Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
16 postów 1222 komentarze

Okultyzm hitlerowców to mit. Wyprawa SS do Tybetu.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Uczciwie uprzedzam, nie będzie łatwo...

Nasze mózgi są przyzwyczajone do łączenia wszystkiego ze wszystkim. „Bezpieczne schronienie: To Tybet.” „Dlaczego Tybet?” „Schronieniem jest Agartha. Panowie musieli słyszeć rozmowy o Agarthcie, siedzibie Króla Świata, podziemnym mieście, z którego Władcy Świata kontrolują i kierują wydarzeniami historii ludzkości. Należy być świadomym związku między królestwem Agarthy a Synarchią.”„… Ale istnieją dokumenty, które dowodzą, że synarchia [rządzenie przez tajne stowarzyszenia] było nazistowskim spiskiem: Hitler był Różokrzyżowcem pod wpływem Masonów. ”„ Czy kiedyś coś zmyśliliśmy? Zawsze zaczynamy od obiektywnych danych i informacji będących w domenie publicznej. ”¹

                        -Umberto Eco, “Wahadło Foucaulta”


W lipcu 2000 r. moją [Isrun Engelhardt*] uwagę przykuł  duży plakat w odcieniach czerwieni i brązu, ogłaszający ogólnokrajową konferencję zatytułowaną „Irracjonalizm - ezoteryzm - antysemityzm”, która odbędzie się na Uniwersytecie Ludwiga Maximiliana w Monachium. W prawym górnym rogu plakatu było zdjęcie Dalajlamy, otoczone zdjęciami autorów z tendencjami prawicowymi i ezoterycznymi, a w lewym dolnym rogu - zdjęcie Hitlera .² Od tego czasu, starałam się śledzić, jak można zbudować połączenie między Dalajlamą a Hitlerem.³

Przeszukując Internet w celu wyjaśnienia tego mylnego i rzeczywiście szokującego skojarzenia wystarczy wpisać słowa „Tybet” i „nazista” w wyszukiwarce Google, gdzie można szybko skonfrontować się z groźbą i frustracją związaną z tym tematem. Poszukiwanie tych terminów zwraca około stu tysięcy wpisów, a kolejne dwadzieścia tysięcy tworzy „połączenie nazistowsko-tybetańskie”, przy czym większość z nich dotyczy „twórczego” przekształcenia historii. Okultyści lub krypto-historycy, ci, którzy piszą taką spekulatywną historię, umiejętnie zacierają granice między fikcją a faktem, iluzją i rzeczywistością. Ale po co zajmować się tą fałszywą historiografią? Do tej pory gatunek ten był w dużej mierze ignorowany przez poważnych historyków. Jednak niebezpieczeństwo takiego ignorowania wskazał John Roberts, który argumentował, że nie można nie doceniać siły tej literatury: „Ponieważ historyk przejdzie nie zauważony, a szarlatan, działający we własnym interesie czy paranoik przejmą dziedzinę wiedzy dla siebie. We właściwym czasie twierdzenia o przerażających spiskach, które wytworzyli, sprawią, że historycy jeszcze mniej będą skłonni traktować ten temat poważnie. ”⁴ Historycy muszą jednak odpowiedzieć na uproszczoną interpretację historii i spróbować odkrywać i poprawić popularne mity, ponieważ takie uproszczenia i dramatyzacje mogą rozprzestrzeniać się jak pożar, szczególnie w Internecie. 

"Okultyzacja" Tybetu
Poglądy na temat Tybetu jako krainy okultystycznej par excellence nie wywodzą się z żadnego rzeczywistego doświadczenia tej tybetańskiej ziemi i jej mieszkańców. Co ciekawe, „okultyzacja” Tybetu nie została zainicjowana przez tych, którzy faktycznie tam byli; zamiast tego przypisywano je źródłom, które nigdy nie postawiły stopy w tym kraju i które mogły nawet nie istnieć.

Jedną z grup postrzeganych jako ta, która kontroluje świat było tajemnicze tajne stowarzyszenie Różokrzyżowców. Już w 1618 roku Heinrich Neuhaus w swojej krytyce Różokrzyżowców rzekomo skomentował, że na próżno szukać ich w Niemczech, ponieważ wyemigrowali do Indii i mieszkali na wysokich równinach Tybetu. To oświadczenie zostało powtórzone przez wielu uczonych, ale bez jakichkolwiek dowodów. Nie byłam w stanie znaleźć żadnej wzmianki o Tybecie autorstwa Neuhausa, nawet po wielokrotnym czytaniu jego książki. Pisze jedynie, że Różokrzyżowców nie można było zobaczyć, ponieważ ich miejsce pobytu było nieznane. Jednak sama konkluzja ucieczki do Tybetu przez Różokrzyżowców jest sama w sobie interesująca. W 1710 r. Samuel Richter, pisząc pod pseudonimem Renatus Sincerus, napisał, że Różokrzyżowcy nie są już w Europie, ponieważ wycofali się do Indii, aby żyć w pokoju. ”(Od 1782 r. utworzono odgałęzienie Różokrzyżowców, które nawet przyjęło nazwę „Bracia azjatyccy”.) Ich miejsce docelowe zostało prawdopodobnie później przeniesione do Tybetu, ponieważ Indie najwyraźniej nie były wystarczająco tajemnicze.⁹

Kiedy w połowie XVIII wieku Gottlieb Baron von Hund założył lożę masońską [Masonry of the Strict Observance], niewątpliwie miał na myśli Różokrzyżowców z początku XVII wieku .¹⁰ Jej założyciel twierdził, że swoją wiedzę i autorytet czerpał z „nieznanych przełożonych”, którzy we właściwym czasie i we właściwym miejscu ujawnią się i komu należy się domniemane posłuszeństwo .¹¹

Mit wyimaginowanego odwrotu Różokrzyżowców i „nieznanych przełożonych” z pewnością wpłynął na koncepcję „ukrytych mistrzów” ¹², zaproponowaną przez Helenę Pietrowną Bławatską (1831–1891), rosyjską twórczynię współczesnej teozofii. Głównym źródłem inspiracji był jej pradziadek, książę Pavel Dolgurukii, członek loży Strict Observance.¹³ W ten sposób ostatecznie „rosyjska legenda Różokrzyżowców o światowej sieci Mistrzów i tajnym związku z Tybetem miała ogromny wpływ na rozwój HPB .”¹⁴ Późnym latem 1875 r., krótko przed założeniem Towarzystwa Teozoficznego, w swoim pierwszym zeszycie zauważyła, że ​​otrzymała rozkaz „utworzenia stowarzyszenia - tajnego stowarzyszenia, takiego jak loża Różokrzyżowców ”.¹⁵ Niedorzecznie twierdziła, że spędziła siedem lat w Tybecie, pracując ze swoimi "ukrytymi mistrzami", którzy tam mieszkali, ale nie byli Tybetańczykami. Tybet był ich schronieniem przed cywilizacją.

W 1906 r. anonimowy artykuł pojawił się nawet w „Theosophical Review” „Russian”, który odwoływał się do anonimowego rękopisu rzekomo z 1784 r., w którym Różokrzyżowiec z Berlina, Simson, „powiedział, że słyszał, że prawdziwa Masoneria powstanie po raz kolejny z królestwa Tybetu. ”¹⁶

Mit wycofania się Różokrzyżowców do Tybetu podjął również, pod koniec lat dwudziestych XX wieku, przedstawicieli Polaires, grupy francuskich intelektualistów, którzy byli zainteresowani okultyzmem i zorientowani na gwiazdę polarną .¹⁷ Jean Marques-Rivière, uczeń Jacquesa Bacota, w swojej popularnej fikcyjnej autobiografii Ombre des monastères thibétains¹⁸, przyczynił się do dalszej popularyzacji „okultyzmu” Tybetu, ponownie stwierdzając istnienie tajemniczych postaci. (Dopiero w 1982 roku, w epilogu do nowego wydania, Marques-Rivière przyznał, że prezentowane przez niego teksty były relacjami z jego nocnych snów jako młodego studenta, intelektualnie rozciągniętych do granic swoich możliwości w czasie czuwania.)¹⁹ W swojej „autobiografii” opisuje najwyższego, potężnego Króla Świata, który ma status nawet Dalajlamy i Panczenlamy, a także „Radę Dwunastu Nom'-Kan”, organizację, która rozciąga się na cały Wschód i łączy go zarówno w sensie duchowym, jak i politycznym .²⁰ Alexandra David-Néel również wzmocniła mit o Tybecie jako kraju pełnym nauk okultystycznych i magów, głównie w Mystiques et magiciens du Tibet.²¹

Do czasu dojścia do władzy założycieli ruchu narodowo socjalistycznego domniemane istnienie w Tybecie mistrzów ukrytego świata było szeroko znane i często w nie wierzono w całej Europie Zachodniej.
 

Mity o Szambali i Agarthi.
Zachodnie mity o ziemiach Szambali i Agarthi powstały równolegle z mitem „ukrytych mistrzów”, i także cieszyły się dużą popularnością. Szambala rzeczywiście była częścią systemu wierzeń w Azji, kraju, z którego miał się wyłonić wielki król, aby przynieść pokój światu, ale mit o Agarthi został od początku do końca zmyślony, aby zaspokoić potrzebę wypełnienia dalszej sfery tajemniczego królestwa wykraczającego poza zwykłą ludzką wiedzę.

Oprócz popularyzacji idei "ukrytych mistrzów", Madame Bławatska jako pierwsza zdobyła szeroką publiczność na Zachodzie dla pomysłów na ukrytą siedzibę duchowości na Wschodzie, a Tybetu jako tajnego miejsca starożytnej wiedzy duchowej. W The Secret Doctrine z 1888 r., opartej na tajemniczym starożytnym tekście zatytułowanym Księga Dzyana (prawdopodobnie stworzonym przez samą Bławatską), spopularyzowała pierwszą zachodnią wersję mitu Szambali, łącząc oryginalny indyjski mit o Szambali z innymi mitami o legendarnej zatopionej wyspie (Lemuria, Atlantyda), aby stworzyć mit o stworzeniu, naznaczony ezoterycznymi i rasowymi elementami, w którym wybrani ocaleli „schronili się na świętej wyspie (obecnie„ legendarny ”Szamballah na pustyni Gobi)”.²²

Louis Jacolliot stworzył mit Agartha i wspomniał o nim po raz pierwszy w pracy z 1873 roku Le fils de dieu.²³ Ta fałszywa legenda o Agarthi została podjęta i rozwinięta przez francuskich okultystów pod koniec XIX wieku. W 1886 święte miasto Agartha zostało szczegółowo opisane przez Josepha-Alexandre'a Saint-Yvesa d'Alveydre'a w Mission de l'Inde en Europe.²⁴ Ta podziemna teokracja najwyraźniej znajdowała się pod Himalajami, skąd jej władcy kierowali światowymi wydarzeniami. Jego władca, Najwyższy Papież, przewodniczył duchowo i technologicznie rozwiniętej populacji liczącej wiele milionów ludzi. Polski odkrywca Ferdynand Ossendowski przedstawił kolejną wersję mitu Agarthi w swoim bestsellerze z 1922 r. "Bestie, ludzie i bogowie"²⁵. W swojej książce twierdził, że Agarthi jest prawdziwym królestwem leżącym pod Azją Środkową. Jego władca, Król Świata, zna wszystkie moce świata i może czytać ludzkie dusze oraz Księgę Przeznaczenia. Chociaż twierdził, że historię Agarthi można prześledzić od starożytnej legendy mongolskiej, w rzeczywistości zaadaptował kluczowe elementy z relacji z Saint-Yves d'Alveydre.²⁶ Chociaż mit Agartha lub Agarthi nie ma żadnych indyjskich ani tybetańskich korzeni to wpłynął na francuskiego tradycjonalistę René Guénona w jego popularnym dziele Le Roi du Monde, opublikowanym w 1927 r. i przetłumaczonym na wiele języków, w którym poparł twierdzenia Ossendowskiego.

Do toposu zarówno podziemnego królestwa, jak i okultystycznego bractwa w Tybecie zwrócił się również Theodore Illion w swojej popularnej Ciemności nad Tybetem, chociaż dzieło to nie ma żadnego faktycznego związku z Tybetem²⁷, to pisze tam o rzekomej wizycie w tajemniczym mieście “Secret City in the Valley of Mystery,” i o „okultystycznej wspólnocie ”w „Podziemnym Mieście Wtajemniczonych ”. Chociaż ich władca udawał „ Księcia Światła ”, „tak naprawdę był w przebraniu Księcia Ciemności ”. Miasto wielkiej mocy światła ”okazało się być „Miastem Złego.” Ta „Hierarchia okultystyczna” planowała kontrolować świat za pomocą telepatii i projekcji astralnej.²⁸  Warto zauważyć, że Gestapo nakazało Illionowi dostarczenie dowodów z dokumentów o jego rzekomych wizytach w Tybecie po powrocie do Niemiec w 1941 r., „ponieważ był podejrzany jako kłamca, który twierdził, że odwiedził Tybet, chociaż nigdy tam nie był”.

Zatem dwie kluczowe koncepcje - "ukrytych mistrzów" i istnienie dwóch królestw, w których mieli mieszkać, obydwa w Tybecie - miały wpływ na interpretację celu wyprawy Schäfera z 1939 r. do Tybetu.

Narodowi socjaliści i okultyzm - kreowanie mitu
Uważne przestudiowanie dowodów nie potwierdza poglądu, że narodowy socjalizm był inspirowany i przesiąknięty okultystycznymi ideami i celami, szczególnie w zakresie szukania sojuszu z tajnymi mocami w Tybecie. Ten brak dowodów nie powstrzymał jednak powstawania masowej literatury na ten temat - zarówno wówczas, jak i współcześnie. Spekulatywna historiografia francuskich autorów³¹ w gatunku „Naziści i okultyzm”³² oraz wpływ sił okultystycznych na Hitlera utorowały drogę do zakładanego związku między okultyzmem a narodowym socjalizmem. „Błyskawiczne sukcesy nazistów, zarówno wyborcze, jak i później militarne, wraz z ich oczywistym złem, stymulowały wyobrażenia o ich demonicznych inspiracjach” i „reprezentowały zjawisko nazistowskie jako produkt tajemnych i demonicznych wpływów”³³.

Już w 1933 r. Teddy Legrand³⁴  opublikował tekst o zasadniczym znaczeniu w tym względzie, który zapoczątkował pośredni związek między narodowym socjalizmem a Tybetem. Jednak dopiero ćwierć wieku później część tej pracy spotkała się z szerokim zainteresowaniem i dalszym opracowaniem przez Louisa Pauwelsa i Jacquesa Bergiera, którzy umieścili fragment bez przypisania autorstwa w swoim „kluczowym dziele” Morning of the Magicians, bestsellerze przetłumaczonym na wiele języków, który otworzył drogę do podobnych publikacji. Jednak autorzy uzależnieni od realizmu fantastycznego zlekceważyli znaczenie swojej pracy i ostrzegli, że wiele ich tez jest równie fantastycznych i wyolbrzymionych, jak relacje Marco Polo z jego podróży³⁵. Bezpośrednie porównanie między tekstami Legranda a Pauwelsa i Bergiera znajdują się poniżej w części zatytułowanej Legendy o „Vril”.

Sam Hitler był ukazywany jako postać okultystyczna, pomimo jego własnej pogardy dla zainteresowania okultyzmem. Najbardziej wpływową publikacją dla „okultyzmu” Hitlera była publikacja Hermanna Rauschninga z 1939 r., zawierająca sfałszowany zbiór rozmów z Hitlerem, "Hitler Speaks"³⁶, książka, która miała przedstawiać Hitlera jako wroga inspirowanego mocami piekielnymi. Wiosną 1939 roku Edouard Saby opublikował "Hitler et les force occultes", w którym przedstawia Hitlera „jako ucznia czarnoksiężnika” i tworzy okultystyczne powiązania między Hitlerem a Tybetem: „Czy to nie Trebitsch-Lincoln, przyjaciel tybetańskiego Badmajewa?, który inicjował Hitlera, ujawniając mu doktrynę tajnej szkoły indyjskiej Ostara, w której lamowie uczą supremacji Aryjczyków? ”³⁷.

Praca C. Kerneiz "Chute "d'Hitler", opublikowana w 1940 r., próbuje analizować Hitlera „Kosmo-biologicznie” i twierdzi, że grupa ludzi wokół generała Ludendorffa, z którymi Hitler był w rzeczywistości prawie niepowiązany, poddała Hitlera kursowi typu praktykowanego w Indiach i Tybecie od niepamiętnych czasów.³⁸

Niektórzy przywódcy partii nazistowskiej, głównie Himmler i Rosenberg, byli silnie mistyczni, ale zostali oni fałszywie ekstrapolowani, aby zastosować ich do całej narodowo socjalistycznej elity rządzącej, w tym Hitlera. Zgodnie z dzisiejszymi standardami badań historycznych³⁹ „jednak sam Hitler odrzucił okultyzm i był sceptyczny wobec okultystycznych ambicji innych, kpiąc z mistycznych zainteresowań Himmlera i Rosenberga”⁴⁰ w przemówieniu w Kulturtagung 6 września 1938 r .:
Narodowy socjalizm jest chłodnym i bardzo rozumowym podejściem do rzeczywistości opartym na wnikliwej wiedzy naukowej i jej duchowym wyrazie… Przede wszystkim narodowy socjalizm jest zasadniczo ruchem volk i w żadnym wypadku nie jest ruchem kultowym! […] Z tego powodu infiltracja ruchu przez mistycznie nastawionych do świata badaczy nie może być tolerowana. Nie są narodowymi socjalistami, ale czymś innym - z pewnością czymś, z czym nie mamy nic wspólnego. […] Czyny podobne do kultu nie leżą w naszej sferze odpowiedzialności, lecz kościoła.”⁴¹

Hitler drwił także z astrologii i horoskopów⁴²

Wszystko to potwierdza fascynująca nowa książka Corinny Treitel, A Science for the Soul, której „podejście do historii niemieckiego okultyzmu silnie kontrastuje z powszechnym poglądem historyków” i podważa pogląd bardzo wpływowego Hugh Trevor-Ropera, The Last Days of Hitler,⁴⁴ o związku między nazizmem a okultyzmem. Pisze ona, że „jeśli uważnie analizować źródła drukowane i archiwalne, to większa część historii nazistowskiego reżimu i ruchu okultystycznego to eskalacja wrogości”, a urzędnicy państwowi „nie wahali się brutalnie uciskać ruch okultystyczny”.⁴⁵ „Oficjalny dekret z lipca 1937 r. rozwiązał loże masonerii, kręgi teozoficzne i powiązane grupy w całych Niemczech. Akcje okultystyczne stały się teraz nielegalne. Następnie w 1941 r., po odlocie Hessa do Wielkiej Brytanii, działania policyjne przeciwko okultystom gorączkowo wzrosły. ”⁴⁶

Co więcej, temat Tybetu i jego religii wydawał się Hitlerowi obcy i nieistotny. Powiedział, że w młodości bardzo interesowała go postać Svena Hedina ⁴⁷ więc musiał mieć przynajmniej jakąś znajomość Tybetu. Ale następująca uwaga dotycząca Hitlera w jego kwaterze głównej w Wolfsschanze 14 maja 1942 r. pokazuje jego późniejszy brak troski o Tybet: „Podczas lunchu szefowi [Hitlerowi] powiedziano o filmie o Tybecie nakręconym przez wyprawę Schäfera. Szef powiedział, że jeśli ktokolwiek spróbuje teraz skrytykować tybetańskiego kapłana, cały Kościół katolicki i Kościół protestancki pewnie również zaprotestują”⁴⁸ To oświadczenie wyraźnie pokazuje również, że treść filmu Geheimnis Tibet nie została przedstawiona Hitlerowi jako nazistowski film propagandowy. Warto zauważyć, że Hitler wypowiedział ten komentarz w związku z wizytą Schäfera w siedzibie Führera. Jednak Schäfer ani nie spotkał się osobiście z Hitlerem, ani rozczarowany Hitler nie był w stanie pojąć znaczenia darów od tybetańskiego regenta, które Schäfer mógł mu w końcu przedstawić za pośrednictwem przybocznych Hitlera, trzy lata po jego powrocie z Tybetu.⁴⁹

Legendy o „Vril” i Towarzystwie Thule łączącym nazizm z Tybetem
Ale w jaki sposób nazistowski okultyzm został połączony, choć fałszywie, z tajnymi centrami wiedzy w Azji Środkowej? Połączenie to przypisuje się Towarzystwu Vril i Towarzystwu Thule. Już w 1871 r. w swojej powieści Nadchodząca rasa⁵⁰, która zainspirowała Bławatską⁵¹, Edward Bulwer-Lytton opisał podziemną rasę Übermenschen, Vril-ya. Owi „superbohaterowie” wyprzedzali ludzkość pod każdym względem ze względu na ich zdolność do korzystania z tajemniczej siły lub energii, której Bulwer-Lytton nadał nazwę „Vril”. Z tych korzeni powstało Towarzystwo Vril w Niemczech. Istnienie stowarzyszenia potwierdza tylko jedna wzmianka w krótkim eseju napisanym w 1947 r. przez inżyniera rakietowego Willy'ego Leya, który wyemigrował do USA w 1935 r .: „Następna grupa powstała dosłownie na podstawie powieści”. Ta grupa berlińska nazywała się sobą Society for Truth i „poświęcało swój wolny czas na poszukiwanie Vril… Sekret Vril można znaleźć, kontemplując strukturę jabłka pokrojonego na pół”.⁵²

Ten krótka relacja został przejęta przez Pauwelsa i Bergiera w „The Morning of the Magicians”, aby sztucznie podnieść znaczenie tej nieznanej grupy i zasugerować determinację nazistowskiej elity rządzącej w nawiązaniu kontaktu z wszechmocną podziemną teokracją, umożliwiając w ten sposób Niemcom uzbrojonym w wiedzę o tej mocy, aby podbić świat. Grupa ta znana była jako "Vril Society" lub "Luminous Lodge", a geo-polityk Karl Haushofer był jej członkiem⁵³.

Wpływową rolę jako okultystyczne centrum elity narodowo-socjalistycznej przypisano także Towarzystwu Thule, założonemu w Monachium w 1918 r. według Pauwelsa i Bergiera należało ono do sieci grup okultystycznych i stowarzyszeń, z których niektóre miały pochodzić z odległych czasów i miejsc. Towarzystwo funkcjonowało nie tylko jako organizacja okultystycznych adeptów, ale przede wszystkim służyło jako bezpośredni punkt kontaktu z mocami nadprzyrodzonymi lub jako łącznik z „ukrytymi mistrzami”, głównie w Tybecie, do których tajemna wiedza, nadludzkie zdolności i moce okultystyczne były przypisane.

Ponieważ Karl Haushofer został już zidentyfikowany przez Pauwelsa i Bergiera jako okultystyczny mentor⁵⁴ Hitlera, twierdzi się, że Towarzystwo Thule odegrało kluczową rolę w rozwoju narodowego socjalizmu. Pauwels sam był uczniem holistycznego mistrza Géorge Iwanowicza Gurdżijewa, i twierdził, że Haushofer, który podróżował przez Indie, Birmę, Koreę i Chiny w latach 1908–1910, był attaché wojskowym w ambasadzie niemieckiej w Tokio i przez całe życie interesował się Dalekim Wschodem, w szczególności Japonią i w latach 1903–1908 kilkakrotnie spotkał Gurdżijewa w Tybecie⁵⁵, Pauwels pisze:

W 1923 r. Haushofer założył ezoteryczną grupę wzorowaną na podobnych grupach w Tybecie… Grupa została nazwana „Grupą Thule”, a jej filozofia została oparta na słynnej książce magii Dzyana, która należała do niektórych tybetańskich mędrców; według tej książki na świecie istniały dwa źródła mocy: źródło prawe, pochodzące z podziemnego klasztoru, fortecy medytacji, położonej w miasteczku zwanym symbolicznie Agarthi. To jest źródło mocy kontemplacyjnej. Lewe źródło jest źródłem siły fizycznej i pochodzi z miasta na powierzchni zwanego Szampullah To miasto przemocy, rządzone przez „Króla Strachu”. Ci, którym uda się zawrzeć z nim sojusz, mogą zdominować świat. Poprzez dużą kolonię tybetańską w Berlinie, która utrzymywała stały kontakt z Haushoferem, „Grupa Thule” zawarła ten „sojusz” w 1928 r. W tym czasie członkami tej grupy byli: Hitler, Himmler, Goering, Rosemberg [sic] pod kierunkiem Haushofera. Członkowie komunikowali się na dwa sposoby z Szambullah i „Królem strachu”: po pierwsze przez elektroniczne nadajniki i odbiorniki, które kontaktowały ich z tak zwanym „tybetańskim” centrum informacyjnym, za pośrednictwem którego otrzymywali cenne uwagi na temat Indii i Japonii…

Te nieprawdopodobnie insynuacje zostały dodatkowo wyolbrzymione: „Oni [moi informatorzy] również potwierdzają, że jednym z warunków paktu zawartego między„ grupą Thule ” a „władzami” Tybetu była eksterminacja Cyganów.”⁵⁶

Jednak ten sensacyjny obraz Towarzystwa Thule i jego członków jest kompletnym fałszerstwem. Jak w późniejszych pracach, Pauwels odwrócił pozytywną dla teozofów koncepcję Szambali w całkowite przeciwieństwo. Hitler nigdy nie brał udziału w żadnym spotkaniu Towarzystwa Thule, ani Göring nie był członkiem. Wśród tych nazistowskich przywódców, o których wiadomo, że mają ezoteryczne przekonania, Himmler nigdy nie był związany ze Towarzystwem Thule. Podczas gdy Alfred Rosenberg miał jedynie kontakt, to ezoterycznie inspirowany Rudolf Hess był jedynym wiodącym nazistą, który był członkiem.

Ale czym właściwie było Towarzystwo Thule? Z pewnością nie była to grupa okultystyczna. Podczas powstania narodowego socjalizmu Towarzystwo Thule nabierało pewnego znaczenia jako ruch rasistowski, antysemicki i völkisch, chociaż nie była to grupa okultystyczna, szczególnie w trakcie miażdżenia Monachijskiej Räterepublik (Republiki Rad). Po 1919 r. wpływy polityczne grupy zmniejszyły się.⁵⁷

Twierdzenia dotyczące kontaktów Haushofera i członkostwa w Thule Society i Vril Society nie mają w ogóle żadnych podstaw, a zarzuty Pauwelsa dotyczące spotkań Haushofera i Gurdżijewa w Tybecie nie wytrzymują krytycznej rewizji. Haushofer nie podróżował poza Europę przed rokiem 1908, a jego dokładnie udokumentowany harmonogram podróży przez Azję nie przewidywał czasu na wizytę w Tybecie⁵⁸  ani na spotkanie z Gurdżijewem.⁵⁹

Wyprawa Schäfera
Przejdźmy teraz do projektu, w którym opisane powyżej mity i legendy wydają się kulminować: „Żadna ekspedycja do Tybetu nie przyciągnęła tyle uwagi publicznej swoimi planami niż grupa pięciu niemieckich badaczy na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej”. Ta wyprawa stanowi główny „dowód” wykorzystany przez krypto-historyków przy konstruowaniu połączenia nazistowsko-tybetańskiego. Tutaj tylko podam główne punkty wyprawy, mające wpływ na późniejsze insynuacje, ponieważ bardziej szczegółowe sprawozdanie jest dostępne gdzie indziej.

Wyprawa do Tybetu w 1938/39, choć zaplanowana przez jej członków jako przedsięwzięcie czysto naukowe, w rzeczywistości znajdowała się od samego początku jej planowania między dwoma stronami polityki i nauki. Heinrich Himmler i „Ahnenerbe” (SS Ancestral Heritage Society) chcieli wpłynąć i określić przedsięwzięcie z politycznego, ezoterycznego i pseudonaukowego punktu widzenia. Następnie wyprawa stała się obszarem konfliktów spraw zagranicznych, gdy wymagane były oficjalne zezwolenia od Anglików. Narodowo-socjalistyczna polityka zagraniczna, przynależność polityczna i propaganda ostatecznie zaszkodziły realizacji celom wyprawy i stworzyły dla niej ogromne przeszkody.

Ernst Schäfer, urodzony w 1910 roku w Kolonii, właśnie zaczął studiować zoologię i geologię w Getyndze, kiedy Brooke Dolan, bogaty młody Amerykanin, przybył do Niemiec w 1930 roku, aby rekrutować naukowców na wyprawę zoologiczną. Schäfer, wówczas zaledwie dwudziestoletni, uczestniczył w pierwszej wyprawie Brooke-Dolan do zachodnich Chin i Tybetu. W 1932 r. wrócił do Niemiec, aby wznowić studia i dołączył do SS w 1934 r. w latach 1934–1936 Schäfer uczestniczył w kolejnej wyprawie naukowej z Dolanem, tym razem jako kierownik naukowy do wschodniego Tybetu i Chin. Po powrocie do Niemiec Schäfer kontynuował studia w Berlinie i uzyskał stopień doktora nauk zoologicznych w 1937 r.

Tymczasem sukces wypraw, w których uczestniczył Schäfer, przyciągnął uwagę Heinricha Himmlera. Pomimo swojej ambiwalencji wobec Azji jako całości, Himmler był zafascynowany ideami azjatyckiego mistycyzmu, wierzył w karmę i naprawdę interesował się Tybetem. Kiedy usłyszał o planach Schäfera, żeby poprowadzić niezależną wyprawę do Tybetu, od razu chciał żeby była pod patronatem SS „Ahnenerbe”. W memorandum z sierpnia 1937 r. ostatecznie stwierdzono, że Reichsführer życzył sobie, żeby to organizacja „Ahnenerbe” wyposażyła nową wyprawę do Tybetu. Wyprawa miała zostać oficjalnie zorganizowana przez „Ahnenerbe”. ”⁶⁵

„Ahnenerbe” ⁶⁶ organizacja założona w 1935 r. w Berlinie przez Himmlera i innych, początkowo zajmowała się wczesną historią germańską, badaniami runicznymi i pobocznymi tematami, takimi jak mit Atlantydy. Jednak coraz bardziej starano się zdobyć przyczółek w dziedzinie poważnej nauki, rozszerzyć zakres badań, aby skupić się na naukach przyrodniczych oraz przyciągnąć najlepszych naukowców.

Himmler nieustannie próbował wpływać na pracę naukowców, gdy odkrył interesujący go temat. ⁶⁷ Chciał, aby Schäfer i jego wyprawa przeprowadzili badania w oparciu o „Teorię lodową (niem. Welteislehre)” Hörbigera, która zakładała, że ​​Atlantyda została zniszczona przez wielką powódź spowodowaną zderzeniem lodowego księżyca z Ziemią. „Himmler uważał, że starożytni emigranci z Atlantydy założyli wielką cywilizację w Azji Środkowej, której stolicą było miasto o nazwie Urbe.”⁶⁸

1. [Odnośnik⁶⁸ odnosi się do ostatecznego raportu wywiadu (brytyjskiego?) - przypis mój]
Final Intelligence Report (OI-FIR/32), “The Activities of Dr. Ernst Schaefer, Tibet Explorer and Scientist with SS-Sponsored Institutes,” 12 February 1946, National Archives, Washington, RG 238, M-1270, roll 27, fol. 3-4.]
2. [Teoria lodowa (niem. Welteislehre, Glazialkosmogonie) - przypis mój]
Cyt:"Po Anschlussie w marcu 1938 r. Kosmotechnische Gesellschaft [Towarzystwo kosmotechniczne] zostało zlikwidowane przez nazistów, a jej fundusze zajęte....Naziści również chcieli zamknąć Instytut, ale syn Hörbigera, Alfred i przewodniczący uniknęli tego, mianując nazistowską komisję."
https://en.wikipedia.org/wiki/Welteislehre

Jednak jako naukowiec Schäfer miał na myśli bardziej uzasadnione cele i kilkakrotnie odmawiał - ostatecznie z sukcesem - włączenia do swojego zespołu pseudonaukowca Edmunda Kissa, którego zadaniem byłoby przedstawienie dowodu tej teorii [lodowej]. Głównym celem badań Schäfera było stworzenie pełnego naukowego zapisu Tybetu poprzez syntezę geologii, botaniki, zoologii i etnologii, określanych w ówczesnej niemieckiej nauce jako „holizm” ⁶⁹

Trudności związane z wyprawą zostały przyćmione przez problemy, które Schäfer napotkał przy organizacji i finansowaniu projektu. Chociaż udało mu się zapewnić wolność naukową w stosunku do planów Himmlera⁷⁰, jego cele oraz cele Himmlera i „Ahnenerbe” najwyraźniej rozbiegały się coraz bardziej, aż Wolfram Sievers, szef „Ahnenerbe”, ogłosił w styczniu 1938 r., że „ w międzyczasie cel wyprawy odbiegł zbyt daleko od celu Reichsführera-SS i nie służy jego ideom studiów kulturowych ”⁷¹ „ponieważ byłoby to poza zakresem jego [Schäfera] pracy.⁷² „Reichsführer uwzględnił wniosek dr Schäfera o pozwolenie na samodzielne prowadzenie negocjacji dotyczących finansowania i organizacji wyprawy. „Ahnenerbe” następnie przekazała tą decyzję doktorowi Schäferowi.”⁷³  A później:„ Na żądanie Reichsführera SS wyprawa SS Obersturmführera Schäfera nie była prowadzona przez „Ahnenerbe”⁷⁴. ”Niewątpliwie kluczową rolę w tej decyzji odegrały również czynniki finansowe .

Tak więc ostatecznie wyprawa nie była sponsorowana ani finansowana przez SS ani „Ahnenerbe”. Schäfer nadal otrzymywał pomoc polityczną od „Ahnenerbe” i Himmlera. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że był zależny od dobrej woli Himmlera i był zmuszony do kompromisu w niektórych kwestiach, aby zachować poparcie  Anglików i uzyskać paszporty. Himmler wyraził zgodę na wyprawę pod warunkiem, że wszyscy jej członkowie dołączą do SS.

Jednak wtrącanie się Himmlera nie zawsze było pomocne w kontaktach z Anglikami. W ramach przygotowań do wyprawy firma Schäfera wydrukowała papier firmowy „Schäfer Expedition 1938/39” i złożyła wniosek o sponsoring od przedsiębiorców. Schäfer był zmuszony ustąpić w kwestii oficjalnego tytułu wyprawy. W lutym 1938 r. Himmler postanowił, że na rozkaz „Ahnenerbe” nazwa wyprawy będzie musiała zostać zmieniona, a nagłówki zamówiono z nowym tekstem „Niemiecka Ekspedycja Tybetańska Ernst Schäfer [dużymi literami], pod patronatem Reichsfuehrera - SS Himmlera i „Ahnenerbe” ”[małymi literami].⁷⁵ Ten druk firmowy, w dużym gotyckim formacie, spowodował znaczne trudności Schäfera wobec władz brytyjskich po jego przybyciu do Indii. W konsekwencji Schäfer najwyraźniej będąc jeszcze w Kalkucie, zamówił nowe, bardziej "dyskretne" papiery firmowe w kroju pisma Antiqua, które zawierały po prostu „Deutsche Tibet Expedition Ernst Schäfer”. Podczas wyprawy używał tylko takiego i swojego oryginalnego druku firmowego „Schäfer Expedition”.

Schäfer kontynuował starania o sfinansowanie wyprawy i realizację celów badawczych. W rzeczywistości zebrał fundusze na swoją wyprawę, choć także przy wsparciu „Ahnenerbe”. Otrzymał od DFG⁷⁶ sumę 30 000 Reichsmark (RM). Ostatnie oświadczenie z 15 listopada 1940 r. pokazuje, że największy wkład, w wysokości 46 000 RM, włożyła Rada Public Relations i Reklamy Niemieckiego Biznesu (Werberat der deutschen Wirtschaft) W zamian za dostarczenie raportów dla gazet Völkischer Beobachter i Illustrierter Beobachter ich wydawca Eher Verlag wpłacił kwotę 20 000 RM; 7 000 RM pochodziło z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a kolejne 6500 RM od prywatnych darczyńców, w tym od Brooke Dolana. Koszty wyniosły ogółem 112 111 RM, z czego największe wydatki, 12 119 RM, miały zostać przeznaczone na zbiór etnograficzny.⁷⁷ Wkład „kręgu przyjaciół” Himmlera polegał na sfinansowaniu części pośpiesznego lotu powrotnego z Indii - odcinka z Bagdadu do Berlina - gdy zbliżała się wojna.”⁷⁸

Jednym z największych problemów w tamtych latach było pozyskanie walut obcych, co było możliwe tylko dzięki Hermannowi Göringowi. Göring był wielkim entuzjastą łowiectwa⁷⁹, a Schäfer, również myśliwy, został mu przedstawiony za pośrednictwem Himmlera na Międzynarodowej Wystawie Myśliwskiej w Monachium na początku listopada 1937 r.⁸⁰ Spotkanie dwóch myśliwych zakończyło się sukcesem i problem waluty obcej został rozwiązany.
Wyprawa była wreszcie gotowa. W jej skład wchodziło pięciu członków: Schäfer jako mammolog i ornitolog; Ernst Krause jako entomolog, fotograf i operator kamery; Bruno Beger jako etnolog; Karl Wienert jako geofizyk; oraz Edmund Geer jako kierownik techniczny karawany.

Wyruszyli wiosną 1938 r., kierując się najpierw do Kalkuty. Jednak rzeczywistość polityczna dogoniła ich po ich przybyciu. Kiedy wyruszyli, narodowa socjalistyczna gazeta propagandowa Völkischer Beobachter wydrukowała artykuł zatytułowany „Ekspedycja SS wyruszyła do niezbadanych regionów Tybetu”. ⁸¹

Indyjska gazeta "Indian Statesman" natychmiast przedrukowała artykuł, ale z nagłówkiem „Inwazja nazistów - czarni strażnicy w Indiach”. Spowodowałoby to ogromne problemy Schäfera podczas negocjacji z Anglikami w sprawie pozwoleń na wjazd do Sikkim i Tybetu. Niemiecki konsul generalny w Kalkucie hrabia Podewils wyraził wobec indyjskiego MSZ niezwykle otwartą i bezpośrednią krytykę:
Odmowę [zezwolenia na wjazd] przypisuję przede wszystkim temu, że wyprawa była zbytnio prezentowana jako przedsięwzięcie SS. Fakt, że Anglicy uważają SS za organizację policyjną i szpiegowską mógł spowodować, że naukowe cele wyprawy byłyby traktowane jedynie jako pretekst z wyczuwalnymi celami politycznymi w tle. Artykuł w Völkischer Beobachter z 20 kwietnia, „Ekspedycja w niezbadane rejony Tybetu, Ekspedycja badawcza ze wsparciem SS Reichsführera i Völkischer Beobachter” był w tym kontekście równie niepomocny, jak i napis „Deutsche Expedition Ernst Schäfer, Unter der Schirmherrschaft des Reichsführers der SS Himmler und in Verbindung mit dem Ahnenerbe eV Berlin ”, który był używany przed wyjazdem wyprawy. Oczywiście Anglicy dowiedzieli się o tym od razu i stali się podejrzliwi, dlatego nie tylko London Times, ale także lokalna prasa opublikowały notatki wskazujące na związek wyprawy z SS.⁸²

Na poparcie Schäfera i jego ekspedycji sam Himmler napisał list do swojego przyjaciela admirała Sir Barry'ego Domvile, na co również zwrócił uwagę urząd w Indiach⁸³. Chociaż interwencja Himmlera pomogła uzyskać wymagane pozwolenia, podejrzenia Anglików zostały teraz poważnie rozbudzone. Chociaż Schäfer wydawał się skutecznie przekonywać Brytyjczyków o wyłącznie naukowym celu jego misji, brytyjskie podejrzenia szpiegostwa trzymały się wyprawy przez cały czas jej trwania i przypisywały jej znacznie większe znaczenie, niż było to uzasadnione.

Chociaż rząd tybetański kilkakrotnie odmówił wejścia wyprawie, kilka miesięcy później Schäfer i jego załoga zostali przyjęci do Lhasy, gdzie spędzili pełne dwa miesiące. Członkowie wyprawy nawiązali oficjalny kontakt z ministrami Kaszagu i Regentem Tybetu Reting Rinpoche oraz przyjazny kontakt z wieloma rodzinami arystokratycznymi.
Biorąc pod uwagę mity związane z rzekomymi tajnymi celami politycznymi wyprawy, skupmy się teraz na kontakcie z Retingiem i być może najsłynniejszym rezultatem wyprawy, liście, który Regent napisał do Hitlera⁸⁴. Schäfer przekonał Retinga, aby napisał list do Hitlera, chociaż Reting prawdopodobnie nie miał pojęcia, kim był Hitler. List w oficjalnym tłumaczeniu na angielski brzmi:

Do jego Królewskiej Mości Fuhrera Adolfa Hitlera, Berlin, Niemcy.
Od Regenta Tybetu.
W 18 dniu pierwszego miesiąca roku Piaskowego Zająca.
Wasza Wysokość,
Ufam, że Wasza Wysokość jest w najlepszym zdrowiu i wasze sprawy postępują w najlepszym porządku.
Ja tutaj czuję się dobrze i staram się czynić wszytko co mogę w sprawach religijnych i rządowych. Mam przyjemność poinformować Waszą Wysokość, że dr Schaefer i jego ekipa są pierwszymi Niemcami, którzy odwiedzili Tybet, otrzymali oni pozwolenie bez sprzeciwu, a  po przybyciu wszelka niezbędna pomoc jest im udzielana. Ponadto pragnę zrobić wszystko, co pomoże poprawić przyjacielski związek między oboma Narodami, i ufam, że Wasza Wysokość również uzna to za niezbędne.
Proszę dbać o Wasze dobre Ja i dać mi znać, jeśli Wasza Wysokość będzie czegoś sobie życzył.
Wysyłam osobną paczkę ze srebrną pokrywką i spodek z tybetańską filiżanką z czerwoną herbatą oraz lokalnego psa jako pamiątkę.
       Z poważaniem,

       Reting Ho-Thok-Thu.

Wyprawa zakończyła planowane prace i była z naukowego punktu widzenia bardzo udana, gromadząc niesamowitą ilość materiałów naukowych na temat Tybetu, które nawet obecnie są bardzo cenne. Zakończyła się jednak pośpiesznym i przygnębiającym powrotem do Europy: kilka tygodni po powrocie jej członków wybuchła II wojna światowa.

Mity i fikcja
Sam fakt, że ekspedycja naukowa członków SS odwiedziła tajemniczą ziemię Tybetu w tym czasie, na krótko przed wybuchem II wojny światowej, wystarczyła, aby nadać wagę fikcyjnym, okultystycznym powiązaniom między narodowym socjalizmem, Hitlerem i „ukrytymi” mocami” w Agarthi i Shambhala. Ale jak wypaczano fakty i jakie historie wymyślono na podstawie tej  wyprawy? I w jaki sposób ekspedycja została wykorzystana do wspierania mitów o okultystycznych powiązaniach między Hitlerem, nazizmem i wschodnimi teokracjami?

Chociaż Pauwels i Bergier stali się najbardziej wpływowymi twórcami mitu o nazistowsko-tybetańskim związku, nie byli pierwszymi, którzy to zrobili; wykorzystali i rozszerzyli historię wspomnianą wcześniej w tym artykule, historię z francuskiej powieści szpiegowskiej z 1933 r. Les sept têtes du dragon vert, w której sfabrykowano⁸⁷ powiązania między Tybetańczykami a Hitlerem. Jej autor był rzekomo francuskim tajnym agentem piszącym pod pseudonim Teddy Legrand, o którym później mówiono, że zmarł w tajemniczych okolicznościach. Powieść, która opisuje potężną tajną organizację odpowiedzialną za powstanie narodowego socjalizmu i komunizmu, zręcznie przeplata fakty i fikcję⁸⁸. W powieści dwaj brytyjscy tajni agenci w 1933 r. odwiedzili mieszkającego w Berlinie azjatyckiego maga opisanego przez Berliner Zeitung jako „ mężczyzna w zielonych rękawiczkach.” Trzykrotnie dokładnie przewidział liczbę zwolenników Hitlera, którzy zostaną wybrani do Reichstagu⁸⁹. Tybetańska mala (różaniec), którą  brytyjscy agenci otrzymali w prezencie- z 110 koralikami zamiast 108, dla okultystcznych powodów - sugerowała, że był Tybetańczykiem, chociaż nie zostało to specjalnie wspomniane. Jego fluorescencyjne rękawiczki lśniły jak świecące robaki. Jego spojrzenie było okrutne, przenikliwe i przebiegłe; miał doskonałą kontrolę nad swoimi odruchami. Zwrócił się do brytyjskich agentów w perfekcyjnym oksfordzkim akcentem: „Panowie, chociaż należycie do rasy innej niż moja, zielona ręka zostanie wam przekazana, ponieważ macie klucze otwierające 110 zamków tajnego królestwa Aggharti”.⁹⁰

Przeanalizujmy, co z tego napisali Pauwels i Bergier w The Morning of the Magicians:
W Berlinie był tybetański mnich, nazywany „człowiekiem w zielonych rękawiczkach”, który trzy razy poprawnie przepowiedział w prasie liczbę hitlerowskich deputowanych wybranych do Reichstagu i był regularnie odwiedzany przez Hitlera. Wtajemniczeni powiedzieli mu, że posiadają klucze do królestwa Agarthi… W 1926 r. mała kolonia Hindusów i Tybetańczyków osiedliła się w Berlinie i Monachium. Gdy Rosjanie wkroczyli do Berlina, znaleźli wśród zwłok tysiąc ochotników na śmierć w mundurach niemieckich bez żadnych dokumentów ani odznak, byli pochodzenia himalajskiego. Gdy tylko ruch [nazistowski] zaczął zdobywać znaczne fundusze, zorganizowano szereg wypraw do Tybetu, które trwały praktycznie bez przerwy aż do 1943 r. […] ⁹¹
W Tybecie, działając na rozkaz dr Sieversa, dr Scheffer [sic] kontaktował się z wieloma lamami⁹² w różnych klasztorach i przywiózł z sobą do Monachium na badania naukowe, niektóre konie „aryjskie” i „aryjskie” pszczoły, których miód miał szczególne cechy⁹³

Tutaj znajdujemy dalsze okultystyczne szczegóły dodane do fikcyjnej historii Teddy'ego Legranda, ale żadne z nich nie mają podstaw. Żaden tybetański mnich w zielonych rękawiczkach nie mieszkał w Berlinie aby doradzać Hitlerowi. Co więcej, nie było "kolejnych wypraw" do Tybetu w latach 1926–1943, a tylko jedna niemiecka wyprawa odbyła się do tego kraju, w latach 1938–1939⁹⁴. Nie było też kolonii tybetańskich w Monachium, Berlinie ani w innych miastach, nie było oddziałów umundurowanych Tybetańczyków w Niemczech. W rzeczywistości w pierwszej połowie XX wieku w Niemczech mieszkał tylko jeden Tybetańczyk: był tłumaczem Alberta Tafla, którego Tafel przywiózł ze sobą po wyprawie w 1907 r.⁹⁵  nie ma też żadnego dowodu na twierdzenia o tysiącu umundurowanych zwłok tybetańskich. Ta historia może być legendą wynikającą z faktu, że podczas II wojny światowej Kałmucy mongolscy walczyli po stronie Niemców, chociaż pod koniec wojny w Berlinie prawie nie było Kałmuków⁹⁶. Niemniej jednak powstał mit. Kiedy „Pauwels i Bergier zapewnili ten podstawowy zbiór mitów związanych z okultystyczną inspiracją nazizmu, inni autorzy poszli tym samym śladem”⁹⁷.

Trevor Ravenscroft dodał do tego repertuaru mitów w swoim bardzo popularnym dziele, również przetłumaczonym na kilka języków, "Włócznię Przeznaczenia":
W dużej mierze dzięki inicjatywie profesora Karla Haushofera i innych członków Towarzystwa Vril w Berlinie i Monachium zespoły badawcze zostały wysłane do Tybetu. Kolejne niemieckie wyprawy do Tybetu, które odbywały się corocznie w latach 1926–1942, miały na celu nawiązanie kontaktu ze Wspólnotami Jaskiniowymi i przekonanie ich do pozyskania pomocy sił lucyferycznych i ahrimańskich na rzecz nazistowskiej sprawy i planowanej mutacji, która miałaby zwiastować nową rasę Supermana.
Trzy lata po nawiązaniu pierwszego kontaktu z Adeptami Agarthi i Szamballaha w Niemczech utworzono wspólnotę tybetańską z oddziałami w Berlinie, Monachium i Norymberdze. Ale tylko adepci Agarthi, słudzy Lucyfera, byli gotowi poprzeć sprawę nazistowską. Wtajemniczeni z Szamballah, którzy byli zaniepokojeni nadejściem materializmu i rozwojem epoki maszyn, stanowczo odmówili współpracy. Służąc Ahrimanowi, nawiązali już kontakt z Zachodem i współpracowali z niektórymi lożami w Anglii i Ameryce! Adepci Agarthi byli znani w Niemczech jako „Stowarzyszenie Zielonych Ludzi” i podjęto zdecydowane działania, aby zachować milczenie na temat ich prawdziwego znaczenia. Dołączyło do nich siedmiu członków japońskiego „Stowarzyszenia Zielonego Smoka”, z którymi byli w komunikacji astralnej od setek lat. […]
W ostatnich miesiącach wojny naziści całkowicie zaniedbali lamów z Tybetu. Nie udało im się wykorzystać mocy Lucyfera do nazistowskiej sprawy. Aby pokazać swoją osobistą niełaskę, Hitler nakazał, aby żyli na tych samych zmniejszonych racjach żywnościowych, co więźniowie obozów koncentracyjnych. Kiedy Rosjanie dotarli do ich kwater na przedmieściach Berlina, odkryli, że ich nagie ciała leżą w uporządkowanych rzędach, każdy z ceremonialnym nożem przebijającym brzuch.⁹⁸

Ta swobodnie wymyślona fantazja zawiera oczywiście dualistyczne pomysły zaczerpnięte z antropozofii Rudolfa Steinera. Nie udało mi się jednak znaleźć wiarygodnych informacji o „Stowarzyszeniu Zielonego Smoka” lub „ Stowarzyszeniu Zielonych Ludzi”.

W pierwszej książce na ten temat w kraju niemieckojęzycznym, Dietricha Brondera z 1975 r. Bevor Hitler kam, czytamy:
W 1928 r. Towarzystwo Thule poprzez silną berlińską kolonię tybetańską, z którą Haushofer był w stałym kontakcie, wznowiło powiązania z tajnymi stowarzyszeniami mnichów w Tybecie, które utrzymywano nawet podczas II wojny światowej. Kluczem używanym w komunikacji radiowej między Berlinem a tybetańską stolicą Lhasy w tym czasie była książka Dzyan, tajna księga magii tybetańskich mędrców.
Powiązania z buddyzmem tybetańskim stworzone przez Trebitscha, Haushofera i Hessa były reprezentowane przez Karo Nichi, wysłannika tybetańskiej Agarthy w Berlinie; nosił wąsy, które wskazywały na adepta. Wieczorem przed wybuchem drugiej wojny światowej wyprawa SS Schäfera wyruszyła z Niemiec do Tybetu, kierowana przez Karo Nichi i Evę Speimüller, zabierając ze sobą sprzęt radiowy dla Dalajlamy, z którym można było nawiązać kontakt między Lhasą a Berlinem. SS-manom Schäfera pozwolono wkroczyć do świętego miasta Lhasy, czego zabraniano innym europejczykom i chrześcijanom - a nawet do wspaniałej świątyni lamów, posiadającej ogromny obiekt, najświętszy symbol imperium mongolskiego: swastykę.⁹⁹

Oczywiście wyprawa nie była prowadzona przez nieznanego Karo Nichi, rzekomego wysłannika tybetańskiej Agarthy w Berlinie, ani nie miała na celu dostarczenia Dalajlamie sprzętu radiowego do przekazywania wiadomości między Lhasą a Berlinem i ustanowienia osi okultyzmu, jak twierdzi Dietrich Bronder. Prawdą jest jednak, że na wyprawę wzięto gramofony i radio, które zostały zaprezentowane Regentowi i Kaszagowi; przedmioty te, które były częścią wyposażenia wyprawy, zostały jednak zamienione w prezenty podczas wyprawy .¹⁰⁰

Mit został przetworzony i odtworzony w pracach w języku angielskim, niemieckim i francuskim. Chociaż członkowie ekspedycji Schäfera nie znali "Ciemności nad Tybetem" Illiona przed 1941 r., to we wstępie do obecnie dostępnego wydania czytamy: „Uważa się, że relacje Illiona o Tybecie odegrały zasadniczą rolę w przekonaniu nazistowskiego rządu Niemiec do wysyłania corocznych wypraw do Tybetu ”¹⁰¹, który „ próbował odnaleźć skamieniałe szczątki gigantów. Każdy, kto atakował Hörbigera był natychmiast tłumiony przez „Ahnenerbe”. ”¹⁰² Najwyraźniej nie ma znaczenia, że ​​jako naukowcy przyrodnicy wszyscy członkowie wyprawy kategorycznie odrzucili Teorię Lodu Świata i wyraźnie odmówili włączenia jej jako jednego z celów wyprawy.

Źródła nadal były równie kreatywne, stwierdzając, że „utrzymywały się pogłoski, że nazistowskie zainteresowanie Tybetem zostało zainspirowane chęcią skontaktowania się z czarnymi adeptami Szambali i / lub Agarthy i zwerbowania ich do pomocy w podboju świata.„¹⁰³ Rudolf Hess zawołał w euforii: „Tajne mocarstwa Tybetu walczą po stronie państw Osi ”. ¹⁰⁴ Nazistowska wyprawa do Tybetu była próbą nawiązania łączności z prawdziwymi „supermenami”. ¹⁰⁵ W amerykańskiej książce wyjaśniono, że ci esesmani „byli elitarnymi wojownikami nowej cywilizacji, znacznie lepszymi od starego, najwyższego kapłaństwa New Age, nieśli sztandar nadchodzącego Supermana . Ich przywódcami byli magowie, którzy zawarli sojusze z mistycznymi tybetańskimi miastami Agarthi i Schamballah i opanowali siły żyjącego wszechświata.”¹⁰⁶ 

Czytamy we francuskiej pracy, że „istniał stały kontakt między narodowo-socjalistycznymi Niemcami a Tybetem i wiadomo było, że rozkazy były wydawane bezpośrednio przez   ojczyznę Niemców, które dotyczyły materialnego podboju świata przez Siedmiu Wtajemniczonych Towarzystwa Thule. Wiemy dzisiaj, że nasi bezlitosni sekciarze byli magicznie „chronieni” przez swoich tybetańskich mistrzów pod znakiem swastyki. ”¹⁰⁷

List do Hitlera od Regenta Tybetu wywołał również spekulacje:
Twierdzono także, że Schäfer przywiózł  Führerowi dokument o nieocenionej wartości i że Führer zamknął go w ciemnym kącie bunkra w Rastenberg, gdzie miał medytować. Jednak dokument ten był niczym więcej niż pergaminem, na którym Dalajlama podpisał pakt o przyjaźni z nazistowskimi Niemcami, gdzie Hitler był znany jako głowa Aryjczyków. Chociaż możliwe jest, że Schäfer przywiózł ze sobą taki dokument, nie jest możliwe oszacowanie wartości przypisanej mu przez wszystkie strony. Czy była to deklaracja zasad, czy tylko dokument o wartości dyplomatycznej? […]
Na szczególną uwagę zasługuje jedna z rzeczy przywiezionych przez Schäfera: rytuał Tantry Kalaczakra i szczegółowa dokumentacja dotycząca tej inicjacji tantrycznej… pierwszy dokument na ten temat, który dotarł na Zachód.¹⁰⁸

Po raz kolejny jednak rzeczywistość jest mniej tajemnicza. Oczywiście w tym czasie trzyletni Dalajlama jeszcze nie przybył do Lhasy. I, jak potwierdził mi Bruno Beger, członkowie wyprawy nie byli nawet świadomi terminu Kalachakra¹⁰⁹ i nie przywieźli ze sobą takich dokumentów .¹¹⁰ Być może autorzy pomylili termin Kalachakra z Kanjur (bKa’ ’gyur), kopią  która została podarowana wyprawie w zamian za pomoc medyczną. Jednak nawet ten fakt pobudził wyobraźnię innych autorów i zainspirował spekulacje, takie jak Dietricha Brondera: „W końcu [Panchen] Lama podarował wyprawie SS lamaistyczną biblię Kanjur w ponad stu tomach, jako prezent dla swojego przyjaciela Hitlera czy Hsi Talé.”¹¹¹ Ten ostatni „fakt ”przekroczyłby jednak ramy przestrzeni i czasu, ponieważ Panczenlama spędził ostatnie 15 lat swojego życia poza Tybetem i zmarł dwa lata przed przybyciem wyprawy. Wymyślono nawet tajemnicę dotyczącą losu tej kopii Kanjur. Peter Levenda spekulował: „Nie byłem w stanie odkryć, co się z nią stało po wojnie, ale podejrzewam, że znalazła się w muzeum w Wiedniu.¹¹²  Peter Moon dodał nawet: „Zostałem poinformowany przez innych, że dokumenty trafiły w ręce rosyjskie i były kopiami oryginalnych świętych tekstów z wewnętrznych jaskiń Tybetu. Mnisi spędzili całe życie sumiennie kopiując święte pisma i składając je w tajnych miejscach. ”¹¹³ W rzeczywistości ta imponująca, stu tomowa edycja nowego Lhasa Kanjur, zainicjowana przez 13 Dalajlamę, spędziła ostatnie kilkadziesiąt lat w Bawarskiej Bibliotece Państwowej w Monachium.¹¹⁴

Problem większy i bardziej mętny niż praca okultystów, kryptohistoryków, sensacyjnych pisarzy lub spiskowców to publikacje tych dziennikarzy i samozwańczych „agentów oświecenia”, którzy rzekomo sprowadzają światło w ciemność i demitologizują Tybet, konstruując nowe mity, umiejętnie łącząc fakty z fikcją - celowo lub nie. Na przykład amerykański historyk Lee Feigon wyjaśnia: „Pod koniec lat 30 Hitler i Himmler posunęli się tak daleko, że wysłali wyprawy do Tybetu, aby zmierzyć tybetańskie rozmiary głów i upewnić się, że Tybetańczycy nie byli Żydami, ale prawdziwymi Aryjczykami. Uważa się nawet, że Hitler sprowadził grupę mnichów do Niemiec, instruując ich, aby wykonywali specjalne pieśni, aby zmienić wzorce pogodowe w ramach przygotowań do swojej niefortunnej rosyjskiej inwazji. ”¹¹⁵ Orville Schell, amerykański profesor dziennikarstwa, donosi: „Rzeczywiście, już w 1926 r., na długo przed tym, jak musiano się z nimi liczyć, przyszłym nazistowskim zwolennikom udało się wysłać pierwszą z kilku „antropologicznych” wypraw na te tereny pod przewodnictwem zoologa Ernsta Schafera. ”¹¹⁶

Okultystyczne insynuacje związane z wyprawą pojawiły się ponownie w 1997 r., kiedy to na ekrany wszedł film Siedem lat w Tybecie, oparty w dużej mierze na jego [Harrera] książce z 1952 r.¹¹⁷ Skłoniło to do badań nazistowskiej przeszłości Heinricha Harrera. Wśród oświadczeń opublikowanych w tym czasie znajdujemy takie rzeczy:
W 1938 r. Schäfer wyjechał do Tybetu z 30 ludźmi i dużym magazynem broni, przybywając do Lhasy na początku 1939 r. […] Oddziały szturmowe SS miały na celu przekonanie tybetańskiej armii, dając im prezenty, aby oddzielić ją od wpływu Wielkiej Brytanii… Plan byłże to Tybetańczycy nauczą Niemców, jak przetrwać w trudnych warunkach.¹¹⁸

I jeszcze więcej fałszerstw:

Himmler uważał, że Tybetańczycy byli rodakami Aryjczyków. Mandat Schäfera polegał na zwróceniu Tybetańczyków przeciwko Brytyjczykom, a ostatecznym celem było utworzenie niemiecko-tybetańskiego sojuszu aryjskiego, który ostatecznie podbije Azję. Tybet zostanie zasiedlony przez kolonie Niemców poszukujących cennego nazistowskiego ideału Lebensraum - „przestrzeni życiowej”. ¹¹⁹

Jednak nawet jeśli poszczególni autorzy byli zmuszeni przyznać, po dokładnych badaniach i, na przykład, po przeszukaniu wszystkich plików w archiwach narodowych w Waszyngtonie, że nie mogli znaleźć niczego „na temat działań okultystycznych i interesów Trzeciej Rzeszy dotyczących Tybetu”, ¹²⁰ często kończą insynuacją w następujący sposób:

„Nie możemy zatem wykluczyć hipotezy, że Schäfer był zaangażowany w coś więcej niż zbieranie motyli w tej historycznej (i oficjalnej) wyprawie w Himalaje w czasie wielkiego kryzysu międzynarodowego i globalnego napięcia. ”¹²¹
 

Autor:
Isrun Engelhardt obroniła pracę doktorską na uniwersytecie w Monachium w 1974 roku. Następnie pracowała w Instytucie Azji Środkowej na Uniwersytecie w Bonn. Jej badania koncentrowały się na stosunkach tybetańsko-europejskich między XVII a XX wiekiem. W szczególności badała niemiecką wyprawę Ernsta Schäfera do Tybetu (1938–1939), wykorzystując obszerny dziennik Schaefera, nagrania przesłuchań Schaefera, zapisy Ahnenerbe, dokumenty tybetańskie, a także źródła brytyjskie, głównie poufne raporty i listy od brytyjskich przedstawicieli.

https://info-buddhism.com/Nazis-of-Tibet-A-Twentieth-Century-Myth_Engelhardt.html#ftnt_ref117
https://info-buddhism.com/Tibet-1938-1939-Ernst-Schaefer-Expedition-Engelhardt.html


Notes

[1] Umberto Eco, Foucault’s Pendulum (New York: Random, 1989): 386, 122, 265, 420.

[2] Admittedly the president of the University of Munich received a number of letters of protest and promised to investigate the matter.

[3] For many ideas I am indebted to Martin Brauen, Dreamworld Tibet: Western Illusions (Bangkok: Orchid Press, 2004): 46-81 (orig. Traumwelt Tibet – Westliche Trugbilder, Zurich: Haupt, 2000, 53-92), who already addressed the subject with many detailed examples in a different context; Nicholas Goodrick-Clarke, Black Sun: Aryan Cults, Esoteric Nazism and the Politics of Identity (New York: New York University Press, 2002), and The Occult Roots of Nazism (New York: New York University Press, 1992); Hans Thomas Hakl, Unknown Sources: National Socialism and the Occult, trans. Nicholas Goodrick-Clarke (Edmonds, WA: Holmes 2000); Joscelyn Godwin, Arktos: the Polar Myth in Science, Symbolism, and Nazi Survival (Grand Rapids: Phanes, 1993). As a number of books of the occult historians were not available in Germany, I am grateful to Bianca Horlemann and Günter Schütz for providing me with copies from the Library of Congress, Washington and the Bibliothèque Nationale, Paris.

[4] John Roberts, The Mythology of Secret Societies (London: Secker & Warburg, 1972): 9.

[5] Armin Pfahl-Traughber, Der antisemitisch-antifreimaurerische Verschwörungsmythos in der Weimarer Republik und im NS-Staat (Vienna: Braumüller, 1993): 121.

[6] Paul Arnold, Histoire des Rose-Croix et les origines de la Franc-Maçonnerie (Paris: Mercure de France, 1955): 150; Arthur Edward Waite, The Brotherhood of the Rosy Cross (London: Rider, 1924): 244; René Guénon, Le Roi du Monde (Paris: Bosse, 1927): 97-98; cf. also Bruno Hapel, René Guénon et le roi du monde (Paris: Éditions Trédaniel, 2001): 204; Frans Wittemans, Histoire des Rose-Croix, 3rd ed. (Paris: Adyar, 1925): 51; Christopher McIntosh, The Rosicrucians: The History, Mythology, and Rituals of an Esoteric Order (York Beach, Maine: Samuel Weiser, 1997): 53.

[7] “Videri possent non esse, quia de nulla certo loco constat, ubi habitent.” Heinrich Neuhaus (Henricus Neuhusius), Pia et utilissima admonitio de fratribus rosae-crucis, nimirum an sint? Quales sint? Unde nomen ille asciverint? Et quo sine eius modi famam sparserint? (Frankfurt: Vetterus, 1622): 5; (French translation: Henri Neuheus de Dantzig: Advertissement pieux et très utile des Frères de la Rose-Croix, Paris, 1623). Peter Washington (Madame Blavatsky’s Baboon, New York: Schocken Books, 1995) quotes on p. 39: “When Heinrich Neuhaus mischievously suggested that these brothers could not be found because they had all retreated to India and Tibet, he neatly made their existence or non-existence impossible to prove either way, entrenching yet further popular belief in the reality of the brothers.”

[8] Renatus Sincerus, Die wahrhafte und vollkommene Bereitung des philosophischen Steins der Brüderschafft aus dem Orden des Gulden und Rosen Kreutzes [The true and complete preparation of the philosopher’s stone of the brotherhood, from the Order of the Golden Rosy Cross; translation of the title, McIntosh] (Breslau: Fellgiebel, 1710), preface, no pagination, ca. p. 10.

[9] See for example the polemical work: Anonym, Der Asiate in seiner Blöße. Oder gründlicher Beweis: daß die Ritter und Brüder Eingeweihten aus Asien ächte Rosenkreuzer sind. [The Asian revealed. Or: Detailed evidence that the knights and brethren of Asia are true Rosicrucians], Asien [sic] 1790.

[10] J. Godwin, Arktos, 85.

[11] Paul K. Johnson, The Masters Revealed: Madame Blavatsky and the Myth of the Great White Lodge (Albany, N. Y.: State University of New York Press, 1994): 20.

[12] On the “Hidden Masters” of Blavatsky see P. K. Johnson, The Masters Revealed.

[13] P. K. Johnson, The Masters Revealed, 4.

[14] P. K. Johnson, The Masters Revealed, 22.

[15] Cited in Sylvia Cranston, HPB: The Extraordinary Life and Influence of Helena Blavatsky, Founder of the Modern Theosophical Movement (New York: Tarcher-Putnam, 1993): 132.

[16] A Russian, “The Rosy Cross in Russia: Russian Masonry and Novikoff,” The Theosophical Review 38 (1906): 489-501, here 495-496; 39 (1906/07): 9-20, 138-144, 201-211, 304-306.

[17] See Zam Bhotiva [i.e., Cesar Accomani], Asia mysteriosa (Paris 1929, repr. Combronde: Éditions Janvier, 1995): 68 and 148. René Guénon in his withdrawn foreword to Asia mysteriosa, see Bruno Hapel, René Guénon et le roi du monde, 204-206; Maurice Magre, La clef des choses cachées (Paris: Fasquelle, 1935); I had access only to the German translation: Die Kraft der frühen Himmel (Bad Münstereifel: Edition Tramontane, 1986): 115. Later Ambelain wrote that Magre had implied the lamas had come from Tibet to become politically active in Europe by using Tantric magic (Robert Ambelain, Les arcanes noirs de L’Hitlerisme, Paris: Rober Laffont, 1990, 114). For more on the Polaires, see Arnaud d’Apremont, “La fraternité des Polaires: Une épopée Romantico-Rosicrucienne du XXème siècle,” in Asia mysteriosa, ed. Z. Bhotiva, 8-41; J. Godwin, Arktos, 87-92; Victor and Victoria Trimondi [i.e., Herbert and Maria Röttgen], Hitler, Buddha, Krishna (Vienna: Ueberreuter, 2002): 271-288.

[18] Jean Marques-Rivière, À l’ombre des monastères thibétains (Paris: Attinger, 1929).

[19] See Jean M. Rivière, À l’ombre des monastères tibétains (Milan: Archè, 1982): 209-213.

[20] Jean Marques-Rivière, À l’ombre des monastères thibétains, 154-156; see also R. Guénon, Le Roi du Monde, 46-47.

[21] J. Marques-Rivière, À l’ombre des monastères thibétains, 154-156.

[22] Alexandra David-Néel, Mystiques et magiciens du Tibet (Paris: Plon, 1929).

[23] Louis Jacolliot, Le fils de dieu (Paris: Lacroix, 1873): 237.

[24] Joseph-Alexandre Saint-Yves d’Alveydre, Mission de l’Inde en Europe. Originally published in 1886 by Paris: Calmann Lévy. It was deleted except for two copies and republished in 1909 in Paris; and as facsimile repr. Nice: Bélisane, 1981, 49-54.

[25] Ferdinand Ossendowski, Beasts, Men and Gods (New York: Dutton, 1922): 314.

[26] Cf. Sven Hedin, Ossendowski und die Wahrheit (Leipzig: Brockhaus, 1925): 78-109. Although Sven Hedin was quick to reveal Ossendowski’s sources by applying a synoptic comparison with Saint-Ives d’Alveydre, as did Marco Pallis later in “Ossendowski’s Sources,” Studies in Comparative Religion 15 (1983): 30-41, Ossendowski’s work was widely disseminated in several translations.

[27] Theodore Illion, Darkness over Tibet (London: Rider, 1938). Various claims are made about Illion’s nationality: Canadian (Bundesarchiv Berlin, R 43/4107, fol. 193), Italian (Bundesarchiv Berlin 135/46, fol. 164604), or American (Bundesarchiv Berlin R 135/46, fol. 164600). Jürgen Aschoff (Annotated Bibliography of Tibetan Medicine, 1789-1995, Ulm: Fabri, 1996, 195) cites Hubert Novak, who knew Illion personally, to the effect that he was born in Canada and was a scion of the great Plantagenet family.

[28] Johannes Schubert, the Leipzig Tibetologist, reported of his meeting with Illion in 1941: “I am not familiar with another book of his, Darkness over Tibet; in it, he speaks—as he told me—of a Tibetan secret society assembled in a ‘subterranean city’ and closely aligned to the Freemasons. A reason why the book had been translated into Swedish, but not into German!! Mr Illion, like Alexandra David-Neel, places more value on the occult and parapsychological phenomena which Tibet evinces than on other things.” However, in Schubert’s view his excellent knowledge of the Tibetan language, both written and spoken, proved a “glaring contrast” to the content of Illion’s first book Secret Tibet(Bundesarchiv Berlin, R 135/46, fol. 164600-164601). See now also Hartmut Walravens, “Briefwechsel Johannes Schuberts mit Bruno Beger und Ernst Schäfer,” Nachrichten der Gesellschaft für Natur- und Völkerkunde Ostasiens 74 (2004): 165-224, here 173-174.

[29] Bundesarchiv Berlin, R 43/4107, fol. 201.

[30] Bundesarchiv Berlin, R 135/46, fol. 164604.

[31] A reference to Hitler as being under the guidance of occult forces appeared as early as 1934 in René Kopp, “Le secret psychique des maîtres du monde: Bonaparte, Mussolini, Hitler,” Le Chariot 54 (June 1934): 85-89, which regards Hitler as a reincarnation of Luther (p. 86). Further French books consulted on the Nazis and the Occult: R. Ambelain, Les arcanes noirs de L’Hitlerisme; Élisabeth Antebi, Ave Lucifer (Paris: Calmann-Lévy, 1970); Jean Robin, Hitler l’élu du dragon (Paris: Trédaniel, 1987); Roger Faligot and Rémi Kauffer, Le marché du diable (Paris: Fayard, 1995); Adolphe D. Grad, Le temps kabbaliste (Neuchâtel: Baconnière, 1967); François Ribadeau Dumas, Hitler et la sorcellerie (Paris: Plon, 1975); Jean-Michel Angebert, Hitler et la tradition cathare (Paris: Robert Laffont, 1971); Jean-Claude Frère, Nazisme et sociétés secrètes (Paris: Grasset, 1974); André Brissaud, Hitler et l’ordre noir: Histoire secrète du National-Socialisme (Paris: Perrin, 1969); Werner Gerson, Le Nazisme, société secrète (Paris: Pierre Belfond, 1969); René Alleau, Hitler et les sociétés secrètes (Paris: Grasset, 1969); Serge Hutin, Gouvernants invisibles et sociétés secrètes (Paris: Éditions J’ai lu, 1971).

[32] T. Hakl, Unknown Sources; Michael Rissman, Hitlers Gott (Zurich: Pendo, 2001): 145-161; N. Goodrick-Clarke, Black Sun, 106-127; N. Goodrick-Clarke, The Occult Roots of Nazism, 217-225.

[33] N. Goodrick-Clarke, Black Sun, 108 and 127.

[34] Teddy Legrand [i.e., Frédéric Causse? (1892–1951)], Les sept têtes du dragon vert (Paris: Éditions Berger-Levrault, 1933). See below for further discussion of his identity.

[35] Louis Pauwels and Jacques Bergier, The Morning of the Magicians (New York: Stein & Day, 1964): xvi; (orig. Le matin des magiciens: Introduction au réalisme fantastique, Paris: Gallimard, 1960)

[36] Hermann Rauschning, Hitler Speaks (London: Thornton Butterworth, 1939). However, as Theodor Schieder (Hermann Rauschnings Gespräche mit Hitler als Geschichtsquelle, Opladen: Westdeutscher Verlag, 1972) remarks on p. 80, the relevant chapter on Hitler’s occultism appears only in the French and English edition, not in the German one. See also Eckhard Jesse, “Hermann Rauschning—Der fragwürdige Kronzeuge,” in Die braune Elite, ed. Ronald Smelser (Darmstadt: Wissenschaftliche Buchgesellschaft, 1999): 193-205; Wolfgang Hänel, Hermann Rauschnings “Gespräche mit Hitler”—Eine Geschichtsfälschung (Ingolstadt: Zeitgeschichtliche Forschungsstelle, 1984); Fritz Tobias, “Auch Fälschungen haben lange Beine: Des Senatspräsidenten Rauschnings “Gespräche mit Hitler,” in Gefälscht! Betrug in Kunst, Literatur, Musik, Wissenschaft und Politik, ed. Karl Corino (Frankfurt: Eichborn, 1990): 91-105.

[37] Edouard Saby, Hitler et les forces occultes: La magie noire en Allemagne. La vie occculte du Fuhrer (Paris: Société d’Éditions Littéraires et de Vulgarisation, 1939): 131, trans. N. Goodrick-Clarke in T. Hakl, Unknown Sources, 26.

[38] C. Kerneiz [i. e., Felix Guyot], La chute d’Hitler (Paris: Éditions Jules Tallandier, 1940): 45. For more details on the publications of Kopp, Sabry and Kerneiz, see T. Hakl, Unknown Sources, 22-27. More information on Ludendorff’s ideas and publications is given below.

[39] Cf. for example, Ian Kershaw, Hitler, 2 vols. (London: Allen Lane / Penguin, 1998- 2000); Michael Burleigh, The Third Reich; A New History (New York: Hill & Wang, 2000); N. Goodrick-Clarke, The Occult Roots of Nazism; Corinna Treitel, A Science for the Soul: Occultism and the Genesis of the German Modern (Baltimore: The John Hopkins University Press, 2004).

[40] On Himmler see also Albert Speer (Inside the Third Reich, London: Phoenix, 1998, 147-148): “What nonsense! Here we have at least reached an age that has all mysticism behind it, and now he wants to start all over again. We might just as well have stayed with the church. At least it had tradition.” And Speer goes on to report that Hitler also regarded Himmler’s ideas of the ur-Germanic peoples as equally absurd: “When for example, the Japanese presented [Himmler] with a samurai sword, he at once discovered kinships between Japanese and Teutonic cults and called upon scientists to help him trace these similarities to a racial common denominator.”

[41] Max Domarus, Hitler, Reden und Proklamationen, 1932-1945 (Munich: Süddeutscher Verlag 1965): vol. 1, bk. 2, 893-894. Translation partly taken from M. Burleigh, The Third Reich, 253. (If not stated otherwise, all translations are mine). Burleigh comments that Hitler regarded the “ideologue Rosenberg as an obscurantist and Himmler as a loyal crank” and that the speech was a “coded warning for Rosenberg and Himmler.” See also M. Domarus, Hitler, vol. 1, 223.

[42] See Adolf Hitler (Hitler’s Table Talk 1941-1944, ed. Hugh R. Trevor-Roper, Oxford: Oxford University Press, 1988, first published 1953), July 19, 1942, 583: “The horoscope, in which the Anglo-Saxons in particular have great faith, is another swindle whose significance must not be under-estimated.” Hitler’s attitude here is confirmed by Walter Langer, former officer of the Office of Strategic Services (OSS) in Germany during the last years of World War II (Walter Langer, The Mind of Adolf Hitler, New York: Basic Books, 1972, 31-32): “All of our informants who have known Hitler rather intimately discard the idea [of Hitler’s belief in astrology] as absurd. They all agree that nothing is more foreign to Hitler’s personality than to seek help from outside sources of this type. Not only has the Führer never had his horoscope cast, but he is in principle against horoscopes because he feels he might be unconsciously influenced by them. It is also indicative that Hitler, some time before the war, forbade the practice of fortune-telling and star-reading in Germany.”

[43] C. Treitel, A Science for the Soul; see also Anson Rabinbach in Times Literary Supplement (November 12, 2004): 36.

[44] Hugh R. Trevor-Roper, The Last Days of Hitler (London: Macmillan, 1947, 6th ed., 1987).

[45] C. Treitel, A Science for the Soul, 211.

[46] C. Treitel, A Science for the Soul, 224.

[47] Henry Picker, Tischgespräche im Führerhauptquartier (Munich: Propyläen, 2003, first published 1951): 460, May 21, 1942.

[48] H. Picker, Tischgespräche, 421, May 14, 1942.

[49] Isrun Engelhardt, “Mishandled Mail: The Strange Case of the Reting Regent’s Letters to Hitler,” in: Zentralasiatische Studien (ZAS) 37 (2008), 77-106.

[50] Edward Bulwer-Lytton, The Coming Race (London: Routledge, 1871).

[51] Helena Petrovna Blavatsky, Isis Unveiled (New York: Bouton, 1877): vol. 1, 64, 115.

[52] Willy Ley, “Pseudoscience in Naziland,” Astounding Science-Fiction 39 (1947): 90-98, here 92.

[53] Louis Pauwels and Jacques Bergier, The Morning of the Magicians, 147-148. However, Peter Bahn and Heiner Gehring (Der Vril-Mythos: Eine geheimnisvolle Energieform in Esoterik, Technik und Therapie, Düsseldorf: Omega, 1997) have succeeded in casting some light on the darkness of this myth and have discovered the actual background to the organizational history of the small Berlin group.

[54] Pauwels and Bergier, The Morning of the Magicians, 194-195.

[55] See on Gurdjieff’s reputed stays in Tibet, M. Brauen, Dreamworld Tibet, 41-46.

[56] Louis Pauwels, Gurdjieff (Douglas, Isle of Man: Times Press, 1964): 62-65 (orig. Monsieur Gurdjieff: Documents, témoignages textes et commentaires sur une société initiatique contemporaine, Paris: Éditions du Seul, 1954, 59-61).

[57] Detlev Rose, Die Thule-Gesellschaft: Legende – Mythos – Wirklichkeit (Tübingen: Grabert 1994, 2nd ed., 2000); Reginald Phelps, “Before Hitler came: Thule Society and Germanen Orden,” Journal of Modern History 25 (1963): 245-261. Although this serious article has been available in English for a long time, none of the occult historians has made use of it.

[58] Hans-Adolf Jacobson, Karl Haushofer. Leben und Werk, 2 vols. (Boppard: Boldt, 1979): vol. 1, 47, 86-89, 224-258, 451.

[59] Apparently Gurdjieff was mistaken for the Mongolian monk Agvan Dordjiev, see, for example, James Webb, The Harmonious Circle: The Lives of G. I. Gurdjieff, P. D. Ouspensky, and their Followers (New York: Putman, 1980): 45, 49-50.

[60] Ernesto Milá, Nazisme et ésotéricisme(Puiseaux: Pardès, 1990, orig. Nazismo y esoterismo, 1989): 83. However, the sentence continued with the fiction, “accompanied by twenty SS men.”

[61] Isrun Engelhardt, “Tibetan Triangle: German, Tibetan and British Relations in the Context of Ernst Schäfer’s Expedition, 1938-1939,” Asiatische Studien 58.1 (2004): 57-113. Some of the material in the essay appeared in a preliminary form in “The Ernst-Schaefer Tibet-Expedition (1938-1939),” in Tibet and her Neighbours, ed. Alex McKay (London: Hansjörg Mayer, 2003): 187-195.

[62] Ernst Schäfer, Berge, Buddhas, Bären (Berlin: Parey, 1933).

[63] Ernst Schäfer, Unbekanntes Tibet: Durch die Wildnisse Osttibets zum Dach der Erde, Tibetexpedition 1934/36 (Berlin: Parey, 1937).

[64] See I. Engelhardt, “Tibetan Triangle,” 65-66.

[65] Memo Sievers, 6 August 1937, Bundesarchiv Berlin, NS 21/682.

[66] The standard work on the “Ahnenerbe”: Michael Kater, Das “Ahnenerbe” der SS 1935-1945: Ein Beitrag zur Kulturpolitik des Dritten Reiches, 3. unveränderte Aufl. mit einem Nachwort zur 2. Aufl. 1997 (Munich: Oldenbourg, 2001).

[67] Helmut Heiber, Reichsführer! … Briefe an und von Himmler (Munich: Deutscher Taschenbuch Verlag, 1970).

[68] Final Intelligence Report (OI-FIR/32), “The Activities of Dr. Ernst Schaefer, Tibet Explorer and Scientist with SS-Sponsored Institutes,” 12 February 1946, National Archives, Washington, RG 238, M-1270, roll 27, fol. 3-4.

[69] Ernst Schäfer, Geheimnis Tibet (Munich: Bruckmann, 1943): 7-16.

[70] Schäfer in undated letter to Beger from the end of December 1937: “And I set the yardstick for our coming expedition quite independently of other people or explorations … This independence awarded to me by the Reichsführer—and without which I would never have taken on the charge …” Bundesarchiv Berlin, R 135/43 fols. 163367-163370.

[71] Bundesarchiv Berlin, NS 21/682, 23 January 1938; and NS 21/165 from 27 May 1938.

[72] Sievers to Wolff, 23 January 1938, Bundesarchiv Berlin, NS 21/682.

[73] Memo Sievers, 9 March 1938, Bundesarchiv Berlin, NS 21/165.

[74] 27 May 1938, Bundesarchiv Berlin, NS 21/682.

[75] Memo Sievers, 9 March 1938, Bundesarchiv Berlin, NS 21/165.

[76] Rudolf Mentzel, President of the DFG to Schäfer, 8 March 1938, Bundesarchiv Koblenz, R 73/1498 and Bundesarchiv Berlin, NS 21/682.

[77] Bundesarchiv Berlin, R 135/5, fol. 150165.

[78] For Himmler’s circle of friends, see Reinhard Vogelsang, Der Freundeskreis Himmler (Göttingen: Musterschmidt, 1972).

[79] Schäfer to Galke, 14 October 1937, Bundesarchiv Berlin, NS 21/682.

[80] Memo Sievers, 4 October 1937, Bundesarchiv Berlin, NS 21/165.

[81] OIOC, L/P&S/12/4343, fol. 333.

[82] Podewils to Foreign Office, 11 June 1938, Bundesarchiv Berlin, ZM 1457 A5, fols. 47-48.

[83] Himmler to Domvile, 18 May 1938, OIOC, L/P&S/12/4343, fols. 264-265; Bundesarchiv Berlin, ZM 1457 A5, fols. 78-79.

[84] However, Claudio Mutti (“Le SS in Tibet,” www.centrostudilaruna.it/SSTibet.html) claims that “the Panchen Lama received the expedition and issued a document of friendship with the Third Reich.” See also next section.

[85] Reinhard Greve, “Tibetforschung im SS-Ahnenerbe,” in Lebenslust und Fremdenfurcht: Ethnologie im Dritten Reich, ed. Thomas Hauschild (Frankfurt: Suhrkamp, 1995): 168-199, here 175, note 25; and recently V. and V. Trimondi, Hitler, Buddha, Krishna, 130.

[86] On the Reting letter to Hitler see I. Engelhardt, “Mishandled Mail.

[87] Teddy Legrand, Les sept têtes du dragon vert, Chapitre IV “L’homme aux gants verts,” 225-245.

[88] However, I doubt that the author was a mere secret agent. There are too many details pointing to inside information concerning the French occult, and the Buddhist and Tibetan scenes of the day. In fact, whatever the true identity of Legrand himself may be, the authors are said to have been two experts on the occult, Pierre Mariel and Arnaud de Vögue. According to É. Antebi (Ave Lucifer, 137) and J. Robin (Hitler l’élu du dragon, 141), the Éditions Berger-Levrault issued this book in a series of army books because the secret service was shocked by the rise of Nazism and gave them the form of brulant dossiers to increase their success. See http://tessa-quayle.joueb.com/news/52.shtml.

[89] É. Antebi (Ave Lucifer, 140) mentions the possibility that “L’homme aux gants verts” might have been the famous magician Erik Hanussen.

[90] Teddy Legrand, Les sept têtes du dragon vert, 243-244.

[91] L. Pauwels and J. Bergier, The Morning of the Magicians, 197-198.

[92] According to R. Ambelain (Les arcanes noirs de l’Hitlerisme, 122), they are “the Tibetan instructors of the Nazis.”

[93] L. Pauwels and J. Bergier, The Morning of the Magicians, 207.

[94] Plans for a second, military expedition in 1939-1940 failed, e.g. Final Intelligence Report (OI-FIR/32), “The Activities of Dr. Ernst Schaefer, Tibet Explorer and Scientist with SS-Sponsored Institutes,” February 12, 1946, National Archives, Washington, RG 238, M-1270, Roll 27, fols. 7-9; Bundesarchiv Berlin, NS 19/2709, fol. 35-41.

[95] His name was Bordjal (Tib. spu rgyal ?). However, his integration into German life was so complete that he could be traced only with difficulty at the beginning of the 1940s near Stuttgart. In 1920 he had married Tafel’s cook and taken a German name. Bundesarchiv Berlin, R135/46, fol. 162120, 162123, 164458, 164522, 164527.

[96] Joachim Hoffmann, Deutsche und Kalmyken, 1942-1945 (Freiburg: Rombach, 1974).

[97] N. Goodrick-Clarke, The Black Sun, 117.

[98] Trevor Ravenscroft, The Spear of Destiny: The Occult Power Behind the Spear, which Pierced the Side of Christ (New York: McGraw-Hill, 1972): 255-257.

[99] Dietrich Bronder, Bevor Hitler kam: Eine historische Studie, 2nd ed. (Geneva: Marva, 1975): 248-251.

[100] Bundesarchiv Koblenz, R 73/1498, fol. 25.

[101] Theodore Illion, Darkness over Tibet(Kempton, Illinois: Adventure Unlimited Press, 1997): v. Similarly David Hatcher Childress, Lost Continents and the Hollow Earth(Stelle, Illinois: Adventure Unlimited Press, 1999): 325 as mentioned in Alan Baker, Invisible Eagle: The History of Nazi Occultism (London: Virgin, 2000): 121.

[102] Dusty Sklar, Gods and Beasts: The Nazis and the Occult (New York: Crowell, 1977): 77.

[103] Alan Baker, Invisible Eagle, 121.

[104] Roger Faligot and Rémi Kauffer, Le marché du diable, 244.

[105] James H. Brennan, The Occult Reich (London: Futura, 1974): 82.

[106] Gerald Suster, Hitler, the Occult Messiah (New York: St. Martin’s, 1981): 191-192.

[107] Adolphe D. Grad, Le temps kabbaliste, 12-13.

[108] E. Milá, Nazisme et ésotéricisme, 86-87.

[109] Interview on December 6, 2003. However, it was presumably Johannes Schubert, who had written a list “Desiderata der Tibetforschung,” in which he did list a question as to whether there were special places in Tibet, where the Kālachakra cult was still practiced. (Bundesarchiv Berlin, R 135/57 fol. 151363). It is unknown whether the expedition received this list in time and took it to Tibet. Bruno Beger has no recollection of it.

[110] Cf. Günter Grönbold, Die tibetischen Blockdrucke der Bayerischen Staatsbibliothek: Eine Titelliste (Wiesbaden: Harrassowitz, 1989), in which all blockprints brought to Germany by the Schäfer expedition are listed. After having also checked all Tibetan manuscripts from the expedition with the kind help of Namgyal Nyima, I found absolutely nothing of an occult nature—rather, they concern mundane matters such as brawls in a restaurant, problems with the hay harvest, and some prayers.

[111] D. Bronder, Bevor Hitler kam, 250-251. However, of course, in Tibetan “Hitler” was not spelled “Hsi Talé” but “he ti lar.”

[112] Peter Levenda, Unholy Alliance: A History of Nazi Involvement with the Occult, 2nd ed. (New York: Continuum, 2002): 196.

[113] Peter Moon, The Black Sun: Montauk’s Nazi-Tibet Connection (New York: Sky Books, 1997): 211.

[114] Cf. Günter Grönbold, The Words of the Buddha in the Languages of the World (Munich: Bayerische Staatsbibliothek, 2005): 128-129.

[115] Lee Feigon, Demystifying Tibet (Chicago: Elephant, 1996): 15.

[116] Orville Schell, Virtual Tibet: Searching for Shangri-La from the Himalayas to Hollywood (New York: Holt, 2000): 289.

[117] Heinrich Harrer, Sieben Jahre in Tibet; mein Leben am Hofe des Dalai Lama (Vienna: Ullstein, 1952).

[118] Gerald Lehner and Tilman Müller, “Dalai Lama’s Friend: Hitler’s Champion,” Himal (July/August 1997): 42-44, here 44. This is the English translation of the article in the German magazine Stern from May 28, 1997, which triggered an avalanche of “revelations.”

[119] David Roberts, “The Nazi Shadow in Tibet,” Men’s Journal 6.8 (1997): 61-62, 119- 120, here 62.

[120] P. Levenda, Unholy Alliance, 191.

[121] P. Levenda, Unholy Alliance, 192-193. Despite Levenda’s frequently quoted comparison of Schäfer to a “Nazi Indiana Jones” (p. 194), he never had anything to do with the search for any Ark of the Covenant, Holy Grail, etc.

KOMENTARZE

  • @
    Trochę to powikłane, rzekłbym nawet - zamulające.

    Trochę interesowałem się tematem - choćby z racji wycieczki w tamte rejony.
    Miałem nadzieję, że dowiem się czegoś nowego, a tao opracowanie raczej muli.
    Choćby "vril". Do tej pory spotykałem się z traktowaniem jako latający pojazd. Tu, że to rodzaj mocy.
    Agartha i Szamballa. Szamballa to ponoć stolica Agarhy. Agartha to podziemne królestwo z wejściami w rejonie Ałtaju, góry Kailash - tamtędy ma przebiegać oś świata, pod pałacem Pottala, w systemie jaskiń Afganistanu (zniszczonych przez Trumpa bombą niedawno - można doszukiwać się mistycznego znaczenia tego faktu).
    Podziemne królestwo oplata całą ziemię podziemnymi tunelami komunikacyjnymi. Część z nich została zniszczona trzęsieniami ziemi. Ale powiązania jeszcze istnieją.

    Cóż. Być może to i podobne opracowania są po to, aby odwrócić uwagę od problemu i skierować na boczny tor.
    Zadziwia (pierwszy raz się spotkałem), że mala mogła mieć 110 elementów - z racji 110 zamków Szamballi (Agarthy). Z tym wcześniej się nie spotkałem. To może wskazywać na fałszywy trop.

    Na pewno istnieje szereg tajemnic skrzętnie skrywanych przez władze - zarówno religijne jak i państwowe. Czy to przyspiesza, czy też blokuje rozwój ludzkości?
    Może ujawnienie spowodowałoby katastrofę?
    Za mało wiem, aby sądzić, a ten tekst nie przybliża.
  • ja pod rozwagę poddałbym następujące kwestie
    mein kampf a talmud
    nadludzie a naród wybrany
    podludzie a goje
    wykonawcy a inwestorzy
  • zajebisty obalacz mitów
    sedno pomija milczeniem a margines wyolbrzymia polewa historycznym zarysem i mamy tezę potwierdzoną. A fakt trupówTybetańczyków w niemieckich esesmańskich mundurach w Berlinie ignoruje się
  • @gnago 15:06:35
    Pewnie tego "klasyka" nie czytałeś.

    The Spear of Destiny (Ravenscroft). Włócznia Przeznaczenia.
    https://en.wikipedia.org/wiki/The_Spear_of_Destiny_(Ravenscroft)

    Krótkie streszczenie

    Trevor Ravenscroft zaczyna swoją książkę od przedstawienia nam dr Waltera Johannesa Steina (1891–1957), żyda, którego uważa za swojego duchowego mentora. Opowiada, jak Stein zamierzał rozpocząć pracę nad książką na temat Włóczni Przeznaczenia w 1957 r., ale nieszczęśliwie upadł zaledwie trzy dni po podjęciu takiej decyzji i wkrótce zmarł. Ravenscroft twierdzi, że on sam działał tu jak pośmiertny sekretarz dla Steina. Jak się przekonamy, jest to bardzo znaczące.

    Pierwsza część książki jest biografią Hitlera z lat, które spędził w Wiedniu w trudnych warunkach, co jest zrozumiałe, i w książce jest to słabo udokumentowany okres jego życia. Religijne przekonania Ravenscrofta są uwidocznione w jego pracy, która jest pełna wykrzykników, i wkrótce staje się jasne, że chce on wyjaśnić tzw. szczególne zło Hitlera jako satanistyczne opętanie. Dyskusja na temat Włóczni jest niezwykle skąpa, biorąc pod uwagę, że to ona ma być przedmiotem książki. Dostajemy krótką relację z pierwszego spojrzenia Hitlera na Włócznię i tyle na ten temat w części pierwszej. Niemniej jednak w tej pierwszej części Ravenscroft ma wiele do powiedzenia na temat domniemanego zainteresowania Hitlera legendarnym Graalem, chociaż jest to zupełnie inny rodzaj Graala niż z legendy arturiańskiej, ten jest bardziej związany ze średniowieczną alchemią. To właśnie zainteresowanie sprawiło, że Hitler miał się rzekomo skontaktować z Walterem Steinem w 1911 roku, kiedy, jak Ravenscroft twierdzi, Stein kupił w obskurnej księgarni, egzemplarz dziewiętnastowiecznej edycji "Parsifala" Wolframa von Eschenbacha (ok. 1170–1220) z osobistą adnotacją Hitlera.

    Druga część książki, wśród wielu postaci i organizacji ukazuje nam m.in. Dietricha Eckarta (1868–1923), Houstona Stewarta Chamberlaina (1855–1927), Helmutha Johanna Ludwiga von Moltke (1848–1916) i Towarzystwo Thule (Thule-Gesellschaft). Po raz kolejny Włócznia jest prawie nieobecna, a Ravenscroft koncentruje się na wpływie różnych szarych eminencji, które przedstawia jako pielęgnujące złego ducha w Adolfie Hitlerze, który jest niczym więcej jak tylko pustym naczyniem dla demonicznie zorganizowanego przez nich planu. Są to niezwykle nudne rozważania.

    Trzecia i ostatnia część książki powraca do Waltera Steina i jego rzekomego zainteresowania Włócznią. Autor próbuje nam wmówić, że Stein był reinkarnacją Hugo z Tours, który żył w czasach Karola Wielkiego, i który według Steina przyczynił się do sprowadzenia różnych relikwii (w tym Pręputium Domini, napletka Jezusa) do Francji.

    //Święty napletek (łac. præputii sui sancti) – relikwia Jezusa Chrystusa pierwszego stopnia, szczątek ciała pozostały po obrzezaniu. Czczony od średniowiecza, jego kult został jednak zaprzestany postanowieniem II Soboru Watykańskiego wraz ze zlikwidowaniem święta Obrzezania Pańskiego obchodzonego 1 stycznia. Watykan nie wypowiada się dziś na temat istnienia relikwii świętego napletka.//
    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_napletek

    Dalej czytając, wracamy do nazistowskiej historii, które Ravenscroft próbuje powiązać z Heleną Bławatską (1831-1891) i jej opus magnum "Nauką tajemną" (1888). Nie ma krytycznej oceny Bławatskiej ani jej koncepcji rozwoju człowieka, które byłyby całkowicie sprzeczne z czymkolwiek rozumianym przez naukę XX wieku. Autor mówi nam o specjalnej nienawiści Hiltera do Rudolfa Steinera i o jego własnym, (Steinera) zainteresowaniu Włócznią przez, następnie wprowadza postać Heinricha Himmlera (1900–1945). Antykwaryczne zainteresowania Himmlera są dobrze znane i podobno interesuje się regaliami Habsburgów, których częścią jest Włócznia. Wreszcie autor mówi nam, jak to Hitler zabrał włócznię ze skarbca w Muzeum Hofburgu w dniu jego wjazdu do Wiednia po Anschlussie. Potem tracimy ją z oczu aż do końca drugiej wojny światowej, kiedy to rzekomo została odkryta przez porucznika Waltera Williama Horna w momencie samobójstwa Hitlera 30 kwietnia 1945 r. Koniec.

    Problemy narastają, gdy odkrywamy, że pomimo długiego opisu pierwszego spotkania z Walterem Steinem i ich rozwijającymi się relacjami, to jednak Trevor Ravenscroft i Stein nigdy się nie spotkali. Wygląda na to, że Ravenscroft miał dostęp do dokumentów Steina za pośrednictwem wdowy, ale przyznał w 1982 r., że jego kontakt z samym mężczyzną odbywał się całkowicie za pośrednictwem medium: innymi słowy, miał on kontakt z duchem Waltera Steina. Jest to zatem forma badań historycznych prowadzonych przez seans spirytystyczny (fr. séance)!

    PS. Ravenscroft był ojcem saksofonisty Raphaela Ravenscrofta z tego "klasyka". Tego polecam:)

    https://www.youtube.com/watch?v=Fo6aKnRnBxM
  • @Arjanek 15:47:46
    A co z włócznią podarowaną Chrobremu przez Ottona III?
    Czy to nie ta sama?
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:40:42
    To kopia, dość częsta w ówczesnej Europie biżuteria symboliczna:), wiemy o istnieniu egzemplarza węgierskiego i egzemplarza lub egzemplarzy czeskich, dziś także istnieje kilka Włóczni Przeznaczenia... na miejscu Hitlera (miał ten wiedeński oryginał, który z kolei też jest kopią, tylko wcześniejszą, jakoś VIII wiek) reklamowałbym tę zabawkę, miał ją kilka lat i nic, a Amerykanie przechwycili ją w kościele św. Katarzyny w Norymberdze i po dwóch godzinach Hitler nie żył... znaczy działa... jak chce.
  • @Pedant 07:52:37
    I po co takie głupoty pan wypisuje. Przecież jest informacja że to fałszerstwo.
  • @Arjanek 15:47:46
    Ja piszę o faktach historycznych a nie o beletrystyce. Ale fakt podobne dzieła mnie nudzą przelewaniem pustego w próżnię
  • @gnago 11:05:12
    https://www.thenational.ae/image/policy:1.209571:1499316549/image/jpeg.jpg

    Wojsko indyjskie z flagą nazistowską w ruinach okopów na pustyni zachodniej w Libii w maju 1942 r. po schwytaniu Omara Al Mukhtara, lidera ruchu oporu przeciwko okupacji włoskiej. Do 2,5 miliona Indian walczyło o Anglię podczas II wojny światowej. Bettmann / Corbis / Getty Images.

    Możesz podać jakieś takie jw. twarde dowody na poparcie twojej tezy?
  • @Arjanek 12:12:57
    Latem 1939 roku działała w Himalajach także polska wyprawa... zakończona zresztą tragiczną śmiercią dwóch wspinaczy na Tirsuli. Doczekamy się jeszcze "wyjaśnienia" tej tajemniczej jedności czasu i miejsca... Niemcy i Polacy... latem 39 w Himalajach... przypadek?:))
  • @kimur 17:24:32
    //W 1939 był członkiem pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje, mającej na celu zdobycie Nanda Devi East. Brali w niej udział poza Bernadzikiewiczem Adam Karpiński (kierownik), Jakub Bujak i Janusz Klarner. Szczyt zdobyli dwaj ostatni[5]. Karpiński i Bernadzikiewicz zginęli nocą 18/19 lipca 1939[6] w lawinie lodowo-śnieżnej, która zeszła na założony przez nich obóz III położony na wysokości ok. 6150 m, przy próbie zdobycia szczytu Tirsuli (7074 m)[1].//
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Bernadzikiewicz

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30