pokoju można sobie pozwolić na luksus pochówku w zapieczętowanych trumnach, a może nawet na rodzaj wodoszczelnych "workach na ciała", które były używane w wojnie w Wietnamie. Jednak w czasie II wojny światowej był to luksus, na który Niemcy nie mogli sobie pozwolić z reguły, nawet dla własnego narodu. Jako środek zapobiegawczy kremacja zmarłych była całkowicie odpowiednia dla ochrony przed wszystkimi trzema śmiertelnymi chorobami.
Ponadto, w Birkenau w którym, na przykład, zastosowano zaawansowane środki oczyszczania wody, nadal można zobaczyć dziewięć dużych zbiorników do uzdatniania wody w promieniu 200 metrów od Krema 2 i 3. Ratujący życie cel tych zbiorników jest celowo przeinaczany przez władze Muzeum Auschwitz. Dzisiaj na tabliczkach można przeczytać stwierdzające, że te urządzenia były "przeznaczone do wytwarzania gazu napędowego z ludzkich odchodów". 


Tyfus
W czasie wojny secesyjnej najwyraźniej nie był wielkim problemem, jaki miał miejsce w historii Europy. Aby zorientować się w historycznym znaczeniu tyfusu, należy przeczytać  "Epidemics Resulting from Wars" Prinzing'a, niektóre francuskie lub niemieckie dzieła ubiegłego wieku dotyczące rosyjskiej kampanii Napoleona.
Jedna relacja ma szczególne znaczenie dla tej analizy.  Dr Wilhelm Pfannenstiel, który towarzyszył Kurtowi Gersteinowi w Bełżcu i Treblince w sierpniu 1942 r. (Pfannenstiel był dyrektorem Instytutu Higieny na Uniwersytecie Marburg an der Lahn i majorem (Obersturmbannführer) w SS.) zgodnie z "Oświadczeniem Kurta Gersteina", wygłosił przemówienie w Treblince, w którym powiedział, że personel wykonał "wielki obowiązek, obowiązek tak potrzebny i konieczny" i " Patrząc na ciała tych Żydów, rozumie się wielkość waszej dobrej roboty! "


To, że Pfannenstiel wygłosił przemówienie, chwaląc kadrę w Treblince, nie jest wcale zaskakujące. Jednak znaczenie i treść jego przemówienia w Treblince były prawdopodobnie dość podobne do przemówienia, które wygłosił zaledwie półtora roku później w Bremie 10 stycznia 1944 r., z którego pochodzi ten fragment.
Relacje, które mamy o rozprzestrzenianiu się zarazy w wyniku wojen napoleońskich, są szokujące:


Ze względu na masowe przemieszczanie się oddziałów przez Niemcy, ze względu na kwaterowanie żołnierzy w domach ludności cywilnej i ze względu na gospodarcze konsekwencje blokady kontynentalnej, podłoże po roku 1800 było szczególnie dobrze przygotowane do rozprzestrzeniania się epidemii. Rosyjskie masy wojsk przyniosły do wschodnich Niemiec to, co w tamtych czasach nazywane było Wojną - dur brzuszny - który wtedy obejmował paratyfus, czerwonkę i podobne choroby, ale przede wszystkim tyfus. Francuzi skazili nie tylko zachodnie Niemcy, ale całą Europę Zachodnią, w tym Hiszpanię "durami wojennymi". Nawet w Szwecji doszło do strasznych epidemii. Jedynie Anglia pozostała nietknięta epidemiami z powodu swojego położenia jako wyspy.
Katastrofa, która spadła na armię Napoleona, która początkowo liczyła 500 000 ludzi, została całkowicie przypieczętowana przez zarazy. Podczas początkowego postępu, w jednej bitwie, następnie cztery piąte mężczyzn stało się ofiarami chorób. W Moskwie, która była bogata w prowiant, żołnierze odzyskali równowagę. Jednak potem, po spaleniu Moskwy, gdy 80 000 żołnierzy armii francuskiej musiało powracać zatłoczonymi drogami, zostali niemal całkowicie zgładzeni przez dyzenterię, dur brzuszny i tyfus. W Smoleńsku liczba żołnierzy, którzy musieli pozostać w tyle po tyfusie i czerwonce, wzrosła do 15 000. W Wilnie z 30 000 schwytanych żołnierzy francuskich, 25 000 uległo chorobie. Spośród ludności cywilnej w Wilnie w tym czasie odnotowano 55 000 ofiar śmiertelnych w ciągu pół roku.


Węgierska instalacja do fumigacji wykorzystana do masowych mordów?
Jak więc to możliwe, że wiedza o funkcjonowaniu tych znakomicie zaprojektowanych komór gazowych, które wykorzystywały Zyklon-B do rutynowej fumigacji całych pociągów, mogła być nieznana tym samym nazistom, którzy rzekomo eksterminowali Żydów? Co więcej, skoro istnienie i lokalizacja odwszawiających tuneli kolejowych musiała być znana tym  mordercom, to dlaczego mieliby kłopotać się, czy używać czegoś innego do masowej eksterminacji? Fakt, że ani komora gazowa w Budapeszcie, ani żaden inny kolejowy tunel do odwszawiania, ani na Węgrzech, ani gdzie indziej, nie był kiedykolwiek opisany w żadnej z "naukowych prac" o Holokauście, pokazuje jedynie, jak bardzo wypaczona jest historia Holocaustu. Z pewnością esesmani zrozumieliby logikę wykorzystania komory gazowej w Budapeszcie do eksterminacji węgierskich Żydów, gdyby eksterminacja była ich intencją, zamiast transportować tych samych Żydów do Auschwitz w połowie 1944 roku, gdy Niemcy desperacko próbowały przemieszczać wojsko i materiały do obszaru inwazji w Normandii, z pewnością skorzystaliby z komory gazowej w Budapeszcie, zamiast próbować użyć "komór gazowych", które były niczym więcej jak zwykłymi piwnicami z małymi otworami w sufitach, przez które podobno wyrzucano granulki Zyklonu-B na głowy zamierzonych ofiar.
Twierdzenia te są absurdalne wystarczająco z przyczyn technicznych, ale są one też absurdalne ze względu na znakomitą technologię, którą mogli łatwo zastosować, by skutecznie wykonać ten straszliwy czyn. Z pewnością Adolf Eichmann i przynajmniej niektórzy z jego otoczenia, którzy znają się na transporcie i rozkładzie kolejowym, wiedzieliby, że ostateczne rozwiązanie problemu żydowskiego było w dużej mierze problemem transportu, nawet na podstawie tego, co "naukowcy" od Holocaustu sami piszą.


Czy ktokolwiek wierzy, że hitlerowscy mordercy wysłali 400 000 Żydów węgierskich z kolejowej komory gazowej, która była jedną z najbardziej zaawansowanych dużych komór gazowych na całym świecie, zaprojektowaną specjalnie dla Zyklonu-B, by, zamiast tego zabić ich w piwnicznych pomieszczeniach, zaprojektowanych jako kostnice do przechowywania zwłok w niskich temperaturach, ale następnie rzekomo upozorowanych jako prysznice?



Rysunek 1: po prawej: Instalacja do fumigacji kolejowej Cyklonem-B w Budapeszcie (pusta przy otwartych drzwiach) Po lewej: Widok wnętrza komory z trzema otworami w kanale zasilającym (na suficie) i rurą powrotną (na podłodze) - z tyłu ściany potężna dmuchawa do mieszania i odpowietrzania.


Obiekt, który został zawnioskowany przez węgierskie Koleje Państwowe i zbudowany we współpracy z niemiecką firmą Pest Control, GmbH [DEGESCH], Frankfurt nad Menem, jest wyjątkowy, ponieważ po raz pierwszy komora do fumigacji na szeroką skalę została stworzona i przetestowana w systemie krążeniowym gazów. Wiadomo, że system krążeniowy (Kreislaufführung) do mieszania powietrza i gazu ma wiele zalet: z jednej strony, gaz wydziela się [jest uwalniany z granulek w puszkach Cyklonu-B] łatwiej i z drugiej strony gaz jest rozprowadzany szybciej. [1] Nie musimy szczegółowo badać budowy takich instalacji - wystarczy wskazać, że: urządzenie wytwarzające gaz w cyrkulacji (Kreislaufvergnsungsapparaturen) pozwala na łatwe i bezpieczne obchodzenie się nawet z najbardziej trującymi substancjami; ponadto, dzięki powtarzanej wymianie całej mieszaniny gaz-powietrze podczas pierwszej godziny odkażania, stężenie mieszaniny gaz-powietrze jest idealnie rozprowadzone tak, aby zminimalizować straty [cyjanku] spowodowane adsorpcją; i wreszcie, ze względu na specjalny projekt takich komór, można je odpowietrzyć przy zamkniętych drzwiach. W ten sposób zasada krążenia (Kreislaufprinzip) obejmują ulepszenia techniczne, które zwiększają prawdopodobieństwo powodzenia procedury odymiania przy jednoczesnym znacznym zmniejszeniu zagrożeń bezpieczeństwa. Te zalety wyraźnie motywowały Węgierskie Koleje Państwowe do podjęcia pierwszej próby budowy takiego obiektu w Budapeszcie. Już po kilku miesiącach prawie nieprzerwanego korzystania z komory, elegancja i bezpieczeństwo tego obiektu zostały wyraźnie uznane.

Na podstawie //www.ihr.org/jhr/v08/v08p433_Berg.html
 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930