Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
13 postów 1216 komentarzy

Rzeczywiste przyczyny wybuchu II wojny światowej.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Poddałem Francję żeby uchronić Naród przed "polonizacją"" – Philippe Pétain, marszałek Francji.

 Michalkiewicz w 10:30 min www.youtube.com/watch

Chociaż dziś niełatwo to sobie wyobrazić, stosunki polsko-niemieckie za czasów III Rzeszy (do jesieni 1938 r.) były wyraźnie lepsze niż w okresie Republiki Weimarskiej (1919-1933). Dojście do władzy  Adolfa Hitlera zostało przywitane w Polsce z neutralnym optymizmem. Szybko zresztą przerodził się on w uczucia cieplejsze. Widomym tego dowodem była podpisana w styczniu 1934 r. deklaracja o niestosowaniu przemocy w stosunkach wzajemnych. Rozpoczęła ona okres dyplomatycznego odprężenia pomiędzy Warszawą a Berlinem. Jeden z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego, Kazimierz Świtalski, odnotowywał to w swoim „Diariuszu”:Hitler poszedł tu [w sprawie porozumienia z Polską] odważnie przeciw Prusakom, począł enuncjować uznanie dla Polski jako państwa. Komendant mniej sobie ceni akty podpisane, a więcej to, że przez stanowisko Hitlera zmienia się psychologia narodu niemieckiego w stosunku do Polski. Dlatego nawet wtedy, gdyby do władzy przyszli Prusacy, a co byłoby dla nas najgorsze, to ta zmiana psychologiczna w narodzie niemieckim będzie dla nich przeszkodą w nawróceniu do starej antypolskiej polityki. Komendant w tym miejscu wyraził uznanie dla Niemców, że umieją iść rozsądnie etapami. Słowa te miały paść z ust Piłsudskiego podczas narady w Belwederze 7 marca 1934 r. Przebija z nich przekonanie, że polityka prowadzona przez „Prusaków”, a więc niemieckich polityków konserwatywnych, reprezentujących mentalność swoistego „junkierskiego imperializmu”, należy już w Berlinie do przeszłości.[*]

W przemówieniu w dniu 18 grudnia 1936 roku polski minister spraw zagranicznych, Józef Beck, oświadczył przed Komisją Finansów polskiego sejmu, że „wprawdzie w relacjach o Niemcach w głosach prasy i opinii publicznej daje się zauważyć pewną nerwowość”, ale jednak „nic nie może zmienić w jego głębokim przekonaniu, że tak wielka i odważna decyzja do przyjacielskiego uregulowania stosunków między Polską a Rzeszą Niemiecką jest zarówno w interesie Polski, jak i interesie całej kontynentalnej Europy i nadal zachowuje swą wartość”.

Od końca I wojny światowej aż do przejęcia władzy przez Hitlera wszystkie niemieckie rządy prowadziły rewizjonistyczną politykę w celu odzyskania utraconych terytoriów na rzecz Polski. To dlatego Stresemann w  Locarno odmówił uznania granicy niemiecko-polskiej. W tym czasie Niemcy prowadziły też wojnę gospodarczą z Polską obliczoną na jej osłabienie.  Hitler, ponieważ odmawiał poparcia żądań restytucji byłych terytoriów zaanektowanych ­przez Polskę, był oskarżany przez niemiecką Socjaldemokrację o zdradę stanu (Landesverrat). ­11 kwietnia 1932 roku pruski premier Otto Braun oskarżył Hitlera, że ten nie zadeklarował poparcia obrony niemieckiej granicy z Polską. Sprawa zakończyła się w sądzie. Hitler odwrócił politykę w stosunku do Polski inicjując odprężenie. Jego polityka była wtedy bardzo niepopularna w pruskiej starej gwardii.

W dniu 16 lutego 1937 roku Hitler licząc na poprawienie sytuacji politycznej wystąpił wobec Warszawy z dalszymi przyjacielskimi gestami i powiadomił o tym stronę polska przez Göringa. W rozmowie z wojskowym następcą Piłsudskiego, marszałkiem Rydzem-Śmigłym, prezydent Reichstagu, zwierzchnik sił powietrznych, ówczesny drugi mąż stanu po Hitlerze, zapewniał – o „mocnym postanowieniu wodza kontynuowania polityki zbliżania z Polską, rozwianie pewnych resentymentów i nieporozumień między Polakami i Niemcami”.

Francuski ambasador w Berlinie Francois-Poncet informował: „Pułkownik Beck jest na przyjacielskiej stopie z Göringiem i ten, co roku korzysta z zaproszenia na łowy w polskich lasach. W czasie tych przyjacielskich spotkań rozmawiano oczywiście również na temat Gdańska i polskiego korytarza, a więc o problemach, które pewnego dnia muszą znaleźć rozwiązanie w interesie dobrych relacji między obu krajami. Pułkownik Beck dał do zrozumienia, że Polska się nie sprzeciwi zwrotowi Rzeszy Gdańska, jeśli zachowa prerogatywy gospodarcze. Polska zgodzi się też na eksterytorialną autostradę i linię kolejową między Prusami Wschodnimi i Zachodnimi."

Hermann Göring odwiedził Polskę ponownie, nieoficjalnie, w dniach 22-25 lutego 1938 r., aby wziąć udział w polowaniu z udziałem prezydenta Mościckiego w Białowieży. Po czym został przyjęty przez Mościckiego i ministra Spraw Zagranicznych Becka. W czasie spotkania Göring zaproponował przedłużenie paktu o nieagresji z roku 1934.

Dopiero 16 września 1938 r., tzn. siedem miesięcy później, ambasador polski w Niemczech, Jan Józef Lipski, podczas rozmowy z Göringiem w Berlinie, nawiązał do tej propozycji i zaproponował, aby rozmawiano również o gwarancji granicy między Polską i Niemcami jak też o zmniejszeniu napięć w Gdańsku, które powstały dzięki gospodarczym interesom Polski w Gdańsku. Rząd Rzeszy zwrócił się do rządu polskiego z prośbą, aby pertraktować w sprawie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez korytarz między Rzeszą a Prusami Wschodnimi, jak również nad statusem Gdańska.

Wolne Miasto Gdańsk (Die Freie Stadt Danzig, Free City of Danzig) – miasto i związany z nim obszar - istniały jako samodzielne, wolne państwo pod egidą Ligi Narodów od roku 1920 do 1939 roku. Ten wyjątkowy status został narzucony Gdańskowi przez Ligę wbrew woli ludności. Gdańsk stał się zupełnie niezależnym państwem. Polskiemu rządowi powierzono w Traktacie Wersalskim prowadzenie spraw zagranicznych i opiekę nad obywatelami Gdańska za granicą oraz sprawy celne. Podczas międzynarodowych konferencji Gdańsk występował jako samodzielne państwo i zawierał międzynarodowe porozumienia.

W rozmowach w dniach 20 i 24 września 1938 r. ambasador Lipski zapytał Ribbentropa, czy Niemcy byliby przeciwni temu, aby Polska skorzystała z kryzysu sudeckiego dla swoich celów, ponieważ chciałaby cieszyńską część (Zaolzie) anektować dla Polski. Hitler nie sprzeciwił się, ponieważ miał nadzieję, że dzięki temu łatwiej będzie rozmawiać z Polską na temat Gdańska. Pierwsza rozmowa rozpoczęła się 24 października 1938, kolejne miały miejsce 19 listopada 1938, 5 stycznia 1939, 25-26 stycznia, 21 marca, 26 marca, 28 marca i 28 kwietnia 1939 roku.

Minister Spraw Zagranicznych Ribbentrop spotkał 24 października 1938w Berchtesgaden polskiego ambasadora Lipskiego, który podczas rozmowy jako pierwszy przedstawił swoje życzenia: „Pan Lipski wyjaśnił przyczynę tych odwiedzin: Polska jest zainteresowana stabilizacją przestrzeni dunajskiej. Rusi Zakarpackiej, ze swym nieporządkiem stanowi zarzewie dla wszystkich możliwych do pomyślenia prądów, prawdziwe centrum komunizmu. Ma łącznie 650 000 mieszkańców, z tego około 250 000 Węgrów i Żydów i 400 000 Ukraińców. Z powodu tego siedliska niepokojów Polska miała już kilka ostrych wymian not z Pragą. Beck przekazał mu, iż chciałby, aby z tego kryzysu wynikło coś rozsądnego. Wspólna granica Polski z Węgrami jest życzeniem Polski. Poza tym taka wspólna granica polsko-węgierska miałaby dużą wartość jako tarcza przeciw wschodowi...Polska polityka powinna skłonić rząd węgierski w sprawie słowackiej do umiaru, a w karpacko - ukraińskiej do natarcia (ataku)”.

Koniec 1938 r. Wypowiedź szefa Sztabu Głównego Wacława Stachiewicza (zacytowane in extenso, wg relacji ppłk. Banacha): Trzeba wziąć pod uwagę mentalność Hitlera i jego charakter południowego Niemca (Austriaka), całkowicie różny od mentalności Prusaka. Są wszelkie dane na to, aby wierzyć, że Hitler szczerze pragnie ułożenia się stosunków polsko-niemieckich, zresztą w myśl głoszonego wyznania wiary narodowego socjalizmu o czystości rasy, braku zamiarów wchłonięcia obcych narodów itp. Jest rzeczą wielce prawdopodobną, że akcję przeciw polską prowadzą bez wiedzy Hitlera dawni junkrzy pruscy i wysoka biurokracja, nie umiejąca się oderwać od hakatystycznyeh metod postępowania dawnych rządów cesarskich. Stąd wniosek, że i z naszej strony powinniśmy przychodzić do porządku nad pewnymi wyskokami niemieckimi i przestać sądzić te sprawy na sposób artykułów IKC.[*]

1939

4 marca Wojsko Polskie rozpoczyna prace nad planem operacyjnym „Zachód” na wypadek wojny z Niemcami. Szkic planu przedstawiono Generalnemu Inspektorowi do zatwierdzenia 22 marca. "Istotne miejsce w tym planie zajmowało założenie o pomocy zachodnich sojuszników"(sic!). (23 - 26 marca nastąpi częściowa mobilizacja polskiej armii)

14 marca rozpada się Czecho-Słowacja. Słowacki parlament proklamuje niepodległość. Wojska węgierskie wchodzą do Zakarpacia. Prezydent Emil Hacha prosi Hitlera o spotkanie.

15 marca Hacha podpisuje zgodę na ustanowienie Protektoratu Czech i Moraw. Niemcy wyrażają zgodę na ochronę słowackiej niepodległości. Anglia akceptuje nową sytuację, uważając, że jej gwarancje dla Czecho-Słowacji stały się nieważne wskutek wewnętrznego rozpadu państwa.

17 marca wybucha afera zwana od nazwiska autora "Tilea affair". Virgil Tilea, rumuński ambasador w Londynie, informuje  ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Halifaxa, że jego krajowi grozi natychmiastowa inwazja niemiecka i prosi o pomoc. Sprawa ta odbija się szerokim echem na całym świecie. "Hitler chce napaść na kolejny kraj"- krzyczy prasa.  Była to prawdopodobnie brytyjska prowokacja. Ogromnie wpłynęła na zmianę postawy Brytyjczyków i jednocześnie usprawiedliwiła zwrot o 180 stopni w polityce zagranicznej Wielkiej Brytanii wobec Niemiec, z polityki ustępstw "appeasementu" na politykę konfrontacji. Tilei później przyznano Order Imperium Brytyjskiego. Tego samego dnia Chamberlain wygłasza słynne przemówienie, w którym "kaja się" za dotychczasową współpracę z Hitlerem i jednocześnie kończy z polityką ustępstw wobec niego.  

18 marca Brytyjczycy próbują stworzyć wschodni front przeciwko Niemcom, proponując układ Sowietom, Polsce i Rumunii.

20 marca przemawia Halifax i oskarża Niemcy, nawiązując do "Tilea affair" oraz zapowiada wejście w sojusze przeciwko Niemcom.

21 marca Ribbentrop stawia rzekomo ultimatum J. Lipskiemu [*] w sprawie Korytarza i Gdańska, ale nie jest to zgodne z prawdą. Tego samego dnia Brytyjczycy proponują Polsce układ, pod warunkiem, że zrezygnuje z oferty Niemców. Rozmowy na razie są poufne. Przez dwa dni trwają intensywne konsultacje na najwyższych szczeblach. Polska wyraża zgodę, którą manifestuje mobilizacją 23 marca.

23 - 26 marca trwa częściowa mobilizacja polskiej armii. Mobilizacja jest jawna. Akredytowani w Warszawie zagraniczni doradcy wojskowi uważają za możliwe natychmiastowe wkroczenie polskich wojsk do Niemiec(!), co oczywiście odbija się głośnym echem w świecie. Niemcy nie reagują. "25 marca Canaris telefonuje do Auswartiges Amt (MSZ) informując, że nastąpiła koncentracja oddziałów polskich w Gdyni, oraz że przemieszczono oddziały z południa Korytarza w pobliże granicy Gdańska. W innych okręgach brak istotnych ruchów wojsk. Keitel nie wierzy w agresywne intencje Polski".  

26 marca Polska ostatecznie odrzuca ofertę Niemiec w sprawie Korytarza i Gdańska. Ambasador Lipski wręcza Ribbentropowi stosowne memorandum rządu polskiego. Zawiera ono odmowę przyjęcia żądań Niemiec w sprawie Gdańska i komunikacji eksterytorialnej. Nieco później Beck rozmawia w Warszawie z Moltkem, któremu oświadcza, że jakakolwiek zmiana statusu Gdańska inspirowana przez Niemcy stanowić będzie dla Polski casus belli.

31 marca, na tak dobrze przygotowanym propagandowym gruncie, Wielka Brytania jednostronnie udziela gwarancji Polsce, a w kwietniu Rumunii. Ta jednak gwarancje brytyjskie odrzuca.
W tajnym raporcie z końca marca 1939 ambasador Polski w Paryżu Juliusz Łukasiewicz pisze do polskiego MSZ:

"Beztroska propozycja Wielkiej Brytanii, niepewna w formie i bez znaczenia w treści, powoduje, że Polska musi się opowiedzieć po jednej ze stron, narażając na niebezpieczeństwo jej relacje z Niemcami albo powodując fiasko jej negocjacji z Londynem. W pierwszym przypadku Hitler może widzieć siebie zobligowanym do użycia siły, gdzie odpowiedzią naszą będzie tylko siła. To będzie prowadziło do generalnego konfliktu europejskiego, gdzie pierwszym etapem będzie Polska, która będzie musiała wytrzymać presję całej niemieckiej potęgi. W takim stanie rzeczy, utrzymywanie, że to Polska jest odpowiedzialna za wojnę czy też pokój, jest żenującą dziecinadą albo czynem karygodnym." "Po doświadczeniach ostatnich lat dwudziestu, w ciągu których, ani Anglia, ani Francja nie tylko nie dotrzymały ani jednego z zobowiązań międzynarodowych, ale nie potrafiły bronić w sposób właściwy swoich interesów, jest rzeczą absolutnie niemożliwą, aby którekolwiek z państw Środkowej lub Wschodniej Europy, jak również po stronie przeciwnej - Berlin i Rzym, potraktowały poważnie jakąkolwiek propozycję angielską".

http://kotlet.szkolanawigatorow.pl/1939-scisle-tajne-raporty-ministerstwa-spraw-zagranicznychI

6 kwietnia minister spraw zagranicznych Józef Beck podpisuje w Londynie dwustronne porozumienie polsko-brytyjskie o gwarancjach wzajemnej pomocy wojskowej na wypadek agresji niemieckiej. W tydzień później do tych gwarancji przyłącza się Francja.

Porozumienie polsko-brytyjskie z 6 kwietnia 1939 - fragmenty.

Istotę porozumienia stanowi paragraf 2, gdzie wyszczególniono zobowiązania każdej ze stron. Paragraf 3 czynił te zobowiązania obowiązującymi nawet przed formalnym podpisaniem polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego z dnia 25 sierpnia1939 [*].

Paragraf 2 stanowi, że Wielka Brytania przyjdzie z pomocą Polsce w następujących  okolicznościach:
1. Jeżeli Niemcy zaatakują Polskę.
2. Jeżeli Niemcy podejmą inną akcję, która zagrozi polskiej niepodległości i którą polski rząd będzie poczytywał za żywotną, żeby przeciwstawić się z użyciem sił zbrojnych.
Ta druga okoliczność nie wymagała inwazji niemieckiej. Mogła to być każda akcja podjęta przez Niemców uzbrojonych bądź nie, z użyciem przez nich siły bądź nie, którą polski rząd będzie uważał za zagrożenie dla niepodległości. Wymogiem było użycie przez Polskę sił zbrojnych w celu przeciwstawienia się tym niemieckim działaniom. Był to swoisty "czek in blanco".

Wejście w alians z Wielką Brytanią musiało prowadzić nieuchronnie do wrogości ze strony Niemiec, jak i Sowietów (Pakt Ribbentrop-Mołotow). Nie dawało to nam żadnej militarnej przewagi.  

11 kwietnia bezpośrednio po polsko-brytyjskiej umowie z 6 kwietnia 1939 przewidującej wzajemne gwarancje pomocy wojskowej, Hitler wydaje dyrektywę do opracowania planu strategicznego o kryptonimie Fall Weiss (z niem. Wariant Biały) na wypadek wojny z Polską.

"Obecna postawa Polski wymaga ponad wszystko rozpoczęcia wojskowych przygotowań do planu "Zabezpieczenie granicy wschodniej" i usunięcia, jeśli będzie to konieczne, każdego zagrożenia z tej strony na zawsze."­­­ "Niemieckie relacje z Polską będą kontynuowane na zasadach unikania jakichkolwiek niepokojów. Jeśli jednak Polska zmieni swoją politykę wobec Niemiec, może być konieczne ostateczne rozstrzygnięcie siłowe, pomimo traktatu z Polską."

28 kwietnia Hitler przemawia w Reichstagu uznaje umowy Polski z Wielką Brytanią i Francją za pogwałcenie polsko-niemieckiej deklaracji o nieagresji i za jej "anulowanie przez Polskę" (to samo według kanclerza dotyczyć miało brytyjsko-niemieckiego Traktatu o ograniczeniu zbrojeń na morzu z 18 czerwca 1935 "zerwanego z winy Wielkiej Brytanii"), co zostało przyjęte jako jednostronne zerwanie tego porozumienia przez III Rzeszę.

Fragment przemówienia Hitlera z 28 kwietnia:

"Nie można więc rozwiązywać tych zagadnień według jakichkolwiek starych schematów. Uważam za konieczne pójść tu nowymi drogami. Bowiem droga Polski do morza i odwrotnie niemiecka droga przez ten korytarz nie mają żadnego w ogóle znaczenia wojskowego. Ich znaczenie jest wyłącznie psychologiczne i gospodarcze. Przypisywanie takiej ścieżce znaczenia wojskowego byłoby z punktu widzenia militarnego naiwnością zupełnie wyjątkową. W związku z powyższym wniosłem do polskiego rządu następujące propozycje:

1. Gdańsk powraca jako Wolne Państwo w struktury Rzeszy Niemieckiej.
2. Niemcy, otrzymają drogę przez Korytarz i linię kolejową o tym samym eksterytorialnym statusie, co sam Korytarz ma dla Polski.
W zamian Niemcy są przygotowane do:
1. Uznania wszystkich polskich praw gospodarczych w Gdańsku.
2. Zagwarantowania Polsce portu w Gdańsku o dowolnej wielkości, dającej jej całkowicie wolny dostęp do morza.
3. Zaakceptowania obecnych granic między Niemcami a Polską i uznać je za ostateczne.
4. Zawarcia z Polską dwudziestopięcioletniego traktatu o nieagresji.
5. Ustanowienia gwarancji niezależności państwa słowackiego przez Niemcy, oraz Polskę i Węgry łącznie, co oznacza w praktyce zrzeczenie się wyłącznej hegemonii niemieckiej na tym terytorium."

28 kwietnia w ZSRR, po wypowiedzeniu przez Hitlera polsko-niemieckiej deklaracji o nieagresji i niemiecko-brytyjskiego układu morskiego, zdymisjonowany zostaje Litwinow. Z ambasady w Berlinie odwołany zostaje ambasador Mieriekałow. Posunięcia te wskazują, że Sowieci zaczynają przygotowywać grunt pod porozumienie z Niemcami. Na początku maja Niemcy rozpoczynają zabiegi w Moskwie o nawiązanie współpracy gospodarczej. Krótko po tym, Mołotow zapowiada wznowienie rokowań handlowych z Berlinem.

5 maja minister spraw zagranicznych RP Józef Beck wygłasza w sejmie przemówienie, w którym odrzuca żądania Niemiec dotyczące włączenia Gdańska do III Rzeszy.

Zakończył deklaracją: „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”.

6 maja, dzień po słynnym przemówieniu Józefa Becka głos zabrał gen. Bodenschatz, bliski współpracownik Hermana Goeringa: „Polacy czują się pewni siebie, bo liczą na poparcie Francji i Anglii i na pomoc materiałową Rosji, ale mylą się. (…) Były już trzy rozbiory Polski, zobaczycie czwarty!”. W książce Edwina Ericha Dwingera z 1966 r. "Zwölf Gespräche" ("12 rozmów"), znajduje się relacja z rozmowy, jaką Dwinger już po ataku uprzedzającym Niemiec na ZSRR w 1941 roku przeprowadził z ambasadorem Rzeszy w Moskwie, Friedrichem Wernerem von der Schulenburgiem, (wrogiem Hitlera-ściętym w '44), ale alfą i omegą przygotowań do podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Schulenburg indagowany przez Dwingera o ukryte niemieckie intencje związane z paktem RM, odparł: "Wielka nasza korzyść z tego układu polegała wyłącznie na możliwości wykorzystania go jako środka nacisku na Polskę i uzyskania od niej gotowości do rokowań". Dalej Schulenburg mówi: "Dzisiaj nie ulega już dla mnie najmniejszej wątpliwości, że Polska spełniłaby nasze uzasadnione życzenia,...gdybyśmy wówczas uzmysłowili Polakom niebezpieczeństwo nowego rozbioru Polski".

Z raportu francuskiego ambasadora w Berlinie, Roberta Coulondre do francuskiego ministra spraw zagranicznych  Bonneta z dnia 7 maja 1939, możemy się dowiedzieć, że Anglia i Francja zamieniły, z powodzeniem, Polskę we "wschodni bastion" przeciwko Niemieckiej ekspansji.

W korespondencji dyplomatycznej innych krajów możliwość porozumienia sowiecko-niemieckiego pojawia się stale od połowy maja '39. I tak np. w raportach z Londynu i Waszyngtonu, posłowie jugosławiańscy podkreślali, że dla Anglii najważniejszą kwestią staje się niedopuszczenie do porozumienia niemiecko-sowieckiego. 25 kwietnia poseł bułgarski w Rzymie otrzymał wiadomość o rozpoczęciu rozmów między Berlinem a Moskwą równolegle ze wznowieniem rozmów na linii Londyn-Paryż-Moskwa. Również politycy estońscy oceniali, że porozumienie sowiecko-niemieckie może okazać się bardziej prawdopodobne od sojuszu Moskwy z Zachodem. Podobnie politycy tureccy i jugosławiańscy skłaniali się ku opinii, że odejście Maksima Litwinowa i powołanie 4 maja Mołotowa na stanowisko komisarza spraw zagranicznych ZSRR może oznaczać usztytywnienie stanowiska sowieckiego w rokowaniach z Anglią i Francją.

Co wiedział polski wywiad?
Polski wywiad [*] oczywiście też musiał wiedzieć o rozmowach sowiecko-niemieckich, ale podobno kluczowe informacje o nich były blokowane przez płk Englichta – pierwszego zastępcę szefa Oddziału II. Człowiek ten oceniał meldunki polskich szpiegów i agentów komentując je na marginesach: „to niemożliwe”, „ta informacja wydaje się podejrzana”, „czy to nie jest autosugestia?” itp. Oficjalna ocena sytuacji przez Oddział II Sztabu Głównego była podobno taka jak zdanie pierwszego zastępcy szefa wywiadu. Obecnie przez wielu jest on uznawany za spiskującego z ZSRR. Drugim podejrzewanym o współpracę z Sowietami był bliski współpracownik ministra Becka, Tadeusz Kobylański. Był on oficerem  II Oddziału Sztabu Głównego. Od 1 grudnia 1935 roku do 17 września 1939 roku był wicedyrektorem Departamentu Polityczno-Ekonomicznego MSZ i naczelnikiem Wydziału Wschodniego (P.III). Według Pawła Piotra Wieczorkiewicza [na podstawie rosyjskich źródeł!], był co najmniej do roku 1937 płatnym agentem sowieckiego Razwiedupru, zwerbowanym osobiście przez Artura Artuzowa. Według profesora Wieczorkiewicza, Kobylański wprowadzał rząd polski w błąd co do intencji sowieckich, w szczególności co do radzieckiego ewentualnego ataku na Polskę. W wyniku działań agenta, minister Beck nie wierzył, że RP mogłaby walczyć na dwóch frontach. Kobylański po agresji ZSRR na Polskę wraz z centralą MSZ przekroczył granicę polsko-rumuńską, potem wyjechał do Francji. Po klęsce Francji wyjechał do Lizbony, a następnie do Brazylii, gdzie przebywał do końca życia. Płk Englicht po upadku kampanii wrześniowej przedostał się przez Rumunię do Wielkiej Brytanii, gdzie w 1942 został powołany na komendanta Centrum Wyszkolenia Piechoty. W 1944 został szefem Centrum Wyższych Studiów Wojskowych, a od marca 1945 Wyższej Szkoły Wojennej. Od 1945 był redaktorem i stałym współpracownikiem ukazującym się w Londynie polskim czasopismem wojskowym Bellona, gdzie publikowano jego felietony. Osobliwa kariera jak na kogoś, kto tak się skompromitował. Nasi szpiedzy informowali ze wschodu, że w Leningradzie z niemieckich statków jest rozładowywany sprzęt i materiały wojenne. W prasie trockistowskiej ukazywały się artykuły oskarżające Stalina o „zdradę rewolucji i porozumienie się z Hitlerem”. O tym wszystkim wiedział polski wywiad. Równie złe wiadomości napływały z Berlina o tym, że Niemcy próbują porozumieć się z Sowietami. Pod koniec lipca polska placówka wywiadowcza w Kopenhadze „Reggio II” informowała: „nie jest wykluczone, że Niemcy zaproponują, albo już zaproponowali Sowietom rozbiór Polski”. Meldunek pochodził od wiarygodnego i pewnego agenta z Niemiec. Komentarz polskich oficerów wywiadu pod tą wiadomością jest symptomatyczny: „wiadomym jest, że Sowieci z Niemcami przeciwko Polsce nie paktują” (sic!) Do centrali w Warszawie napływały w tym czasie wiadomości od agentów i informatorów niemalże z całej Europy. Wszystkie wskazywały na jedno: Hitler i Stalin zamierzają porozumieć się ze szkodą dla Polski. Sygnałów takich, latem 1939 roku było bardzo dużo: od placówki „Tirana” w Berlinie, od „Lacomte” w Paryżu, od attache wojskowego w Berlinie, co potwierdzał nawet wywiad brytyjski, od konsuli generalnych w Lipsku i Królewcu. Przykładów można podać znacznie więcej.

5 sierpnia Zachód wysyła swoją delegację wojskową do ZSRR. Trzeba dodać, że wysłano ją wolnym (szybkością 13 węzłów) statkiem tak, że dopłynęła ona dopiero 11 sierpnia. Kompetencje wysłanników były różne, podobnie jak cele. Francja (gen. Joseph Doumerc) pragnęła zawrzeć z Sowietami umowę za wszelką cenę. Natomiast Anglia (admirał Reginald Drax) chciała jak najdłużej przeciągnąć rokowania pokojowe, aż do podpisania umowy politycznej. Brytyjczycy mieli istotną przewagę w tych negocjacjach. Halifax otrzymywał, przez cały okres sierpnia '39, meldunki o toczących się rozmowach pomiędzy Niemcami i Sowietami. Donosił Theo Kordt, niemiecki Charge d'Affaires w Londynie i jego brat Erich Kordt. Zajmowali oni kluczowe posady biurze Ribbentropa i należeli jednocześnie do tajnej grupy przeciwników Hitlera. Halifax wiedział, że Rosjanie rozważają poważnie pakt z Niemcami i że negocjacje z "Zachodem" mogą skończyć się porażką. To umożliwiło mu przygotowanie strategii mającej na celu wciągnięcie Francji do wojny przeciwko Niemcom. W tym czasie prezydent Roosevelt bezpośrednio interweniuje w negocjacje pomiędzy ZSRR i "Zachodem" i już 4 sierpnia 1939 roku Lawrence Steinhardt ambasador USA w Rosji w poufnym liście zapewnia Mołotowa, że interesy Stanów Zjednoczonych i ZSRR są tożsame w dążeniu do zniszczenia Niemiec i Włoch w wojnie europejskiej. Roosevelt nalegał żeby ZSRR zawarł pakt militarny z Anglią i Francją i zapewnił, że USA ostatecznie przyłączy się do tej koalicji. Roosevelt poinformował także sowieckiego ambasadora Konstantina Umanskiego, że USA mają nadzieję osiągnąć pozycję solidarności z ZSRR przeciwko Niemcom i Włochom. Sowieci, zadowoleni z tego faktu nie zamierzali ukrywać treści tego listu. Wiadomość o nim ukazała się w Voelkischer Beobachter, 11 sierpnia i w Ilustrowanym Kurierze w Krakowie 13 sierpnia.

12 sierpnia Niemcy otrzymują konkretny dowód, że Sowieci zdecydowali się na porozumienie. Rosyjski Charge d'Affaires Georgi Astachow poinformował niemieckie MSZ, że Stalin życzyłby sobie, żeby doszło do porozumienia odnośnie Polski oraz w relacjach politycznych między dwoma krajami. Astachow zasugerował żeby negocjacje odbywały się "stopniowo" i żeby Moskwa była miejscem końcowych rozmów. Negocjacje te nie oznaczały, że z pewnością dojdzie do zawarcia paktu, ale prawdopodobieństwo na sukces było duże, jeśli tylko Niemcy będą o to zabiegały. Ribbentrop, negocjując z Sowietami, podkreślał tradycyjną linię polityczną, której adwokatem był Bismarck. Uważał on, że ówczesne (ok. 1850 r.) różnice ideologiczne między Prusami i Francją nie muszą być przeszkodą w przyjaźni między narodami. Obecne zastosowanie tej linii było podyktowane interesem narodowym Niemiec, które zostały zagrożone sformowaniem wrogiej koalicji Zachodu i Polski.

12 sierpnia niemieckie MSZ otrzymało wiadomość o rozmowie pomiędzy Senatorem Hasbachem, reprezentantem mniejszości niemieckiej w Polsce i dyrektorem Departamentu Politycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Wacławem Żyborskim. Żyborski zaskoczył Hasbacha twierdząc, że widział oficjalną niemiecką mapę, która przedstawiała plan podziału Polski pomiędzy Niemcy i Rosję sowiecką, utrzymywał, że Niemcy planują  zaanektować Galicję i zezwalają Rosji na zajęcie większej części Kongresówki i Kresów. Żyborski twierdził także, że Rosjanie będą przesiedlali całą populację Polaków z tego rejonu na Syberię. Dla Hasbacha było oczywiste, że ten plan mógł posłużyć do złego traktowania mniejszości niemieckiej przez Polskę. Powiedział Żyborskiemu, że ten plan jest zbyt fantastyczny żeby był wiarygodny.

13 sierpnia Ciano (zięć Mussoliniego) spotka się z Hitlerem, który pokazuje mu dwa ostatnio otrzymane telegramy. Pierwszy był z Tokio z potwierdzeniem, że Japonia nie wejdzie w przymierze z Niemcami i Włochami. Drugi z Berlina potwierdzał fakt, że Rosja jest gotowa do dyskusji o istotnych politycznych kwestiach w tym o Polsce. 18 sierpnia Polska ponownie odrzuca brytyjską propozycję, żeby dać gwarancje Rumunii przed możliwym niemieckim atakiem. Polska utrzymywała, że ostateczne porozumienie [przymierze z dnia 25 sierpnia] powinno stwierdzać, że nie jest skierowane przeciwko niemieckim koalicjantom lub państwom z Niemcami skonfederowanymi. Brytyjczycy byli zadowoleni z takiej formy zapisu, ponieważ przymierze wymierzone bezpośrednio i tylko w Niemcy oznaczało, że Wielka Brytania nie jest zobligowana to ochrony Polski przed Rosją sowiecką(sic!).

19 sierpnia kapitan Beauffre, członek francuskiej misji w Moskwie, jedzie do Warszawy spotkać się z Marszałkiem Śmigłym i prosi, żeby wyraził on zgodę na przemarsz wojsk sowieckich przez Polskę. Marszałek nie zezwolił mu na długą argumentację mówiąc: "W Polsce każdy wie, że przemarsz Rosjan oznacza okupację kraju" następnie głośno dodał: "Z Niemcami ryzykujemy utratę naszej wolności, z Sowietami utratę naszej duszy". To stwierdzenie Marszałka było jednoznacznym przyznaniem, że Polska uważa Sowiety, a nie Niemcy za jej głównego wroga.

21 sierpnia ma miejsce ostatnie spotkanie delegacji brytyjsko-francuskiej z Rosjanami przed zawarciem paktu sowiecko-niemieckiego. Marszałek Woroszyłow na koniec pouczył Brytyjczyków i Francuzów, że Rosja ma takie samo prawo do operowania na terenie Polski i Rumunii jak Stany Zjednoczone i Anglia na terenie Francji. 22 sierpnia Weizsacker stwierdza optymistycznie, że Polska dozna szoku na wieść o zapowiedzi porozumienia sowiecko-niemieckiego, co może prowadzić do zmiany postawy Polaków. Jego prognozy nie opierały się jednak na faktach, a jedynie na pobożnych życzeniach.

23/24 sierpnia zostaje podpisany Pakt Ribbentrop - Mołotow.

Dotyczy on raczej rozgraniczenia wzajemnych interesów niż aktywnej współpracy pomiędzy państwami. Ten fakt jest ignorowany przez Zachód. Pakt o nieagresji zawierał tajny protokół, który uznawał sowiecką strefę interesów w Europie Wschodniej. Niemieckie uznanie było warunkowane wybuchem wojny pomiędzy Niemcami i Polską. Hitler i Ribbentrop jasno potwierdzili, że Niemcy nie będą zobligowani do uznania tych aspiracji Rosji, jeżeli dojdzie do dyplomatycznej ugody pomiędzy Polską i Niemcami. W Polsce, po ogłoszeniu wiadomości o sowiecko-niemieckim pakcie, następuje zintensyfikowanie antyniemieckiej kampanii propagandowej. 24 sierpnia, oficjalna "Gazeta Polska" stwierdziła, że pakt był chybionym blefem ponieważ nie wpłynął on na zupełnie na postawę Polaków, Francuzów czy Brytyjczyków. Konserwatywny "Czas" nazwał pakt "blefem", który został wystawiony jako "nowa komedia w Berlinie". "Ilustrowany Kuryer Codzienny" twierdził, że węgierscy przywódcy potępili dążenia Hitlera do kompromisu z bolszewickim zagrożeniem. W "New York Times", podobno polski dziennikarz zapewniał, że nowy pakt nie ma żadnej militarnej wartości dla Niemiec. "Kurier Warszawski" oznajmił triumfalnie, że to porozumienie to rozstrzygający dowód na słabość Niemiec i Sowietów. 24 sierpnia Komisarz Marian Chodacki przedkłada "złowieszczy" protest władzom Gdańska, odrzucając zaaprobowanie nominacji Alberta Forstera na naczelnika administracji Gdańska (30 sierpnia miał być zaprzysiężony) i zapowiada, że cała odpowiedzialność za środki podjęte przez polski rząd spadną na Senat Gdański. 

24 - 27 sierpnia trwa dyslokacja Korpusu Interwencyjnego[*], dużego polskiego zgrupowania w głąb Korytarza, prawdopodobnie kierującego się na Gdańsk. 1 września zostanie ono rozbite, co doprowadzi do klęski Armii "Pomorze" i załamania jej dowódcy. Francja próbowała wpłynąć na Becka, aby powstrzymał się od akcji militarnej w wypadku proklamowania przez Senat Gdański powrotu Wolnego Miasta do Rzeszy. Beck odrzucił te wskazówki i oświadczył, że Polska odpowie siłą na każdą próbę aneksji Gdańska.

24 sierpnia na specjalnej sesji Izby Gmin Chamberlain stwierdza, że sytuacja w Europie znacznie się pogorszyła. Ostrzegł członków parlamentu przed możliwością bliskiej wojny z Niemcami. Oświadczył, że w dniu 23 sierpnia tj. w dniu podpisania paktu sowiecko-niemieckiego zostały potwierdzone gwarancje dane Polsce. Dalej mówił: " W Berlinie, ogłoszenie (paktu) przyjęto z wyjątkowym cynizmem, jako wielkie dyplomatyczne zwycięstwo, które eliminuje jakiekolwiek niebezpieczeństwo wojny, ponieważ, ani my, ani Francja, nie będziemy mogli wypełnić naszych gwarancji danych Polsce. Poczuwamy się w obowiązku rozproszyć takie niebezpieczne iluzje". Chamberlain usprawiedliwiał się: "Nic co zrobiliśmy czy zaproponowaliśmy [Polsce] nie zagraża słusznym interesom Niemiec. To nie jest akt groźby przygotować się do pomocy przyjaciołom, żeby bronić ich przeciwko przemocy". To oświadczenie ignorowało fakt, że Wielka Brytania oferowała Polsce poddanie się Sowietom i nigdy nie zgodziła się bronić nas przeciwko Bolszewii. Pomijało także fakt, że Brytyjczycy uprawiali tzw. specjalne stosunki przyjaźni z Polską, traktując nas instrumentalnie jako pretekst do napaści na Niemcy. Chamberlain mógł, równie dobrze twierdzić, że brytyjski plan zniszczenia Niemiec nie zagrażał niemieckim interesom, bowiem prawowite interesy innych narodów w opinii Chamberlaina to tylko te, które cieszyły się specjalnym poparciem i aprobatą brytyjskiego rządu.

25 sierpnia zostaje zawarte Przymierze polsko-brytyjskie, zawiera ono również tajny protokół, który stanowi, że porozumienie będzie miało zastosowanie wyłącznie przeciwko Niemcom. Już rano, 25 sierpnia, można było przeczytać w "London Times" artykuł brytyjskiego korespondenta, który z Berlina donosił, że przyszła wojna niemiecko-polska spowoduje zabór dużego polskiego terytorium przez ZSRR. Pierwsze oficjalne ujawnienie, że rząd brytyjski nie był zobligowany do obrony Polski przeciwko Sowietom, zostało ogłoszone 19 grudnia 1939 roku przez Raba Butlera, więcej niż miesiąc po inwazji Sowietów na Polskę. W tym czasie Brytyjczycy prowadzili już w pełni "kampanię" przeciwko Niemcom, w rzekomej obronie integralności Polski. Należy także podkreślić, że podpisane, 6 kwietnia 1939 roku, dwustronne porozumienie polsko-brytyjskie o gwarancjach wzajemnej pomocy wojskowej na wypadek agresji niemieckiej, obowiązywało już od daty jego podpisania, a doktryna o "pośrednim zagrożeniu", została zapisana w obu ww. porozumieniach. Doktryna ta stanowiła dla Polski swoisty "czek in blanco" wystawiony przez Anglię na wypadek ogłoszenia przez Senat Gdańska miastem niemieckim. Związek Sowiecki również forsował doktrynę o "pośrednim zagrożeniu" żeby mieć "czek in blanco" do ataku na sąsiadujące kraje.

25 sierpnia1939 roku, po podpisaniu niemiecko-sowieckiego paktu, w celowo zaaranżowanym przez Niemców spotkaniu, Hermann Goering spotyka się z naszym ambasadorem Józefem Lipskim. Próbował wysondować, jak Polska przyjęła podpisanie przez Niemcy paktu z Sowietami. Był rozczarowany, słysząc, że Warszawa ledwie ten pakt zauważyła. Hitler nie przypuszczał, że najlepsi sojusznicy Polski zatają przed Warszawą treść osiągniętego w Moskwie porozumienia. W tym momencie Niemcy widzieli jeszcze szansę na nowe otwarcie z Polską. Goering przypomniał Lipskiemu, że najważniejszą przyczyną zerwania stosunków polsko-niemieckich było przyjęcie przez Polskę brytyjskich gwarancji, a nie odrzucenie niemieckiej oferty w sprawie Gdańska i Korytarza. Lipski, chociaż sam osobiście wierzył w szczere intencje Hitlera i był za porozumieniem z Niemcami [*], to musiał postąpić zgodnie z instrukcjami wydanymi przez Becka.

Tajny protokół?
Władze II RP przyjmując brytyjskie gwarancje, musiały być świadome, że będzie to prowadziło do zbliżenia sowiecko-niemieckiego. Niemcy zresztą z tym się nie kryli, a wręcz przeciwnie, ostentacyjnie próbowali nas straszyć, o czym świadczy chociażby wypowiedź gen. Bodenschatza z 6 maja: "Były już trzy rozbiory Polski; zobaczycie czwarty!”. Można przypuszczać, że nasi przywódcy mogli przewidywać taką możliwość skoro już 12 sierpnia dyrektor Departamentu Politycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Wacław Żyborski, zaskoczył senatora Hasbacha twierdząc, że widział oficjalną niemiecką mapę, która przedstawiała plan podziału Polski pomiędzy Niemcy i ZSRR. Przez cały sierpień Brytyjczycy otrzymywali tajne raporty od niemieckich szpiegów. Co warte podkreślenia, delegacja niemiecka składała się w dużej części z przeciwników (sic!) Hitlera i tak; ambasador von Schulenburg (ścięty w '44) przyznał w 1941 roku: "Wielka nasza korzyść z tego układu polegała wyłącznie na możliwości wykorzystania go jako środka nacisku na Polskę i uzyskania od niej gotowości do rokowań". Von Weizsacker, prawa ręka Ribbentropa, już 15 sierpnia 1939 r. przekazał ambasadorowi angielskiemu Neville'owi Hendersonowi informację, że Ribbentrop wybiera się do Moskwy. Berlin, jak widać, już wówczas usiłował naciskać w ten sposób na Warszawę. Nie mniej intrygująco rysuje się w całym tym temacie rola osobistego sekretarza ambasadora Schulenburga, Hansa von Herwartha, który to przekazywał Zachodowi szczegóły montowanego paktu Ribbentrop-Mołotow. Historyk, Eugeniusz Cezary Król autor przekładu książki "Między Hitlerem a Stalinem"[*], pisze: "Na długo przed podpisaniem paktu Ribbentrop-Mołotow Hans von Herwarth, wdał się w tyleż pasjonującą, co ryzykowną grę: uznawszy, że polityka Hitlera popycha Niemcy ku wojnie, podjął próbę przeciwstawienia się niebezpiecznemu rozwojowi wydarzeń. Od jesieni 1938 r., a więc od kryzysu sudeckiego i konferencji w Monachium, spotykał się regularnie z dyplomatami włoskimi, a następnie z francuskimi i amerykańskimi w Moskwie i zdradzał im tajemnice państwowe III Rzeszy, w tym informacje o ściśle poufnych rokowaniach radziecko-niemieckich. Rankiem 24 sierpnia 1939 r., dosłownie w kilka godzin po podpisaniu na Kremlu paktu Ribbentrop-Mołotow, von Herwarth przekazał urzędnikowi ambasady USA w Moskwie, Charlesowi E. Bohlenowi, tekst tajnego protokołu do tego układu".

1 września 1939 rozpoczynają się działania wojenne.

 

[*] 13 sierpnia 1939 roku podjęta zostaje decyzja o utworzeniu Korpusu Interwencyjnego w celu obrony interesów polskich w przypadku próby puczu prohitlerowskiego lub anektowania Wolnego Miasta Gdańska przez Niemcy. Naczelne władze wojskowe, przy założeniu lokalnego konfliktu zbrojnego, zakładały wkroczenie Korpusu Interwencyjnego na terytorium Wolnego Miasta Gdańska.Tego samego dnia wydano rozkaz sformowania jednostek. Mobilizację przeprowadzono w dniach 14-16 sierpnia. Oddziały znajdowały się w pełnej gotowości bojowej do natychmiastowego transportu na północ. Nie wyładowano nawet ciężkiego sprzętu ze składów transportowych, które oczekiwały na bocznicach. W dniach 24–27 sierpnia1939 roku przesunięto 27 DP do rejonu Lubichowo – Osieczna – Ocypel na południowy zachód od Starogardu. 28 sierpnia 1939 roku Kwatera Główna korpusu rozlokowana została w Inowrocławiu. Dowódca korpusu podlegał bezpośrednio Generalnemu Inspektorowi Sił Zbrojnych [Marszałkowi Śmigłemu]. Plan działania Korpusu zakładał zdobycie Gdańska szybkim wypadem z rejonu Skarszewy – Starogard". "Ulokowanie z przyczyn politycznych trzech polskich wielkich jednostek w głębi „korytarza” (PBK [Pomorska Brygada Kawalerii], 27. DP, 9. DP), było absurdem z punktu widzenia taktyki wojskowej. Decyzji tej gen. Bortnowski, mimo wielokrotnych monitów w GISZ, nie był w stanie zmienić. Według relacji oficerów z dowództwa 27 DP rozkaz z dowództwa armii o wycofaniu dywizji, marszem pieszym, przez Bory Tucholskie do Fordonu i dalej do rejonu Chełmno-Chełmża dotarł dopiero w godzinach rannych pierwszego dnia wojny. Zwłoka w przekazaniu tego rozkazu doprowadziła do klęski Armii "Pomorze" i załamania jej dowódcy".

https://archive.org/details/TheForcedWar
https://avalon.law.yale.edu/subject_menus/blbkmenu.asp%20archive.org/details/LipskiJozef1968DiplomatInBerlin19331939
http://www.bernard-nowak-wydawnictwo-test.com/wydawnictwo_test/books/full/dwojka_sgwp_praca.pdf
https://pl.wikipedia.org/wiki/Polsko-brytyjski_uk%C5%82ad_sojuszniczy#Tre.C5.9B.C4.87_dokumentu
http://pl.wikipedia.org/wiki/Korpus_Interwencyjny
https://avalon.law.yale.edu/imt/chap_09.asp
https://pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_polsko-niemiecka_o_niestosowaniu_przemocy_z_26_stycznia_1934
https://archive.org/stream/TheForcedWar/HOGGANForcedWar_djvu.txt

P. Kołakowski, Czas próby, Demart, Warszawa 2012.

Hans von Herwarth, "Między Hitlerem a Stalinem", Oficyna Wydawnicza Bellona, Wa-wa 1992, s. 515.

[*]  "Jozef Lipski, the Polish Ambassador in Berlin, knew that Hitler was a sincere advocate of an understanding with Poland." [...] [...] "It was obvious that Lipski favored an agreement with Germany, and there was doubt about his reliability as a negotiator with the Germans. Beck resolved that Lipski should never be allowed again to participate in a discussion with Ribbentrop about an agreement. "' Count Michal Lubienski complained insultingly that Ribbentrop had succeeded in demoralizing Lipski. The Polish Ambassador knew that his plea for an agreement had been rejected, and that he no longer enjoyed the favor of confidence of Beck. It was not surprising that his foremost wish was to resign from his post." [...]

KOMENTARZE

  • @autor
    "Hitler nie przypuszczał, że najlepsi sojusznicy Polski zatają przed Warszawą treść osiągniętego w Moskwie porozumienia."

    I z tego względu lepiej postąpiły Węgry, prowadząc politykę wasalną, niż Polska, ufając Anglii i Francji.

    Bardzo cenny artykuł.
  • 5+ jak zawsze
    Dzięki Arjanek :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031